Genialna operacja w Wenezueli [Donald TRUMP]

Stany Zjednoczone przeprowadziły z powodzeniem zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę i jej przywódcę Nicolasa Maduro, który wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju – napisał na portalu Truth Social prezydent USA Donald Trump.
Amerykańskie ataki na Wenezuelę, które doprowadziły do pojmania Maduro, wymagały „dużo dobrego planowania
.„Stany Zjednoczone przeprowadziły z powodzeniem zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę i jej lidera, prezydenta Nicolasa Maduro, który wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju. Operacja ta została przeprowadzona we współpracy z amerykańskimi organami ścigania. Szczegóły wkrótce. Dzisiaj o godz. 11 (17 w Polsce) w Mar-a-Lago odbędzie się konferencja prasowa. Dziękuję za uwagę!” – napisał Trump.
W opublikowanym rozmowie z dziennikiem „New York Times” prezydent powiedział, że amerykańskie ataki na Wenezuelę, które doprowadziły do pojmania Maduro, wymagały „dużo dobrego planowania”. „To była naprawdę genialna operacja” – przyznał.
Republikański senator Mike Lee przekazał na X, cytując rozmowę z sekretarzem stanu USA Markiem Rubio, że nie przewiduje on dalszych działań w Wenezueli. Mike Lee napisał, że rozmawiał telefonicznie z szefem dyplomacji USA, który powiedział, że Nicolas Maduro został zatrzymany, a działania wojskowe podjęte przez USA miały na celu ochronę osób wykonujących nakaz zatrzymania. Nicolas Maduro ma stanąć przed sądem w sprawie karnej w USA.
Amerykańska stacja CBS poinformowała, że Maduro został schwytany przez oddział amerykańskich sił specjalnych Delta Force. „Nowy świt dla Wenezueli! Nie ma już tyrana. Teraz wreszcie odpowie za swoje zbrodnie” – napisał na X zastępca sekretarza stanu USA Christopher Landau.
Około godz. 2 nad ranem czasu lokalnego (godz. 7 w Polsce) w Caracas słychać było eksplozje i nisko przelatujące samoloty. Rząd wenezuelski oskarżył o ataki USA, a Maduro – jak przekazał rząd w Caracas – wprowadził w kraju stan wyjątkowy.
Na nagraniach zamieszczanych w portalach społecznościowych widać było eksplozje w różnych częściach stolicy oraz przelatujące nad miastem wojskowe śmigłowce, najprawdopodobniej CH-47 Chinook – podały lokalne i zagraniczne media. Wśród celów były prawdopodobnie Fort Tiuna, gdzie mieści się resort obrony, baza lotnicza La Carlota oraz szkoła wojskowa w mieście La Guaira – zauważył portal Infobae.
Stany Zjednoczone od kilku miesięcy nasilają presję na wenezuelskie władze i prowadzą ataki na łodzie podejrzane o transportowanie narkotyków do USA; w atakach tych zginęło dotąd ponad 110 osób. W niedawnym wywiadzie dla portalu Politico Donald Trump powiedział, że dni przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro „są policzone”, ale nie ujawnił celu ani strategii wobec tego kraju. Nie wykluczył przy tym lądowej inwazji na Wenezuelę i zasugerował, że może użyć siły wobec Meksyku i Kolumbii.
Kolumbia poinformowała o rozmieszczeniu swoich wojsk przy granicy z Wenezuelą, a Hiszpania zadeklarowała gotowość mediacji w celu pokojowego rozwiązania konfliktu po tym, jak amerykańskie wojska zaatakowały Caracas. Atak USA potępiły Rosja i Iran.
Prezydent Kolumbii Gustavo Petro wezwał do zwołania posiedzenia Organizacji Państw Amerykańskich (OPA) oraz Rady Bezpieczeństwa ONZ, w której Kolumbia zasiada od początku roku jako niestały członek.
Gdzie jest Nicolas Maduro?
