Mark Zuckerberg przyznaje, że Meta przeliczyła się z Agentami AI

Mark Zuckerberg agenci AI

Sztuczna inteligencja miała uzasadnić zwolnienie 8 tys. pracowników Mety. Mark Zuckerberg przyznał na wewnętrznym spotkaniu, że agenci AI rozwijają się wolniej, niż zakładał zarząd.

.Na spotkaniu z pracownikami 2 lipca szef Mety powiedział, że rozwój agentów, czyli systemów sztucznej inteligencji samodzielnie wykonujących zadania w imieniu użytkownika, przez ostatnie cztery miesiące „nie przyspieszył tak, jak się spodziewaliśmy”. Nagranie z zamkniętego zebrania uzyskała agencja Reuters. Zuckerberg dodał, że zakłady na nową strukturę firmy „jeszcze nie przyniosły owoców”, a reorganizacja nie przebiegła tak czysto, jak powinna, bo kierownictwo pomyliło się co do tempa zmian. Wyznanie jest rzadkie, bo dotyczy strategii, na której Zuckerberg oparł cały kształt firmy i tegoroczny budżet.

Najpierw zwolnienia, potem rachunek sumienia

.Kontekst tego wyznania jest twardy. Wiosną Meta zwolniła około 8 tys. osób, blisko 10% załogi, a kolejne 7 tys. przeniosła do zespołów pracujących nad sztuczną inteligencją, w tym do jednostki o nazwie Agent Transformation, o czym pisał Bloomberg. Restrukturyzacja miała sfinansować inwestycje w infrastrukturę AI, które w 2026 roku pochłoną nawet 145 mld dolarów. Zuckerberg przyznał, że gdy zarząd planował zmiany w styczniu i lutym, panował w nim nadmierny optymizm co do tempa rozwoju narzędzi takich jak Claude Code od Anthropic. Decyzje o etatach zapadły więc na podstawie prognozy, która się dotąd nie sprawdziła. Pracownikom obiecano teraz, że wymierne korzyści z inwestycji pojawią się w ciągu trzech do sześciu miesięcy.

Mysz pod nadzorem, zaufanie pod kreską

.Na tym samym zebraniu dyrektor techniczny Andrew Bosworth tłumaczył się z programu, w ramach którego od kwietnia na służbowych komputerach w USA instalowano oprogramowanie rejestrujące ruchy myszy i aktywność pracowników. Zebrane dane miały uczyć agentów obsługi komputera. Program wstrzymano w czerwcu po incydencie, w którym wrażliwe dane okazały się zbyt szeroko dostępne wewnątrz firmy. Audyt wykazał, że dane pracowników nie trafiły do treningu modeli, a jeśli narzędzie wróci, udział będzie dobrowolny, choć na starcie nie przewidziano żadnej możliwości odmowy. Alexandr Wang, kierujący laboratorium superinteligencji Mety po przejęciu Scale AI, przekonywał z kolei, według Business Insidera, że trenowany właśnie model firmy o roboczej nazwie Watermelon dogonił w benchmarkach GPT-5.5 od OpenAI, choć nie ujawnił, o które testy chodzi.

Rachunek za wiarę w harmonogram

.Przypadek Mety wykracza poza potknięcie jednej korporacji. Firmy na całym świecie zwalniają dziś ludzi w imię produktywności, którą agenci mają dopiero zapewnić, a Meta zrobiła to najgłośniej i jako pierwsza musi się publicznie rozliczyć z prognozy. Wyścig o superinteligencję kosztuje setki miliardów dolarów, a jego harmonogram wciąż piszą inżynierowie, nie działy kadr. Analitycy Gartnera przewidywali już w 2025 roku, że ponad 40% projektów opartych na agentach zostanie porzuconych do końca 2027 roku z powodu rosnących kosztów i niejasnych korzyści biznesowych. Obietnica Zuckerberga o trzech do sześciu miesiącach zderzy się więc z rynkiem, który dopiero uczy się odróżniać działające wdrożenia od efektownych prezentacji. Najrozsądniejsza postawa wobec agentów nie polega ani na wierze w rychłą automatyzację, ani na jej lekceważeniu, tylko na mierzeniu obietnic tempem rzeczywistych wdrożeń. Zwolnić jest łatwo. Odzyskać kompetencje znacznie trudniej.

Szymon Ślubowski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 6 lipca 2026