Co się dzieje w Nepalu? [Paweł SKAWIŃSKI]

Nawet święto Sarata, obchody rocznicy śmierci członka rodziny, jest okazją do rozmów o polityce. Po wrześniowej krwawej rewolucji Nepalczycy przygotowują się marcowych wyborów i z niepokojem patrzą w przyszłość.
Święto Sarata
.„Baini, zdejmij buty!” – wykrzyknęła Mina Shrestha, łapiąc się za głowę. Za późno. Nastolatka z krzesłem w ręku, dała susa przez sam środek świętego kręgu. Wszyscy zebrani spojrzeli na dziewczynę, a ta spuściła oczy, ustawiając krzesło pod ścianą. „Nie przejmuj się, kapłan jeszcze nie przyszedł” – ktoś szepnął. Dziewczyna od świtu uwijała się przy organizacji uroczystości, jakim było święto Sarata, drugiej rocznicy śmierci 92-letniej nestorki rodziny Shresthów z Katmandu, stolicy Nepalu. Na płaski dach w formie tarasu wnoszono pakunki z ryżem, bananami, soczewicą, warzywami i pudełka herbatników. Wzdłuż ścian ułożono poduszki, maty i krzesła dla rodziny. Pomarańczowymi kwiatami aksamitka udekorowano zdjęcie zmarłej.
Mina, wodą z rodzinnej świątyni, wytyczyła krąg na ziemi. Zdjęła sandały i weszła do środka. Usiadła naprzeciwko badże, kapłana, który ma monopol na odprawianie rytuału w tej rodzinie. Rozstawił wokół siebie mosiężne misy z kwiatami oraz olejem, i nie zwlekając rozpoczął modlitwy. Cierpliwie instruował Minę na kolejnych etapach obrzędów, zraszając olejem i święconą wodą dary przyniesione przez członków rodziny. Są jego zapłatą za usługę, po wyświęceniu trafiają do kapłana.
„Przynajmniej się nie spóźnił kilka godzin jak w ubiegłym roku” – rzucił Ramesh, mąż Miny, który wyraźnie nie ceni umiejętności kapłana. „Czasami skraca modlitwy i próbuje wytargować dodatkowe opłaty” – mówi na boku. Wytarta kurtka kapłana mocno kontrastuje z odświętnie ubraną rodziną.
Kiedy kończy się ceremonia Ramesh oddycha głęboko. Rodzina i goście, mogą już zejść na niższe piętro na „bodź”, tradycyjną biesiadę. Shresthowie są Newarami, rdzennymi mieszkańcami doliny Katmandu. „Nikt nie biesiaduje tak jak Newarowie! Taka tradycja” – przekonuje.
Jest tradycyjna ciura, czyli surowy, prażony i prasowany ryż. Soczewica w kilku odsłonach, fermentowany bambus, ostry sos pomidorowy i marynowane przez kilka dni mięso bawole. Na koniec „ela”, ryżowy bimber, który szybko uderza do głowy.
„Tradycja umiera wśród Newarów” – narzeka wujek Prem. „Coraz mniej młodzieży bierze udział w świętach. Wszyscy wyjeżdżają!” – dodaje. „A co mają robić, jak w Nepalu nie ma pracy?” – odpowiada Ramesh.
Z czwórki jego dzieci, w kraju została tylko córka. Dwóch synów mieszka w Londynie, a kolejna córka w USA. Wszyscy mają już brytyjskie i amerykańskie paszporty. Dzwonią na święta, ale rzadko odwiedzają Nepal. „Młodzi Nepalczycy masowo wyjeżdżają z kraju za pracą. Wioski się wyludniają” – komentuje Sabin Nagleku, socjolog z Katmandu i znajomy rodziny. Przypomina, że ok. 7-9 proc. populacji pracuje za granicą.
„Dlatego krajem rządzą ci sami starzy i skorumpowani ludzie, a młodzi nie dochodzą do głosu” – mówi. Ramesh, który sam przekroczył 70 lat. „Aż to wszystko wykipiało” – kwituje.
Na początku września 2025 r. w Katmandu, wybuchły protesty tzw. pokolenia Z przeciw cenzurze i blokadzie mediów społecznościowych. Ówczesny premier Khadga Prasad Oli żądał dostępu do danych krytykujących go użytkowników internetu. W ciągu dwóch dni protestów zginęło ponad 70 osób. „I ja tego nie mogę zrozumieć, jak można było strzelać do dzieci w mundurkach szkolnych?” – mówi wyraźnie wzburzony Prem. Wśród zabitych młodych ludzi byli również licealiści. Protesty błyskawicznie rozlały się na cały kraj i premier Oli zmuszony przez armię zrezygnował ze stanowiska. Władzę przejął rząd tymczasowy, który ma przeprowadzić nowe wybory w marcu br.
