Papież LEON XIV: Sens jest tlenem dla umysłu

Sens jest tlenem dla umysłu

Photo of Papież LEON XIV

Papież LEON XIV

Papież Kościoła rzymskokatolickiego. Wybrany 8 maja 2025 r.

Ryc. Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Papież LEON XIV wystąpił 25 września 2026 roku w paryskiej siedzibie UNESCO, przypominając, że wychowanie, nauka i kultura muszą służyć godności każdego człowieka. Mówił o warunkach prawdziwego pokoju, odpowiedzialności za sztuczną inteligencję oraz świecie, w którym informacji przybywa, lecz niekoniecznie przybywa mądrości. Publikujemy wystąpienie Leona XIV w całości, w polskim przekładzie.

.Panie Dyrektorze Generalny,
Panie Przewodniczący Konferencji Generalnej,
Panie Przewodniczący Rady Wykonawczej,
Ekscelencje,
Panie i Panowie,

cieszę się, że mogę dziś stanąć przed tym zgromadzeniem narodów, w którym spotykają się języki i kultury, aby wspólnie urzeczywistniać zamysł dotyczący całej rodziny ludzkiej: „przyczyniać się do utrzymania pokoju i bezpieczeństwa przez zacieśnianie współpracy między narodami w dziedzinie wychowania, nauki i kultury, tak aby zapewnić powszechne poszanowanie sprawiedliwości, prawa, praw człowieka i podstawowych wolności” (Akt Konstytucyjny UNESCO, art. 1 ust. 1). Wspólne budowanie sprawiedliwego świata stanowi bowiem sam fundament współpracy międzynarodowej. Nasze doświadczenia, zdolności i umiejętności służą tworzeniu przestrzeni gościnnej dla wszystkich i owocnej dla każdego, aby wszystkie narody mogły wzrastać w pokoju.

Jako świadek pokoju serdecznie pozdrawiam Państwa: przedstawicieli państw członkowskich i obserwatorów, organizacji międzynarodowych, świata nauki i społeczeństwa obywatelskiego. Dziękuję panu Khaledowi El-Enany’emu, Dyrektorowi Generalnemu tej Organizacji, za serdeczne zaproszenie i za skierowane do nas słowa. Jako pasterz przekazuję Państwu słowo Kościoła, który wobec wszystkich narodów oraz kobiet i mężczyzn dobrej woli nieustannie staje się „orędziem i rozmową” (por. Paweł VI, enc. Ecclesiam suam, nr 67).

Zamysł wspólnego budowania sprawiedliwego świata odpowiada misji, którą w ciągu dziejów nauczyliśmy się dzielić. UNESCO jest w tym względzie zarówno celem, jak i narzędziem, dzięki któremu możemy dziś, z jeszcze większym zaangażowaniem, podejmować to zadanie w rozmaitych dziedzinach naszej działalności. W 2027 [dwa tysiące dwudziestym siódmym] roku będziemy obchodzić 75. [siedemdziesiątą piątą] rocznicę obecności Stolicy Apostolskiej w UNESCO. Obecność ta wypływa z przekonania, że przyszłość zależy przede wszystkim od poszanowania i umacniania niezbywalnej godności każdej istoty ludzkiej, stworzonej na obraz Boga. Dlatego widzimy w tej Organizacji uprzywilejowanego partnera w służbie dobru wspólnemu, będącemu „społeczną postacią godności”, którą wszyscy w równym stopniu posiadamy od samego początku (por. enc. Magnifica Humanitas, nr 59). Od 1952 [tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego drugiego] roku Stała Misja Obserwacyjna Stolicy Apostolskiej w tej właśnie perspektywie rozeznaje inicjatywy UNESCO i im towarzyszy, wnosząc swój wkład w dialog między narodami, aby wspierać autentyczny rozwój ludzki, który zasługuje na to miano tylko wtedy, gdy zmierza do tego, by „popierać rozwój każdego człowieka i całego człowieka” (Paweł VI, enc. Populorum progressio, nr 14).

Przemawiając do tego zgromadzenia, mój czcigodny poprzednik, święty Jan Paweł II, przypomniał słowa „genus humanum arte et ratione vivit”. Skoro bowiem „człowiek żyje prawdziwie ludzkim życiem dzięki kulturze”, słowo „kultura” oznacza sposób istnienia, dzięki któremu człowiek nadaje sens wszystkiemu, co czyni. Czterdzieści sześć lat później, odnawiając pośród Państwa zobowiązanie Stolicy Apostolskiej do współpracy, zachęcam, by widzieć w UNESCO nie tylko wybitną organizację międzynarodową, lecz także miejsce, w którym ludzkość namyśla się nad sobą, nad swoją historią i przyszłością. Nie sposób bowiem krzewić oświaty, nauki i kultury bez troski o życie kobiet i mężczyzn, którzy są ich twórcami.

