VOX

Z postem, popiołem i żalami. Refleksja wielkopostna nie tylko na Środę Popielcową

Katarzyna Jarkiewicz

Jest 9 marca 2011 roku. Katedra św. Jerzego w Bejrucie. Wchodzę i widzę wystawione miseczki z popiołem i oliwą. Wierni, którzy spóźnili się na poranne nabożeństwo, podchodzą i maczając palce w oliwie, znaczą popiołem czoła. Wyraźny znak krzyża towarzyszy twarzom mijanych osób na ulicach. Do niektórych z pozdrowieniami podchodzą uliczni sprzedawcy. To znajomi muzułmanie: wiedzą, że dla chrześcijan zaczął się Wielki Post. Niech błogosławieństwo Najwyższego spłynie na Ciebie w tym czasie umartwienia – słyszę. Niech i Ciebie nie opuszcza łaska Pana – brzmi odpowiedź. Jest dość ciepło i można śmiało wystawić twarz ku słońcu. Na nadmorskiej promenadzie pełno osób. Niedługo wybuchnie wojna w sąsiadującej z Libanem Syrii i rzesza uchodźców zaleje kraj, ale tego dnia w Bejrucie towarzyszy mi tylko spokój i melancholia.

Weszliśmy w Wielki Post posypując głowy popiołem. Już w starożytności uznawano go za symbol żałoby i pokuty. Najbliżsi w akcie rozpaczy po stracie drogich osób tarzali się w popiele dogasających stosów pogrzebowych od Indii po Meksyk. Wzgardzeni przez społeczność złoczyńcy przed śmiercią rozrywali szaty i posypywali głowy popiołem na znak ukorzenia się przed sprawiedliwością, która ich dosięgła. Bogata w opisy tych rytuałów jest Biblia. Hiob dotknięty tragediami stwierdza: „kajam się w prochu i popiele” (Hi 42,6). Król Niniwy przejęty nawoływaniami Jonasza do nawrócenia „wstał z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele” (Jon 3,6). Prorok Ezechiel, opisując lament nad upadkiem Tyru, podaje, że rozpaczający „posypują głowy ziemią i tarzają się w popiele” (Ez 27,30). W Księdze Samuela Tamar po nieszczęściu, jakie ją spotkało, „posypała sobie głowę popiołem” (2 Sm 13,19).

Dziś popiół to nie znak osobistych doświadczeń, ale bardziej symbol. Wypowiadane przez kapłana podczas obrzędu posypywania głów popiołem słowa „Prochem jesteś i w proch się obrócisz” (Rdz 3,19) czy częściej spotykane „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15) odwołują się do kruchości doczesnego życia, ale również nadziei wierzących, że ostatecznym kresem człowieka nie jest grób. Przemijamy i nie jesteśmy w stanie pomimo wysokiego stopnia rozwoju technologicznego naszej cywilizacji zatrzymać tego procesu. Nie potrafimy też przewidzieć przyszłości: zdarzenia nas zaskakują i czynią bezbronnymi. Popiół nas jedna z ludźmi różnych stanów, kondycji, przekonań. Łączy narody i religie. Ubogich i bogatych. Outsiderów i liderów. Popiół z krematoriów miejsc zagłady oskarża i ostrzega przed ostatecznymi rozwiązaniami. Paradoksalnie daje też nadzieję, że unikniemy w przyszłości takich nieszczęść. Że nie zgłupiejemy.