Nie wiemy, gdzie jest przywódca Wenezueli Nicolas Maduro i jego żona, żądamy dowodów, że żyją – oświadczyła w sobotę wiceprezydentka Wenezueli Delcy Rodriguez po atakach USA na Caracas i inne miejsca w kraju. Jak dodała, wśród ofiar śmiertelnych są zarówno żołnierze, jak i cywile.
– Potępiamy ten atak na nasz naród, który kosztował życie urzędników, żołnierzy, niewinnych i cywilów – powiedziała Rodriguez w państwowej telewizji.
Szef MSZ w Caracas Yvan Gil poinformował, że Wenezuela złożyła wniosek o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie sobotniego ataku. We wniosku napisano, że USA przeprowadziły „brutalne, nieuzasadnione i jednostronne” bombardowania celów wojskowych i cywilnych w Caracas i innych miastach Wenezueli.
„Żaden tchórzliwy atak nie da rady sile narodu, który wyjdzie z tego zwycięsko” – dodał Gil na platformie Telegram.
Minister spraw wewnętrznych Wenezueli Diosdado Cabello, określany w przeszłości przez media jako prawa ręka Maduro, ocenił natomiast, że USA „tylko częściowo” osiągnęły swoje cele przy pomocy ataków. Twierdził również, że społeczeństwo Wenezueli zachowało spokój. Wezwał do mobilizacji grupy zwolenników rządu.
Minister obrony Vladimir Padrino oświadczył, że Wenezuela będzie stawiać opór zagranicznym wojskom. Ocenił, że jego kraj padł ofiarą „najbardziej przestępczej agresji wojskowej”.
Władze w Caracas oceniły również, że USA chcą przejąć kontrolę nad wenezuelskimi złożami ropy.
Wśród celów zaatakowanych w sobotę przez wojsko USA w Wenezueli były prawdopodobnie Fort Tiuna w Caracas, gdzie mieści się resort obrony i dowództwo armii, a także baza lotnicza La Carlota, lotnisko w Higuerote oraz szkoła wojskowa w La Guaira – podał portal Infobae, analizując materiały publikowane w serwisach społecznościowych.
Najważniejsze instalacje państwowego wenezuelskiego koncernu naftowego PDVSA nie ucierpiały w wyniku ataków, a prace związane z wydobyciem i rafinacją ropy prowadzone były w sobotę normalnie – podała agencja Reutera, powołując się na dwa źródła zapoznane z działaniem firmy.
Kto potępił atak na Wenezuelę?
.Gustavo Petro poinformował też o rozmieszczeniu wojsk na granicy z Wenezuelą, a także wysłaniu tam służb ratunkowych na wypadek masowego napływu uchodźców z Wenezueli.
Hiszpania, która ma tradycyjnie silne interesy w Ameryce Południowej, wezwała do „deeskalacji i umiaru”, deklarując gotowość do mediacji „w celu osiągnięcia pokojowego rozwiązania obecnego kryzysu”.
Rosyjskie MSZ potępiło w sobotę „akt zbrojnej agresji” USA wobec Wenezueli, wzywając do „zapobieżenie dalszej eskalacji i skupienie się na znalezieniu wyjścia z sytuacji poprzez dialog”.
Amerykański atak potępił również Iran, sojusznik Wenezueli, nazywając działania USA „rażącym naruszeniem suwerenności narodowej i integralności terytorialnej”. W czerwcu USA przeprowadziło również ataki lotnicze na irańskie instalacje jądrowe.
Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel wezwał do „pilnej” reakcji społeczności międzynarodowej w związku z „brutalnym atakiem” USA na „naszą strefę pokoju”.
„Wolność posuwa się naprzód!” – napisał z kolei na X prezydent Argentyny Javier Milei, bliski sojusznik Trumpa.
Państwa europejskie, takie jak Niemcy, Włochy i Belgia na bieżąco obserwują rozwój sytuacji w Wenezueli, skupiając się w chwili obecnej na bezpieczeństwie obywateli tych państw.
Nicolas Maduro. Dyktator, ekscentryk, “dobry wujek” czy krwawy dyktator z Caracas?