W dziedzinie edukacji Kościół katolicki wnosi doświadczenie sięgające daleko w przeszłość: od stuleci jego wspólnoty zakładają szkoły i uniwersytety, uczą czytać i pisać, są obecne nawet w miejscach najuboższych i najbardziej oddalonych. Poprzez Światowy Pakt na rzecz Edukacji mój poprzednik Franciszek pragnął włączyć to doświadczenie w szersze przymierze wychowawcze, otwarte na wkład wszystkich. Chcę jednak podzielić się z Państwem nie tyle opisem tych dzieł, ile przekonaniem, z którego one wyrastają. Żadne wychowanie nie jest pełne, jeśli nie podejmuje pytania o sens. W tym samym przemówieniu święty Jan Paweł II przypominał, że wychowywać to pomagać człowiekowi bardziej „być”, a nie tylko więcej „mieć”, uznając także tę transcendencję osoby, która należy do pełni jej człowieczeństwa.

.Na tym zgromadzeniu warto zatem podjąć pytanie podstawowe, które pilnie domaga się odpowiedzi: Co znaczy być człowiekiem? Staje przed nim każda kultura; tkwi ono w sercu wszelkiej wiedzy, każdej sztuki i każdej religii. Nawet w XXI wieku nie możemy przecież przyjmować za rzecz oczywistą, że wiemy, kim jest osoba ludzka i co znaczy żyć po ludzku. Każde pokolenie musi mierzyć się z tym pytaniem, zwłaszcza wobec tragedii, które, niestety, zdarzają się również dzisiaj.

Przede wszystkim człowiek jest kimś, kto zostaje poczęty i przychodzi na świat. Być człowiekiem znaczy więc najpierw być dzieckiem. Nikt z nas tego nie wybrał. Nikt nie zdecydował, z kogo, kiedy ani gdzie się urodzi. Ta oczywista prawda odsłania coś więcej niż fakt biologiczny: prawdę etyczną, że jako dzieci wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami. Od początku nasze człowieczeństwo jest darem i próbą, obietnicą i odpowiedzialnością. Narodziny każdej istoty ludzkiej ustanawiają pierwotną więź, wspólnotę życia, której źródłem i pierwszym środowiskiem wychowania jest rodzina.

Po drugie, wszyscy rodzimy się nadzy i potrzebujący. Od urodzenia jesteśmy ubodzy, potrzebujemy chleba i słowa, opieki i czułości, wszystkiego, co żywi ciało i ducha. Dobrze o tym wiemy, a jednak dorastając, możemy o tym zapomnieć. Najdotkliwiej odczuwają skutki tej niepamięci właśnie potrzebujący, ilekroć ich człowieczeństwo zostaje zdradzone lub odrzucone, wykorzystane albo oszukane. Zapomnienie o okolicznościach naszych narodzin zaciemnia samo pojęcie ludzkiego życia, odrywając je od historii, która jest wspólna nam wszystkim. Życie przestaje być wówczas pojmowane jako dar, a staje się towarem. Nie dostrzega się już w nim wezwania do troski i odpowiedzialności, lecz produkt, który można wykorzystać. Ten tragiczny wybór przypomina nam zarazem, że być człowiekiem znaczy być wolnym z natury. Ponieważ wszyscy byliśmy dziećmi, nasza wolność zaczyna się od odpowiedzi na wolność tego, kto pierwszy zwraca się ku nam: gestem czułości albo odrzucenia, serdecznym przyjęciem albo zaniedbaniem i okrucieństwem.

Po trzecie, zachowywać żywą pamięć o naszym wspólnym człowieczeństwie znaczy uznawać jego wielkość, czyli ogrom jego możliwości, choć pomniejszają ją liczne postacie zła i niesprawiedliwości. Osoby pracujące w dziedzinie edukacji, nauki i kultury są tym bardziej powołane do troski o każdego człowieka, aby mogło zajaśnieć piękno naszej wolności. Piękno to nosi imię sprawiedliwości. Wolność jest bowiem piękna, gdy kieruje się ku dobru i prawdzie; ulega oszpeceniu, gdy stacza się w samowolę, przemoc lub żądzę władzy. Być człowiekiem oznacza zatem ponosić odpowiedzialność przed historią: człowiek wzrasta, uczy się i pracuje zarówno rękami, jak i umysłem. Swoją pracą może uprawiać ziemię albo ją oszpecać, tworzyć dzieła sztuki albo je niszczyć. W obecnym momencie musimy uznać, że najstraszliwszym z „dzieł człowieka” jest wojna, gdyż wówczas sama nauka zostaje oddana na służbę nieludzkiej woli niszczenia i zabijania.

