Donald Tusk stworzył najliczniejszy rząd w III RP

Najliczniejszy rząd w III RP? W składzie gabinetu Donalda Tuska jest obecnie 26 ministrów, z czego 7 to ministrowie bez teki. Rekonstrukcja rządu ma, według zapowiedzi premiera Donalda Tuska, oznaczać odchudzenie rządu i usprawnienie jego prac.
Liczebność rządów III RP
1. Rząd Tadeusza Mazowieckiego (zaprzysiężony 12 września 1989 r.) – 24 osoby.
2. Rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego (12 stycznia 1991 r.) – 20 osób.
3. Rząd Jana Olszewskiego (23 grudnia 1991 r.) – 17 osób.
4. Rząd Hanny Suchockiej (11 lipca 1992 r.) – 25 osób.
5. Drugi rząd Waldemara Pawlaka (26 października 1993 r.) – 21 osób.
6. Rząd Józefa Oleksego (7 marca 1995 r.) – 21 osób.
7. Rząd Włodzimierza Cimoszewicza (7 lutego 1996 r.) – 21 osób.
8. Rząd Jerzego Buzka (31 października 1997 r.) – 23 osoby.
8. Rząd Leszka Millera (19 października 2001 r.) – 16 osób.
10. Pierwszy rząd Marka Belki (2 maja 2004 r.) – 18 osób.
11. Drugi rząd Marka Belki i 11 czerwca 2004 r.) – 18 osób.
12. Rząd Kazimierza Marcinkiewicza (31 października 2005 r.) – 17 osób.
13. Rząd Jarosława Kaczyńskiego (14 lipca 2006 r.) – 22 osoby.
14. Pierwszy rząd Donalda Tuska (16 listopada 2007 r.) – 19 osób.
15. Drugi rząd Donalda Tuska (18 listopada 2011 r.) – 20 osób.
16. Rząd Ewy Kopacz (22 września 2014 r.) – 19 osób.
17. Rząd Beaty Szydło (16 listopada 2015 r.) – 24 osoby.
18. Pierwszy rząd Mateusza Morawieckiego (11 grudnia 2017 r.) – 22 osoby.
19. drugi rząd Mateusza Morawieckiego (15 listopada 2019 r.) – 23 osoby.
20. trzeci rząd Mateusza Morawieckiego (27 listopada 2023 r.) – 19 osób.
21. Trzeci rząd Donalda Tuska (13 grudnia 2023 r.) – 27 osób.
Skrócona historia III RP
.Przyszłość Polski w stopniu nieporównywalnym z innymi okresami zależy od nas: naszej mądrości, cierpliwości, przedsiębiorczości, innowacyjności, pracowitości – pisze prof. Jerzy EISLER na łamach „Wszystko co Najważniejsze”.
Czas przemian, czyli rząd Mazowieckiego. W 1989 r. upadały kolejne reżimy dyktatorskie w Europie Środkowo-Wschodniej. Procesowi temu towarzyszyła rywalizacja poszczególnych państw o prymat w przekształceniach ustrojowych. Jej ducha oddawało popularne jesienią 1989 r. hasło: „Polska – 10 lat; Węgry – 10 miesięcy; Niemiecka Republika Demokratyczna – 10 tygodni; Czechosłowacja – 10 dni”. Miało ono symbolizować tempo dokonywanych wówczas zmian i zarazem stanowić pochwałę zdecydowania Czechów i Słowaków. W tym zestawieniu była też jednak zawarta dodatkowa informacja: to Polska była liderem i przynajmniej pośrednio sprawcą przemian ustrojowych w tej części Europy.
Zdarzył się tutaj cud wolności i niepodległości, gdyż nastąpił wyjątkowo korzystny zbieg okoliczności. Na ten cud zapracowały miliony ludzi znanych i anonimowych. Komuniści – nie tylko zresztą w Polsce – oddali władzę, gdy jej dalsze sprawowanie było niezwykle utrudnione. Za symboliczny początek III Rzeczypospolitej należałoby uznać historyczne wybory z 4 czerwca 1989 r. W wyniku uruchomionych wówczas procesów w ciągu kilkunastu miesięcy został w Polsce zmieniony ustrój. 19 lipca Zgromadzenie Narodowe powierzyło urząd prezydenta Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu. W jego miejsce I sekretarzem Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej został dotychczasowy premier Mieczysław Rakowski. Jednym z ostatnich posunięć jego gabinetu było uwolnienie 1 sierpnia cen na artykuły żywnościowe, co – wraz z uchwaloną przez Sejm indeksacją płac – spowodowało galopującą inflację.
