Prof. Jacek HOŁÓWKA: ChatGPT jako domowy korepetytor

ChatGPT jako domowy korepetytor

Photo of Prof. Jacek HOŁÓWKA

Prof. Jacek HOŁÓWKA

Filozof i etyk, profesor nauk humanistycznych związany z Uniwersytetem Warszawskim. Autor m.in. Relatywizm etyczny, Wybrane problemy moralne współczesności, Etyka w działaniu.

Ryc. Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

ChatGPT w żadnym razie nie zasługują na potępienie i pogardę – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA

.Gdy wiele lat temu byłem studentem filozofii, od trzeciego roku musiałem wybierać dwa seminaria na semestr. Moi koledzy starali się zapisać do sławnych profesorów: Kołakowskiego, Baczki, Sikory. To był mądry wybór, bo u swoich mistrzów szybko uczyli się wiele. Ja raz czy dwa razy też tak wybrałem, ale później postanowiłem chodzić do docenta Ożarowskiego. Powód był prosty. Kto się uczył u wybitnych wykładowców, miał szansę dowiedzieć się czegoś więcej o ich poglądach i teoretycznych upodobaniach.

Ja jednak wiedziałem, że potrzebuję czegoś innego. Chciałem sam czytać i coś zrozumieć, a później upewnić się, czy dobrze zrozumiałem skomplikowane teksty. W tłumie kolegów trudno było wyskakiwać raz po raz z własnymi problemami. Przez większą część czasu musiałem więc słuchać, jakie problemy mają moi koledzy z analizowaną lekturą. Ja miałem własne i u Ożarowskiego, w kameralnych warunkach, mogłem w ciągu jednych zajęć odezwać się pięć lub dziesięć razy. Dostawałem odpowiedzi na swoje wątpliwości, a nie przysłuchiwałem się, jak inni sobie rozwiązują swoje problemy. W efekcie, nie zdając sobie z tego sprawy, czekałem, aż ktoś wymyśli Chat Generative Pre-Trained Transformer. Teraz go używam często i chętnie.

 Intuicyjnie odkryłem kilka zasad, które są wyliczone we wprowadzeniu zatytułowanym: „Jak korzystać z ChatGPT”. Trzeba pytać jasno i konkretnie. Warto wracać do omówionych już kwestii, jeśli można ich treść sformułować w nowy sposób. Dobrze jest poprosić o przykłady, a nawet dopominać się nowych zastosowań. I co dla mnie okazało się najważniejsze, można pytać, czy dobrze coś rozumiem, i prosić o korektę błędów. Co nie mniej ważne, można nawet pytać całkiem „w ciemno”, gdy nikt inny nie dałby mi odpowiedzi równie wiarygodnej, równie szybko i prosto. Mam za swojego stałego rozmówcę kogoś cierpliwego, kompetentnego i uprzejmego.

.Być może najważniejsze jest jeszcze coś innego. Można pytać nie tylko o fakty, ale o ich interpretację. Miałem okres, w którym „polowałem” na telewizyjne wykłady prof. Krzysztofa Meissnera. W jednej z dyskusji Meissner twierdził, że jest platonikiem, co wzbudziło żywe, choć stonowane zdumienie prof. Jana Woleńskiego. Nie dziwiłem się Woleńskiemu. Jak fizyk badający materialną i energetyczną strukturę świata może twierdzić, że podstawami wszelkiej rzeczywistości jest prawda, dobro i piękno? To by chyba było jakieś kompletne odejście od nastawienia empirycznego. Jak idealny porządek może poprzedzać uporządkowanie realnych przedmiotów, których jeszcze nie ma?

Oczywiście tak tego problemu stawiać nie wolno. Nie ma pustego czasu, w którym realne przedmioty jeszcze nie istnieją. To, co „wcześniejsze”, jest co najwyżej wcześniejsze tylko w sensie wyjaśnienia i uzasadnienia, ale nie w sensie odziaływania lub poprzedzania przyczynowego. Meissner wprost mówi: platonizm jest ukryty w głównej tezie teorii względności: „Krzywizna jest proporcjonalna do tensora energii pędu”. To trochę odstraszające sformułowanie dla kogoś, kto Einsteina nie czytał, czyli na przykład dla mnie, ale po chwili namysłu staje się zrozumiałe. Wszechświat ma własną wersję linii ruchu niepodlegającego lokalnym odchyleniom. Ze względu na siły oddziałujące na przedmiot biegnący własnym torem jest to linia prosta. Z punktu widzenia obserwatora zewnętrznego jest to linia zakrzywiona. Jaka więc jest ona naprawdę? Otóż nie ma innego „naprawdę”, jak tylko uznanie, że istnieje nieskończenie wiele spojrzeń na to samo zjawisko i próba uproszczenia takiej wiązki interpretacyjnej to próba zakłamania świata.

