
"Dziennik azjatycki (2). W poszukiwaniu straconej Kambodży"
W wodzie jasnobrązowej, jak cafe latte, obok łódek stoją rybacy, kobiety czyszczą sieci, dzieci pluszczą się wodzie, trochę większe mają już swoje zadania. Wszyscy żyją tu z ryb. Są biednie ubrani, kolor ich skóry jest jakby dodatkowo ciemniejszy od wiatru i słońca. Mają powolne ruchy - jakby wykonywali swoją pracę, grali swoje życie - zasłuchani w nieskończoność.