Jan ROKITA: Pułapka na prezydenta

Pułapka na prezydenta

Photo of Jan ROKITA

Jan ROKITA

Filozof polityki. Absolwent prawa UJ. Działacz opozycji solidarnościowej, poseł na Sejm w latach 1989-2007, były przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Wykładowca akademicki. Autor felietonów "Luksus własnego zdania", które ukazują się w każdą sobotę we "Wszystko co Najważniejsze".

Ryc.: Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autora

Mam nieodparte wrażenie, że teraz chodzi już tylko o to, czy i w jakim stopniu uda się za pomocą tego śledztwa i tej niedoszłej ustawy przytrzasnąć wnyki wokół Karola Nawrockiego. Przewerbowany Kral jest znacznie lepszą wersją Murańskiego, którym kiedyś Tusk się posłużył w próbie przekonania Polski, iż Nawrocki to po prostu „capo di tutti capi”. Teraz nadarzyła się okazja, aby powrócić do tej próby – pisze Jan ROKITA

.Nie wiem – bo dzisiaj nikt tego nie wie – czy do czasu przyszłorocznych wyborów w Polsce zostanie uchwalona jakakolwiek ustawa regulująca rynek kryptowalut. Co do meritum sprawy, jej nieuchwalenie nie byłoby żadnym nieszczęściem, zważywszy na fakt, iż od niemal dwóch lat obowiązuje w Polsce unijne rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets), ustanawiające obszerną regulację tego nowego rynku finansowego. Piszę to świadomie w trybie koniunktiwu, bo nieszczęścia nie byłoby tylko wtedy, gdyby nasza polityka miała na tyle rozsądku i odpowiedzialności, żeby w warunkach ostrego konfliktu zgodzić się na wskazanie polskiej władzy nadzorczej nad tym rynkiem i określić wysokość kar za łamanie regulacji unijnych. Tego bowiem wymaga europejskie rozporządzenie, aby mogło być efektywnie stosowane.

Od dawna postuluje to roztropnie Sławomir Mentzen. I niezależnie od tego, co kto sądzi na temat optymalnego modelu regulacji rynku kryptowalut, to przynajmniej na czas trwającej politycznej wojny o ustawę mogłoby to być korzystne dla kraju wyjście tymczasowe. Wszystko jednak niestety wskazuje na to, iż bijące się ze sobą strony nie pójdą na takie rozwiązanie. Raz dlatego, że partyjne zadufanie nie pozwala im na przyznanie, choćby tylko tymczasowo, racji Mentzenowi. A dwa – i to chyba rzecz ważniejsza – bo co najmniej jedna ze stron, czyli obóz premiera Donalda Tuska, jest żywotnie zainteresowana tym, aby żadna ustawa o rynku kryptowalutowym nie weszła w życie, najlepiej aż do czasu przyszłorocznych wyborów.

Dlaczego? No bo sam premier albo raczej jego profesjonalni spin doktorzy umyślili sobie, iż w obliczu afery upadłej giełdy Zondacrypto, z braku ustawy, trzykrotnie wetowanej przez prezydenta, uczynią quasikryminalny akt oskarżenia przeciw Karolowi Nawrockiemu.

To, co działo się w sejmie w piątek 4 września 2026 r., miało być pokazową odsłoną tego politycznego pomysłu. Nawrocki sprzeciwia się uchwaleniu rządowej ustawy? To jasne – tłumaczył posłom Tusk w emocjonalnym i pełnym gróźb wystąpieniu – ponieważ za „ukręcenie łba” ustawie kryminaliści z Zondacrypto zobowiązali się zapłacić dwa miliony złotych. Nie zapłacili do końca, bo powstały tam jakieś problemy, ale istotą przesłania premiera miało być to, iż za prezydentury Nawrockiego jego weto kosztuje dwa miliony! W domyśle – być może nie tylko weto kryptowalutowe, skoro wiadomo, że ten prezydent wetuje rządowe ustawy częściej niźli ktokolwiek z jego poprzedników. Czemu tak czyni? Tego Tusk nie mówi, ale jego wystąpienie jest tak skonstruowane, aby każdy słuchacz sam wzbudził w sobie tę wątpliwość: czy aby nie chodzi o pieniądze także w tych innych wetach Nawrockiego?

Oczywiście, jeśli przyjrzeć się całej tej logice, to widać, że jest ona oparta na podprogowych sugestiach, a na dodatek zawiera w sobie oczywistą sprzeczność.

Gangster, który w wizji Tuska miałby być mafijnym żołnierzem prawicy, został przewerbowany i dziś oskarża prezydenta, bo tego oczekują od niego zarówno rządowi politycy, adwokaci, jak i zapewne również prokuratorzy. Sugestia, że cała prawica, wraz z prezydentem, za łapówkę nadal ochrania interesy owego przewerbowanego gangstera, które na dodatek znajdują się już i tak w stanie upadłości, jest jawną logiczną niedorzecznością. Tyle tylko, że zarówno sam Tusk, jak i jego spin doktorzy z doświadczenia wiedzą, iż w czasach brutalnej walki o władzę to, co jest sprzeczne z logiką, może z powodzeniem być zgodne z logiką polityczną.

.Przewerbowany gangster zeznaje, że weto Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptowalutowym kosztuje dwa miliony złotych, no i proszę bardzo – jest kolejne prezydenckie weto! Nachalność i prostactwo tego rodzaju propagandy może u kogoś budzić zdziwienie czy nawet wstręt. Ale jeśli cała polityka polska jest tylko wyzbytą reguł walką o władzę, to takie odczucia mają znaczenie marginalne, bo nie podzielają ich wyborcze masy.

Być może jeszcze do piątku 4 września, czyli do chwili, gdy premier z trybuny sejmowej zaczął czytać zeznania przewerbowanego gangstera, afera Zondacrypto była tylko poważną aferą kryminalną, niebezpieczną dla polityków, którzy wbrew ostrzeżeniom nadzoru finansowego wdali się w konszachty i interesy z giełdą opanowaną przez gangsterów. Ale po tej dacie charakter całej sprawy uległ zmianie: stała się ona sprytną pułapką zastawioną na prezydenta. Przyznam otwarcie, że nie wierzę w to, iżby zarówno w nagle ożywionym śledztwie (nadzorowanym z jasnymi intencjami przez ministra-prokuratora Żurka), jak i w teatralnym sporze o ustawę regulującą rynek kryptowalut szło już o sprawiedliwość albo jakikolwiek interes publiczny.

.Mam nieodparte wrażenie, że teraz chodzi już tylko o to, czy i w jakim stopniu uda się za pomocą tego śledztwa i tej niedoszłej ustawy przytrzasnąć wnyki wokół Karola Nawrockiego. Przedstawiciele prezydenta zapewniają publicznie, iż ani Nawrocki, ani nikt z jego ludzi nie ma ze sprawą Zondacrypto nic wspólnego, a ich zapewnienia brzmią w świetle znanych nam faktów dość wiarygodnie. Ale to ma mało do rzeczy. Teraz bowiem liczy się tylko to, że Tusk ma w końcu w ręku zeznania gangstera, który mówi, że weto Nawrockiego kosztuje dwa miliony. Przewerbowany Kral jest znacznie lepszą wersją Murańskiego, którym kiedyś Tusk się posłużył w próbie przekonania Polski, iż Nawrocki to po prostu „capo di tutti capi”. Teraz nadarzyła się okazja, aby powrócić do tej próby.

Jan Rokita

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 11 września 2026
Fot. Robert Nemeti / Anadolu/ABACAPRESS.COM