Bezpłatne komputery dla szkół, szczegóły projektu

Bezpłatne komputery dla szkół, szczegóły projektu

Szkoła powinna być szkołą równych szans. Nie powinno być tak, że ten, kto ma bardziej zamożnych rodziców, ma lepszy sprzęt komputerowy, a pozostali albo w ogóle nie mają komputera, albo mają gorszy model – powiedział pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa Janusz Cieszyński. Bezpłatne komputery dla szkół mają objąć nawet nawet 370 tysięcy uczniów.

.Danuta Starzyńska-Rosiecka: Panie ministrze, w ubiegłym tygodniu premier Mateusz Morawiecki ogłosił nowy program cyfryzacji polskiej edukacji, zgodnie z którym jesienią tego roku uczniowie, którzy rozpoczną naukę w IV klasie szkoły podstawowej, otrzymają laptopy.

Janusz Cieszyński: W Krajowym Planie Odbudowy zostało zapisane, że polski rząd kupi na wyposażenie szkół kilkaset tysięcy komputerów. Zastanawialiśmy się, w jaki sposób zrobić to tak, aby były one jak najlepiej wykorzystane. Pracownie komputerowe, które są już w większości szkół, to jest w nasze ocenie za mało. Wykorzystanie komputerów sprowadza się często do lekcji informatyki, a przecież sprzęt może wspierać też na innych zajęciach. Oczywiście komputery nie zastąpią książek, kredy i tablicy, ale na pewno sprawią, że nauczanie dostanie nowe możliwości. Stąd decyzja, by ze środków KPO sfinansować pierwsze dwa lata funkcjonowania programu, a specjalną ustawą zagwarantować, że program będzie w kolejnych latach kontynuowany ze środków budżetu państwa.

Laptopy dla czwartoklasistów

.Dlaczego sprzęt ma trafić właśnie do czwartoklasistów?

Janusz Cieszyński: To wynika z rekomendacji ekspertów. Musieliśmy wybrać jeden rocznik i IV klasa podstawówki to moment, w którym istotnie zmienia się program nauczania. Wchodzą nowe przedmioty, w tym informatyka. Młody człowiek umie już czytać, pisać i liczyć, więc może zacząć poznawać także cyfrowe narzędzia pracy. Braliśmy też pod uwagę badania dotyczące tego, w jakim wieku dzieci dostają pierwszy komputer. Własny sprzęt większość dostaje jako nastolatki, dlatego też chcieliśmy wybrać moment, w którym ten sprzęt trafi do osób, które jeszcze go nie mają.

Podczas konferencji, na której premier ogłosił program, podkreślił pan, że bardzo ważne jest, by wszyscy uczniowie pracowali na takim samym sprzęcie, w związku z tym dostaną sprzęt, który kupiony zostanie dla nich w ramach rządowego zakupu. Jak będzie przeprowadzony ten zakup?

Janusz Cieszyński: Na początku zeszłego tygodnia ruszył przetarg. Dokumentacja została opublikowana w Dzienniku Unii Europejskiej. Jeśli chodzi o procedury, to zakup jest realizowany przez Centrum Obsługi Administracji Rządowej, czyli jednostkę, która kupuje komputery dla wszystkich instytucji rządowych i ma w tym w tym największe doświadczenie.

Chcemy, żeby ten sprzęt był taki sam, dlatego, że szkoła powinna być szkołą równych szans. Nie powinno być tak, że ten, kto ma bardziej zamożnych rodziców, ma lepszy sprzęt, a pozostali albo w ogóle nie mają komputera, albo mają gorszy model. Każdy doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że wachlarz, jeśli chodzi o jakość i parametry sprzętu, jest bardzo szeroki, a szkoła nie powinna nigdy nikogo dyskryminować.

Zapadła mi w pamięć wypowiedź ówczesnej pani minister edukacji Anny Zalewskiej. Opowiadała o tym, jak na komisji sejmowej usłyszała o szkole, w której dzieci mające dofinansowanie do obiadów dostają je na jednorazowych talerzach, a nie na normalnym talerzu. Żadnego dziecka nie powinna spotkać taka sytuacja, bo szkoła jest miejscem, w którym każde dziecko powinno się czuć tak samo komfortowo.

