Europa musi ratować swój przemysł motoryzacyjny [Jordan BARDELLA w ”Le Figaro”]

Jordan Bardella

W tekście opublikowanym w „Le Figaro” przewodniczący francuskiej Rassemblement National Jordan Bardella apeluje o ratowanie francuskiego i europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. Według niego nadmiar norm europejskich osłabia produkcję i sprzedaż samochodów na Starym Kontynencie.

Jordan Bardella w „Le Figaro”

Instytucje europejskie od lat prowadzą wojnę z sektorem samochodowym pod pretekstem „walki o klimat”. Rządy i samorządy wprowadzają coraz surowsze przepisy, aby zniechęcić obywateli do korzystania z pojazdów, a Unia w 2023 roku wstępnie postanowiła zakazać sprzedaży samochodów spalinowych do 2035 roku. Temu punktowi zaczęły się sprzeciwiać niektóre kraje, jak Niemcy, Włochy i Węgry, co doprowadziło do początku łagodzenia stanowiska Komisji. Przewodniczący francuskiego Zjednoczenia Narodowego, Jordan Bardella, dołącza się do ruchu oporu przeciwko zakazowi sprzedaży samochodów spalinowych.

W felietonie opublikowanym w centroprawicowym dzienniku „Le Figaro” europoseł apeluje, aby instytucje europejskie wycofały się z pierwotnego projektu: „Będzie to ostatnia szansa dla naszego kontynentu, aby spróbować uratować przemysł motoryzacyjny, który znalazł się w ślepym zaułku”.

Polityk wskazuje na osłabienie europejskiego przemysłu z powodu krótkowzroczności lewicowych elit: „Zwolennicy pojazdów całkowicie elektrycznych zapewniali nas, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, że branża bez trudu się dostosuje, a wszelkie obawy są czystym populizmem. Dziś widzimy, jak to się skończyło”. Według podanych przez niego danych Francja straciła już 40 000 miejsc pracy w związku z planem UE, a kolejne 75 000 straci do 2035 roku, „nie licząc nawet przyszłych strat w dystrybucji i obsłudze posprzedażowej, mimo że europejscy producenci, obciążeni niewspółmiernymi normami i nieuczciwą zagraniczną konkurencją, zainwestowali już ponad 200 miliardów euro w zbyt szybką elektryfikację”, dodaje.

Ratować przemysł motoryzacyjny

Regulacje i normy europejskie są przedmiotem krytyki. Jordan Bardella cytuje prezesów dużych europejskich koncernów samochodowych, którzy ubolewają nad tym, że za dużo zasobów przeznaczamy na tworzenie regulacji i że dodatkowe 100 europejskich norm wejdzie w życie do 2030, co „podniesie cenę naszych samochodów o kolejne 40 proc.”. Jednak jest to „zgodne z nauką”, jak twierdzi lewicowa gazeta „Libération”: „Uchwalając zakaz sprzedaży samochodów spalinowych, Unia Europejska zapewniła sobie miejsce w historii, decydując się na jedną z najbardziej ambitnych reform ochrony środowiska na świecie”.

Prawicowy polityk stwierdza, że znaleźliśmy się „między drapieżnikami, Stanami Zjednoczonymi i Chinami”, i że „podczas gdy Waszyngton i Pekin chronią swoje rynki, Bruksela zadowala się symbolicznymi działaniami. W rezultacie we wrześniu chińskie samochody stanowiły w Europie ponad 15 proc. sprzedaży pojazdów hybrydowych i ponad 11 proc. sprzedaży pojazdów elektrycznych”. Faktycznie, są to liczby, które powinny co najmniej martwić.

Aby poprawić naszą konkurencyjność wobec dwóch potęg światowych, konieczne jest z jednej strony przywrócenie narzędzi ochronnych (jak cła na granicach zewnętrznych czy zachęty do produkcji lokalnej), z drugiej strony uwolnienie biznesu. „Niezbędny jest szok konkurencyjny: trwała redukcja podatków od produkcji, dostosowanie cen energii do rzeczywistych kosztów produkcji w naszym kraju, znaczne uproszczenie przepisów i gruntowna przebudowa systemu bonusów i ulg od zakupu samochodów, który stał się dużym obciążeniem”, wylicza potencjalny kandydat w wyborach prezydenckich w 2027 roku.

To podejście „liberalno-protekcjonistyczne” jest uzasadnione jego troską o przetrwanie rodzimego przemysłu: „Nie pozwolę, by Francja, światowa kolebka motoryzacji, miejsce narodzin Citroëna, Peugeota, Renault, Michelina i Alpine, zniknęła z europejskiego krajobrazu motoryzacyjnego. Nie mogę się pogodzić z tym, że nasz przemysł motoryzacyjny dołączy do długiej listy tych, którzy upadli wskutek naiwności liderów zafascynowanych rzekomą »twórczą destrukcją«, propagowaną przez apostołów szczęśliwej globalizacji, podczas gdy naród francuski cierpi z powodu »destrukcyjnej destrukcji«”. „Los europejskiego przemysłu motoryzacyjnego wisi na włosku. Od nas zależy, czy go uratujemy”, konkluduje Jordan Bardella.

Komisja Europejska przeciwko Europie

Debata o kierunku wybranym przez instytucje unijne jest coraz głośniejsza. Z organizacji, która miała początkowo tylko pomagać państwom zwiększać współpracę między nimi, stała się ciągle rozrastającym się molochem biurokratycznym, mającym na celu kontrolować wszystkie aspekty polityki państw członkowskich. Najbardziej zastanawiające są zapędy ideologiczne Brukseli, pobłażliwość wobec rosnącego islamizmu czy radykalny ekologizm. Czy rolą Komisji jest narzucanie „zielonych” norm produkcyjnych dla przemysłu europejskiego? To pytanie wywołuje coraz ostrzejsze kontrowersje w mediach i wśród polityków i prowadzi do wzrostu nastrojów eurosceptycznych. Według sondażu Eurobazooka dla francuskiego czasopisma „Le Grand Continent” już 27 proc. Francuzów odpowiada się za wyjściem ze Wspólnoty.

Nathaniel Garstecka

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 14 grudnia 2025