Środa Popielcowa z obrzędem posypywania głów popiołem rozpoczyna okres czterdziestodniowego Wielkiego Postu. W pierwotnym Kościele poszczono jedynie w piątek i sobotę przed Wielkanocą. Dopiero w III wieku zaprowadzono tygodniowy post przygotowujący do Paschy. Pierwsza wzmianka o idei czterdziestodniowego czasu pokuty i umartwienia pochodzi z wielkanocnego listu Atanazego z Aleksandrii z 334 roku. Praktyka upowszechniła się z końcem IV wieku. Ugruntowały ją idące ze wschodu prądy kulturowe, które przypisywały liczbie 40 istotne znaczenie w aspekcie przemian i nowego otwarcia. W Biblii liczba ta zawsze wiązała się z ważnymi zbawczymi wydarzeniami: 40 dni trwał potop, 40 lat Izraelici błąkali się po pustyni, aby wejść do Ziemi Obiecanej, 40 dni i nocy szedł Eliasz na górę Horeb, gdzie objawił mu się Bóg, w końcu 40 dni pościł, kuszony przez diabła, Jezus na pustyni. Dla katechumenów post był istotny, gdyż przygotowywał ich bezpośrednio do wielkanocnego chrztu. Publiczni pokutnicy w tym czasie oblekali się w wory, posypywali głowy popiołem i błagali współbraci o modlitewne wsparcie. Ekspiacje od V wieku zaczynały się w szóstą niedzielę przed Wielkanocą, ale z racji na uroczysty charakter niedzieli rugujący post do 36 dni już w kolejnym stuleciu dodano 4 dalsze doby, przesuwając początek Wielkiego Postu na Środę Popielcową. W VII wieku zaprowadzono tzw. przedpoście obejmujące dalsze trzy tygodnie przed pierwszą niedzielą Wielkiego Postu, mające również związek z biblijną ideą oczyszczenia, gdyż 70 lat trwała niewola babilońska Izraelitów. Przedpoście zniósł dopiero Paweł VI w 1969 roku.

Sam ryt posypania głów popiołem nie był w pierwotnym Kościele powszechną praktyką. W pierwszym tysiącleciu obejmował tylko zatwardziałych grzeszników odprawiających zwykle pod koniec życia pokutę. Dopiero w XI wieku pojawiła się idea powszechnych ekspiacji, którą przyspieszyły wypadki na Bliskim Wschodzie: opanowanie przez muzułmanów miejsc świętych i zagrożenie upadkiem wschodniego chrześcijaństwa. Papież Urban II zaprowadził w Kościele praktykę palenia palm poświeconych w niedzielę poprzedzającą Wielkanoc i posypywania tym popiołem głów wiernych. Przed Soborem Watykańskim II i obecnie w niektórych wschodnich kościołach poświęcanie popiołu i posypywanie głów odbywa się przed mszą św. poza liturgią, natomiast teraz ryt ten jest powiązany z czytaniami mszalnymi wzywającymi do pokuty i nawrócenia, dlatego odbywa się zaraz po nich. W Polsce posypywanie głów popiołem upowszechniło się w XIII wieku. W tzw. wstępną środę, zwaną również Popielcem, głowa rodziny: ojciec lub dziadek udawał się do kościoła, gdzie „dawali popielec” i przyjmował dla wszystkich domowników garść popiołu do modlitewnika. Dopiero w domu, zwykle późnym wieczorem, odbywał się właściwy rytuał posypywania głów popiołem, któremu towarzyszyło naznaczanie dzieci pokutą za występki z okresu zapustów. Figle karnawałowe trwały bowiem do południa środy popielcowej i polegały na przyczepianiu drewnianych klocków do sukien starych panien i sukman starych kawalerów. Straszono też maszkarami najmłodszych. Powszechna wiara, że popiół nie pochodzi z palonych palm wielkanocnych, a jest prochem z ludzkich kości wygrzebanych z przykościelnego cmentarza, prowadziła do rozgrabiania starych grobów, napełniania worków popiołem wysypywanym na pola i wzajemnego obrzucania się popiołem przez swawolną młodzież. Wyszorowane garnki wynoszone na strych przez gospodynie napełniano popiołem i dla uczczenia półpościa przypadającego w trzecią środę Wielkiego Postu zrzucano je z okien lub rozbijano o drzwi domów, zwłaszcza tych, w których mieszkały panny na wydaniu. Tzw. dzień garnkowy polegał również na hałasowaniu drewnianymi kołatkami i terkotkami, waleniu z hukiem drewnianymi młotami w ogrodzenia i bramy, zwłaszcza karczmy, która na czas Wielkiego Postu była zamknięta.

