Karol NAWROCKI: Nie może być zgody na powrót do koncertu mocarstw

Nie może być zgody na powrót do koncertu mocarstw

Photo of Karol NAWROCKI

Karol NAWROCKI

Prezydent Polski. Były prezes Instytutu Pamięci Narodowej.

Ryc. Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Federacja Rosyjska, kierując się imperialną i neokolonialną wizją świata, próbuje narzucić innym swoją wolę. W istocie kwestionuje tym samym prawo każdego narodu do samodzielnego decydowania o własnym losie – mówił prezydent Karol NAWROCKI przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ.

.Osiemdziesiąta pierwsza Sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ rozpoczyna się w jednym z najtrudniejszych, w moim przekonaniu, momentów od czasu powołania Organizacji. Polska była w istocie państwem założycielskim ONZ. Od zarania istnienia ONZ towarzyszy nam pytanie o fundamenty ładu międzynarodowego, który współtworzymy w ramach naszej organizacji. Mimo wielu osiągnięć nie możemy zapomnieć, że u źródeł jej powstania znajduje się pewien błąd pierwotny, który do dziś rzutuje na wiarygodność systemu. ONZ powstała jako odpowiedź na największą tragedię w dziejach ludzkości – na II wojnę światową – ale nie została oparta na prostej i fundamentalnej zasadzie, że za każdą winą musi iść odpowiedzialność, a czasami sprawiedliwa kara.

Dla Polski nie jest to kwestia abstrakcyjna. W chwili, gdy tworzono fundamenty ONZ, mój naród, ofiara dwóch totalitaryzmów, znajdował się pod dominacją jednego z nich – sowieckiej Rosji, a po paroletniej niszczycielskiej okupacji drugiego – Niemiec. Tysiące polskich bohaterów, którzy walczyli o wolność Europy i całego świata, były wówczas więzione, torturowane i skazywane na śmierć.

ONZ już wtedy istniało. Jednocześnie państwo odpowiedzialne za te zbrodnie współdecydowało o kształcie powojennego ładu jako stały członek Rady Bezpieczeństwa. Zadośćuczynienie za tamten czas i tamte winy nigdy nie zostało w Polsce okazane. Brak rozliczenia tych zbrodni nie był jedynie historycznym zaniedbaniem. Stał się sygnałem, że naruszanie prawa międzynarodowego, agresja i imperialna polityka mogą pozostać bez realnych konsekwencji. To właśnie ten brak sprawiedliwości, ten swoisty grzech pierworodny powojennego porządku tworzy przestrzeń dla powrotu dawnych agresywnych ambicji i metod działania.

.Dzisiejsza agresywna polityka niektórych państw nie jest zatem zjawiskiem oderwanym od historii, jest jej bezpośrednią konsekwencją. Państwo, które nie poniosło odpowiedzialności za swoje czyny, łatwiej ponownie sięga po te same narzędzia.

Dlatego tak ważne jest, abyśmy dziś jako wspólnota międzynarodowa przywrócili pełne znaczenie zasadzie odpowiedzialności. Bez niej nie będzie trwałego pokoju, a prawo międzynarodowe pozostanie jedynie deklaracją pozbawioną realnej siły.

Dziś musimy wykazać się odwagą, pamiętając jednak, że czasami sama odwaga nie wystarczy, że bez roztropności odwaga może prowadzić do katastrofy. Prawdziwe przywództwo wymaga obu. Roztropność polega w tym przypadku nie tylko na tym, by wiedzieć, czego chcemy. Polega również na tym, by odważnie podążać do celu, nazywając agresję agresją i burzycieli porządku światowego piętnować, nie odwracając głowy, gdy łamią zasady.

Od wielu lat przedstawiciele mojego państwa próbują na tej sali oraz na sali Rady Bezpieczeństwa wskazywać, że sytuacja, gdy stały członek, Rosja, usiłuje bezskutecznie, lecz z pełnym okrucieństwa uporem podbić sąsiednie państwo i zdestabilizować cały region, jest zaprzeczeniem zasad, które wszyscy wyznajemy jako sygnatariusze Karty Narodów Zjednoczonych. Rosja destabilizuje sytuację w Europie poprzez jawną napaść, prowadzenie operacji hybrydowych, aktów dywersyjnych i sabotażu, a także ignorując kolejne rezolucje tego zgromadzenia. Wykazuje się tą samą imperialną pychą, która w przeszłości prowadziła do niewyobrażalnych cierpień oraz tragedii dwóch wojen światowych. Pogarda dla prawa międzynarodowego nie może jednak stać się normą.

