Microsoft i AWS wysyłają armie inżynierów aby budować rentowność sztucznej inteligencji

Firmy kupują sztuczną inteligencję, lecz ta wciąż nie przynosi zysków. Microsoft i AWS mają jeden pomysł: wsadzić tysiące własnych inżynierów do firm klientów.
.W czwartek 2 lipca Microsoft ogłosił powstanie jednostki Microsoft o nazwie Frontier Company, wspartej inwestycją 2,5 miliarda dolarów i zespołem 6 tysięcy ekspertów oraz inżynierów. Dwa dni wcześniej rywal Microsoftu, którym jest AWS zapowiedział zbliżoną inicjatywę Forward Deployed Engineering, w tym przypadku o wartości miliarda dolarów, która też jest nastawiona na wysyłanie tysięcy inżynierów do klientów. Obaj giganci szukają realistycznego rozwiązania na widoczny od dłuższego czasu kłopot. Firmy kupują coraz więcej narzędzi AI, ale te inwestycje wciąż nie przekładają się na widoczny zysk.
Dziewięć na dziesięć wdrożeń bez efektu
.Skalę problemu widać w danych, które powinny studzić entuzjazm. Pod koniec 2025 roku niemal dziewięć na dziesięć firm wdrożyło sztuczną inteligencję w co najmniej jednym obszarze swojej działalności, ale 94% z nich nie odnotowało z tych wydatków żadnej istotnej korzyści, jak wynika z badania firmy doradczej McKinsey. Inne analizy brzmią jeszcze surowiej. Według badaczy z MIT aż 95% pilotaży dotyczących generatywnej AI w przedsiębiorstwach nie daje mierzalnego wpływu na wynik finansowy. Diagnoza McKinseya jest przy tym niewygodna dla samych sprzedawców technologii. Rozdanie pracownikom narzędzi AI nie wystarcza, bo firmy muszą przemyśleć od nowa sam sposób swojego funckjonowania.
To właśnie w tę lukę chcą wypełnić Microsoft i AWS. Firmy obstawiają, że ich inżynierowie dowiozą efekty szybciej i lepiej niż wewnętrzne zespoły klientów. „Walutą, o której klienci mówią dziś nieustannie, jest szybkość”, przyznała Francessca Vasquez z AWS. Jej kolega Sri Elaprolu dorzucił przestrogę brzmiącą jak herezja w ustach sprzedawcy AI. Samo to, że ktoś ekscytuje się agentową sztuczną inteligencją, nie znaczy, że jest ona właściwą odpowiedzią. Błędem, mówił, jest wciskanie technologii w problem zamiast cofania się do pytania, jakie kroki naprawdę do celu prowadzą.
Model wymyślony w Afganistanie
.Pomysł nie jest nowy, a jego rodowód jest znamienny. Wsadzanie własnych inżynierów w struktury klienta, zamiast sprzedania mu oprogramowania i odejścia, spopularyzował ponad dekadę temu Palantir, amerykański specjalista od analizy danych, który wysyłał swoich ludzi do amerykańskich baz wojskowych w Afganistanie. Dziś ten sam schemat stał się domyślną strategią całej branży. Wiosną 2026 roku po inżynierów w teren ruszyły laboratoria z San Francisco. OpenAI powołało spółkę wspartą ponad 4 miliardami dolarów od funduszu TPG, a Anthropic zawiązał wartą 1,5 miliarda dolarów inicjatywę z Goldman Sachs i Blackstone. Microsoft i AWS dołączyli jako ostatni, ale z największym kapitałem klienckim, bo swoich ludzi mają już w znacznej części firm z listy Fortune 500.
.Za tą ofensywą kryje się jednak twardsza kalkulacja niż troska o klienta. Giganci technologiczni muszą odrobić rekordowe inwestycje w AI i gigantyczne centra danych. Microsoft, mimo mocnego rozrostu chmury obliczeniowej, rozczarował rynek, a jego akcje straciły od stycznia blisko jedną czwartą wartości. W 2025 roku firma zwolniła około 15 tysięcy osób i szykuje kolejną falę cięć. Powstaje więc obraz pełen napięcia, gdy te same koncerny, które redukują własne zespoły, wysyłają teraz tysiące inżynierów, by ratować zwrot z inwestycji w technologię, która miała redukować zatrudnienie u innych. Pytanie o rentowność AI przestaje być pytaniem o modele. Staje się pytaniem o ludzi, których trzeba posłać, by systemy wreszcie zaczęły się opłacać. Rewolucja, która obiecywała automatyzację, na razie potrzebuje armii ekspertów, by w ogóle ruszyć z miejsca.
Szymon Ślubowski



