Bliskie stosunki Budapesztu z Pekinem zagrożeniem dla bezpieczeństwa – ambasador USA na Węgrzech

Bliskie stosunki rządu Viktora Orbana z Chinami są zagrożeniem dla bezpieczeństwa Węgier i ich sojuszników – ocenił ambasador USA w Budapeszcie David Pressman, wskazując przede wszystkim na węgiersko-chińską współpracę technologiczną.

Zbliżenie węgiersko-chińskie

.„Nikt nie mówi, że Węgry nie powinny robić interesów z Chinami, my również je prowadzimy” – powiedział w czwartek Pressman, cytowany przez portal 444.hu. „Ale sposób, w jaki węgierski rząd prowadzi swoje relacje z Chinami pokazuje, że Węgry nie dbają o bezpieczeństwo własne i swoich sojuszników” – dodał dyplomata.

Pressman, który komentował trwającą od środy wizytę przywódcy Chin Xi Jinpinga na Węgrzech, zwrócił uwagę przede wszystkim na „włączanie problematycznej chińskiej technologii do swojej infrastruktury krytycznej”.

W czwartek 9 maja Orban podpisał z Xi niemal 20 umów dwustronnych; najważniejsze z nich dotyczą projektów infrastrukturalnych. Budapeszt rozszerzy również współpracę z Chinami w zakresie energii jądrowej.

W piątek minister rozwoju gospodarczego Marton Nagy poinformował z kolei o współpracy pomiędzy chińskim Huawei a węgierską spółką 4iG, liderem usług telekomunikacyjnych na Węgrzech. Światowy potentat w zakresie elektroniki użytkowej z Chin został kilka lat temu uznany za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA.

Również węgierska opozycja widzi zagrożenia dla krajowego bezpieczeństwa w związku z wizytą przywódcy Chin. Timea Szabo, posłanka partii Dialog, zwróciła się w tej sprawie do Urzędu Ochrony Suwerenności – kontrowersyjnego organu, który rząd Orbana powołał niedawno dla walki z opozycją.

Węgry przeciwne ograniczaniu kontaktów UE z Chinami

.Budapeszt konsekwentnie sprzeciwia się działaniom Unii Europejskiej, które utrudniłyby współpracę gospodarczą między Europą a Chinami. Chodzi przede wszystkim o sektor samochodów elektrycznych, w którego rozwój na Węgrzech Pekin zainwestował w ostatnich latach wiele miliardów dolarów.

Jednocześnie Orban otwarcie popiera Donalda Trumpa, który zmierzy się w Joe Bidenem w listopadowych wyborach prezydenckich w USA. Za swojej prezydentury Trump prowadził konfrontacyjną politykę wobec Pekinu.

Przywódca Chin przebywa na Węgrzech do piątku. Wcześniej odwiedził Francję i Serbię.

Ostatni raz Xi był na Węgrzech w 2009 roku, jeszcze przed objęciem kierowniczej roli w Chińskiej Republice Ludowej. W tym roku oba kraje obchodzę 75. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych.

Hegemonistyczne plany Pekinu

.Na temat chińskiego dążenia do zniszczenia obecnego ładu międzynarodowego, opierającego się na dominacji USA, na łamach “Wszystko Co Najważniejsze” pisze Michał BOGUSZ w tekście “Podkopując system międzynarodowy, Chiny szkodzą samym sobie“.

“Jednym z najważniejszych strategicznych celów Chin jest przekształcenie obowiązującego obecnie systemu międzynarodowego. ChRL dąży do zdetronizowania Stanów Zjednoczonych i zastąpienia ich w roli pierwszego mocarstwa świata. Ten nowy subsystem miałby opierać się przede wszystkim na Chinach i chińskiej gospodarce oraz na konsumpcji wewnętrznej. W interesie Państwa Środka jest w tym kontekście wspieranie rządów myślących w podobny, autorytarny sposób. Stworzenie międzynarodowej sieci, złożonej z takich podmiotów, byłoby znakomitym suplementem dla samych Chin. Pytanie, na które trudno w tym momencie znaleźć odpowiedź, brzmi: na ile taki plan jest realny, a na ile określić go można jako formę wewnętrznej mobilizacji do zmiany chińskiego modelu gospodarczego?”.

“Sprowadzenie państw Zatoki Perskiej do roli suplementu ChRL jest jednak nierealne. Kraje te dążą bowiem do większej samodzielności i uzyskania statusu jednego z centrów światowej gospodarki. Same mają swoje ambicje i niekoniecznie są one w pełni kompatybilne z ambicjami Pekinu. Dobrym przykładem na zobrazowanie tej sytuacji jest kwestia renminbi jako potencjalnej waluty rozliczeniowej w kontaktach handlowych państw Zatoki Perskiej z Chinami. Przyjęcie takiego modelu byłoby nieopłacalne z perspektywy eksporterów, mających ograniczone możliwości dalszego inwestowania kapitału pozyskanego od Chińczyków. Renminbi jako waluta niepewna – niewymienialna na rynkach innych niż chiński – mogłaby pełnić co prawda rolę środka rezerwowego, służącego eksporterom ropy znad Zatoki Perskiej do kupowania towarów w Chinach, jednak sami Chińczycy nie są tym w rzeczywistości zainteresowani. Za sprzedaż swoich produktów otrzymywaliby wtedy swą własną walutę, której nie mogliby zainwestować w krajach trzecich. Nagromadzony w ten sposób kapitał byłby bezużyteczny”.

”W tym miejscu uwidacznia się problem, który napotykają Chiny na drodze do realizacji swojego planu przekształcenia systemu światowego. Z jednej strony dążą do jego zmiany z powodu ambicji politycznych. Z drugiej jednak im bardziej podkopują ów system, którego integralną częścią jest przecież chińska gospodarka, tym bardziej szkodzą same sobie. Rodzi się więc pytanie: jeżeli Chińczycy mogliby osiągnąć sukces i przekształcić system międzynarodowy – to jak długo trwałby okres przejściowy, towarzyszący tak doniosłym zmianom, i w jakim stopniu jego negatywne oddziaływanie zaszkodziłoby samym Chinom? Tego nie sposób przewidzieć” – pisze Michał BOGUSZ.

PAP/Marcin Furdyna/Wszystko co Najważniejsze/JT

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 11 maja 2024