George FRIEDMAN: Wojna USA-Chiny nie opłaca się żadnej ze stron

George FRIEDMAN: Wojna USA-Chiny nie opłaca się żadnej ze stron

Photo of George FRIEDMAN

George FRIEDMAN

Założyciel i szef wpływowego ośrodka analitycznego Stratfor. Politolog, absolwent City College of New York, doktorat uzyskał na Cornell University. Jeden z najwybitniejszych ekspertów zajmujących się geopolityką i współczesną doktryną wojenną.

Ryc. Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autora

Celem Stanów Zjednoczonych nigdy nie było złamanie chińskiej gospodarki; groźba ta służyła jedynie jako narzędzie pozwalające regulować zachowanie Pekinu – pisze George FRIEDMAN

.Podczas szczytu G20 w Indonezji doszło do długo oczekiwanego spotkania prezydenta USA Joe Bidena z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. Sukcesem jest już sam fakt, że do spotkania doszło. To, że trwało ono trzy godziny, jest kolejnym pozytywnym symptomem – nieudane spotkania zwykle szybko się kończą, a po nich wydawane są mało znaczące wspólne oświadczenia, które na razie się nie pojawiły. Sugeruje to uczciwość i merytoryczność rozmów oraz obietnicę ich powtórzenia w przyszłości.

Wskazują na to również wczesne raporty ze spotkania. Obaj prezydenci byli zgodni w takich tematach, jak zagrożenia związane z bronią jądrową i perspektywa wizyty sekretarza stanu Antony’ego Blinkena w Chinach, nawet jeśli rozmówcy wielokrotnie podkreślali, że są konkurentami o różnych poglądach, na przykład w kwestiach takich jak Tajwan. Xi rzekomo powiedział nawet, że amerykański model demokracji jest przestarzały.

Jak przekonuję od roku, postęp na tym froncie nie wynika z cnoty żadnej ze stron, ale z geopolitycznych realiów, w których obie funkcjonują. W przypadku Stanów Zjednoczonych konfrontacja była zakotwiczona w ekonomii. Chiny nie zapewniły jeszcze amerykańskim towarom dostępu do swojego rynku i manipulowały wartością juana w celu maksymalizacji handlu i inwestycji – zarzut ten postawiła przed laty administracja Obamy. Waszyngton argumentował, że biorąc pod uwagę ilość inwestycji i technologii dostarczanych przez amerykańskie firmy, Chiny powinny były zachować wyrozumiałość. Zwłaszcza że nastroje społeczne sugerowały wówczas, że Stany Zjednoczone były przez Chiny wykorzystywane. Chiny z kolei nie były w stanie spełnić amerykańskich żądań bez osłabienia własnej gospodarki. Na tym opierała się pozycja USA.

Z perspektywy Chin amerykańskie żądania gospodarcze oznaczały zagrożenie militarne. Pekin nie mógł dostosować się do oczekiwań Stanów Zjednoczonych, obawiając się ich odpowiedzi militarnej. Chiny są potęgą eksportową, a ich dobrobyt zależy od możliwości transportowania swoich towarów z portów na wschodnim wybrzeżu, przez Morze Południowochińskie, na Pacyfik, a następnie na świat. Teoretycznie Stany Zjednoczone mogłyby zablokować lub zamknąć te porty za pomocą niemilitarnych środków. Odpowiedzią Chin na tę możliwość było zachowanie na tyle agresywne, by przekonać USA, że ich żądania ekonomiczne mogą oznaczać wojnę, a przegrana amerykańskiej marynarki jest realną opcją.

Celem Stanów Zjednoczonych nigdy nie było złamanie chińskiej gospodarki; groźba ta służyła jedynie jako narzędzie pozwalające regulować zachowanie Pekinu. Podobnie Chiny nigdy nie zamierzały iść na wojnę ze Stanami Zjednoczonymi; chciały jedynie przekonać USA, że jest to realna możliwość, aby skłonić rywala do zmiany polityki. Oba państwa przyjmowały groźną postawę, uważając przy tym jednak, by nie nacisnąć tego drugiego zbyt mocno.

Dwie rzeczy sprawiły, że to się zmieniło. Pierwszą był atak Rosji na Ukrainę. Gotowość Waszyngtonu do prowadzenia mądrej wojny poprzez połączenie sił amerykańskich z ukraińskimi pokazała możliwości Stanów Zjednoczonych, których Chiny się nie spodziewały. Z kolei sojusz Chin z Rosją, który miał doprowadzić do konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi na dwóch płaszczyznach, rozpadł się, zanim został wprowadzony w życie. Chiny dokonały ponownej oceny siły militarnej rywala, jego woli oraz struktury sojuszy i uznały konflikt zbrojny za bardziej niebezpieczny dla siebie niż dla przeciwnika.

Drugim powodem zwrotu był ciągle pogarszający się stan chińskiej gospodarki. Długotrwała i cyklicznie nawracająca siła doprowadziła do olbrzymiego spowolnienia gospodarczego zagrażającego stabilności społecznej. Chińskie regulacje dotyczące importu i inwestycji mogłyby tę sytuację dodatkowo pogorszyć. Innymi słowy, z perspektywy Chin dobre relacje z USA mają ogromne znaczenie. Z perspektywy Waszyngtonu wygląda to nieco inaczej. Przy braku zagrożenia militarnego USA korzystały z tanich chińskich produktów. Ponadto Stany Zjednoczone niewiele mogą zyskać na konfrontacji militarnej, a wiele na współpracy gospodarczej.

.Chiny nie mają ochoty na wojnę, którą mogłyby przegrać, a USA nie skorzystałyby na kryzysie gospodarczym rywala. Poprawa relacji gospodarczych jest bardzo kusząca. Spotkanie poprzedzające szczyt G20 w Indonezji pokazuje, że może być również możliwa.

George Friedman

© Geopolitical Futures

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 19 listopada 2022
Fot. Kevin LAMARQUE / Reuters / Forum