Ze Środą Popielcową jest też związana praktyka postna. Wstrzemięźliwość oznacza, że nie spożywamy pokarmów mięsnych, a post ścisły, że ograniczamy liczbę spożywanych potraw. W dzień postu jadamy raz do syta i dwa razy skromnie, tak aby wstać głodnym od stołu. Obowiązek spożywania bezmięsnych potraw spoczywa na dzieciach od 14 roku życia, zaś ścisły post obowiązuje jedynie osoby pełnoletnie do 69 roku życia. W Wielkim Poście praktyka ta jest bezwzględna jeszcze tylko w Wielki Piątek. W dawnej Polsce gorliwie przestrzegano zaleceń Kościoła, stąd pojawiło się przysłowie, że „Polak woli człowieka zabić (w innej wersji rękę stracić) niż złamać post”. Powszechnie usuwano mięso i nabiał na sześć tygodni ze stołów. Królował przygotowany z mąki żytniej lub owsianej żur postny i śledź. Dzieciom dawano pamułę, czyli rozgotowane na gęstą zupę suszone śliwki. Na szlacheckich dworach pojawiały się słodkowodne ryby i piwna polewka, ulubione danie króla Zygmunta I Starego. Wykonywano ją gotując miękisz żytniego chleba na jasnym piwie i przyprawiając kminkiem oraz masłem. Rezygnowano z picia alkoholu i palenia tytoniu, zamykano na klucz w szafie instrumenty muzyczne. Fajki i woreczki z tytoniem deponowano u Żydów, którzy obok zwyczajowej opłaty za przechowanie mieli obowiązek pobierać pieniądz postny (zwany czasem „judaszowym groszem”) za złamanie zasad.

Post zwykle w czasie przygotowań do Wielkanocy łączy się z jałmużną. O idei tej praktyki tak mówił żyjący pod koniec IV wieku mnich Palladiusz: „W dniu postu zadowolisz się samym chlebem, wodą i warzywami. Dziękuj Bogu za wszystko. Oblicz pieniądze, które zaoszczędziłeś poszcząc. Sumę tę daj ubogiemu bratu, którego nie znasz, wdowie lub sierocie. A ten, kto ją otrzyma, nasyci się i pomodli się za ciebie”. Tzw. jałmużna postna, zbierana do specjalnych skarbon w kościołach, była przeznaczana na dzieła miłosierdzia parafii, utrzymanie kościelnych żebraków czy wsparcie stołu wielkanocnego dla ubogich. Dziś wiąże się z przekazem pieniędzy na organizacje charytatywne Kościoła, głównie Caritas.

Praktyką powszechnie stosowaną była okolicznościowa modlitwa. W Polsce wiązała się z odprawianiem drogi krzyżowej i śpiewaniem gorzkich żali. Tradycja rozważania tajemnic męki i śmierci Jezusa Chrystusa w każdy piątek Wielkiego Postu narodziła się w Kościele wschodnim pod koniec pierwszego tysiąclecia. Do Europy przywędrowała w XIII wieku wraz z rycerstwem krzyżowym. Upowszechniali ją franciszkanie, którzy w Jerozolimie oprowadzali pątników Via Dolorosa i wskazywali miejsca związane z historią zbawienia. Liczbę czternastu stacji ustalono dopiero w XVII wieku. Część z nich jak spotkanie z Weroniką czy tradycja trzech upadków nie ma swojego umocowania w Biblii. Postępujący procesyjnie za krzyżem wierni w kościołach zatrzymują się przed rzeźbionymi lub malowanymi wyobrażeniami wydarzeń z ostatnich dni Chrystusa i rozważają w modlitwie ich istotę. Popularnością od średniowiecza cieszą się bractwa męki pańskiej, które posiadają przywilej niesienia czaszki i piszczeli podczas tych nabożeństw oraz leżenia krzyżem przed stacjami w zakapturzonym ubraniu. Do najbardziej znanych należy Arcybractwo Dobrej Śmierci przy kościele franciszkanów w Krakowie, które kultywuje od XVII wieku swoje tradycje pokutnicze. Wybitnie polskim nabożeństwem są ułożone pod koniec XVII wieku przez ks. Wawrzyńca Benika „Gorzkie żale”. Po raz pierwszy zostały odprawione w kościele św. Krzyża w Warszawie w 1707 roku. Składają się z trzech części, z których każda rozpoczyna się taką samą pobudką. Po niej następuje hymn, lament duszy nad cierpiącym Jezusem oraz rozmowa duszy z Matką Bolesną. Całość kompozycji utworu kończy antyfona „Któryś za nas cierpiał rany”. Pieśni wykonuje się podczas popołudniowego nabożeństwa eucharystycznego w każdą niedzielę Wielkiego Postu.

Katarzyna Jarkiewicz

Katarzyna Jarkiewicz- dr historii, badacz mentalności religijnej, znawca obrazka religijnego, publikuje w „Życiu Duchowym”, „Posłańcu Serca Jezusowego” i na DEON.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Imię i nazwisko

Maksymalnie 160 znaków.