Dwie planetoidy z nazwami od polskich świętych. Sensacyjne odkrycie watykańskich astronomów

Dwie planetoidy odkryte przez astronomów z Obserwatorium Watykańskiego zostały nazwane na cześć polskich świętych: siostry Faustyny Kowalskiej i siostry Urszuli Ledóchowskiej – podał portal Vatican News. Planetoidy zostały odkryte przy użyciu teleskopu, zainstalowanego na górze Graham w Arizonie w USA.
Dwie planetoidy z nazwami od polskich świętych
.Watykańskie media wyjaśniły 24 stycznia 2026 r., że informację o przyznaniu dwóm planetoidom nazw Faustina i Ledóchowska zamieszczono w najnowszym biuletynie Międzynarodowej Unii Astronomicznej(IAU). Odkrycia dokonali watykańscy astronomowie: amerykański jezuita ksiądz Richard P. Boyle i jego współpracownik Kazimieras Cernis z Litwy.
Święta Faustyna Kowalska (1905–1938) była zakonnicą Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, mistyczką. Jej „Dzienniczek” zainspirował rozwój kultu Bożego Miłosierdzia na całym świecie. Została kanonizowana przez Jana Pawła II w 2000 roku i jest czczona jako Apostołka Bożego Miłosierdzia. Święta Urszula Ledóchowska (1865–1939) założyła Zgromadzenie Sióstr Serca Jezusa Konającego. Jego misją jest głoszenie miłości Serca Jezusowego, zwłaszcza poprzez edukację oraz służbę potrzebującym i uciśnionym.
Polska gospodarka kosmiczna
.Polska gospodarka kosmiczna w przeciągu ostatnich lat coraz bardziej się rozwija. Polska Agencja Kosmiczna jest liderem w tym rozwoju. Przyszłość pokaże, jakie osiągnięcia staną się jeszcze ich udziałem. O polskiej eksploracji kosmosu pisze na łamach Wszystko co Najważniejsze prof. Grzegorz WROCHNA, polski fizyk, profesor nauk fizycznych. W latach 2011−2015 dyrektor Narodowego Centrum Badań Jądrowych, w latach 2019–2021 podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Od 2021 prezes Polskiej Agencji Kosmicznej.
Jak zaznacza ekspert, produkty i usługi wykorzystujące technologie kosmiczne to dzisiaj rynek szacowany na 350–450 mld euro. Nie ma więc cienia przesady w nazywaniu tego rynku nową gałęzią gospodarki – gospodarką kosmiczną. Co więcej, jest to chyba najbardziej dynamicznie rozwijająca się gałąź światowej gospodarki, odnotowująca rokrocznie dwucyfrowe wzrosty. Tylko w latach 2020–2022 przychody branży kosmicznej wzrosły o 20 proc., a zgodnie z przewidywaniami analityków do 2040 r. osiągną 1 bln dolarów. Obserwując tę dynamikę, można zadać pytanie, czy Polska jest krajem na tyle nowoczesnym i silnym gospodarczo, by zapewnić sobie dostęp do tych zdobyczy technologicznych i być istotnym graczem na międzynarodowych rynkach.
„Tradycje mamy znakomite i bynajmniej nie tylko w dziedzinie fantastyki naukowej – choć Lem i Żuławski zainspirowali niejednego przedsiębiorcę swoimi wizjami. Pierwszy polski instrument badawczy poleciał w kosmos już 50 lat temu, w 500-lecie urodzin Kopernika. W ramach programu „Interkosmos” budowaliśmy zaawansowaną w owych czasach aparaturę i wysłaliśmy pierwszego Polaka na orbitę. Mirosław Hermaszewski przez całe 45 lat po swoim locie wspierał inicjatywy kosmiczne i inspirował kolejne pokolenie, spotykając się z młodymi ludźmi” – pisze autor artykułu.
Jego zdaniem nowoczesna era polskiego kosmosu zaczęła się w 2012 roku wejściem naszego kraju do Europejskiej Agencji Kosmicznej (European Space Agency – ESA). Celem tej organizacji jest rozwijanie technologii w krajach członkowskich poprzez realizację wspólnych programów. ESA będzie realizować te programy, które zebrały odpowiednie finansowanie. Reguła zwrotu geograficznego zapewnia, że większość zadeklarowanej kwoty wraca do kraju w postaci zamówień na elementy niezbędne do realizacji danego programu. Mamy więc gwarancję, że wpłacone pieniądze nie tylko odzyskamy, ale dzięki nim zdobędziemy dostęp do najnowocześniejszych europejskich technologii i rozwiniemy swoje własne.
.Dodaje też, że Polska uczestniczy obecnie w 11 z 24 misji ESA, których celem jest eksploracja Księżyca, Słońca i planet Układu Słonecznego wraz z ich księżycami, a także badanie odległego Wszechświata. W bazie danych ESA zarejestrowanych jest ponad 400 firm, z czego ponad 150 otrzymało już kontrakty. Te duże liczby cieszą, ale zarazem stanowią wyzwanie, bo nasz sektor kosmiczny składa się głównie z małych i średnich przedsiębiorstw oraz instytucji naukowych. Niełatwo jest im stawić czoła wielkim czempionom obecnym na rynku kosmicznym już od kilku dekad.
PAP/MJ






