Celine Dion wraca do Paryża

Kanadyjska piosenkarka Celine Dion zapowiedziała powrót na scenę: gwiazda wystąpi jesienią w hali Defense Arena pod Paryżem. Zaplanowano dziesięć koncertów. Będą to pierwsze koncerty Dion po sześcioletniej przerwie, spowodowanej chorobą.
Po 6 latach przerwy, Celine Dion znowu będzie koncertować
.W tym roku dostanę największy prezent mojego życia: będę mieć szansę przyjechać i zobaczać was i zaśpiewać dla was znowu – powiedziała Dion w nagraniu wideo opublikowanym na Instagramie. Nagranie wyemitowała też francuska telewizja France 2. W poniedziałek, 30 marca Dion ukończyła 58 lat.
Koncerty w Defense Arena, która może pomieścić około 40 tysięcy widzów, odbędą się od 12 września do 14 października. Będą to dwa występy tygodniowo (w środy i soboty). W oficjalnym komunikacie zapowiedziano przedsprzedaż biletów od 7 kwietnia.
W 2019 roku Dion musiała przerwać tournee z powodu pandemii Covid-19, a potem wycofała się ze sceny ze względu na stan zdrowia. Gwiazda choruje na schorzenie neurologiczne – zespół Moerscha-Woltmanna. W poniedziałkowym komunikacie zapewniła, że jej samopoczucie jest dobre, czuje się „silna, ogromnie podekscytowana i oczywiście też trochę zdenerwowana”.
– Naprawdę, nie mogę się doczekać, kiedy was zobaczę – powiedziała Dion, zwracając się do swej publiczności.
Na ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu Dion porywająco wykonała jeden z najbardziej znanych utworów Edith Piaf – „Hymn do miłości”. Wcześniej po raz ostatni pojawiła się przed widzami w 2020 roku.
Kanadyjska piosenkarka w trakcie swojej kariery została pięć razy uhonorowana nagrodą Grammy. Światowa publiczność zna ją przede wszystkim z hitu „My Heart Will Go On” z filmu „Titanic”. Jej album „D’eux” z 1995 roku wciąż jest na pierwszym miejscu wśród płyt francuskojęzycznych pod względem liczby sprzedanych egzemplarzy (około 10 mln).
Teologia muzyki popularnej – rekonesans
.Czy muzyka popularna może poprowadzić nas w głąb siebie? Czy można dzięki niej spotkać Boga? Czy popowe piosenki mogą być źródłami teologicznymi? – pyta Dominik DUBIEL SJ
Tworząc projekt „Posłuchaj uważnie. Głębszy poziom popkultury”, przyjęliśmy twierdzące odpowiedzi na te pytania jako oczywiste. Jak zresztą przystało na ludzi kierujących się ignacjańską zasadą „szukać i znajdować Boga we wszystkich rzeczach”. W niniejszym tekście postaram się jednak zarysować teologiczne podstawy niniejszych twierdzeń.
radycja chrześcijańska dość zgodnie uznaje, że cała rzeczywistość została stworzona przez Boga z niczego (creatio ex nihilo). Cokolwiek istnieje, istnieje dlatego, że jest ciągle stwarzane przez Boga (creatio continua). Gdyby Bóg przestał chcieć jakiejkolwiek rzeczy, przestałaby ona istnieć.
Choć tworzenie muzyki nie jest tym samym, co boskie creatio ex nihilo, to w obrębie ludzkich aktywności jest być może działaniem najbardziej do tego aktu zbliżonym. W Liście do artystów Jan Paweł II pisał: „Nikt nie potrafi zrozumieć lepiej niż wy, artyści, genialni twórcy piękna, czym był ów pathos, z jakim Bóg u świtu stworzenia przyglądał się dziełu swoich rąk. Nieskończenie wiele razy odblask tamtego doznania pojawiał się w waszych oczach, artyści wszystkich czasów, gdy zdumieni tajemną mocą dźwięków i słów, kolorów i form podziwialiście dzieła swego talentu, dostrzegając w nich jakby cień owego misterium stworzenia, w którym Bóg, jedyny Stwórca wszystkich rzeczy, zechciał niejako dać wam udział”.
Jest to intuicja dobrze ugruntowana w historii myśli chrześcijańskiej. U św. Augustyna możemy znaleźć przekonanie, że kompozycja muzyczna jest w pewien sposób wejściem w komunię z aktywnością stwórczą Ojca. św. Jan Chryzostom uważał zaś muzykę za wynalazek niebios i „objawienie Ducha Świętego”, którego w starożytnym hymnie nazywamy wprost Duchem Stworzycielem. Zatrzymajmy się zatem na chwilę nad samym aktem stworzenia świata przez Boga, będącego źródłem i pierwowzorem każdej ludzkiej twórczości.
Jak zauważa w swoim tekście Creazione ex nihilo o ex trinitate? Dariusz Kowalczyk SJ, stworzenie z niczego (ex nihilo) w teologii chrześcijańskiej jest ostatecznie stworzeniem mającym swe źródło w samej istocie Trójcy Świętej (ex trinitate). Przed stworzeniem świata nie istniało nic poza Bogiem. Jednak rzeczywistość stworzona, mimo swej zależności od Stwórcy, nie jest Jego częścią, lecz ma swoją autonomię. Jak to możliwe? Piękne (nawet jeśli filozoficznie nie do końca satysfakcjonujące) wyjaśnienie proponuje myśl kabalistyczna. Luriańska teoria cimcum oznacza „skurczenie się” Boga, Jego wycofanie się z doskonałej pełni swojego bytu, by „zrobić miejsce” dla mającego powstać świata. Bóg zatem, wycofując się, tworzy „przestrzeń”, do której wraca przez akt stworzenia autonomicznego świata i przez Objawienie. Cimcum jest ograniczeniem się Boga także w znaczeniu nałożenia więzów zasad i praw na świat nieograniczonych możliwości.
Obraz Boga, który ogranicza samego siebie z myślą o innych, jest jednym z najważniejszych obrazów w teologii trynitarnej. Wszak do istoty miłości przynależy „robienie miejsca dla Drugiego”, a jak zapewnia nas Nowy Testament, „Bóg jest miłością”. W Bogu, który jest Jeden w Trzech Osobach, owa „nicość” (powstająca z „miejsca”, jakie Kochający robi dla Ukochanego) jest samym centrum i źródłem twórczej miłości, z której powstał świat.
Każdy akt tworzenia muzyki, nawet bardzo prostej, odzwierciedla w mniejszej lub większej mierze ten boski dynamizm. Przede wszystkim każdy utwór jest nowym bytem zawdzięczającym swe istnienie aktywności twórcy. Jednocześnie pozostaje autonomiczny względem kompozytora, zaczyna „żyć własnym życiem”, o czym świadczą choćby różne interpretacje odbiorców, które niekoniecznie muszą się zgadzać z intencją twórcy. W końcu każdy akt kompozytorski zawiera w sobie ów element kenotycznego samoograniczenia, widoczny zarówno w kabalistycznej teorii cimcum, jak i w chrześcijańskiej teologii trynitarnej. Kompozytor, decydując się na napisanie danego utworu, już w punkcie wyjścia przyjmuje pewne założenia tematyczne, formalne, muzyczne itd. Rezygnuje w ten sposób ze wszystkich innych, niemal nieograniczonych możliwości twórczych.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/dominik-dubiel-sj-teologia-muzyki-popularnej-rekonesans/
PAP/MB



