Ukraina i Mołdawia weszły do Europy. Roaming bez opłat

Od 2026 roku posiadacze ukraińskich i mołdawskich numerów telefonów korzystają z usług telekomunikacyjnych w Unii Europejskiej bez dodatkowych opłat. Dołączenie Ukrainy i Mołdawii do unijnego obszaru roamingu przybliża te kraje do wejścia do UE – poinformowała 4 stycznia 2026 r. Komisja Europejska.
Ukraina i Mołdawia weszły do Europy
.Unijny obszar roamingu został utworzony w 2017 r. i w obecnym kształcie będzie kontynuowany co najmniej do 2032 r. Gwarantuje on, że mieszkańcy UE podróżujący do innych państw członkowskich płacą za korzystanie z telefonów komórkowych tyle samo, co we własnym kraju.
1 stycznia 2026 r. do unijnego obszaru „Roam Like at Home” dołączyły Ukraina i Mołdawia. Oznacza to, że na terytorium państw UE osoby posiadające numery telefonów z tych dwóch krajów mogą wykonywać połączenia telefoniczne, wysyłać wiadomości SMS i korzystać z danych komórkowych bez dodatkowych opłat. Na rozszerzeniu tego obszaru skorzystają także obywatele UE przebywający w Ukrainie i Mołdawii. Kraje unijne podjęły decyzję o zniesieniu opłat roamingowych dla Ukrainy i Mołdawii w lipcu 2025 r.
Unijny obszar „Roam Like at Home”
.Oba państwa zabiegają o wejście do UE. Po uzyskaniu formalnego statusu kraju kandydującego w czerwcu 2022 r. i rozpoczęciu rozmów akcesyjnych w czerwcu 2024 r. Ukraina i Mołdawia muszą przejść złożony proces dostosowywania się do prawa UE w 33 rozdziałach zgrupowanych w sześciu tzw. klastrach negocjacyjnych. Formalne rozpoczęcie tego procesu blokują Węgry, ale prace są kontynuowane na poziomie technicznym.
Do unijnego obszaru „Roam Like at Home” należą – poza państwami członkowskimi UE, a od 1 stycznia br. także Ukrainą i Mołdawią – Islandia, Liechtenstein i Norwegia. Do 2021 r. była w nim także Wielka Brytania. W związku z wyjściem tego kraju z Unii zasady „Roam Like at Home” nie obowiązują już automatycznie użytkowników z Wielkiej Brytanii podróżujących po UE ani obywateli UE odwiedzających Wielką Brytanię. Opłaty mogą być więc wyższe, chociaż część operatorów wciąż nalicza niższe opłaty.
Solidarność 27 krajów wciąż możliwa
.Zasadnicza rekonstrukcja Unii Europejskiej jest dziś niezbędna – pisze prof. Michał KLEIBER
Świat, w którym się znaleźliśmy, to z jednej strony niezwykle skomplikowana sytuacja międzynarodowa nierokująca w przewidywalnej przyszłości nadziei na pozytywną zmianę, z budzącymi olbrzymie globalne obawy wojnami w Ukrainie i strefie Gazy, stale powtarzanymi pogróżkami Rosji wobec swoich licznych sąsiadów, Chin wobec Tajwanu, Korei Płn. wobec Korei Płd. czy daleka od pokojowej stabilizacji sytuacja w wielu państwach arabskich; z drugiej strony to trwające w całej Unii gwałtowne debaty o jej przyszłości, w tym spory o przyszły system podejmowania unijnych decyzji i realizację nowych, często bardzo kontrowersyjnych regulacji, takich jak np. Zielony Ład.
W przestrzeni publicznej stale słyszymy słowo „kryzys” – kryzys finansowy, gospodarczy, energetyczny czy bezpieczeństwa. Do tego kanonu wejść powinnien dziś „kryzys integracji”. W krajach członkowskich UE zaczyna dominować przekonanie o potrzebie daleko idących zmian czy wręcz unijnego renesansu. Naturalne jest pytanie czy powinniśmy sobie pozwolić na spokojne obserwowanie wydarzeń i bez niecierpliwości czekać na lepsze, bardziej proeuropejskie czasy, czy może, przeciwnie, powinniśmy w ogóle zapomnieć o idei ścisłej europejskiej wspólnoty traktując ją jako wymysł w ogóle niemożliwy do zrealizowania? Stawka jest olbrzymia – czeka nas albo konsekwentne przełamywanie niemocy w strategicznym myśleniu o przyszłości Unii, albo piętrzące się kłopoty prowadzące do marginalizacji państw Europy w świecie.
Sposób funkcjonowania Unii budzi dodatkowe emocje ze względu na zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego i towarzyszące im ustalenia dotyczące nowego składu Komisji Europejskiej i funkcjonowania pozostałych unijnych organów, w tym sposób wybierania przewodniczącego KE i zasiadających w niej komisarzy, przyszłej roli Parlamentu Europejskiego jako obecnie jedynego demokratycznie wybieranego unijnego organu, sposobu podejmowania unijnych decyzji szczególnie w kontekście zasad przyjmowania nowych członków, stosowania prawa veta i poszerzenia strefy euro, zakresu wspólnej polityki obronnej, gospodarczej i zdrowotnej, kontynuacji szeroko krytykowanych propozycji dotyczących polityki klimatycznej czy zasadności istnienia drugiej kosztownej siedziby Parlamentu w Strasburgu. Niestety, te przykłady to bynajmniej nie wszystkie z wielu wyzwań czekających tę, kluczową dla przyszłości Europy, ponadpaństwową organizację.
.Podstawowy dokument regulujący funkcjonowanie Unii, czyli Traktat Lizboński, podpisano w roku 2007 na bazie przyjętego trzy lata wcześniej Traktatu Konstytucyjnego. Oznacza to, że mimo szalonych zmian zachodzących na świecie obowiązujący dzisiaj sposób funkcjonowania Wspólnoty zaprojektowano już dwie dekady temu. Potrzeba reformy UE nie powinna więc budzić najmniejszych wątpliwości, pytaniem pozostaje natomiast jej zakres i sposób wprowadzenia w życie.
PAP/MJ