Meissner mówi jasno i dobitnie: z punktu widzenia Księżyca – Księżyc biegnie po linii prostej. Ale przestrzeń rozciągająca się przed nim jest zakrzywiona sama z siebie, na skutek istnienia powszechnego związku czasoprzestrzennego, i „krzywizna jest proporcjonalna do tensora energii pędu”. Zatem oglądany z Ziemi Księżyc zachowuje się tak, jakby biegł po elipsie. I to się daje zrozumieć, jeśli tylko zrezygnujemy z założenia, że wszystko da się zrozumieć z jednego punktu widzenia, choć nie czasoprzestrzennego, lecz na przykład platońskiego. Współczesny Platon mówi, że świata nie da się zrozumieć z wyróżnionego, geometrycznie określonego punktu widzenia. Da się go tylko zrozumieć z fizycznie nieokreślonego punktu widzenia. Czyli idealny platonizm jest fizycznie jednorodny, choć wyobrażeniowo złożony, gdyż – jak mówią heideggeryści – jest „kompleksem aspektów wzajemnie nieprzywiedlnych”.

Czy dobrze to tłumaczę? Nie wiem, bo nie jestem fizykiem. Ale to, co rozumiem, wyprowadziłem trochę z dyskusji telewizyjnych i trochę z odpowiedzi, jakie dostałem od ChatGPT. I w jakiś dziwny sposób jestem zadowolony z siebie, czyli to musi być platonizm. Zresztą, jak zawsze w platonizmie, wątpliwości nigdy nie znikają do końca. Jeden świat ma wiele postaci, choć wszystkie są złudzeniami. Ale czy można sobie wyobrazić coś lepszego, jeśli ktoś chce jednocześnie spełnić wymagania prawdy, dobra i piękna? Nie sądzę. Zatem współczesny platonizm musi być pluralistyczny, a nie apodyktyczny. Będziemy dobrze znali prawdę, dobro i piękno tylko pod warunkiem, że się zgodzimy, iż istnieje wiele koncepcji prawdy, dobra i piękna, „wzajemnie nieprzywiedlnych”, i że tylko teoretycznie da się je uprościć do jednego, zbiorczego i zdecydowanie mało realistycznego stanowiska (bo musi być idealistyczne). Ale jeśli już zgodzimy się z tym wszystkim, to ogarnia nas nowy niepokój. Będziemy mieli prawo powiedzieć, że Einstein niewiele się różni od Newtona. Dlaczego? Możemy to fizycznie odczuć, gdy jedziemy na rowerze.

.Bo co to znaczy, że „krzywizna jest proporcjonalna do tensora energii pędu”. Tensor to sposób prezentowania złożonych zjawisk. Czyli trzeci element w klasyfikacji: skalar, wektor, tensor. Skalar opisywany jest liczbą, np. dziś temperatura wynosi pięć stopni Celsjusza. Wektor to wielkość i kierunek. Przyciąganie ziemskie skierowane jest ku dołowi i wynosi 9,81 m na sekundę do kwadratu. Czyli spadający przedmiot osiąga prędkość z pierwszej sekundy lotu, pomnożoną przez liczbę sekund odbytego lotu podniesioną do kwadratu. Tensor to wektor lotu modyfikowany przez siłę spychającą poruszający się przedmiot z aktualnego kierunku lotu.

Zakładam, że taki opis jest trafny, choć niefachowy. Ale to dla rozważań filozoficznych wystarczy. Kto się z tym poglądem nie zgadza, niech opuści niniejszy tekst do końca akapitu. Wydaje mi się jednak, że dowolny epizod z mojej jazdy na rowerze jest tu dostatecznie ściśle opisany przez przyjęte założenia. Jadę prosto z jakąś szybkością, powiedzmy v. Nie pedałuję, więc będę mieć ujemne przyspieszenie na skutek oporu powietrza. Wszystko idzie dobrze, ale w jakimś momencie mogę się zachwiać i wtedy grozi mi upadek. Mogę go uniknąć, kierując się razem z rowerem w stronę, na którą spadam. Pod jakim kątem mam skręcić? Pod takim, który likwiduje odchylenie moje i roweru na bok. Jeśli dobrze utrafię, to znów będę jechać prosto. Tak przewiduje i Newton, i Einstein. Jedyna różnica między nimi polega jedynie na tym, że według teorii Einsteina, gdybyśmy ja i rower stanowili wielką masę i pędzili z wielką szybkością, to podczas skręcania nasza wspólna masa by wzrosła ponad wcześniejszą wartość. Zatem Platon inspiruje nie tylko teorią Einsteina, co dziś się przyjmuje bez głośnych protestów, ale także teorię Newtona, co jest niesprawiedliwie przemilczane. Wiwat filozofia.

