Trwają prace nad zwiększeniem liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce [Władysław KOSINIAK-KAMYSZ]

Nic o Polsce bez Polski – powiedział wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, odnosząc się do planu pokojowego dla Ukrainy. Ten plan ani z liderami europejskimi, ani myślę z NATO nawet, nie był jeszcze konsultowany – dodał.
Trwają prace nad zwiększeniem liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce
.Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz wskazał 22 listopada 2025 r., że trwają prace nad tym, aby zwiększyć liczbę żołnierzy amerykańskich w Polsce. Przypomniał, że podczas jego spotkania z dnia 19 listopada z nowym ambasadorem USA w Polsce Thomasem Rosem zostały potwierdzone sojusznicze zobowiązania. – Polska jest modelowym sojusznikiem, a Ameryka jest żelaznym sojusznikiem Polski. Liczba żołnierzy amerykańskich, ich obecność stała, obecność baz, takiej jak w Redzikowie, została potwierdzona – podkreślił.
Wicepremier zaznaczył również, że jest w stałym kontakcie z szefami resortów obrony krajów Unii Europejskiej i wchodzących w skład NATO. Poinformował, że w ostatnich dniach Holendrzy rozpoczęli przerzut do Polski baterii systemu Patriot. – W tym tygodniu, który kończy się właśnie, Holandia rozpoczęła instalowanie swoich żołnierzy i baterii Patriot, które będą chronić lotniska w Jesionce od grudnia tego roku – powiedział.
28-punktowy plan pokojowy dla Ukrainy
.Prezydent USA Donald Trump oświadczył w dniu 21 listopada, że dał Ukrainie czas do 27 listopada na to, by zgodziła się na zaproponowany przez Amerykanów plan zakończenia wojny. Portal Axios opublikował szczegóły 28-punktowego planu pokojowego dla Ukrainy negocjowanego przez USA i Rosję. Zgodnie z nim Kijów ma zobowiązać się m.in. do nieprzystępowania do NATO, ograniczenia liczebności wojsk do 600 tys. żołnierzy oraz oddania Rosji części terytorium.
Prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył, że nie zdradzi Ukrainy, tak jak nie zdradził jej w lutym 2022 roku. – Teraz jest jeden z najtrudniejszych momentów naszej historii. Teraz Ukraina może stanąć przed bardzo trudnym wyborem: albo utrata godności, albo ryzyko utraty kluczowego partnera. Albo trudne 28 punktów, albo niezwykle ciężka zima – najcięższa – oraz dalsze ryzyka. Życie bez wolności, godności i sprawiedliwości. I żebyśmy wierzyli temu, kto zaatakował już dwa razy. Będą od nas oczekiwać odpowiedzi – stwierdził w przemówieniu szef państwa ukraińskiego.
Nic o Polsce bez Polski
.W dniu 22 listopada na antenie radia RMF FM Władysław Kosiniak-Kamysz został zapytany o to, czy sformułowane przez administrację Donalda Trumpa zapisy planu pokojowego dla Ukrainy są korzystne dla Polski. Odpowiadając, zaznaczył, że „nic o Polsce bez Polski”, a żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte.
– Najpierw była część punktów, one się nie potwierdziły, później się pojawiły inne. Jeżeli te są prawdziwe, wydaje się, że w dużej części pewnie tak (…), Polska jest wymieniona w tym punkcie dotyczącym stacjonowania europejskich samolotów – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz. – Trzeba zapytać, o jakie stacjonowanie chodzi, bo my dzisiaj już mamy stacjonowanie europejskich samolotów. (…) Norweskie samoloty są w Polsce, holenderskie samoloty są w Polsce. Ich piloci współdziałają – podkreślił szef MON.