W tym kontekście preambuła Aktu Konstytucyjnego UNESCO rozpoczyna się słowami, które zachowują dziś niezwykłą aktualność, jak przypomniał nam „Mur Pokoju”: „Ponieważ wojny rodzą się w umysłach ludzi, również w umysłach ludzi należy budować obronę pokoju” (Akt Konstytucyjny UNESCO, preambuła, 1945). Słowa te zapisano po II wojnie światowej, najstraszliwszej tragedii minionego stulecia. Ludzkość zrozumiała wówczas, że postęp naukowy oderwany od mądrości może stać się narzędziem zniszczenia; że kultura podporządkowana ideologii może przerodzić się w kłamstwo i propagandę; że wychowanie, które porzuca prawdę, może służyć manipulowaniu sumieniami. Państwa założycielskie UNESCO pojęły, że traktaty są konieczne, lecz same nie wystarczą. Potrzebują podtrzymującej je kultury pokoju i wspólnego zaangażowania na jego rzecz. Pokoju nie da się zbudować samymi traktatami ani kompromisami między przeciwstawnymi siłami. Pokój jest prawdziwy, gdy wyrasta z cnoty sprawiedliwości, a nie jedynie z umowy, z prawej woli, a nie z nietrwałej równowagi interesów. Tylko prawa wola potrafi bowiem rozpoznać w drugim człowieku brata lub siostrę, osobę taką jak my sami.

Po osiemdziesięciu latach słowa Waszej karty założycielskiej nic nie straciły ze swej mocy. Widzimy jednak, jak głęboko tej wspólnej zasadzie zagrażają przejawy barbarzyństwa podsycające rywalizację i konflikty. Spośród wyzwań, przed jakimi stoją dziś nauka i edukacja, pragnę zwrócić szczególną uwagę na te, które płyną z rozległej dziedziny technologii. Nasze wysiłki w tej sferze muszą sprawić, by nowe technologie pozostały w służbie człowiekowi, zamiast stawać się kolejnym narzędziem dominacji i niesprawiedliwości.

Na przestrzeni wieków maszynom powierzano wiele zadań wykonywanych wcześniej przez ludzi, a możliwości tych maszyn i zakres ich zastosowań nieustannie się poszerzały. W ostatnim czasie pewne sztuczne systemy otrzymały nawet nazwę naszej ludzkiej zdolności myślenia: inteligencji. Jednocześnie jednak nasze idee i relacje mogą ubożeć wskutek procesu odczłowieczenia. Paradoks staje się coraz wyraźniejszy: przypisujemy „inteligencję” systemom obliczeniowym, a zarazem z trudem uznajemy niezbywalną godność ludzi, których życie ocenia się według kryterium wydajności, a gdy uzna się ich za nieproduktywnych, odrzuca i usuwa na margines. Ta bolesna rzeczywistość skłania nas do namysłu zarówno nad kruchością ludzkiej natury, jak i nad ogromną godnością każdej osoby, która nie maleje nawet w okolicznościach największej bezbronności, aż po samą śmierć. Człowiek jest z pewnością kimś, kto się rodzi, lecz także kimś, kto umiera. Choroba ani cierpienie nie niszczą naszej godności, nie zależy ona też od naszych zdolności. Przeciwnie, domaga się pełnej miłości troski na każdym etapie życia.

.W świetle wiary chrześcijańskiej tajemnica człowieka najpełniej rozjaśnia się w Chrystusie, który „objawiając tajemnicę Ojca i Jego miłości, objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi i ukazuje mu jego najwyższe powołanie” (SOBÓR WATYKAŃSKI II, konstytucja duszpasterska Gaudium et spes, 22). W Jego świetle każda osoba jawi się nam jako stworzenie, którego Bóg pragnął i które kocha. Światło to pomaga nam także głębiej pojąć sens wspólnego ludzkiego doświadczenia.