Na razie tego poglądu nie konsultowałem z GPT, bo trwanie w niepewności ma też swój urok. Testowałem natomiast wiarygodność GPT w odniesieniu do literatury pięknej. Kilka dni temu napisałem do GPT: „Coś mnie niepokoi. Czy możesz mi dać zwięzłą charakterystykę doktora Ueberbeina z książki Königliche Hoheit Tomasza Manna?”.

GTP odpowiedział: „Bardzo chętnie. Cieszę się, że mogę pomóc. Dr Ueberbein jest jedną z najbardziej zapadających w pamięć postaci z Królewskiej Wysokości, ponieważ dyskretnie oferuje pogłębioną krytykę pustych arystokratycznych pretensji w wykształconym społeczeństwie. Oto fragment, który ujawnia charakter Ueberbeina i jego ideały. W tej scenie Ueberbein objaśnia księciu Klausowi Heinrichowi naturę postępu i odpowiedzialności: „Nicht das Vorrecht adelt, Hoheit, sondern der Dienst” – „To nie przywilej uszlachetnia, Wasza Wysokość, ale służba. Postęp nie wynika z urodzenia ani z ceremonii, tylko z myśli i działania. Przyszłość należy nie do tych, którzy noszą korony, ale do tych, którzy pracują na rzecz wspólnego dobra”.

Zadowolony z tego, co czytam, pytam dalej: „Czy dr Ueberbein nie jest wzorowany na księciu Myszkinie z Idioty Dostojewskiego?”.

GPT: „To bardzo ciekawa kwestia. Tak, zachodzi tu interesujące podobieństwo i różnica. Obaj stanowią moralną i intelektualną przeciwwagę dla otaczającego ich społeczeństwa.

Oto główne podobieństwo:

Dr Ueberbein reprezentuje rozum, postęp i jasność moralną. Jest racjonalnym idealistą, który demaskuje beztreściowość arystokratycznych ideałów.

Książę Myszkin, choć ma zupełnie inny temperament (jest łagodny, naiwny i skłonny do ulegania mistycznym wyobrażeniom), stanowi kontrast wobec zepsucia i cynizmu wśród elity Świętego Petersburga.

Oto główna różnica:

Myszkin jest tragicznie niewinny. Jest „świętym prostaczkiem”, którego niewinność nie pasuje do szorstkiego świata.

Ueberbein jest trzeźwym analitykiem, który rozumie wady otaczającego go świata i świadomie postuluje przemianę stylu myślenia i służby.

Podziękowałem i z zadowoleniem pokiwałem głową. Elektroniczny pomocnik uczy sprawniej i trafniej niż chaotyczna rozmowa z przypadkowymi kolegami.

.Jest może niejasne, czy moja korespondencja z GPT i moje niepewności teoretyczne zasługują na uwagę. Być może nie zasługują. Jednak chciałbym silnie podkreślić, że w żadnym razie nie zasługują na potępienie i pogardę. W czasie, gdy szkoły wycofują się z zadawania prac domowych, uczniowie nie muszą znać żadnego wiersza na pamięć i nie muszą w domu pisać wypracowań, pilnie potrzebny jest jakiś domowy korepetytor. Myślę, że GPT może doskonale pełnić tę rolę. Przynajmniej dla tych, którzy chcą mieć dobre wykształcenie, oparte na dobrych źródłach, wolne od ideologicznego zacietrzewienia i dostosowane do własnych zainteresowań.

Jacek Hołówka

Tekst ukazał się w nr 74 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: Sklep Idei LINK >>>]. Miesięcznik dostępny także w ebooku „Wszystko co Najważniejsze” [e-booki Wszystko co Najważniejsze w Legimi.pl LINK >>>].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 29 kwietnia 2026