Bezpłatne komputery dla szkół

.Mówiąc, że komputery powinny by takie same, ma pan na myśli to, że mają to być komputery od tego samego producenta, ten sam model, czy może to być to sprzęt od różnych producentów, ale o takich samych parametrach?

Janusz Cieszyński: Są minimalne parametry, które określa specyfikacja przetargowa. Jest ona oparta na wytycznych Ministerstwa Edukacji. Sprzęt odpowiada potrzebom młodych ludzi w wieku szkolnym i ma trzyletnią gwarancję. Jednocześnie chcemy uniknąć sytuacji, w której ten przetarg będzie tylko dla gigantów i dlatego minimalna liczba komputerów, które będzie musiał dostarczyć jeden oferent, to pięć tysięcy. Polska została podzielona na 73 podregiony i jest szansa, że w każdym z nich dostawę zrealizuje inny podmiot.

Powiedział pan, że sprzęt zostanie zakupiony ze środków z KPO. Co będzie, jeśli Polska nie otrzyma na czas tych środków?

Janusz Cieszyński: Mamy mechanizm prefinansowaniania przez Polski Fundusz Rozwoju. Polski rząd na pewno nie doprowadzi do sytuacji, że jeśli środki z Krajowego Planu Odbudowy nie wpłyną, to dzieci nie dostaną komputerów. Obietnic trzeba dotrzymywać.

Dystrybucja zakupionych laptopów

.W jaki sposób będzie przeprowadzona dystrybucja zakupionego sprzętu?

Janusz Cieszyński: Sprzęt trafi do szkół, a potem na własność do młodych ludzi. Zależy nam na tym, by uszczegółowić zasady, na jakich będzie przekazywany. Będzie to opisane w ustawie, nad którą pracuje teraz minister Paweł Lewandowski.

Jeśli chodzi o logistykę, to nie spodziewam się kłopotów. Jesteśmy w trakcie realizacji programu, w ramach którego do dzieci z rodzin byłych pracowników pegeerów trafiło 220 tys. komputerów i nie było przy tym istotnych problemów logistycznych.

Czy laptopy, które trafią do uczniów, to będzie sprzęt wyposażony w system operacyjny i programy potrzebne uczniom?

Janusz Cieszyński: Tak, będzie system operacyjny oraz oprogramowanie do wykorzystania w szkołach. Bardzo zależy nam na tym, żeby młodzi ludzie mieli sprzęt, który jest pełnowartościowy, a wiadomo, że bez odpowiedniego oprogramowania za taki nie można go uznać.

Jak wygląda kwestia ewentualnego serwisowania tego sprzętu?

Janusz Cieszyński: Sprzęt będzie objęty 3-letnią gwarancją.

Co będzie w sytuacji, gdy, mimo, że rodzice i szkoła będą przypominali uczniom, by uważali na sprzęt, bo jest on cenny i potrzebny im do nauki, dojdzie do jego uszkodzenia w wyniku nieszczęśliwego wypadku, np. uczeń przewróci się, laptop mu upadnie i pęknie matryca, czy też dojdzie do zgubienia laptopa lub kradzieży? Co w takiej sytuacji?

Janusz Cieszyński: To jest sprzęt, który będzie przekazany rodzinom na własność. Czyli odpowiedzialność za sprzęt leży po stronie rodzica. Ale gdyby sprzęt trafił do szkół i dziecko uszkodziłoby go w domu, to dyrektor też zwróciłby się do rodziców po rekompensatę.

Ufamy polskim rodzinom i jestem przekonany, że ten sprzęt powinien trafić bezpośrednio do nich, a nie na stan szkół. Mamy zresztą bardzo niedobre doświadczenia z sytuacji, gdy sprzęt był wypożyczany. Z rozmów z dyrektorami szkół wynika, że często sprzęt z wypożyczeń w ramach programu “Zdalna szkoła” wracał w stanie, w którym się nie nadawał do użytku.

Czy program wyposażenia uczniów w laptopy zostanie rozszerzony?

.Każdy sprzęt, także komputerowy, ma swoją żywotność. Laptopy przekazane czwartoklasistom będę im służyć przez IV, V, VI, VII, VIII klasę, to jest dość długo. Czy myśleli państwo o tym, by w przyszłości program wyposażania uczniów w laptopy objął także uczniów szkół ponadpodstawowych?