Panie i Panowie, jako ludzie nauki jesteście powołani do niestrudzonej współpracy w imię naszej wspólnej historii, aby z różnorodności spojrzeń wyłaniała się zbieżność wizji, a z niej harmonia działań. Harmonia ta wyraża się w pracy UNESCO, kiedy nadaje ono symfoniczne brzmienie najszlachetniejszym dążeniom do dobra i troski o ludzkość. Tam, gdzie panuje harmonia, różne głosy znajdują porozumienie, a reprezentowane przez Państwa narody jednoczą się w zgodzie.

Pragnę przywołać w związku z tym dwa obrazy z Biblii, wielkiego skarbca kultury ludzkości: wieżę Babel i plac w dniu Pięćdziesiątnicy. Przywołuję je jako dwa sposoby przedstawienia jedności rodziny ludzkiej, która również dziś musi nieustannie rozpoznawać właściwy kierunek swojej drogi i sens historii, w której uczestniczy. Te biblijne opowieści ukazują dwie postaci życia społecznego i skłaniają nas do namysłu nad czasami, w których żyjemy.

Wieża Babel przedstawia jedność narzuconą przez panowanie (por. Rdz 11,4). Zarazem budowla ta pokazuje, że im silniej władza usiłuje uciskać, tym bardziej sama słabnie i odsłania swe nieludzkie oblicze. Widzimy to w cierpieniu i niesprawiedliwości powodowanych przez despotyzm, a także w formach wyzysku, które szkodzą społeczeństwu i środowisku. Historia uczy, że wiele imperiów upajało się własną potęgą, nim ta je pochłonęła i runęły niczym wieża. Skutkiem pychy, która najpierw wynosi się na szczyt, a potem zostaje poniżona, jest rozproszenie. Uroszczenie, by stać się równym Bogu i poddać narody jednemu jarzmu, prowadzi do pomieszania języków i utraty wzajemnego zrozumienia. Zamiast dosięgnąć nieba, jak zamierzano, wieża Babel runęła, przynosząc dwojaką szkodę. Ponieważ narzucona przez nią jedność była wymuszona, różnorodność, która pojawiła się po jej upadku, stała się zarzewiem konfliktu. Dziś pokusa Babel powraca w globalizacji pozbawionej braterstwa, w zachłannych odmianach neokolonializmu, w narzucaniu ideologii i we wszystkich tych „kontaktach bez więzi”, które sprowadzają ludzkie życie do handlu (por. Międzynarodowa Komisja Teologiczna, Quo Vadis, Humanitas?, 42). Także nauka, gdy zostaje sprowadzona do techniki sprawowania władzy, przestaje służyć wyniesieniu człowieka, a może wręcz obracać owoce jego wysiłków przeciw niemu.

Dziś potrafimy w jednej chwili łączyć ludzi i kontynenty, a równocześnie jesteśmy świadkami nowych form osamotnienia, materialnego i duchowego ubóstwa oraz opuszczenia. Porozumiewamy się znacznie szybciej, lecz niekoniecznie prawdziwiej. Informacji jest wiele, ale ich obfitość nie jest równoznaczna z mądrością. Bez wspólnego fundamentu etycznego liczne kanały komunikacji mogą mnożyć fałszywe wiadomości i nadawać obieg słowom pozbawionym znaczenia, utrudniając dialog zamiast mu sprzyjać. Sztuczna inteligencja potęguje ten problem. Choć takie systemy potrafią zestawiać ze sobą dane, nie są zdolne odpowiedzieć na pytania o sens ludzkiego życia, zakorzeniony w przeżytym doświadczeniu. A przecież człowiek nie może żyć bez sensu. Sens jest tlenem dla umysłu. Dlatego wyzwania stojące przed komunikacją, będące zawsze również wyzwaniami dla edukacji, sprawiają, że poszukiwanie prawdy staje się sprawą sprawiedliwości społecznej i dziejowej. Z tego powodu kształcenie w tej dziedzinie jest niezbędne. Z uznaniem przyjmuję inicjatywę UNESCO realizowaną w ramach programu edukacji medialnej i informacyjnej, który promuje odpowiedzialne korzystanie z mediów i narzędzi cyfrowych.

.Bez prawdy język poddaje się bowiem logice przemocy i samowoli możnych. W imię zysku wyklucza się wtedy innych, a w imię wolności zabija niewinnych. Zamiast szanować prawo, ci, którzy sprawują władzę, powołują się na nie, gdy służy ich interesom, i lekceważą je, gdy ich ogranicza, traktując nawet samą sprawiedliwość jak towar, który można kupić i sprzedać. Jeśli pojmiemy, że zepsucie prawa zaczyna się od zepsucia serca, dostrzeżemy, iż każda nauka uprawiana bez etyki może utracić właściwy sobie sens, a tym samym przestać służyć ludzkiej godności i dawać o niej świadectwo.

