Rząd Niemiec nie uzna państwowości Palestyny [Friedrich MERZ]

Kanclerz Friedrich Merz oświadczył, że rząd Niemiec nie przyłączy się do swoich sojuszników, którzy zapowiedzieli uznanie państwowości Palestyny. Zdecydowały się na to m.in. Francja, Wielka Brytania, Kanada i Australia. Izrael krytykuje decyzje tych państw.
Rząd Niemiec nie uzna państwowości Palestyny
.”Stanowisko rządu federalnego w sprawie ewentualnego uznania państwa palestyńskiego jest jasne (…). Nie przyłączymy się do tej inicjatywy, nie uważamy, by zostały spełnione warunki uznania Palestyny” – powiedział Merz w Berlinie na wspólnej konferencji prasowej z premierem Kanady Markiem Carneyem.
Kto uzna państwowość Palestyny?
.Prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział, że jego kraj uzna państwowość Palestyny podczas jesiennej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Podobne deklaracje ogłosiły rządy m.in. Wielkiej Brytanii, Kanady czy Australii. Władze w Londynie zadeklarowały, że uznają Palestynę, jeżeli Izrael nie zakończy do tego czasu wojny w Strefie Gazy i nie wstrzyma ekspansji osiedli na Zachodnim Brzegu.
Władze Izraela skrytykowały te decyzje, określając je m.in. jako nagradzanie terrorystycznego Hamasu. Obecny izraelski rząd sprzeciwia się powstaniu niepodległej Palestyny. Stworzenie takiego państwa jest elementem tzw. rozwiązania dwupaństwowego, które miałoby zakończyć konflikt izraelsko-palestyński. Takie podejście jest popierane m.in. przez ONZ, UE, państwa arabskie czy Autonomię Palestyńską.
Czym i kiedy skończy się ta wojna? Okruchy politycznego porządku
.”W Izraelu toczy się wojna lub – jeśli ktoś woli – „operacja specjalna”, której cele trudno określić, bo to wojna hybrydowa” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA na łamach Wszystko co Najważniejsze w tekście „Czym i kiedy skończy się ta wojna? Okruchy politycznego porządku„.
„Nie wiadomo, kto z kim walczy, kto podejmuje decyzje i kto nadzoruje ich wykonanie. Nie można powiedzieć, że wojna toczy się między Izraelem i Palestyną, ponieważ państwo palestyńskie nie istnieje. Nie jest to też wojna pomiędzy ugrupowaniem militarnym Hamas i siłami zbrojnymi Izraela, ponieważ ani Hamas, ani armia izraelska nie są autonomicznymi podmiotami prawa międzynarodowego. Czyli jest to wojna widmo lub wojna, której nie ma, co utrudnia negocjacje na temat pokoju. Z obu stron prowadzą ją ludzie uzbrojeni, którzy kierują swe pistolety maszynowe przeciw nieuzbrojonej ludności. Czyli masakra w biały dzień.”
„Argument, że każda wojna jest tak okrutna i nieprzewidywalna, to pusty wykręt. Nie każda wojna wynika z celowego gmatwania relacji politycznych i administracyjnych przez wiele lat. To nie jest jedna z tych wojen, której w zasadzie nikt nie chce, ale których efekty dadzą się przewidzieć i ścierpieć. Większość tradycyjnych starć militarnych to wojny na odstraszenie i wyczerpanie przeciwnika. Od czasów generała von Clausewitza taka walka uznawana jest wprawdzie za działanie budzące lęk, ale pozostające na jakimś poziomie racjonalności. Ktoś coś traci, ktoś coś zyskuje, później następuje pokój. Obecne starcie na Bliskim Wschodzie to zupełnie coś innego. To nie wojna na przechytrzenie, usidlenie i zniechęcenie przeciwnika do walki. Ta wojna ma wyzerować przeciwnika, odciąć go od sojuszników i zadeptać jak pustynną żmiję.”
.”Tworzenie stanów splątanych i mętnych pod względem prawnym uznawane jest czasem za sprytny zabieg polityczny, podobny w stylu do misternej partii szachowej. Mnożenie wątpliwości, tworzenie sytuacji niezwykłych i niedających się rozplątać daje nadzieję na znalezienie nieznanych wcześniej rozwiązań, może lepszych niż wszystkie inne dotąd. Jednak by wprowadzać tak zawiłe sztuczki, trzeba mieć jakiś pomysł na zawarcie pokoju. Na Bliskim Wschodzie nikt go nie ma. Tam czeka się cudu i liczy na rozwiązanie noszące znamię historycznego przewrotu. Albo ma zniknąć Izrael, albo ma zniknąć arabska Palestyna i wszyscy mają być zadowoleni. To dość naiwne oczekiwanie, ponieważ Palestyna jako państwo w ogóle nie istnieje. To tylko pseudoprawna konstrukcja, z którą nie wiadomo, co robić. Jej dziwaczny i nieokreślony status miał zapewne uspakajać potencjalnych wrogów. Kraj pozbawiony państwowości wydawał się zbyt wiotki, by stwarzać zagrożenie, choć jednocześnie Palestyna miała być rzekomo dość silna, by umieć o siebie zadbać. Teraz wszyscy widzą, że przyjęty status państwa namiastkowego tylko ułatwia agresję w jego imieniu i przeciwko jego istnieniu. Ten twór poplątany, nieuchwytny i nie do obrony stał się nagle bolesnym cierniem w boku słonia.” – zauważa prof. Jacek HOŁÓWKA.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-jacek-holowka-wojna-w-izraelu
PAP/TD