
Powinny być granice, których media i politycy nie przekraczają
Brutalizacja debaty publicznej nigdy nie jest jednostronna i nigdy nie kończy się na jednym obozie. Każde przekroczenie przesuwa granicę o kilka centymetrów dalej. To, co wczoraj wydawało się nie do pomyślenia, dziś jest nazywane „ostrą publicystyką”, a jutro stanie się standardem. A potem wszyscy będziemy się dziwić, że polityka przypomina ring bez sędziego.