Zachęcam zatem całą wspólnotę międzynarodową, aby ze szczególną uwagą otoczyła ochroną dzieci i młodzież. W epoce cyfrowej ich podatność na zranienie nigdy nie może stać się sposobnością do wyzysku. Niech technologie wspierają ich rozwój, edukację i więzi, chroniąc wolność myślenia i rozeznawania oraz pozostając zawsze w służbie godności osoby ludzkiej.

Zepsucie kultury, o którym mówimy, znajduje swoje odkupienie na placu w dniu Pięćdziesiątnicy. Tam ludzie ze wszystkich narodów przyjmują orędzie pokoju jako Dobrą Nowinę. Głosi ono zmartwychwstanie Jezusa, czyli zwycięstwo życia nad śmiercią i zbawienie, które daje światu nadzieję. W dniu Pięćdziesiątnicy plac staje się miejscem świętowania pokoju, który leczy każdą krzywdę wyrządzoną człowiekowi. Każdy z obecnych usłyszał orędzie „w swoim własnym języku” (por. Dz 2,8). Wspólnota w żaden sposób nie tłumi różnorodności. Przeciwnie, pozwala jej rozkwitać w harmonii głosów i twarzy. W głoszeniu pokoju bogactwo kultur staje się nośnikiem prawdy powszechnej. Nauka biblijna wskazuje nam w ten sposób drogę do tego, czego wszyscy pragniemy: „jedności, która nie niweluje różnic, ale docenia osobistą historię każdego człowieka oraz kulturę społeczną i religijną każdego narodu” (Homilia podczas Mszy Świętej inaugurującej pontyfikat, 18 maja 2025 roku). Taką wspólnotę wszystkich narodów umożliwia nie panowanie Babel, lecz pokój Pięćdziesiątnicy. Każda kultura osiąga zatem szczyt swej mądrości, gdy zabiega o pokój i dobro wszystkich, dając świadectwo prawdziwemu sensowi naszego człowieczeństwa.

Ci, którzy zajmują się wychowaniem, wiedzą, że wyzwala nas tylko prawda. Nauczyciele i badacze wiedzą, że błąd zniewala nas ignorancją i przesądami. Ilekroć napotykamy przeszkody w naszej misji, pamiętajmy, że wszyscy mamy jedną ziemię i wspólną ludzką naturę. Człowieka nie można zrozumieć, rozdzielając to, co do siebie należy: ciało i duszę, życie osobiste i więzi, nasze relacje z innymi ludźmi i ze środowiskiem. Wszystko to stanowi jedność naszego istnienia. Dlatego uprawiać ziemię znaczy również pielęgnować człowieczeństwo tych, którzy ją zamieszkują. Do tego zadania powołane są edukacja i nauka. Nieprzypadkowo przecież każda kultura, jak wskazuje sama etymologia tego słowa, jest formą uprawy. Ponawiam więc apel moich poprzedników o wspólną troskę o człowieka i stworzenie: papież Benedykt XVI mówił o potrzebie ekologii człowieka, papież Franciszek zaś rozwinął perspektywę ekologii integralnej (por. Benedykt XVI, Przemówienie w Bundestagu, 22 września 2011 roku; Franciszek, enc. Laudato si’, nr 137–162).

Miarą naszego zaangażowania jest troska okazywana najmniejszym i ubogim: dzieciom w łonach matek i na obszarach ogarniętych wojną, osobom z niepełnosprawnością fizyczną i intelektualną, ludziom starszym, migrantom, uchodźcom i wszystkim, których wyniośle odrzuca się jako nieproduktywnych. To oni stanowią rzeczywisty sprawdzian naszych deklaracji o poszanowaniu ludzkiej godności, a ich ochrona i wspieranie obejmują również stworzenie. Na przeciwległym biegunie stoi wola wyzyskiwania i grabieży, czerpania jak najwięcej z każdej istoty żywej, konsumowania bez ochrony i niszczenia bez pielęgnowania. Obecny kryzys ekologiczny jest zatem kryzysem antropologicznym; Kościół jest ponadto przekonany, że każda kultura nosi w sobie mądrość dojrzewającą w ekosystemie narodów. Środowiskiem życia człowieka jest społeczeństwo: nie środowisko jedynie fizyczne, jak pustynia czy ocean dla zwierząt, lecz przestrzeń moralna i przestrzeń relacji. Tam, gdzie panuje pokój społeczny, narody rozkwitają w sprawiedliwości.

