„Gdy brakuje słów, szkoły płoną” [Prof. Emmanuelle HÉNIN]

Emmanuelle Hénin

Prof. Emmanuelle Hénin na łamach „Le Figaro” wiąże przemoc wokół francuskich liceów z kryzysem nauczania języka i utratą wspólnego dziedzictwa. Jej zdaniem szkoła, która wystawia świadectwa, lecz nie daje narzędzi rozumienia świata, pozostawia młodych ludzi bezradnych wobec własnej frustracji. Ta diagnoza kieruje uwagę na odpowiedzialność rodziców, polityków i instytucji za pokolenie rozczarowane obietnicą edukacji.

.Prof. Emmanuelle Hénin w opublikowanym 5 października 2026 roku na łamach „Le Figaro” tekście opinii proponuje spojrzeć na przemoc wokół francuskich liceów przez pryzmat tego, czego szkoła przestała skutecznie uczyć. Specjalistka literatury porównawczej i literatury renesansu stawia pytanie o młodych ludzi, którzy spędzili tysiące godzin w klasach, lecz nadal mają trudności z językiem, rozumowaniem i wyrażaniem własnego doświadczenia. W jej interpretacji szkolne niepowodzenie prowadzi do szczególnie bolesnego rozczarowania, ponieważ instytucja obiecująca emancypację pozostawia część swoich wychowanków bez narzędzi potrzebnych do samodzielnego życia. Przemoc staje się w tym ujęciu jednym z objawów znacznie głębszego kryzysu przekazywania wiedzy i kultury.

Punktem wyjścia jest paradoks uczniów, którzy żądają większych nakładów na edukację, a zarazem niszczą infrastrukturę mającą im służyć. Wcześniejszy tekst „Wszystko co Najważniejsze”, „Zamieszki w liceach we Francji stają się sporem o przyszłość Republiki”, przedstawiał rozwój protestu, braki kadrowe oraz spór o polityczne wykorzystywanie mobilizacji młodzieży. Hénin koncentruje się na pytaniu, dlaczego szkoła może przestać być postrzegana przez uczniów jako droga do awansu, nawet gdy formalnie otwiera im dostęp do kolejnych etapów kształcenia. To perspektywa pozwalająca uzupełnić opis blokad i starć o namysł nad samym doświadczeniem edukacji.

Autorka zestawia przywoływany przez siebie budżet edukacji w wysokości 64 mld euro z około 90-procentową zdawalnością matury i mniej więcej 12 tys. godzin spędzanych w szkole od przedszkola do ostatniej klasy liceum. W jej rozumowaniu tak duży wysiłek organizacyjny i finansowy powinien zapewniać przynajmniej opanowanie języka, podstaw logiki oraz rachunku. Tymczasem, jak pisze, upowszechnieniu studiów towarzyszy skala niepowodzeń przekraczająca 50 proc. na pierwszym roku. Liczby te służą jej do zakwestionowania utożsamiania sukcesu szkoły z samym odsetkiem wydawanych świadectw i dyplomów.

Emmanuelle Hénin o języku, który ustępuje przemocy

Najbardziej prowokacyjny fragment polemiki dotyczy transparentów, na których licealiści zapisują swoje postulaty z błędami ortograficznymi i gramatycznymi. Hénin przytacza między innymi hasło „Tu est pauvre ?”, w którym zamiast „est” powinno znaleźć się „es”, oraz niepoprawnie zapisane żądania zwiększenia środków dla liceów. Dostrzega w nich symptom szkoły, która nie wyposażyła swoich uczniów w podstawowe narzędzie publicznego zabierania głosu. Z jej punktu widzenia poprawność językowa pozostaje związana ze zdolnością budowania argumentów, rozróżniania znaczeń i formułowania myśli bardziej złożonych od politycznego sloganu.

Francuskie „illettrisme” oznacza w tym kontekście analfabetyzm funkcjonalny, czyli niedostateczne opanowanie czytania i pisania mimo przejścia przez system szkolny. Nie jest to po prostu nieznajomość liter, a pojedynczy błąd na transparencie nie wystarcza do postawienia takiej diagnozy jego autorowi. Hénin używa tych przykładów jako punktu wyjścia do szerszej polemiki z obniżaniem wymagań edukacyjnych. Jej argument dotyczy sytuacji, w której młody człowiek potrafi zapisać hasło, lecz nie dysponuje językiem pozwalającym dokładnie opisać problem i podjąć rozmowę o jego rozwiązaniu.

Dane OECD dostarczają tej debacie istotnego tła, choć nie stanowią dowodu na związek błędów językowych z udziałem w zamieszkach. W badaniu PISA 2022 około 27 proc. francuskich piętnastolatków znalazło się poniżej drugiego poziomu umiejętności czytania, uznawanego w tym badaniu za podstawowy próg kompetencji, wobec około 26 proc. średnio w OECD.

Wyniki Francji w czytaniu pogorszyły się w stosunku do 2018 roku, natomiast jej przeciętne osiągnięcia pozostawały bliskie średniej OECD. Badanie wskazuje zatem na poważny problem z umiejętnościami części uczniów, bez podstaw do uznania całego pokolenia za funkcjonalnych analfabetów. Hénin odwołuje się do psychiatry dziecięcego Maurice’a Bergera, aby wyjaśnić mechanizm, który uważa za szczególnie niebezpieczny. Ubóstwo słownictwa i trudność w budowaniu złożonych wypowiedzi mogą w jego ujęciu utrudniać nazywanie emocji, wyrażanie frustracji oraz znoszenie sprzeciwu. Tam, gdzie brakuje możliwości opowiedzenia o własnym cierpieniu, reakcja może przybrać postać impulsu i użycia siły. Autorka przenosi tę obserwację na grunt szkoły, wskazując, że nauka języka ma również znaczenie dla zdolności uczestniczenia w sporze bez przemocy.