.Aby w pełni zrozumieć karierę niezamożnego Nicolasa Maduro, trzeba jednak przypomnieć chociaż fragment burzliwej historii rewolucji w Wenezueli. Jest to historia o tyle ciekawa, że o ile jej początek jest typowy dla całej Ameryki Łacińskiej, to jej zakończenie zaskoczyło niemal wszystkich. Wenezuela, była przez dekady (podobnie jak wiele innych krajów Ameryki Południowej) niemal feudalnym królestwem kolejnych wojskowych junt. Poziom nierówności społecznych nie różnił się zbytnio od stanu rzeczy sprzed 100 lat. Biedni robotnicy w miastach, jeszcze bardziej ubodzy chłopi wywodzący się z rdzennej ludności, i opływająca w bogactwa kasta żołnierzy, przemysłowców i polityków, topiących w krwi każde próby zmienienia tego stanu rzeczy.
1948. 1958. 1992. Każda z tych dat oznacza zamach stanu (udany lub też nie). Było to niestety typowe dla wszystkich państw kontynentu. W Wenezueli miało jednak zdarzyć się coś rzadko spotykanego. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych w wojsku zaczęły kiełkować idee socjalistycznej, narodowej rewolucji. Twarz tej konspiracji. Hugo Chavez, próbował obalić rząd Wenezueli siłą. Lewicowy zamach stanu nie udał się, ale sam Chavez nie został zabity, uwięziony i sponiewierany. Stał się symbolem rewolucji dla wszystkich sfrustrowanych Wenezuelczyków… I po wyjściu z więzienia, rozpoczął kampanię na stanowisku prezydenta.
W tym samym czasie, Nicolas Maduro zaczynał swoje dorosłe życie. Pracując jako kierowca miejskiego autobusu, założył tajny związek zawodowy, i bardzo szybko stał się liderem lokalnego ruchu robotniczego, idąc tym samym w ślady zmarłego w 1988 roku ojca. To było jednak dla niego za mało. Udał się na Kubę, gdzie jak wielu innych działaczy socjalistycznych odebrał gruntowne wykształcenie. Możemy tylko przypuszczać czego się tam nauczył, ale jedno jest pewne… Nie była to tylko teoria marksizmu, ale zapewne również praktyka. Gdy wrócił do Wenezueli, miał według niektórych źródeł być jednym z pierwszych rewolucjonistów, który skontaktowali się z pewnym popularnym wojskowym o imieniu Chavez. Jego wkład w nieudany pucz pozostaje zagadką, ale jedno jest pewne… BYŁ zaangażowany.
Hugo Chavez wygrał wybory, a za jego rządów rozpoczęła się faktyczna rewolucja socjalistyczna, która zmieniła kraj junt wojskowych w socjalistyczną republikę (której demokratyczność pozostawała jednak wiele do życzenia). Nicolas Maduro szybko piął się po szczeblach kariery w rządzie nowej, rewolucyjnej władzy, najpierw jako parlamentarzysta, potem jako minister spraw zagranicznych, ostatecznie zostając wiceprezydentem Wenezueli. Gdy Hugo Chavez ogłosił swój pogarszający się stan zdrowia, to właśnie Nicolas Maduro został ogłoszony jego “następcą”.
Droga do władzy absolutnej początkowo wyglądała jak “demokratyczna” kariera. Wygrał kolejne wybory zaledwie jednym procentem wszystkich głosów, i mimo że jego rywal protestował przeciwko oszustwom wyborczym, prosty kierowca autobusu objął rządy w Wenezueli. Przez jakiś czas gospodarka jego kraju prosperowała. Ceny wenezuelskiej ropy były wysokie i pozwalały rządowi na kolejne monumentalne inwestycje w pomoc socjalną, budownictwo i edukację, ale wkrótce wenezuelski raj zaczął podupadać. Budżet wysychał, inflacja postępowała, a socjalistyczna polityka gospodarcza zaczęła pustoszyć kraj.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/pepites/nicolas-maduro-dyktator-ekscentryk-dobry-wujek-czy-krwawy-dyktator-z-caracas/
PAP/MB






