Prof. Kazimierz DADAK: Rywalizacja potęg

Rywalizacja potęg

Photo of Prof. Kazimierz DADAK

Prof. Kazimierz DADAK

Profesor ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia w USA.

Wszystkie drogi prowadzą do Pekinu – tak przynajmniej działo się w maju. Najpierw do stolicy Państwa Środka przybył prezydent USA, potem Rosji. Wyniki tego szczytu współczesnej Wielkiej Trójki miały odmienne skutki dla poszczególnych graczy – pisze prof. Kazimierz DADAK

.Wizyta amerykańskiego prezydenta przyniosła ograniczone wyniki. Biały Dom nakreślił obraz wskazujący na sukcesy, ale rzeczywistość jest daleka od tego optymistycznego przekazu. Najlepszym tego dowodem jest to, że nie doszło do podpisania choćby jednego porozumienia, ba, nawet nie wydano wspólnego komunikatu – minimum minimorum przy tego rodzaju okazjach. Amerykańska strona ogłosiła, że Chiny wyraziły zgodę na zakup 200 samolotów Boeinga, soi i innych towarów, ale w komunikacie Pekinu wspomniano, że negocjacje w tych sprawach są na wstępnym etapie. Nawet gdyby rzeczy miały się tak, jak przedstawia je Waszyngton, to rozmiar i zakres tych umów blednie w porównaniu z tym, do czego Kraj Smoka zobowiązał się w 2020 r. Donaldowi Trumpowi w podróży do Pekinu towarzyszyli szefowie amerykańskich koncernów, ale i oni wrócili z pustymi rękami.

Wyścig technologiczny

.Po powrocie Jen-Hsun „Jensen” Huang, prezes amerykańskiego giganta Nvidia, który wytwarza układy scalone i procesory graficzne, przyznał, że jego przedsiębiorstwo straciło chiński rynek na rzecz rodzimego Huawei. To stwierdzenie obrazuje porażkę prowadzonej od dawna polityki, określmy to elegancko, „utrudniania” Chinom marszu ku niezależności w zakresie najbardziej zaawansowanych technologii. Jeszcze kilka lat temu zachodni analitycy podkreślali, że powiodą się amerykańskie sankcje, w wyniku których nie tylko amerykańskie firmy, ale dosłownie cały Zachód ograniczał dostęp do najbardziej zaawansowanego sprzętu i oprogramowania. Naczelnym argumentem było to, że na Zachodzie cały łańcuch technologiczny jest podzielony pomiędzy różne kraje i żadne państwo nie kontroluje całości, i że w związku z tym także Chinom nie uda się tego dokonać.

Błąd tego rozumowania zasadzał się na pominięciu prostego faktu, że liczba ludności Chin jest dwukrotnie większa od całego Zachodu i jeśli wśród ludzi talenty są rozłożone zgodnie z normalną dystrybucją, to w Chinach jest więcej ludzi zdolnych do osiągania najwyższego poziomu technologicznego niż na całym Zachodzie. Skoro chińskie uniwersytety w dziedzinach technicznych nie ustępują zachodnim, a w wielu przypadkach dominują, to ta ogromna pula talentów musiała zaowocować przełomowymi wynalazkami.

Kwestia surowców

.Trump nie zdołał wynegocjować żadnych ustępstw w zakresie wywozu minerałów ziem rzadkich. Ta dziedzina jest ściśle kontrolowana przez Pekin. Można przypuszczać, że tak jak Chinom udało się przełamać monopol Zachodu w przypadku wytwórstwa i projektowania półprzewodników, tak i USA oraz ich sojusznikom uda się przełamać chiński monopol w zakresie minerałów ziem rzadkich, ale ta sprawa zabierze nieco czasu. Kwestia minerałów ma w tej chwili ogromne znaczenie, bo jest to niezbędny składnik w produkcji wysoce zaawansowanego sprzętu wojskowego. Ten czynnik może mieć wpływ na przebieg amerykańskiego zaangażowania w Iranie i Ukrainie.

W Waszyngtonie wyrażano zdanie, że wizyta w Chinach doprowadzi do przełomu w przypadku tego pierwszego konfliktu. Nadzieje te opierano na tym, że Chiny w niemałym stopniu są uzależnione od dostaw ropy naftowej z Zatoki Perskiej i poważnie odczuwają niedobory w tym zakresie. Ale, co nie jest szczególnie uwypuklane w mediach głównego nurtu, Iran jest w stanie przepuszczać tankowce dostarczające ten podstawowy surowiec do Chin. Poza tym Iran ma spore zapasy ropy zgromadzone w tankowcach zakotwiczonych poza rejonem Zatoki Perskiej i po ataku na Iran z 28 lutego Pekin wręcz zabronił swoim rafineriom stosowania się do amerykańskich sankcji na obrót irańską ropą. Ten fakt ma podwójne znaczenie: zapewnia dopływ surowca do Chin i daje Teheranowi środki finansowe, a tym samym czyni amerykańską blokadę cieśniny Ormuz dużo mniej skuteczną. Zatem USA nie mają wielkich możliwości wywierania na Pekin istotnych nacisków.