Właśnie tutaj UNESCO odnajduje syntezę swoich wzniosłych zadań edukacyjnych i naukowych: w cierpliwej pracy nad budowaniem pokoju. Wobec licznych i złożonych wyzwań naszej epoki świat patrzy na instytucje międzynarodowe z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony powołane są one do podejmowania wyzwań, którym żadne państwo nie zdoła sprostać samotnie. Z drugiej strony same przeżywają kryzys skuteczności, zwłaszcza wtedy, gdy dialog uważa się za przeszkodę w działaniu, a nie za środek służący pokojowi; za przejaw obłudy, a nie za sposobność do wspólnego poszukiwania dobra. W obliczu tych wypaczeń należy rozwijać cnotę równie rzadką, co upragnioną: zaufanie. Zaufanie, że różnice nie muszą oznaczać zagrożenia; zaufanie, że szczery dialog może przynieść dobro większe od tego, które każdy zdołałby osiągnąć sam.

Stolica Apostolska pragnie tchnąć to zaufanie w UNESCO, podobnie jak w inne organizacje międzynarodowe, świadoma, że każdy naród ma bogactwo, którym może się dzielić w poszukiwaniu autentycznego postępu, możliwego jedynie dzięki pokojowi. Nie chodzi o głoszenie naiwnego optymizmu, który nie dostrzega trudności, lecz o wytrwanie w nadziei, że dobro jest zawsze możliwe. Każde rodzące się dziecko przynosi nadzieję. Każda kobieta i każdy mężczyzna, którzy poświęcają życie poszukiwaniu prawdy, dokonują aktu nadziei. Niech więc UNESCO daje świadectwo tej nadziei, sprzyjając porozumieniu między narodami poprzez dialog ich kultur. Wierzymy bowiem, że wychowanie pozwala przezwyciężać wzajemne lęki, a nauka może służyć życiu każdego człowieka, siejąc dziś ziarna przyszłych dobrych plonów. Zaufanie to żywi naszą nadzieję pokładaną w miłości, czyli w służbie dla dobra bliźniego: jeśli wszyscy będziemy konsekwentnie poświęcać się naszemu wspaniałemu człowieczeństwu, pokój będzie mógł wreszcie rozkwitnąć.

.Gdy współpracujemy w tym dziele, tradycje religijne odgrywają rolę z punktu widzenia kultury konieczną i niezastąpioną, a religie wyrażają nasze pytania o początek i kres życia, kształtując rozumienie jego pierwszego i ostatecznego sensu, który znajduje odbicie w codziennych wyborach. Kiedy bowiem kobiety i mężczyźni dobrej woli kierują swe czyny ku Bogu, wielość kultur nie rozpada się w nieładzie Babel. Przeciwnie, ludzkość jednoczy się we wspólnym poszukiwaniu sensu i w dążeniu ku przeznaczeniu, którym nie jest śmierć. Nie zmierzamy ku nicości. Dlatego dusza ludzka, pozostając w relacji z Bogiem, jeszcze wyraźniej słyszy wezwanie do pielęgnowania pokoju poprzez przymierze narodów, które uznają się za dzieci tego samego Ojca oraz za braci i siostry.

Pragnę zatem, aby nasze spotkanie umocniło w każdym z nas wolę niestrudzonej pracy nad tym, by świadomość przynależności do jednej rodziny ludzkiej stawała się żywsza, przekładała się na czyny i pełniej wyrażała sprawiedliwość. Przy tej sposobności składam szczere podziękowania wszystkim pracownikom UNESCO, którzy z kompetencją i oddaniem wypełniają tę szlachetną misję: budują pokój, rozwijając wszystkie dziedziny ludzkiej nauki i sztuki.

Kieruję te słowa do Państwa wszystkich, do narodów, które Państwo reprezentują, a szczególnie do ludzi młodych. To właśnie nowe pokolenia najuważniej przyglądają się naszym działaniom. Wspierając ich dążenia do sprawiedliwości, z wdzięcznością i szacunkiem wypraszam dla Państwa wszystkich i dla Waszych narodów obfitość błogosławieństw Boga, wszechmogącego i miłosiernego Stwórcy. Dziękuję.

Leon XIV
Tekst wystąpienia w siedzibie UNESCO w Paryżu, 25 września 2026 r.

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 września 2026
Fot. Vatican Media