.Nie jest za późno, by przywrócić prymat prawa międzynarodowego i wzmocnić fundamenty systemu, w którym zasady mają znaczenie, w którym społeczność międzynarodowa wspólnie i solidarnie sprzeciwia się zakazanej w Karcie Narodów Zjednoczonych agresji.

Federacja Rosyjska, kierując się imperialną i neokolonialną wizją świata, próbuje narzucić innym swoją wolę. W istocie kwestionuje tym samym prawo każdego narodu do samodzielnego decydowania o własnym losie. Neoimperialna i neokolonialna polityka to w gruncie rzeczy próba powrotu do świata, w którym o granicach, bezpieczeństwie i przyszłości państw i narodów decydowałyby nie one same, ale inne państwa uznające siebie za silniejsze i predestynowane do dominacji, a wówczas siła zastępowałaby prawo – to próba powrotu do koncertu mocarstw. Nie może być na to zgody. To siła prawa powinna decydować, a nie prawo siły.

Polska jest szczególnie świadoma konsekwencji rosyjskiego kolonializmu i imperializmu. Historia nauczyła nas, że wolność i suwerenność nie obronią się same. Dlatego jesteśmy zdeterminowani, aby przeciwdziałać zagrożeniom, jakie coraz śmielej stawia przed nami agresywna polityka Kremla.

Jako przedstawiciel państwa sąsiadującego z Rosją chcę jasno powiedzieć: to nie my szukamy konfrontacji. Umacniamy nasze sojusze, rozwijamy armię i modernizujemy jej wyposażenie nie po to, by prowadzić wojnę, lecz po to, by jej zapobiec. Naszym celem jest odstraszanie i obrona. Obrona dwóch wartości, które stanowią również fundament Karty Narodów Zjednoczonych: wolności i suwerenności. Niezmiennie postrzegamy Sojusz Północnoatlantycki jako gwaranta europejskiego bezpieczeństwa. NATO pozostaje zjednoczone dla nadrzędnego celu, jakim jest obrona naszej wspólnoty po obu stronach Oceanu Atlantyckiego, w Europie i Ameryce, na wschodniej flance i na jej północnym odcinku. Z satysfakcją więc przyjmujemy wzmocnienie bezpieczeństwa regionu arktycznego, które staje się faktem na skutek podpisanego wczoraj porozumienia pomiędzy naszymi sojusznikami.

.Musimy jednak jasno powiedzieć: współczesne zagrożenia dla bezpieczeństwa nie ograniczają się do klasycznych działań militarnych. Rosja prowadzi działania wymierzone w fundamenty stabilności międzynarodowej, uderzając w bezpieczeństwo żywnościowe świata poprzez ataki na porty i statki transportujące zboże, a także poprzez świadome wywoływanie kryzysów, które dotykają miliony ludzi poza Europą.

Równolegle prowadzona jest szeroko zakrojona wojna hybrydowa, obejmująca sabotaż, cyberataki oraz operacje destabilizacyjne na niespotykaną dotąd skalę, w tym sztucznie wywołany kryzys migracyjny. Są to działania zaplanowane, skoordynowane i konsekwentnie realizowane. Ich celem jest osłabienie państw, podważanie zaufania społecznego oraz rozbijanie jedności wspólnoty międzynarodowej. Nie mamy do czynienia z incydentami, lecz z trwałą, przemyślaną strategią. I właśnie dlatego odpowiedź na te działania nie może być doraźna ani połowiczna. Musi być stanowcza, konsekwentna i musi być także wspólna. Bo jeśli agresja, niezależnie od tego, czy ma charakter militarny, czy hybrydowy, nie spotyka się z adekwatną odpowiedzią, staje się zaproszeniem do jej powtarzania.