Janusz Cieszyński: To dopiero pierwszy krok i będziemy się bacznie przyglądać temu, jakie będą efekty programu. Musimy pamiętać, że rynek nie będzie w stanie zaoferować nam nieskończonej liczby komputerów – już 370 tysięcy w tym roku to spore wyzwanie dla dostawców. Nasz plan zakłada, że ustawa zagwarantuje komputer dla każdego kolejnego rocznika czwartoklasistów. To jest program dla całego pokolenia, które swój pierwszy komputer dostanie właśnie w szkole.

Kiedy można się spodziewać, że ten projekt ustawy ujrzy światło dzienne?

Janusz Cieszyński: Będziemy chcieli skierować go do prac na ścieżce rządowej w pierwszym kwartale tego roku.

Szkoła to nie tylko uczniowie, to też nauczyciele. Czy rząd planuje program wyposażenia nauczycieli w analogiczny sprzęt?

Janusz Cieszyński: Chcemy uruchomić przetarg na sprzęt dla nauczycieli jeszcze w tym kwartale.

Problemy systemu edukacji

.Na temat problemów trapiących obecne szkolnictwo na łamach “Wszystko Co Najważniejsze” pisze Kieran EGAN w tekście “Mamy większy problem ze szkołą, niż możemy to sobie wyobrazić“.

“Gorsza wiadomość jest taka, że jeżeli już któraś z grup podejmie decyzję o włączeniu danej wiedzy do programu nauczania, większość uczniów nie będzie w stanie jej przyswoić, ponieważ bariera alfabetyzacji będzie dla nich zbyt wysoka. Nauka czytania i pisania powinna przychodzić z łatwością. To przełomowe kulturowe odkrycie w postaci wynalezienia alfabetu greckiego – z którego wywodzą się wszystkie współczesne alfabety – można powiedzieć, zdemokratyzowało sposób nauki czytania i pisania. Wystarczyło nauczyć się około dwudziestu symboli łączących się w odpowiadające im dźwięki języka. Jednakże opanowywanie czytania i pisania nigdy nie było tak łatwe, jak mogłoby się wydawać. Zdecydowana większość ludzi ma trudności z przeczytaniem dłuższego tekstu i zrezygnuje, jeśli nie zostanie do tego zmuszona. Analogicznie mało kto jest w stanie wyprodukować spójny i zrozumiały fragment prozy, który odzwierciedli jego przemyślenia w sposób racjonalny, klarowny i kulturalny. Konwencjonalna notatka i e-mail to dla wielu szczyt osiągnięć piśmienniczych”.

“Niestety, szkoła zaburza i znacznie pogarsza fazę oralną rozwoju większości dzieci poprzez ciągły nacisk na naukę pisania i czytania oraz przyswajanie wiedzy w formach pisemnych. W większości przypadków szkoła nie potrafi pokazać dzieciom wszystkich korzyści płynących z posiadania tej umiejętności, a także nie zapewnia odpowiedniego dostępu do transcendentnej kultury piśmienniczej. Instytucja szkolnictwa zaburzyła i znacząco zniszczyła rdzenną kulturę oralną u dzieci, na jej miejsce wstawiając prymitywną i uproszczoną piśmienność. Jest to analogiczne z tym, co robimy naszym dzieciom w większości szkół”.

.”Problem w tym, że ludzie nie przechowują wiedzy w swoich organicznych bibliotekach i bazach danych. To, co przechowujemy, to symbole, będące jedynie znakami wiedzy. Nierzadko czytamy owe symbole i nie rozumiemy wiedzy w nich zawartej lub rozumiemy tylko jej część czy też bardzo uogólniony sens. W szkołach zdarza się to o tyle często, że cały system oceniania opiera się na stopniu zrozumienia wiedzy przyswojonej przez dziecko. To naprawdę zła wiadomość. Wiedza bowiem istnieje jedynie w żyjącym ludzkim umyśle, gdzie przechowywana jest pod postacią kodów symboli. Symbole te muszą przejść szereg skomplikowanych transformacji, zanim zgromadzona przez nas wiedza będzie mogła zostać odtworzona w umyśle kolejnego człowieka”.

PAP/Danuta Starzyńska-Rosiecka/WszystkoCoNajważniejsze/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 31 stycznia 2023