Faustyna Kowalska i Urszula Ledóchowska ze swoimi planetoidami

Powiększa się liczba obiektów w kosmosie, którym nadano nazwy związane z naszym krajem. Tym razem w nazwach planetoid uczczeni zostali: astronom Henryk Chrupała, zakonnica Faustyna Kowalska i Urszula Ledóchowska oraz trener strzelectwa sportowego Wojciech Kulmatycki.

Faustyna Kowalska i Urszula Ledóchowska wyróżnione swoimi planetoidami

.Dnia 9 stycznia ukazało się najnowsze wydanie „WSGBN Bulletin”, czyli biuletynu Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU), w którym publikowane są oficjalne nazwy małych ciał Układu Słonecznego. Nadawaniem nowych nazwa zarządza grupa robocza ds. nazewnictwa małych ciał powołana przez IAU. Wśród 29 nowo nazwanych planetoid (asteroid) aż cztery otrzymały nazwy związane z Polakami. Pierwszą jest (683868) Chrupała, wcześniej znana jako 2008 EK172. Ciało to zostało odkryte 31 sierpnia 2013 roku przez Michała Kusiaka i Michała Żołnowskiego, polskich miłośników astronomii (przy czym pierwszy z wymienionych ukończył później astronomię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie). Obaj odkryli wiele planetoid, z których sporo otrzymało polskie nazwy.
Faustyna Kowalska (1905–1938) była polską zakonnicą ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Znana jest jako mistyczka z wizjami i objawieniami. W 2000 roku została uznana świętą Kościoła katolickiego.

Henryk Chrupała (1938-2015) to polski astronom, fizyk i popularyzator astronomii. Od 1973 do 2003 roku był dyrektorem Planetarium Śląskiego. Był jednym z organizatorów Olimpiady Astronomicznej i przez wiele lat przewodniczącym Komitetu Głównego tej olimpiady. Otrzymał m.in. Złoty Krzyż Zasługi, Medal Komisji Edukacji Narodowej oraz Nagrodę i Medal im. Włodzimierza Zonna za popularyzację astronomii.

Dwie kolejne planetoidy poświęcono zakonnicom. Są to (798737) Faustina, znana też jako 2012 VZ114 oraz (798772) Ledochowska, z wcześniejszym oznaczeniem 2012 WH32. Odkryto je odpowiednio 13 listopada oraz 20 listopada 2020 roku. W obu przypadkach odkrywcami są Kazimierz Czernis oraz Richard P. Boyle. Pierwszy z nich to polsko-litewski astronom, któremu zawdzięczamy już sporo nazw planetoid związanych z naszym krajem.

Urszula Ledóchowska (1865-1939) również była polską zakonnicą. Utworzyła Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Ceniono ją za poświęcenie dla innych, szczególnie dla dzieci. Państwo polskie nagrodziło ją Krzyżem Niepodległości, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotym Krzyżem Zasługi. Kościół katolicki uznał ją jako świętą w 2003 roku.

Czwarta z planetoid to (836465) Kulmatycki, inne oznaczenie: 2012 RY11. Odkryli ją 11 września 2012 roku Michał Kusiak i Michał Żołnowski. Obiekt ten poświęcono Wojciechowi Kulmatyckiemu (ur. 1963), polskiemu trenerowi strzelectwa sportowego oraz popularyzatorowi tej dyscypliny sportu. Jest trenerem kadry narodowej w konkurencji pistoletu sportowego oraz pistoletu szybkostrzelnego. Trenował wielu zwycięzców w międzynarodowych zawodach organizowanych przez Międzynarodową Federację Strzelectwa Sportowego.

Siostra Faustyna. Biografia Świętej

.Spotkanie w celi nie było złudzeniem. Siostra Faustyna wiedziała to na pewno. Już wcześniej, kilkakrotnie, widziała Pana. Mówił do niej przed wstąpieniem do zgromadzenia, przynaglając do tego kroku, i później, gdy równolegle do formacji zakonnej postępowała na drodze życia mistycznego – pisze Ewa K. CZACZKOWSKA.

„Wszystko było jeszcze do zniesienia. Ale kiedy Pan zażądał, abym malowała ten obraz, już teraz naprawdę zaczynają mówić i patrzeć na mnie jako na jakąś histeryczkę i fantastyczkę (125[1])” – pisała Siostra Faustyna w Dzienniczkuo doświadczeniach z 1931 roku. „Fantastyczka”, a właściwie: fantastka, ale także histeryczka, wizjonerka, dziwaczka, nędza… Ile jeszcze epitetów musiała znieść?