Nawet jeśli mamy dziś zastrzeżenia co do efektywności Rady Bezpieczeństwa, szanujemy dokonania Organizacji Narodów Zjednoczonych w utrzymywaniu i budowaniu pokoju w wielu zakątkach świata. Rola operacji pokojowych ONZ w zapobieganiu odradzaniu się konfliktów jest niezaprzeczalna.

Polska opowiada się za stabilnym finansowaniem misji pokojowych i przyznawaniem im bardziej przejrzystych mandatów, uwzględniających również zadania związane z ochroną ludności oraz wsparciem dla odbudowy instytucji państwowych. Polska wypełnia swoje zobowiązania dla światowego bezpieczeństwa również przez uczestnictwo w operacjach pokojowych ONZ.

Polscy żołnierze w błękitnych hełmach służą w tej chwili w Libanie, wykonując godnie swoje obowiązki pomimo trudnej sytuacji bezpieczeństwa w całym regionie. Będziemy wspierać działania na rzecz deeskalacji konfliktów, ochrony ludności cywilnej i przestrzegania międzynarodowego prawa humanitarnego oraz będziemy działać konsekwentnie na rzecz realizacji rozwiązania dwupaństwowego, zapewniającego pokojowe współistnienie Izraela i Palestyny.

Właśnie dlatego odpowiedź na współczesne zagrożenia nie może ograniczać się wyłącznie do reakcji na kryzysy. Musi opierać się na jasnych zasadach i wiarygodnych partnerstwach. Polska nie ma przeszłości kolonialnej. Nasze doświadczenie historyczne jest inne – naznaczone walką o własną wolność i naznaczone sprzeciwem wobec narzucania siłą dominacji.

W relacjach międzynarodowych opowiadamy się za podejściem opartym na wzajemnym szacunku, suwerenności i równości państw. Polska nie szuka przewagi nad innymi. Przeciwnie, buduje współpracę, która wzmacnia wszystkich uczestników.

W świecie rosnącej rywalizacji geopolitycznej potrzebujemy więcej partnerstw, które tworzą realną wartość zamiast pogłębiania zależności. Dlatego Polska konsekwentnie działa na rzecz takiego modelu współpracy międzynarodowej, który daje państwom przestrzeń do rozwoju, wzmacniania ich odporności i pozwala im podejmować suwerenne decyzje. To podejście znajduje odzwierciedlenie zarówno w naszej polityce regionalnej, jak i w globalnej aktywności. Proponujemy partnerstwo zamiast zależności. To właśnie w tym duchu postrzegamy naszą rolę w gospodarce światowej oraz nasze zaangażowanie w inicjatywy międzynarodowe.

.Polska jest dzisiaj dwudziestą co do wielkości gospodarką świata. Nasza droga do państwa rozwiniętego nie była dziełem przypadku, lecz efektem konsekwentnych reform, w tym walki z korupcją, odpowiedzialnej polityki i wysiłku całego społeczeństwa. To doświadczenie traktujemy nie jako powód do samozadowolenia, ale jako zobowiązanie do dzielenia się z innymi.

Angażując się w pracę grupy G20, postrzegamy ten format jako kluczowy do odbudowy zaufania w relacjach międzynarodowych i wypracowania odpowiedzi na najważniejsze wyzwania współczesnego świata: od bezpieczeństwa gospodarczego, przez odporność łańcuchów dostaw, po stabilność systemu handlowego. W tym kontekście istotnym krokiem w kierunku bardziej reprezentatywnego ładu była decyzja o rozszerzeniu tego formatu tak, aby każdy region mógł być reprezentowany.

W roku 2023 włączono do G20 Unię Afrykańską. To była dobra decyzja, wzmocniła głos kontynentu afrykańskiego, lepiej odzwierciedlając rzeczywiste procesy zachodzące w gospodarce światowej.

Teraz czas, aby w G20 wybrzmiał także głos Europy Środkowej – dotychczas nieobecny na tym forum – regionu dynamicznie się rozwijającego i mającego nieco inną perspektywę oraz doświadczenia od swoich zachodnich przyjaciół. Polska będzie głosem tego regionu jako państwo, które rozumie zarówno wyzwania rozwojowe, jak i znaczenie stabilnych reguł gry w gospodarce międzynarodowej.