Dyplom nie zastąpi wiedzy ani poczucia sensu

W poszukiwaniu źródeł kryzysu Hénin sięga po książkę Madeleine de Jessey „L’École des illettrés”. Przytacza za nią wyliczenie, według którego między 1968 a 2022 rokiem uczniowie utracili 522 godziny nauki języka francuskiego, co w przedstawionym rachunku odpowiada dwóm pełnym latom takich zajęć. Łączy tę redukcję z krytyką odchodzenia od nauki gramatyki i metod czytania, które uważa za skuteczne. Najostrzejszy zarzut kieruje przeciw polityce obniżania wymagań w imię równości, twierdząc, że pozbawia ona wspólnego dziedzictwa także tych uczniów, którym szkoła miała najbardziej pomóc.

W jej argumentacji nauczyciele ponoszą codzienne koszty tej zmiany, choć sami nie są w stanie jej odwrócić.

Autorka przywołuje rozmowę z nauczycielem języków klasycznych, który przeszedł wymagający konkurs zawodowy, a znaczną część pracy poświęca powstrzymywaniu uczniów przed wstawaniem, bójkami i zachowaniami naruszającymi elementarne zasady współżycia. Opowieść ta pokazuje rozbieżność między przygotowaniem do przekazywania wymagającej wiedzy a koniecznością nieustannego przywracania warunków do prowadzenia lekcji. W jej ujęciu kryzys edukacji zaczyna się więc także tam, gdzie samo nauczanie zostaje wypierane przez zarządzanie chaosem.

Odpowiedzialność dorosłych i dojrzałość instytucji

Z tym problemem autorka łączy podatność młodzieży na radykalne obietnice polityczne. Uważa, że niedostatek wiedzy i pojęć ułatwia przyjmowanie wyjaśnień sprowadzających całe doświadczenie społeczne do kilku wrogów, których wystarczy usunąć. Potępia również to, co określa jako cyniczne wykorzystywanie młodzieżowego buntu przez skrajną lewicę. Wcześniej na łamach „Wszystko co Najważniejsze” Mathieu Bock-Côté analizował te same niepokoje jako możliwą próbę strategii destabilizacji przed 2027 rokiem, akcentując polityczny użytek z blokad i przemocy.

Hénin poświęca jednak wiele miejsca odpowiedzialności dorosłych i instytucji, które ukształtowały dzisiejszych uczniów. Wymienia zaniedbania wychowawcze rodziców, rezygnację szkoły z przekazywania wspólnego dziedzictwa oraz podporządkowanie edukacji naciskom rynku i doraźnej polityki. Krytykuje kulturę obiecującą przyjemność bez wysiłku i życie bez frustracji, a także wpływ ekranów i mediów społecznościowych, które w jej ocenie osłabiają krytycyzm i sprzyjają odhamowaniu agresji. Dodaje do tego obawę o rynek pracy zmieniany przez sztuczną inteligencję, przedstawiając młode pokolenie jako szczególnie źle przygotowane do nadchodzących wyzwań.

Ważne miejsce w tej diagnozie zajmuje potrzeba sensu i przynależności. Hénin zestawia młodzież okazującą radość podczas zgromadzeń na Stade de France i Polach Elizejskich z młodzieżą wyrażającą rozpacz przez wandalizm, wskazując na odmienne sposoby budowania wspólnoty. Podobny kontrast rozwinął Nathaniel Garstecka w opublikowanym we „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Dwie kontrastujące francuskie grupy młodzieży”, w którym odniósł się do wizyty papieża i przemocy towarzyszącej blokadom szkół. Obydwoje autorzy przypisują zasadnicze znaczenie kulturze, dziedzictwu i więziom, których nie da się zastąpić samym zwiększaniem wydatków publicznych.

Z tej perspektywy niszczenie szkoły przez uczniów staje się zrozumiałe jako odrzucenie instytucji, która przestała w ich oczach symbolizować wyzwolenie i przyszłość. Hénin nie usprawiedliwia przemocy, lecz przekonuje, że jej potępienie powinno iść w parze z pytaniem o wiarygodność obietnicy składanej przez system edukacji. Szkoła może zapewniać miejsce w klasie i kolejne świadectwa, a jednocześnie nie dawać uczniowi poczucia, że zdobywa rzeczywistą zdolność działania. To właśnie rozdźwięk między obietnicą a doświadczeniem znajduje się w centrum jej polemiki.

.Artykuł kończy się odwołaniem do Charles’a Péguy’ego, który łączył zdolność społeczeństwa do nauczania z jego stosunkiem do samego siebie. Hénin przypomina tę myśl, aby zapytać, czy wspólnota zawstydzona własnym dziedzictwem potrafi przekazać je następnemu pokoleniu.

Jej diagnoza prowadzi do postulatu odzyskania szkoły jako miejsca ćwiczenia języka, rozumu, wysiłku i odpowiedzialności. W tym ujęciu podstawową miarą sukcesu edukacji staje się to, czy młody człowiek opuszcza ją z wiedzą pozwalającą rozumieć świat i słowami pozwalającymi rozmawiać o własnym w nim miejscu.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 października 2026