A wszystko to za sprawą objawienia Jezusa, który nakazał jej namalowanie obrazu, dzisiaj znanego na całym świecie, z podpisem „Jezu, ufam Tobie”. To był również początek realizacji misji przekazania światu orędzia o Bożym miłosierdziu. Siostra Faustyna przez niemal dwa lata nie spotkała nikogo, kto utwierdziłby ją w przekonaniu, że objawienie się Jezusa nie było wytworem jej chorej wyobraźni. Był to dla niej bardzo trudny czas. Bodaj najtrudniejszy w życiu.

Rozpoczął się 22 lutego 1931 roku. Siostra Faustyna, od sześciu lat w zakonie, niemal od roku mieszkała w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku. Była pierwsza niedziela Wielkiego Postu. Wieczór. Faustyna wróciła właśnie do swojej celi. Była po kolacji i modlitwach w klasztornej kaplicy. Przygotowywała się do snu. Nagle zobaczyła w celi Jezusa.

„Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady – opisywała w Dzienniczku. – W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały” (47).

– Siostry przechodzące akurat koło oficyny widziały jakieś światło w oknie, jaśniejsze niż lampy naftowej – siostra Klawera Wolska, do niedawna przełożona płockiego domu, powtarza to, co w zakonie przetrwało w ustnych przekazach.

Spotkanie w celi nie było złudzeniem. Siostra Faustyna wiedziała to na pewno. Już wcześniej, kilkakrotnie, widziała Pana. Mówił do niej przed wstąpieniem do zgromadzenia, przynaglając do tego kroku, i później, gdy równolegle do formacji zakonnej postępowała na drodze życia mistycznego. Faustyna, po oczyszczeniu zmysłów i ducha podczas znanej tylko mistykom tak zwanej nocy ciemnej, coraz częściej w nagłych momentach światła udzielanego duszy przez Boga poznawała Jego Istotę i doznawała zjednoczenia z Bogiem w miłości. Dla Faustyny, która wcześniej nie wiedziała nic o meandrach życia mistycznego, były to wielkie, ale i trudne doświadczenia. Dopóki jednak to wszystko działo się wewnątrz jej duszy i dotyczyło jej samej, dopóty było radością jej serca. Ale tamtej niedzieli, 22 lutego 1931 roku, to się zmieniło. Tego dnia Jezus powierzył jej misję głoszenia orędzia o Bożym miłosierdziu całemu światu. Namalowanie obrazu było jej pierwszą częścią.

Cztery lata później Jezus powie Faustynie, że ma przygotować świat na ostateczne Jego przyjście. Niemniej już wtedy, w Płocku, była przerażona wielkością zadania, które z czasem będzie się jeszcze rozrastać.

I trudno się dziwić. Sama nie mogła namalować obrazu, gdyż nie miała takich zdolności. Jezus nakazał jej, aby wszystko, o czym jej mówi, przekazywała przełożonym. Ci jednak jej słowom nie dowierzali. „(…) okazują mi litość, jakbym była w złudzeniu albo pod wpływem wyobraźni” (38) – skarżyła się w duszy Bogu, co po latach zapisała w Dzienniczku. Oczekiwała, że przełożeni, którzy w jej przekonaniu powinni mieć lepsze rozeznanie w życiu duchowym niż ona, okażą jej pomoc.

Pierwszą osobą, której Faustyna powiedziała o objawieniu Jezusa, był spowiednik. Nie wiemy, niestety, kto nim był. W tym czasie spowiedzi w płockim klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia słuchali trzej księża: Adolf Modzelewski, Ludwik Wilkoński i Wacław Jezusek. Ten ostatni po drugiej wojnie światowej (zmarł w 1950 roku) dużo i z przejęciem opowiadał klerykom w seminarium w Płocku o objawieniach siostry Faustyny, co nie znaczy, że wcześniej nie mógł być wobec doświadczeń Faustyny krytyczny. Wiadomo, że Spowiednik, któremu Faustyna powiedziała o objawieniu Jezusa, przyjął to z ogromną rezerwą. Właściwie zanegował polecenie Jezusa. Powiedział jej: „To się tyczy duszy twojej. (…) maluj obraz Boży w duszy swojej” (49). Gdy Siostra Faustyna uspokojona taką interpretacją objawienia odeszła od konfesjonału, usłyszała słowa Jezusa: „Mój obraz w duszy twojej jest”. Po chwili Jezus dodał: „Ja pragnę, aby było Miłosierdzia święto. Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, żeby był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia” (45). Powiedział też, że tego dnia kapłani mają głosić ludziom Jego „wielkie miłosierdzie względem dusz grzesznych” (50).

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/ewa-k-czaczkowska-siostra-faustyna-biografia-swietej/

PAP/ LW

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 13 stycznia 2026