Globalne użycie AI pogłębia dysproporcje w rozwoju

globalne użycie AI

Globalne użycie AI rośnie szybko, ale nie wszędzie w tym samym tempie. Według danych przywołanych przez Microsoft z narzędzi generatywnej AI korzysta już 17,8% światowej populacji w wieku produkcyjnym.

Wzrost bez wyrównania szans

W pierwszym kwartale 2026 roku, czyli w okresie od stycznia do marca, z narzędzi generatywnej AI korzystało 27,5% osób w wieku pomiędzy 15, a 64 rokiem życia w krajach rozwiniętych, a blisko 15,4% w krajach rozwijających się. W ujęciu raportu chodzi o osoby, które użyły tego rodzaju narzędzi w tym trzymiesięcznym okresie, a nie wyłącznie o użytkowników codziennych. Co ważne, różnica między obiema grupami zwiększyła się o 1,5 punktu procentowego względem drugiej połowy 2025 roku. Zmiana może wydawać się nieznaczna, ale tego rodzaju systematyczny wzrost kwartalny za kilka lat może spowodować, że już większość pracowników nie tylko tych biurowych, będzie korzystać z tego rodzaju narzędzi.

Jednak podane zjawisko nie ukazuje się jedynie w odcieniach bieli. AI nie rozlewa się po świecie jak neutralna innowacja dostępna dla wszystkich na równych warunkach. Przeciwnie, wzmacnia te przewagi, które już wcześniej decydowały o cyfrowym rozwoju: infrastrukturę, edukację i dostęp do energii.

Język także dzieli rynek

.Barierą okazuje się nie tylko dostęp do sieci czy prądu. Tempo adopcji spowalnia również fakt, że najważniejsze modele rozwijano przede wszystkim w języku angielskim. W efekcie w wielu krajach takie narzędzia pozostają mniej intuicyjne i mniej użyteczne dla codziennego użytkownika, jeżeli w danym kraju język angielski nie jest głównym językiem do nauki jako języka obcego.

Microsoft zaznacza jednak, że postęp w obsłudze języków pozaeuropejskich sprzyja nadrabianiu dystansu w części państw, szczególnie w Azji. To wygodne stwierdzenie, bo sugeruje, że sama poprawa jakości modeli językowych wystarczy, by słabiej rozwinięte rynki zaczęły szybko nadrabiać dystans. Realia kapitału są jednak znacznie bardziej brutalne. W 2024 roku prywatne inwestycje AI w USA sięgnęły 109,1 mld dolarów, czyli były niemal 12 razy wyższe niż w Chinach, gdzie wyniosły 9,3 mld dolarów. Chiny pozostają największym azjatyckim rywalem Stanów Zjednoczonych w wyścigu o AI, a mimo to skala finansowania pozostaje skrajnie asymetryczna. W samej generatywnej AI przewaga USA była jeszcze wyraźniejsza. Amerykańskie inwestycje przewyższyły łączne nakłady Chin oraz Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii o 25,4 mld dolarów. Dlatego problemem nie jest wyłącznie język interfejsu, lecz przede wszystkim dostęp do kapitału, infrastruktury i zdolności finansowania całych ekosystemów technologicznych.

Liderzy i ograniczenia

Na szczycie rankingu znalazły się Zjednoczone Emiraty Arabskie z wynikiem 70,1%, przed Singapurem, Norwegią, Irlandią i Francją. Ranking nie mierzy jednak tego, gdzie powstają najważniejsze modele, lecz jaki odsetek osób w wieku 15–64 lat używał narzędzi generatywnej AI w pierwszym kwartale 2026 roku. Dlatego Stany Zjednoczone zajęły dopiero 21. miejsce z poziomem 31,3%, mimo że to właśnie tam rozwijane są dominujące modele językowe. Chiny osiągnęły według raportu 16,4%, przy czym szacunki oparto na zagregowanej i zanonimizowanej telemetrii Microsoftu, korygowanej m.in. o udział systemów operacyjnych i urządzeń, więc część użycia poza tym ekosystemem mogła być trudniejsza do pełnego uchwycenia.

Tego rodzaju dane trzeba jednak czytać ostrożnie. Szacunki oparto głównie na komputerach korzystających z Windowsa oraz produktów Microsoftu, takich jak Bing i Copilot. Użycie urządzeń Apple zostało uchwycone tylko częściowo, a dla Rosji, Iranu i Chin brakowało pełnych danych zbiorczych. To ważne zastrzeżenie, bo pokazuje, że globalna mapa adopcji AI wciąż pozostaje niepełna.

Rynek pracy bez prostych odpowiedzi

.Najbardziej drażliwy fragment raportu dotyczy rynku pracy. Microsoft odpiera obawy, że automatyzacja po prostu zmniejszy zapotrzebowanie na ludzi, i przekonuje, że narzędzia AI dla programistów mogą zwiększyć popyt na zawody deweloperskie. Równocześnie sama firma przyznaje, że na pełną ocenę wpływu AI na zatrudnienie jest jeszcze za wcześnie.

Dystans brzmi szczególnie wymownie w zestawieniu z innymi liczbami. W kwietniu Microsoft zaproponował dobrowolne odejścia niemal 9 tysiącom pracowników w USA. Według Layoffs.fyi od 1 stycznia w sektorze technologicznym zwolniono niemal 99 tys. osób, głównie w Stanach Zjednoczonych. To sprawia, że opowieść o AI jako prostym generatorze nowych miejsc pracy pozostaje na razie bardziej obietnicą niż rozstrzygnięciem. Najważniejszy wniosek z tego materiału jest prosty. Sztuczna inteligencja staje się technologią masową, ale nie staje się technologią równą dla wszystkich. Rosnące użycie AI nie oznacza dziś automatycznego wyrównywania szans. Może oznaczać coś odwrotnego. Utrwalanie podziału między tymi, którzy mają dostęp do infrastruktury, języka i energii, a tymi, którzy dopiero próbują wejść do nowej ery.

Szymon Ślubowski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 maja 2026