W obliczu przeciągającego się kryzysu rządowego do działania przystąpił Lech Wałęsa, który wraz z braćmi Jarosławem i Lechem Kaczyńskimi w ciągu kilkunastu dni doprowadził do odwrócenia sojuszy: Stronnictwo Demokratyczne i Zjednoczone Stronnictwo Ludowe odstąpiły od koalicji z PZPR-em, zawiązując nową – z „Solidarnością”. Prezydent powierzył misję sformowania gabinetu Tadeuszowi Mazowieckiemu, którego Sejm 24 sierpnia powołał na stanowisko prezesa Rady Ministrów. Po trzech tygodniach niezwykle nerwowych i wyczerpujących konsultacji 12 września 1989 r. Mazowiecki przedstawił skład koalicyjnego gabinetu, który Sejm zatwierdził czterystu dwoma głosami „za” przy trzynastu głosach wstrzymujących się; nikt nie głosował „przeciw”.
Rząd cieszył się ogromnym poparciem i autorytetem w społeczeństwie, które musiało znosić coraz większe trudności ekonomiczne. Szczególnie dokuczliwa była ogromna zwyżka cen, która jesienią przybrała rozmiary hiperinflacji. Zadania jej opanowania i przygotowania gruntownej reformy gospodarczej podjął się Leszek Balcerowicz, który w grudniu 1989 r., przedstawiając jej główne kierunki, proponował Polakom „w miejsce życia udawanego życie udane”. Była ona niewątpliwie najtrudniejszym zadaniem, przed jakim stanął rząd, ale nie był to problem jedyny. Rychło okazało się, że państwo znajduje się w gorszym stanie, niż przedstawiciele opozycji mogli przypuszczać w najczarniejszych wizjach. Praktycznie wszystkie jego segmenty wymagały gruntownej i w zasadzie natychmiastowej przebudowy. Nie w każdym przypadku i nie w całości sojusznikiem solidarnościowych reformatorów było społeczeństwo przez 45 lat w znacznym stopniu zdemoralizowane, odzwyczajone od efektywnej i rzetelnej pracy oraz samodzielnego myślenia, pozbawione w skali masowej instynktu przedsiębiorczości i indywidualnej zaradności.
Kiedy powstawał rząd Mazowieckiego, sprawą równie trudną i wymagającą jak najszybszego uregulowania były kwestie międzynarodowe. Jesienią 1989 r. szczególne znaczenie miały wizyty kanclerza Republiki Federalnej Niemiec Helmuta Kohla w Polsce, Wałęsy w Stanach Zjednoczonych i Mazowieckiego w Związku Radzieckim. W grudniu 1989 r. uczucia sympatii dla premiera deklarowało prawie 90% osób pytanych przez Centrum Badania Opinii Społecznej. Nigdy żaden polski premier nie cieszył się i najpewniej nie będzie cieszył takim zaufaniem i poparciem społecznym. W grudniu 1989 r. Sejm dokonał wielu zmian w konstytucji, m.in. przywracając tradycyjną nazwę państwa – Rzeczpospolita Polska – i jego dawne godło: orła w koronie.
Po samorozwiązaniu się PZPR-u w styczniu 1990 r. na jego XI Zjeździe zarzucano Mazowieckiemu, że kurczowo trzyma się ustaleń okrągłostołowych. Nasiliły się głosy, że Jaruzelski powinien opuścić Belweder, choć nie od razu widziano tam Wałęsę. Z tą inicjatywą prezydencką wystąpili jego ówcześni bliscy współpracownicy: Jarosław i Lech Kaczyńscy. Gdy wiosną 1990 r. zarysował się rozłam w „solidarnościowym” obozie, duża część społeczeństwa nie rozumiała istoty sporu, który szybko zyskał miano „wojny na górze”. Następowała w przyspieszonym tempie dewaluacja autorytetów. Kościół katolicki, który w poprzednich latach jako instytucja cieszył się tradycyjnie wielkim poważaniem i społecznym poparciem, zaczął to poparcie stopniowo tracić. Część duchownych ogarnęła atmosfera triumfalizmu, a równocześnie niektórzy działacze wywodzący się z obozu „solidarnościowego” zaczęli „licytować się w katolicyzmie”.
LINK do tekstu: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-jerzy-eisler-skrocona-historia-iii-rp/
PAP/ LW