Europa Środkowa współtworząca Inicjatywę Trójmorza nie jest dziś przestrzenią nadrabiania zaległości wobec bardziej rozwiniętych części kontynentu. To region dynamicznego wzrostu, rosnącej innowacyjności i wyjątkowej energii do działania. To jeden z najbardziej perspektywicznych obszarów rozwoju gospodarczego na świecie.

Fundamentem tej dynamiki jest współpraca także w obszarze infrastruktury i energii, wzmacnianie połączeń transportowych, rozwój korytarzy północ–południe oraz inwestycje w bezpieczeństwo i dywersyfikację źródeł energii. To wszystko przekłada się bezpośrednio na odporność naszych gospodarek. Suwerenność energetyczna, w tym oparta na energetyce atomowej, nie jest dziś wyborem. Jest warunkiem bezpieczeństwa i niezależności politycznej. Doświadczenia ostatnich lat pokazały jasno, że państwa, które potrafią uniezależniać się od presji energetycznej, są również bardziej odporne na szantaż i na destabilizację.

Dlatego rozwój regionalnej współpracy traktujemy jako istotny wkład w budowę bardziej stabilnego i przewidywalnego ładu gospodarczego na świecie. Wierzymy, że musimy wspólnie odpowiadać na wyzwania XXI wieku. Naturalnymi partnerami w tym wysiłku są dla nas również państwa znajdujące się w Afryce, Azji czy Ameryce Łacińskiej, z którymi łączą nas doświadczenie rozwoju, ambicja modernizacji oraz dążenie do umacniania suwerenności. Wierzę, że na polskim członkostwie w G20 skorzystają wszyscy.

W tym roku uczestniczymy w pracach grupy, korzystając z zaproszenia wystosowanego przez obecną prezydencję, tj. Stany Zjednoczone. Bardzo dziękuję Prezydentowi Stanów Zjednoczonych Donaldowi Trumpowi za zaproszenie na szczyt G20. Aktywnie uczestniczymy w przygotowaniach do tego wydarzenia, które odbędzie się w Miami w grudniu bieżącego roku.

Jednocześnie musimy mieć świadomość, że trwały rozwój gospodarczy i stabilność międzynarodowa nie są możliwe bez odpowiedzi na wyzwania o charakterze strukturalnym, które dotykają dziś wiele regionów świata. Jednym z nich jest kryzys demograficzny. To nie jest tylko kwestia statystyk, ale wyzwanie cywilizacyjne. Starzejące się społeczeństwa, spadająca dzietność i erozja więzi społecznych osłabiają fundamenty naszych państw. Odpowiedzią nie mogą być wyłącznie instrumenty ekonomiczne. Potrzebujemy również odbudowy instytucji i kultury, ochrony i docenienia rodziny oraz wzmocnienia społecznego znaczenia rodzicielstwa. Tak, rodzina, matka i ojciec, i docenienie ich roli to początek odejścia od kryzysu demograficznego. Bez trwałych wspólnot, bez silnych rodzin nie będzie ani stabilnego rozwoju, ani długofalowego bezpieczeństwa. Zróbmy wszystko, aby poprzez kulturę i mass media promowane było rodzenie się dzieci, a nie ich abortowanie.

.Wierzę, że ONZ może być organizacją, dzięki której uda się wspólnie wypracować sposoby stopniowego przezwyciężania kryzysu demograficznego, a także innych związanych z nim wyzwań, takich jak na przykład nielegalna migracja, która często przybiera postać handlu ludźmi.

Jednak odpowiedzią na wyzwania demograficzne nie może być właśnie nielegalna migracja. Rodzi ona bowiem nieszczęście, napięcia i niepokój. Nie tędy droga.

„Polska pomoc” ma wymiar globalnej solidarności z potrzebującymi. Dlatego od lat konsekwentnie wspieramy międzynarodowe starania na rzecz rozwiązania kryzysu na Bliskim Wschodzie. Angażujemy się w niesienie pomocy humanitarnej w tym regionie oraz działania rozwojowe na rzecz Palestyny i Libanu, krajów priorytetowych „Polskiej pomocy”.

