Hiszpania ma dużo do nadrobienia w kwestii bezpieczeństwa
Lata oszczędności na wojsku doprowadziły do tego, że właściwie każdy rodzaj hiszpańskich sił zbrojnych wymaga olbrzymich nakładów finansowych; jednak i tak obecność Madrytu w NATO wzmacnia Sojusz – ocenia ekspert ds. obronności Jacek Raubo.
Donald Trump krytykuje Hiszpanię
.Podczas szczytu NATO w Ankarze prezydent USA Donald Trump ostro skrytykował rząd w Madrycie, nazywając Hiszpanię „okropnym partnerem w Sojuszu” oraz „beznadziejnymi i złymi ludźmi”. W obecności sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego publicznie nakazał sekretarzowi skarbu Scottowi Bessentowi natychmiastowe wstrzymanie wszelkiej wymiany handlowej z tym krajem.
Poirytowanie Trumpa wywołało blokowanie konsensusu w sprawie podniesienia wydatków na obronność do 5 proc. PKB do 2035 r. Wypomniał też rządowi Pedro Sancheza brak zgody na wykorzystanie baz Rota i Moron oraz hiszpańskiej przestrzeni powietrznej podczas amerykańskich działań zbrojnych przeciwko Iranowi.
Zapytano dra Jacka Raubo z Zakładu Studiów nad Bezpieczeństwem UAM i zarazem analityka Defence24 jaką wartość dla Sojuszu stanowi Hiszpania, która od 2022 r. nieprzerwanie jest na pierwszym miejscu państw członkowskich z wydatkami na obronność stanowiącymi najmniejszą część ich PKB. W latach wcześniejszych zaś ustępowała w tej kwestii tylko Luksemburgowi.
Hiszpańskie siły zbrojne wymagają olbrzymich nakładów finansowych
Zdaniem eksperta lata oszczędności i cięć nakładów na zasoby wojskowe doprowadziły do tego, że właściwie każdy rodzaj hiszpańskich sił zbrojnych wymaga olbrzymich nakładów finansowych – zarówno jeśli chodzi o wyposażenie, jak i zbilansowanie kosztów utrzymania obecnej infrastruktury oraz pensji w relacji do procesów modernizacyjnych. – Przez to, że Madryt pozostawał w ogonie wydatków na obronność, większość budżetu konsumowało utrzymanie starzejących się zasobów, które mocno odbiegają od współczesnej rzeczywistości pola walki – przyznał.
Zastrzegł jednak, że Hiszpania ma bardzo ważny atut, o którym Amerykanie doskonale wiedzą – lokalizację. Zarówno baza morska Rota, jak i sam Półwysep Iberyjski są kluczowe dla transatlantyckiego przerzutu sił. Podobnie jak Wielka Brytania, Hiszpania w operacjach morskich jest państwem strategicznym.
– Zresztą obecność Hiszpanii w rejonie śródziemnomorskim jest zauważalna, ponieważ dla Madrytu stanowi priorytet. Widać to w działaniach hiszpańskiej marynarki wojennej, którą można uznać za najważniejszy i najsilniejszy obecnie element hiszpańskich sił zbrojnych – wyjaśnił Jacek Raubo.
Ekspert zwrócił również uwagę na fakt, że hiszpański przemysł stanowi ważne ogniwo w systemie bezpieczeństwa europejskiego w wymiarze przemysłowym i jest bardzo dobrze wpięty w sieć europejskich firm zbrojeniowych.
– Obraz nie jest więc czarno-biały. Hiszpania politycznie wybrała drogę oszczędności i pozostaje daleko za państwami prowadzącymi intensywną modernizację. Praca, która ich czeka, będzie wymagała podwójnego wysiłku. Skoro przez lata nie wydawano obiecanych 2 proc. PKB, to teraz będzie musiała wydawać znacznie więcej – ocenił Jacek Raubo.
