Depresję zwiększa zanieczyszczenie powietrza [Emory University]

Emory University

Zanieczyszczenie powietrza drobnymi pyłami zawieszonymi PM2,5 ma związek z wyższym ryzykiem depresji u starszych osób, zwłaszcza z chorobami współistniejącymi – wykazano w badaniu, które ukazało się na łamach „JAMA Network Open”.

Depresje może powodować zanieczyszczenie powietrza – Emory University

.Do takich wniosków doszli naukowcy z Emory University (Atlanta, Georgia, USA), którzy przeanalizowali dane zebrane wśród prawie 23,7 mln seniorów (w wieku 65 lat i starszych). Wszyscy byli beneficjentami programu ubezpieczeń zdrowotnych Medicare w okresie od stycznia 2000 do grudnia 2018.

Sprawdzano też informacje na temat rocznych stężeń pyłów zawieszonych PM2,5 (cząstki stałe o średnicy do 2,5 mikrometra) w miejscu zamieszkania osób objętych badaniem. Pyły PM2,5 zaliczane są do najgroźniejszych zanieczyszczeń powietrza, gdyż – ze względu na małe rozmiary – przenikają z płuc do układu krwionośnego i wywołują stany zapalne w organizmie. Dotychczas powiązano je z wyższym ryzykiem różnych chorób przewlekłych, w tym m.in. układu oddechowego, sercowo-naczyniowego ( miażdżyca naczyń, zawały serca, udary mózgu) i nowotwory.

Pyły PM2,5 negatywnie wpływają na ludzką psychikę

.Mianem PM2,5 określa się złożoną mieszaninę wielu składników chemicznych, w tym siarczanów, azotanów, jonów amonowych, węgla elementarnego (główny składnik sadzy), węgla organicznego i minerałów z gleby, pochodzących zarówno ze źródeł antropogenicznych, jak i naturalnych. Wykazują one różną toksyczność. Dlatego badacze analizowali również dane na temat stężeń poszczególnych składników PM2,5.

W trakcie obserwacji depresję zdiagnozowano u 5,5 mln osób objętych badaniem. Analiza wykazała, że długotrwała ekspozycja na pyły PM2,5 – głównie siarczany, węgiel elementarny i pyły z gleby, wiązała się ze zwiększonym ryzykiem depresji u seniorów. Zależność ta była silniejsza u osób z chorobami kardiometabolicznymi i neurologicznymi. Zdaniem autorów pracy wyniki te wskazują, że konieczne są regulacje odnośnie dopuszczalnych stężeń poszczególnych składników pyłów PM2,5. Mogłoby to pomóc zmniejszyć ryzyko depresji wśród wrażliwych populacji osób starszych.

Depresja. Więcej pytań niż odpowiedzi

.Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że na całym świecie na depresję cierpi ok. 280 milionów osób. Każdego roku z powodu depresji skuteczne próby samobójcze podejmuje 700 tys. osób. Choć przypuszcza się, że ok. 5 proc. dorosłej populacji cierpi na depresję, to coraz większym i bardziej zauważalnym problemem staje się depresja wśród młodzieży, a nawet dzieci – pisze Bartosz KABAŁA

Kilka miesięcy temu w „Molecular Psychiatry”, czasopiśmie związanym z „Nature”, ukazał się przegląd dostępnych badań naukowych dotyczących zależności pomiędzy poziomem serotoniny w tkance mózgu a objawami depresji. Artykuł wywołał chwilową burzę medialną i nieco dłużej trwający zamęt naukowy. W mediach popularnych powielanym przez dziennikarzy wnioskiem był brak skuteczności leków na depresję, których obecnie stosuje się ogromne ilości. Co zostało z tego poruszenia i czy badanie było jego warte? Czy medycyna rzeczywiście zmieniła całkowicie postrzeganie depresji i jej leczenia?

Autorzy głośnej pracy pod kierunkiem dr Joanny Moncrieff, psychiatry z University College w Londynie, dokonali tzw. przeglądu parasolowego (umbrella review) – nie dość, że wzięto pod uwagę wszystkie dostępne metaanalizy, czyli prace kompilujące wyniki pojedynczych badań naukowych, to jeszcze przeanalizowano inne dotychczasowe przeglądy opisujące związki poziomu serotoniny i depresji. Całość objęła ogromną liczbę badań naukowych i dziesiątki tysięcy pacjentów. Wnioski, które naukowcy zamieścili w swojej publikacji i które pojawiały się w późniejszych wypowiedziach medialnych Moncrieff, nie pozostawiają złudzeń – objawy depresji nie zależą od poziomu serotoniny. Sama autorka idzie jeszcze dalej, mówiąc: „Wiele osób bierze leki przeciwdepresyjne, bo zostały przekonane, że przyczyną choroby jest zachwiana równowaga biochemiczna”. I dalej: „Tysiące osób cierpi z powodu efektów ubocznych leków przeciwdepresyjnych (…). Sądzimy, że jest to częściowo związane z fałszywym przekonaniem o biochemicznej przyczynie depresji”.

.Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że na depresję cierpi ok. 280 milionów osób na całym świecie. Każdego roku z powodu depresji skuteczne próby samobójcze podejmuje 700 tys. osób. Choć przypuszcza się, że ok. 5 proc. dorosłej populacji cierpi na depresję, to coraz większym i bardziej zauważalnym problemem staje się depresja wśród młodzieży, a nawet dzieci. W Polsce między 2017 a 2021 rokiem nastąpił wzrost zdiagnozowanych przypadków wśród dzieci i młodzieży z 12 tys. do 25 tys. Sprawa jest poważna, a zgłaszany przez ekspertów kryzys w polskiej psychiatrii, zwłaszcza dzieci i młodzieży, nie napawa optymizmem.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 stycznia 2026