W Palestynie kontynuujemy wsparcie funkcjonowania klinik mobilnych zapewniających opiekę medyczną na Zachodnim Brzegu oraz wzmacniamy zatrudnienie i kompetencje zawodowe, szczególnie wśród kobiet. W Libanie Polska rozwija zdolności operacyjne jednostek Libańskiej Obrony Cywilnej w zakresie reagowania na katastrofy i klęski żywiołowe.

Wzmacnianie odporności państw i budowanie stabilności nie może jednak pomijać jeszcze jednego wymiaru odpowiedzialności – odpowiedzialności za świat, który pozostawimy kolejnym pokoleniom. Naszym obowiązkiem wobec przyszłych pokoleń jest zostawienie im czystego, bezpiecznego środowiska.

Polska wspiera działania na rzecz ochrony środowiska, dostrzegając jego wpływ na bezpieczeństwo, w tym na bezpieczeństwo żywnościowe. Dbanie o środowisko naturalne to niewątpliwie nasz obowiązek, ale jego realizacja nie może prowadzić do osłabienia naszych gospodarek i przenoszenia problemów poza nasze granice. Forsowanie ambitnych polityk środowiskowych bez uwzględnienia ich globalnych konsekwencji może skutkować dezindustrializacją, wydłużaniem łańcuchów dostaw oraz przenoszeniem produkcji do państw, które nie stosują porównywalnych standardów. Taka droga nie prowadzi do realnej ochrony klimatu – prowadzi jedynie do eksportu emisji w inne części tego samego globu, przy jednoczesnej utracie miejsc pracy w miejscu pierwotnym i zaniku zdolności produkcyjnych. Potrzebujemy więc rozwiązań, które łączą odpowiedzialność środowiskową z konkurencyjnością gospodarczą i z bezpieczeństwem ekonomicznym.

W tym duchu warto przypomnieć przesłanie św. Franciszka z Asyżu, który widział w naturze nie zasób do wykorzystania, lecz dar powierzony człowiekowi – nasz wspólny dom, za który jesteśmy odpowiedzialni jako jego strażnicy i opiekunowie. Mówiąc w skrócie, ochrony naszego środowiska nie możemy oddać fanatykom.

Dbałość o naturę jest dużo starsza niż lewicowe koncepcje – wynika z etyki, która kształtowała się na długo przed pojawieniem się na świecie postmarksistowskich ideologów. Bo troska o stworzenie i troska o człowieka są ze sobą nierozerwalnie związane, dlatego w centrum naszej refleksji o przyszłości świata musi pozostać człowiek i jego godność.

Prawa człowieka nie są dodatkiem do polityki międzynarodowej; są jej fundamentem i również wynikają z zasad etycznych starszych niż nasza organizacja. Ich łamanie zawsze prowadzi do przemocy, destabilizacji i konfliktów. Historia, także historia mojego kraju, uczy nas tego w sposób jednoznaczny.

Ruch społeczny, który doprowadził do upadku komunistycznego rządu narzuconego Polsce, nosił nazwę Solidarność. Był on wyrazem odwagi ludzi, którzy mimo represji i braku wolności nie zgodzili się na życie w systemie opartym na kłamstwie i na przemocy. Możemy się różnić w ocenach tego, na ile zbrodnie systemu komunistycznego zostały rozliczone; ta debata w moim kraju wciąż trwa. Ale właśnie dlatego powinniśmy oddać hołd tym wszystkim ludziom, a zwłaszcza robotnikom, dzięki którym mamy dzisiaj wolny świat, a którzy nie obnoszą się ze swoim bogactwem i pozycją zdobytą na plecach innych, ale pozostają wierni swoim wartościom i zobowiązaniom. To oni pokazali, że wolność zawsze zaczyna się od odwagi.