Ostra krytyka Hiszpanii nie zawsze jest uzasadniona
Hiszpanie uczestniczą bowiem wojskowo w misjach i są stałym elementem struktur NATO. – Nie deprecjonowałbym więc służby ich żołnierzy. Hiszpanie wchodzą w skład wielonarodowej grupy bojowej NATO na Łotwie, gdzie służą ramię w ramię z Polakami pod dowództwem kanadyjskim (hiszpański kontyngent to 650 żołnierzy). To nie jest tak, że hiszpańscy żołnierze siedzą bezczynnie nad oceanem i piją drinki – oni realnie uczestniczą w działaniach sojuszniczych. Oczywiście stoją przed nimi duże wyzwania, szczególnie w wojskach lądowych i siłach powietrznych, które wymagają olbrzymiej pracy modernizacyjnej. Jest to jednak wyzwanie jak najbardziej do zrealizowania – podkreślił Jacek Raubo.
Ekspert przestrzegł także, że podchodzenie do kwestii bezpieczeństwa przez pryzmat chwilowych emocji czy sytuacji panującej w danym państwie jest bardzo niebezpieczne i błędne. – Przerabialiśmy to już z Turcją (po nieudanym zamachu stanu w 2016 r., nasilających się tendencjach autorytarnych władz oraz zakupie przez Ankarę rosyjskiego systemu obrony powietrznej S-400, pojawiły się głosy kwestionujące miejsce Turcji w NATO). Dzisiaj w Ankarze wszyscy rozmawiają z prezydentem Erdoganem i z szacunkiem patrzą na tureckie siły zbrojne, a przecież jeszcze niedawno prowadziliśmy dyskusje o tym, że Turcja jest zakałą Sojuszu Północnoatlantyckiego. Rozważano nawet, jak można by ją wyrzucić, choć Traktat Waszyngtoński wskazuje, że wyjście z NATO to wyłącznie suwerenna decyzja danego państwa. Dzisiaj liderzy spotykający się w Ankarze raczej nie planują takich kroków – przypomniał.
Obecność Hiszpanii wzmacnia NATO
Zatem, zdaniem Jacka Raubo, obecność Hiszpanii – tak jak każdego z 32 państw członkowskich – wzmacnia NATO, ponieważ zapewnia uniwersalne podejście do bezpieczeństwa. – Wiele krajów miało problemy finansowe lub modernizacyjne w momencie wchodzenia do Sojuszu, a niektóre mają je nadal. Siłą NATO jest jednak łączenie zdolności, wzajemne wspieranie się i wspólne pokonywanie trudności – podkreślił.
Podkreślił, że niskie nakłady na obronność to efekt priorytetów tamtejszej polityki wewnętrznej, a nie braku myślenia strategicznego. W jego ocenie Hiszpania nie będzie mocarstwem, które samodzielnie zdefiniuje potencjał militarny NATO, ale pozostaje istotnym, sprawnym trybikiem w całym systemie, szczególnie w wymiarze zdolności morskich.
Hiszpańska marynarka eksploatuje m.in. okręt desantowy z możliwością bazowania samolotów pionowego startu i lądowania, fregaty rakietowe typu Alvaro de Bazan wyposażone w system walki Aegis, okręty podwodne oraz jednostki desantowe i patrolowe. Siły powietrzne wykorzystują myśliwce Eurofighter Typhoon i zmodernizowane F/A-18 Hornet, a wojska lądowe dysponują m.in. czołgami Leopard 2E, bojowymi wozami piechoty ASCOD/Pizarro. Hiszpania uczestniczy również w natowskim systemie obrony powietrznej i regularnie bierze udział w misjach oraz ćwiczeniach Sojuszu.
Trzon hiszpańskiej zbrojeniówki stanowi m.in. państwowa spółka Navantia projektująca i budująca fregaty, okręty podwodne oraz okręty desantowe, eksportowane także poza Europę. Z kolei firma Indra rozwija systemy radiolokacyjne, dowodzenia, walki elektronicznej i rozwiązania dla obrony przeciwlotniczej, a Airbus prowadzi w Hiszpanii produkcję i montaż wojskowych samolotów transportowych A400M i tankowców A330 MRTT.
PAP/NZ





