W dłuższej perspektywie spadek liczby urodzeń zmienia mentalność kraju [Maxime SBAIHI w „Le Figaro”]

kryzys demograficzny we Francji

Jak wynika z najnowszego raportu francuskiego Państwowego Instytutu Statystyki i Badań Ekonomicznych (Insee) wskaźnik urodzeń we Francji w 2025 r. obniżył się o 2,1 proc. w stosunku do 2024 r. i o 24 proc. w porównaniu z rokiem 2010.  W 2025 r. we Francji odnotowano również ujemny przyrost naturalny.

.Kryzys demograficzny we Francji analizuje w wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” francuski ekonomista, autor książki „Les balançoires vides”, Maxime Sbaihi.

„Francja dołącza do grona dwudziestu krajów europejskich, w których występuje ujemny przyrost naturalny. Ma to miejsce dziesięć lat wcześniej niż przewidywano, nie przez nagły wzrost liczby zgonów, lecz przez drastyczny spadek liczby urodzeń. Więcej zgonów niż urodzeń, więcej trumien niż kołysek, to przemawia do wszystkich. Mam nadzieję, że ten przełom pomoże Francji wyjść ze świadomego ignorowania sytuacji demograficznej. Nasze absurdalne debaty o systemie emerytalnym i odkładanie w czasie kwestii związanych z późną starością pokazują, że przed nami jeszcze długa droga. To zaprzeczanie ma wysoką cenę, ponieważ Francja jest o wiele bardziej podatna na skutki zmian demograficznych niż sąsiednie kraje, ze względu na system społeczny oparty na repartycji” – stwierdza Maxime Sbaihi w „Le Figaro”.

„W dłuższej perspektywie spadek liczby urodzeń zmienia mentalność kraju. Za danymi dotyczącymi liczby urodzeń kryją się konkretne realia: zamykanie szkół z powodu braku uczniów, wsie, które wymierają z powodu braku wymiany pokoleniowej. Od 2010 r. Francja zamknęła 6 000 szkół i straciła pół miliona uczniów. A to dopiero początek” – podkreśla. „Niedobór młodego pokolenia i bezprecedensowe starzenie się populacji sprawiają, że nadzieja zastępowana jest przez fatalizm, a twórcza destrukcja destrukcyjną nostalgią” – dodaje.

„Ubolewa się nad spadkiem liczby urodzeń, a jednocześnie wciąż ogranicza się wsparcie dla rodzin. (…) Decyzje polityczne pogłębiają degradację poziomu życia młodego pokolenia, które nie jest już w stanie znaleźć mieszkania, utrzymywać się ze swojej pracy ani planować przyszłości tak jak dawniej. Obietnica życia na lepszym poziomie niż rodzice została złamana. Nie można tego bagatelizować” – zauważa ekonomista.

Jak ocenia, polityka rodzinna Francji „zyskałaby na ponownym ukierunkowaniu na pierwsze dziecko oraz na przywróceniu jej uniwersalności i czytelności”. „Przypisano jej tak wiele celów, że przestała pełnić swoją pierwotną misję, czyli wspieranie tych, którzy chcą mieć dzieci” – stwierdza.

.„Liczba kobiet w wieku rozrodczym będzie w nadchodzących latach nieznacznie wzrastać, dzięki zwiększonej liczbie urodzeń w latach 1994-2010. Jeśli współczynnik dzietności się ustabilizuje, będziemy mogli zatem obserwować niewielki i przejściowy wzrost liczby urodzeń, który nie odwróci trendu depopulacyjnego, ale może go spowolnić” – tłumaczy Maxime Sbaihi w „Le Figaro”.

oprac.JD

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 stycznia 2026