.Na świecie wciąż zbyt wielu ludzi doświadcza prześladowań ze względu na swoją wiarę. Dotyczy to wielu wspólnot religijnych, lecz w szczególny sposób musimy dziś mówić o losie chrześcijan w regionach dotkniętych konfliktami i prześladowaniami. Jeszcze niedawno wspólnoty chrześcijańskie stanowiły tam naturalną część życia społecznego, obecne od dwóch tysięcy lat, współtworzące kulturę, język i tożsamość całych regionów. Dziś w wielu miejscach ich liczba dramatycznie się zmniejszyła. Niekiedy pozostały jedynie ślady dawnej ich obecności. Wraz z tymi ludźmi znikają żywa tradycja i dziedzictwo pierwszych wieków chrześcijaństwa. To dziedzictwo zostało w wielu miejscach bezpowrotnie przerwane, a być może utracone. Ataki na miejsca kultu, dyskryminacja, przemoc, a nawet utrata życia to rzeczywistość, która nie może pozostawać bez odpowiedzi społeczności międzynarodowej.

Zagrożenia dla godności człowieka nie należą już wyłącznie do świata fizycznego. Coraz częściej pojawiają się tam, gdzie jeszcze niedawno nie sięgały prawo ani odpowiedzialność – w przestrzeni cyfrowej, kształtowanej przez rozwój nowych technologii. Nowe technologie, takie jak sztuczna inteligencja czy superinteligencja, rozwijając się, powinny zawsze służyć człowiekowi, a nie wykorzystywać jego lub jego słabości. Rodzi się więc pytanie o to, czy w świecie rozwijającej się sztucznej inteligencji człowiek pozostanie podmiotem, czy stanie się jedynie przedmiotem oddziaływania algorytmów.

Mam pełną świadomość, że przełomowe technologie niosą ze sobą nie tylko ogromne możliwości, ale także pewne ryzyka. Już w latach osiemdziesiątych wybitny polski pisarz Stanisław Lem w swojej powieści pod tytułem Fiasko ostrzegał, że w chwili, gdy nauczymy maszyny myśleć, staniemy wobec pytania nie tylko o ich możliwości, ale także o ich ambicje. Bo jeśli zaczną one naśladować człowieka w myśleniu, naturalną konsekwencją może być dążenie do jego prześcignięcia. Dziś to wyzwanie ma wymiar szczególny; to właśnie rozwój technologii w decydujący sposób współtworzy realia XXI wieku.

Dlatego potrzebujemy poważnej rozmowy o granicach rozwoju sztucznej inteligencji. Potrzebujemy zasad, które będą realnie obowiązywać i które jasno określą, gdzie kończy się innowacja, a zaczyna zagrożenie dla człowieka. Sztuczna inteligencja nie może być wykorzystywana jako narzędzie destabilizacji, manipulacji czy podważania porządku międzynarodowego. Technologia musi służyć człowiekowi i prawdzie, a nie chaosowi i manipulacji.

Priorytetem Polski pozostaje ład oparty na prawie, zakorzeniony w naszej Konstytucji i wynikający z naszego historycznego doświadczenia. Dlatego patrzymy na Organizację Narodów Zjednoczonych nie jak na miejsce rozmów, lecz na instytucję, która musi być zdolna do działania. Świat się zmienił, ONZ również musi się zmienić. Potrzebujemy organizacji, która potrafi reagować na łamanie prawa, egzekwować zasady i nie pozwalać na bezkarność. Reforma ONZ nie może sprowadzać się do deklaracji. Musi oznaczać realną skuteczność i odpowiedzialność także wobec nowych wyzwań, takich jak kryzys demograficzny czy rozwój sztucznej inteligencji, który wyprzedza istniejące reguły i testuje granice naszej odpowiedzialności.

.Stoimy w punkcie zwrotnym. Z jednej strony wraca logika siły i bezkarności, z drugiej technologie, które mogą tę logikę utrwalić albo ją powstrzymać. Od naszych decyzji zależy, czy prawo będzie silniejsze niż siła, a człowiek pozostanie ważniejszy niż narzędzia, które sam stworzył.

.Polska – i chcę Państwa o tym przekonać – będzie zawsze po stronie prawa, odpowiedzialności, człowieka i wolności.

Karol Nawrocki

Treść wystąpienia podczas debaty generalnej 81. Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ 23 września 2026 r.

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 września 2026
Fot. Mikołaj BUJAK/KPRP