„Młodzi Nepalczycy protestowali przeciw rozkradaniu państwa przez polityków trzech głównych partii” – tłumaczy Nagleku. Według danych rządowych przynajmniej jedna trzecia PKB pochodzi z transferów zagranicznych migrantów zarobkowych do Nepalu. „To oni praktycznie utrzymują kraj, a nawet nie mogą głosować” – zauważa.
„Gdybym nie wróciła ze stażu w Zatoce Perskiej, nie mogłabym stamtąd głosować. Prawo na to nie pozwala. Nikt nie zerwie kontraktu, żeby wrócić na wybory” – tłumaczy Bindhu Tamang, 20-letnia studentka hotelarstwa, która pracowała jako opiekunka zmarłej babci.
Przywódcy wrześniowej rewolucji domagali się prawa do głosowania przez ambasady, co gwarantuje konstytucja i potwierdził w orzeczeniu Sąd Najwyższy. Zdaniem Ramesha, to urzędnicy starego systemu, tłumacząc się brakiem czasu, zablokowali tę możliwość. „Politycy boją się, że przegrają z nowymi partiami. A tak mają jakieś szanse” – mówi, a wokół wszyscy zgodnie kiwają głowami.
Komisja śledcza, powołana do zbadania okoliczności śmierci protestujących, ogłosi raport po wyborach. Były premier Oli odmówił stawienia się przed komisją. „Mam nadzieję, że we wrześniu rodziny zabitych obchodząc własne saraty, będą żyć w innym kraju” – mówi przez łzy Prem. „Że na coś te ofiary się zdały” – dodaje.
„Jesteśmy uczniami Chrystusa”
.Niech pokój będzie z wami wszystkimi. Najdrożsi bracia i siostry. Takie było pierwsze pozdrowienie Chrystusa zmartwychwstałego, Dobrego Pasterza, który oddał życie za Bożą owczarnię. Ja także chciałbym, by to pozdrowienie pokoju dotarło do naszych serc, dotarło do waszych rodzin, do wszystkich ludzi, gdziekolwiek się znajdują, do wszystkich ludów, do całej ziemi. Pokój wam!”
„Taki jest pokój Chrystusa zmartwychwstałego. Pokój rozbrojony i pokój rozbrajający, pokorny i wytrwały. Pochodzi od Boga, od Boga, który kocha nas wszystkich, bezwarunkowo. Rozbrzmiewa jeszcze w naszych uszach ten słaby, ale zawsze odważny głos Papieża Franciszka, który błogosławił Rzym. Papież, który błogosławił Rzym, udzielał swego błogosławieństwa światu, całemu światu, w ów wielkanocny poranek. Pozwólcie, że będę kontynuował to samo błogosławieństwo. Bóg nas miłuje, Bóg kocha nas wszystkich, a zło nie przemoże. Wszyscy jesteśmy w ręku Boga. Dlatego bez lęku, zjednoczeni, ręka w rękę z Bogiem i ze sobą nawzajem idźmy naprzód”.”.
„Jesteśmy uczniami Chrystusa. Chrystus idzie przed nami. Świat potrzebuje Jego światła. Ludzkość potrzebuje Go jako pomostu, by mógł do niej dotrzeć Bóg i Jego miłość. Pomóżcie nam również wy, i sobie nawzajem, w budowaniu mostu poprzez dialog, spotkanie, jednocząc się wszyscy, aby być jednym ludem, zawsze w pokoju”
„Dzięki niech będą papieżowi Franciszkowi. Chcę też podziękować wszystkim braciom kardynałom, którzy wybrali mnie, bym był Następcą Piotra i szedł razem z wami jako Kościół zjednoczony, szukając zawsze pokoju, sprawiedliwości. Starając się zawsze pracować jako ludzie wierni Jezusowi Chrystusowi bez lęku, aby głosić Ewangelię, aby być misjonarzami. Jestem synem św. Augustyna, augustianinem, który powiedział: z wami jestem chrześcijaninem, a dla was biskupem. W tym sensie wszyscy możemy iść razem do tej ojczyzny, którą Bóg nam przygotował” – pisze papież Leon XIV na łamach „Wszystko co Najważniejsze„.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/leon-xiv-pokoj-wam/
PAP/ Paweł Skawiński/ LW






