Czy dżuma dotrze do Polski? Prof. Aleksandra ZASADA o doniesieniach z Rosji

Czy dżuma dotrze do Polski po doniesieniach o śmierci pracownicy rosyjskiego instytutu badawczego? Prof. Aleksandra A. Zasada z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH-PIB twierdzi, że obecnie nie ma podstaw do obaw o przywleczenie choroby do naszego kraju. Zakażenie dżumą w opisywanym przypadku nie zostało oficjalnie potwierdzone, a WHO ocenia ryzyko dla swojego Regionu Europejskiego jako bardzo niskie.
.Pytanie o możliwość przywleczenia dżumy do Polski pojawiło się po informacjach o śmierci 28-letniej Darii Szipiłowej, pracownicy instytutu badającego niebezpieczne patogeny w obwodzie irkuckim. Kobieta zmarła na początku października po hospitalizacji z powodu ciężkiego zapalenia płuc, natomiast opisywany przez media wypadek z probówką zawierającą bakterie dżumy pozostaje niepotwierdzoną wersją wydarzeń. Szerszy kontekst doniesień o dżumie w Rosji i oceny zagrożenia dla Europy przedstawiliśmy w tekście „Dżuma w Rosji. Jakie zagrożenie dla Polski i Europy?”.
Ocenę zagrożenia przedstawiła prof. Aleksandra A. Zasada, kierownik Zakładu Badania Surowic i Szczepionek w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego PZH-PIB. „Nie ma zupełnie żadnych podstaw do obaw” – stwierdziła prof. Zasada, odnosząc się do możliwości przywleczenia choroby do Polski w obecnej sytuacji. Wskazała na wysoki poziom higieny w Europie oraz zabezpieczenia ograniczające możliwość przenoszenia zakażeń ze zwierząt na ludzi.
Czy dżuma dotrze do Polski? Stanowisko prof. Aleksandry Zasady
Prof. Zasada zwróciła uwagę również na porty, które w przeszłości odgrywały istotną rolę w przenoszeniu chorób między kontynentami. Gryzonie są głównym rezerwuarem bakterii dżumy, dlatego znaczenie mają procedury dotyczące zwierząt przypływających na statkach z rejonów występowania choroby. W jej ocenie współczesne zabezpieczenia portów chronią przed przedostawaniem się takich gryzoni na ląd.
Historyczne skojarzenie dżumy z „czarną śmiercią” nie oddaje obecnej sytuacji epidemiologicznej Polski. NIZP PZH-PIB w komunikacie z 6 października podał, że zachorowań na dżumę u ludzi nie odnotowuje się w Europie od ponad 50 lat, a ostatnie zachorowania w Polsce wiązano z epidemią pod koniec XVIII wieku. Instytut poinformował również, że w oficjalnych źródłach rosyjskich i międzynarodowych organizacji zdrowia publicznego nie opublikowano potwierdzenia przypadków dżumy u ludzi w Federacji Rosyjskiej.
Dżuma jest chorobą odzwierzęcą wywoływaną przez bakterie Yersinia pestis, które mogą być przenoszone na ludzi przez pchły żywiące się krwią zakażonych gryzoni. Prof. Zasada przypomniała, że występują trzy postaci choroby: dymienicza, płucna oraz septyczna, czyli posocznicowa. Podkreśliła, że postać dymienicza ma bardzo ograniczoną zakaźność między ludźmi w porównaniu z postacią płucną, dlatego przy ocenie zagrożenia trzeba rozróżniać postaci choroby.
Dżuma płucna może przenosić się między ludźmi drogą kropelkową, jednak warunki zakażenia mają znaczenie dla oceny ryzyka. Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób wskazało 6 października, że zakażenie zazwyczaj wymaga bliskiego i długotrwałego kontaktu z osobą zakażoną, u której występują już objawy. W tym samym komunikacie ECDC podało, że na podstawie ograniczonych dostępnych informacji nie ma doniesień o kolejnych przypadkach ani dowodów trwałego przenoszenia zakażenia między ludźmi.
Dlaczego służby monitorują sytuację mimo niskiego ryzyka?
Uspokajająca ocena zagrożenia dla Polski nie oznacza, że dżuma jest chorobą łagodną. Prof. Zasada podkreśliła, że wszystkie trzy postaci można leczyć antybiotykami, ale podstawowe znaczenie ma szybkie rozpoczęcie terapii, najlepiej w ciągu 24 godzin od pojawienia się objawów. To właśnie ciężki przebieg choroby i znaczenie czasu leczenia uzasadniają ostrożne postępowanie wobec osób, które mogły być rzeczywiście narażone.
Wprowadzenie obserwacji medycznej lub kwarantanny po podejrzeniu groźnej infekcji samo w sobie nie potwierdza zachorowania na dżumę. Rzecznik WHO Christian Lindmeier poinformował 6 października, że organizacja weryfikuje okoliczności śmierci pracownicy instytutu, badania laboratoryjne oraz stan zdrowia osób z jej otoczenia. W przedstawionej wtedy wstępnej ocenie WHO określiła ryzyko jako umiarkowane do niskiego dla Irkucka, niskie dla całej Rosji i bardzo niskie dla swojego Regionu Europejskiego, zastrzegając możliwość aktualizacji wraz z napływem informacji.
Polskie służby sanitarne zapewniają, że śledzą sytuację epidemiologiczną w kraju i na świecie. GIS, niezależnie od doniesień o dżumie, przypomina zalecenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych odradzające wszelkie podróże do Rosji. Osobom podróżującym do rejonów naturalnego występowania dżumy inspektorat zaleca unikanie kontaktu z dzikimi gryzoniami, ochronę przed pchłami oraz przestrzeganie higieny.
PAP/SN