Na pytanie o to, „kto dał mandat ze strony choćby polskiego rządu panu Witkoffowi (Steve Witkoff – specjalny wysłannik prezydenta Donalda Trumpa ds. misji pokojowych – przyp. red. ), żeby negocjował z Kijowem taką umowę, która dotyczy też tej części świata”, Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiedział: „tutaj nikt nie udzielał jakichkolwiek mandatów”. – To są relacje amerykańsko-rosyjskie, o które Ukraina prosiła Stany Zjednoczone. (…) Myślę, że to wynika z analizy, z rozmów, które przeprowadzał prezydent Trump, również z koalicji chętnych. Ale w żaden sposób ten plan ani z liderami europejskimi, ani, myślę, z NATO nawet, nie był jeszcze konsultowany – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.
Polski moment
.Dziś niepotrzebne są wojska USA w Niemczech, one są potrzebne na wschodniej flance NATO. Właśnie w jej okolice należy obecnie przenosić amerykańskie bazy wojskowe – pisze prof. Jim MAZURKIEWICZ w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Polski moment„.
Oglądając niedawno CNN, trafiłem tam na opinię, której w tej lewicowej telewizji nie spodziewałem się nigdy usłyszeć. Otóż jeden z komentatorów powiedział, że Donald Trump może być najlepszym prezydentem od czasów Franklina D. Roosevelta. Lepszym niż Ronald Reagan. I wskazywał na rozwiązania, które mogą go do tego doprowadzić: rozprawienie się z nielegalnymi migrantami, polityka celna, wzrost zatrudnienia, zmniejszenie deficytu budżetowego. Już udało mu się przekonać partnerów z NATO do dużego zwiększenia wydatków na obronność. Właśnie tego typu działania mogą sprawić, że Trump po zakończeniu swojej drugiej kadencji znajdzie się w panteonie najwybitniejszych amerykańskich prezydentów.
Przełom, jaki nastąpił podczas szczytu NATO w Hadze w czerwcu 2025 r., jest bez precedensu. Kolejni amerykańscy prezydenci głośno narzekali, że europejscy partnerzy nie wydają wystarczająco dużo na obronę – ale ich słowa pozostawały bez reakcji. W konsekwencji to USA ponosiły lwią część kosztów związanych z bezpieczeństwem. Pakt Północnoatlantycki istnieje od 1949 r., ale w tym okresie to głównie Waszyngton finansował wydatki na zbrojenia. To tak, jakbym umawiał się z przyjacielem na lunch i podczas kolejnych 76 wyjść zawsze płacił rachunek za nas obu. Trudno uznać to za sprawiedliwy podział obowiązków. Tak właśnie podszedł do tego Trump – i zdołał renegocjować zasady współpracy, pokazując, że nie boi się podejmować trudnych decyzji. To cecha prawdziwego lidera.
.Donald Trump już podczas swojej pierwszej kadencji – oraz po porażce wyborczej w 2020 r. – pokazał, że jest wojownikiem. Dowiódł, że się nie poddaje, lecz skupia się na celu i osiąga go. Wynegocjował sześć zawieszeń broni i powstrzymał sześć wojen. Ma też grubą skórę, silny charakter i potrafi znosić krytykę. Właśnie w ten sposób stał się liderem, wokół którego ukształtował się cały ruch Make America Great Again (MAGA). Oddzielna sprawa, że on nie jest nowy. Amerykanie myślący w ten sposób istnieli już wcześniej – tylko byli zmuszani do tego, żeby akceptować zmiany wprowadzane w kraju pod znakiem „woke”. Oni tych światopoglądowych przemian nie akceptowali, ale nie wiedzieli, jak im się przeciwstawić. Dopiero gdy pojawił się przywódca myślący podobnie jak oni, nabrali odwagi, żeby powiedzieć „dość”. Konsekwencje tych zmian najlepiej widać w wojsku. Od chwili objęcia urzędu prezydenta przez Trumpa rośnie liczba osób, które chcą w nim służyć. Wcześniej brakowało chętnych, na przykład na 2022 r. zaplanowano rekrutację 60 tys. poborowych, ale udało się znaleźć jedynie 45 tys. Teraz do punktów rekrutacyjnych stoją kolejki. Tylko w okresie styczeń-kwiecień 2025 r. zgłosiło się niemal 52 tys. chętnych (cel na cały 2025 r. to 61 tys. rekrutów).
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-jim-mazurkiewicz-polski-moment/
PAP/MJ