Putin w Pekinie

.Na tym tle wizyta Władimira Putina prezentuje się całkiem okazale. W jej wyniku zawarto kilkadziesiąt poważnych kontraktów, aczkolwiek moskiewski satrapa nie zdołał doprowadzić do zakończenia negocjacji na temat ogromnego przedsięwzięcia energetycznego – zawarcia umowy o budowie gazociągu Siła Syberii II. Tym sposobem Chiny dały Rosji do zrozumienia, że nie są tak bardzo od rosyjskich surowców zależne, jak to sobie w Rosji wyobrażano. Natomiast dla Kremla brak finalizacji tej sprawy stanowi poważną porażkę, ponieważ Rosja nie jest w stanie przekierować wywozu gazu z kierunku europejskiego do Azji. Chiny nie mają powodów do pośpiechu, bo ich źródła energii są bardzo zróżnicowane. Owszem, gaz jest jednym z najtańszych nośników, ale Chiny już np. stać na to, żeby na ogromną skalę wcielać w życie elektromobilność. Jest to droższe w porównaniu z silnikami spalinowymi, ale daje większe bezpieczeństwo energetyczne, bo Chiny mają ogromne zasoby węgla kamiennego (który my skazujemy na zagładę!).

Xi Jinping i Putin potwierdzili sojusz zawarty ponad cztery lata temu. Obu państwom daje on ogromne korzyści, niemniej z całą pewnością większe odnosi Państwo Środka. Zarówno w przypadku Rosji, jak i USA przyczyną tego stanu rzeczy są konflikty zbroje, w które oba państwa się zaangażowały. Tym sposobem Pekin może przybierać pozę orędownika pokoju, wzywać do szybkiego pokojowego zakończenia wojen, zyskiwać poklask i pozyskiwać sojuszników na całym Globalnym Południu. Obaj rywale do odgrywania pierwszoplanowej roli w świecie mają ręce pełne roboty w innych obszarach i Chiny mogą spokojnie obrastać w piórka.

Architektura bezpieczeństwa

.Zarówno w Pekinie, jak i Moskwie coraz głośniej mówi się o potrzebie stworzenia nowej architektury bezpieczeństwa. To może odbyć się tylko kosztem wpływów i znaczenia Zachodu, któremu przewodzą USA. Coraz wyraźniej rysuje się trójkąt, a może i czworokąt, który będzie obejmować Chiny, Rosję i Iran, a być może i Koreę Północną. Mówiąc wprost, praktycznie cały obszar tzw. Heartlandu, który ponad wiek temu Halford Mackinder, ojciec geopolityki, uznał za kluczowy dla kontroli nad światem, jednoczy się przeciw USA i ich sojusznikom. Na nasze szczęście w grę nie wchodzi jedno państwo – dawniej Rosja pretendowała do tej roli – ale sojusz kilku. Co jest nie mniej dla Polski pocieszające, w tym rodzącym się bloku granie głównych skrzypiec nie przypadnie Rosji, ale Chinom.

Można przyjąć, że z punktu widzenia Pekinu niezależność Europy Środkowo-Wschodniej od Rosji będzie kluczowa dla utrzymania przez Kraj Smoka pierwszoplanowej roli w tym nowym ugrupowaniu. Rosja plus Ukraina, Białoruś, kraje bałtyckie i Grupa Wyszehradzka, czyli powrót do sytuacji sprzed 1989 r. – to byłaby siła zdolna powstrzymać Chiny; sama Rosja (plus Białoruś) to o wiele za mało. Powstrzymanie ekspansji Rosji w kierunku zachodnim leży w interesie Chin i widać to na przykładzie wojny rosyjsko-ukraińskiej – mimo zawarcia „partnerstwa bez granic” w 2022 r. w tym przypadku chińskie wsparcie dla Rosji trudno uznać za entuzjastyczne.

Odmiennie mają się sprawy w przypadku Iranu. Państwo to jest niesłychanie istotne dla obu sprzymierzonych mocarstw. Bliskie stosunki z Iranem dają Chinom stosunkowo bezpieczne lądowe połączenie z Bliskim Wschodem i południową Europą, a Rosji – wyjście na Ocean Indyjski. Włączenie w ten system bezpieczeństwa Korei Północnej dałoby Rosji i Chinom bufor w stosunku do sprzymierzonych z USA Japonii i Korei Południowej.

W sumie nowa architektura bezpieczeństwa stanowi zagrożenie dla interesu szeroko pojętego Zachodu, ale przy właściwym rozegraniu rywalizacji chińsko-rosyjskiej może nie doprowadzić do pogorszenia poziomu bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej. Miejmy nadzieję, że Warszawa, w przeciwieństwie do np. Wilna i Pragi, nie będzie dźgać chińskiego smoka kijem w oko.

Kazimierz Dadak

Tekst pierwotnie ukazał się w 1069 numerze tygodnika „Idziemy”. Przedruk za zgodą redakcji.

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 czerwca 2026
Fot. Alexander KAZAKOV/ Zuma Press / Forum