
Tylko praca u podstaw, wsłuchanie się w głos Polaków i jedność dadzą sukces w kolejnym etapie na drodze do Polski normalnej i ambitnej. Takiej, jaką wybrali Polacy 1 czerwca 2025 r., wybierając Karola Nawrockiego na Prezydenta RP. 
Jakie działania należy pilnie podjąć, aby w coraz bardziej przedmiotowej Europie uczynić Polskę coraz bardziej podmiotową? Trudne, ale nie niemożliwe. 
Weto do rządowej noweli ustawy cyfrowej jest bez wątpienia jednym z kluczowych aktów prezydentury Karola Nawrockiego. Najpierw dlatego, że dotyczy materii, która jest dziś centralnym punktem przewalającego się przez świat zachodni sporu o zakres swobód jednostki. 
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę likwidującą kadencyjność władz w Sieci Badawczej Łukasiewicz – największej organizacji naukowej w Polsce. Tym wetem prezydent zapobiegł prawnemu sankcjonowaniu upolityczniania organizacji naukowej. Zapobiegł temu, by polską naukę, tak pogardzaną i ignorowaną przez większość klasy politycznej, cofać do czasów Gomułki i Gierka – nawet jeśli odpowiadający za ten pomysł politycy akurat Gomułkę i Gierka mają za bohaterów pozytywnych. 
Zamożne demokracje stać na solidną obronę i skuteczne odstraszanie. Być może będą musiały zrezygnować z kilku dni wolnych, przechodzić na emeryturę nieco później, ograniczyć wydatki socjalne i pogodzić się z większą konkurencją w wygodnych niszach własnych gospodarek. Potrzebna będzie też większa skłonność do ryzyka. Wyborcom to się nie spodoba. 
Obrona Nicolasa Maduro zapewne będzie przedstawiać sprawę jako sąd kapturowy o z góry ustalonym werdykcie — argumentując, że brak realnej możliwości zapewnienia bezstronnej ławy przysięgłych i pełnego due process ośmiesza amerykański wymiar sprawiedliwości i poważnie nadwyręża jego wiarygodność w oczach całego świata. Obecnym władzom USA bardziej niż na szybkim uznaniu go za winnego i skazaniu na wieloletnie więzienie zależy chyba jednak na tym, by proces się toczył, a Maduro był daleko od Wenezueli. 
Termin „uprawnienie do wojny”, ustanawia zasadę, że pewne warunki narzucane nam przez wrogie społeczeństwo stanowią wystarczający powód do zbrojnej obrony. Obalanie słupów granicznych, naloty i bombardowanie wybranych celów, wypuszczanie dronów szpiegujących i wybuchających, rozkręcanie torów kolejowych, zakłócanie komunikacji radiowej, przemycanie uciekinierów przez obcą granicę stanowią wrogie działania i upoważniają stronę zagrożoną do podjęcia otwartych działań wojennych. 
Dzisiaj Zdzisław Najder – człowiek o niełatwym charakterze, często odbierany jako szorstki i pryncypialny – mógłby patronować wielu inicjatywom politycznym łączącym odmienne środowiska dla jedynego i najważniejszego celu, jakim jest dobro Rzeczypospolitej. 
W Watykanie najważniejsze rzeczy rzadko dzieją się głośno. Historia Kościoła nie jest przecież opowieścią o rewolucjach, lecz o przesunięciach akcentów: o zmianie tonu, rytmu, czasem jednego słowa w dokumencie albo gestu podczas audiencji. Nadzwyczajny konsystorz zwołany przez papieża Leona XIV wpisuje się właśnie w tę logikę ciągłości podszytej korektą, dokonaną w ciszy, bez triumfalnych deklaracji. 
Według wielu badań na całym świecie wskaźniki religijne rosną, także te dotyczące katolicyzmu. Mieszkając w Europie, która znacznie te statystyki zaniża, naszą sytuację rzutujemy na resztę globu. Jeśli ją z nich wyjmiemy, okaże się, że Kościół jest żywy, zwłaszcza w Afryce, że ewangelizacja trwa. 
Dzisiejszy świat cyfrowy zarówno państwa komunistyczne jak i demokracje zachodnie stosują logikę podobną do tej, która powstała w gabinetach NKWD. Dlatego badanie komunizmu to nie archeologia. To studium przyszłości. Najnowszy, 73. numer „Wszystko co Najważniejsze”, jest już dostępny w EMPIK-ach, Księgarni Polskiej w Paryżu oraz wysyłkowo i w prenumeracie w Sklepie Idei
W 73. numerze miesięcznika Wszystko co Najważniejsze teksty m.in.: prof. Michała KLEIBERA, Karola NAWROCKIEGO, Pete HEGSETHA, prof. Chantal DELSOL, prof. Andrzeja NOWAKA, Mateusza MORAWIECKIEGO, Michela ONFRAYA, Mateusza MATYSZKOWICZA, Artura SZKLENERA, Nigela GOULD-DAVIESA, Romana SIGOWA i in. 
Pracuję na co dzień jako chirurg dziecięcy i mam stale do czynienia z pacjentami z wadami wrodzonymi, niekiedy bardzo ciężkimi i kreującymi stygmat na całe życie. Widzę dramaty ludzkie i rodzinne, które się z tym wiążą, oraz podziwiam upór, determinację i miłość wielu rodziców. 
Przekażcie Waszym Rodzicom i najbliższym: czas zacząć naukę… nieważne ile ma się lat! Jesteśmy w pewnym sensie „zaprogramowani” na to, żeby się uczyć. Nasz mózg jest w stanie ciągle się dostosowywać i zmieniać pod wpływem naszych doświadczeń, od najmłodszych lat do starości. Nie ma więc jednego wieku na naukę nowego języka. |