Kurdowie w wojnie w Iranie

Kurdowie, jeden z największych narodów bez państwa, zamieszkują tereny dzisiejszych Iranu, Iraku, Syrii i Turcji. W przeszłości kilkakrotnie dołączali do regionalnych wojen, wzniecali powstania czy walczyli z islamskimi terrorystami. Obecnie mają pomóc USA i Izraelowi obalić irański reżim ajatollahów.
Kurdowie – naród bez państwa
.Według różnych szacunków Bliski Wschód zamieszkuje 30-40 mln Kurdów. Najwięcej z nich żyje w Turcji, szczególnie w południowo-wschodniej części kraju. Kurdowie skupieni są także w północno-zachodnim Iranie, północnym Iraku i północnej Syrii. Mimo wspólnoty kulturowej mniejszość tę cechuje znaczna różnorodność – religijna, językowa i polityczna. Większość Kurdów to muzułmanie sunnicy, a największą mniejszością religijną tego narodu są szyici zamieszkujący głównie Iran. Język kurdyjski – należący do rodziny indoeuropejskiej – dzieli się na trzy główne dialekty: najliczniejszy kurmandżi, sorani oraz pehlewani.
Największymi prawami w regionie cieszą się Kurdowie w Iraku, którzy mają własny region autonomiczny – Kurdystan – z armią, rządem i prezydentem. Syryjscy Kurdowie utworzyli w 2012 roku na północy kraju de facto autonomiczną Demokratyczną Administrację Północnej i Wschodniej Syrii (znaną jako Rożawa). Po walkach z siłami syryjskimi, kierowanymi przez prezydenta Ahmeda al-Szarę, Kurdowie zgodzili się w styczniu tego roku na integrację swoich sił i administracji ze strukturami państwa.
W maju 2025 roku Partia Pracujących Kurdystanu (PKK) ogłosiła samorozwiązanie i zakończenie 40-letniej wojny partyzanckiej z rządem w Ankarze. W Turcji trwa obecnie proces pokojowy, mający zintegrować społecznie, politycznie i kulturowo tę największą mniejszość narodową kraju.
W obliczu narastającej presji wobec Iranu 22 lutego pięć irańskich partii kurdyjskich ogłosiło utworzenie koalicji, domagając się samostanowienia, demokratycznych rządów i własnego wojska. Partia Wolności Kurdystanu (PAK) przyznała się do ataków na Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) podczas styczniowych protestów, a Partia Wolnego Życia Kurdystanu (PJAK) – najsprawniejszy militarnie komponent nowej koalicji – odpowiada za ok. 70 proc. wszystkich ataków kurdyjskich na siły irańskie w latach 2014-2025 – wynika z raportu portalu The National Context.
Kurdowie w przeszłości wielokrotnie uczestniczyli w rywalizacji mocarstw w regionie. Z inspiracji ZSRR powołali na przykład w 1946 roku na terenie dzisiejszego Iranu tzw. Republikę Mahabadzką. Po wycofaniu poparcia Moskwy i zajęciu terenu przez armię irańską prezydent Republiki Muhammad Qazi został powieszony na centralnym placu Mahabadu.
Irańscy Kurdowie wystąpili przeciw szachowi jeszcze w 1967 roku, a następnie w 1979 roku przeciwko nowym władzom ajatollahów, gdy lider rewolucji islamskiej Ruhollah Chomeini odmówił im autonomii. To również na terenach większościowo kurdyjskich Iranu w dużej mierze skupiły się masowe protesty wywołane śmiercią Mahsy Amini – Kurdyjki – w 2022 roku.
Kurdowie z Iraku walczyli przeciwko reżimowi Saddama Husajna, domagając się autonomii dla swojej wspólnoty. Do 1975 roku otrzymywali pomoc z Teheranu. Po wybuchu wojny iracko-irańskiej w latach 80. w stosunkach Bagdadu z Kurdami zapanował rozejm, jednak wkrótce Kurdowie sprzymierzyli się z Iranem, na co rządzony przez Husajna Irak odpowiedział w 1988 roku brutalną pacyfikacją, znaną jako operacja Al-Anfal, podczas której tysiące osób zabito m.in. przy użyciu broni chemicznej.
Kurdowie wystąpili też przeciwko Husajnowi pod koniec pierwszej wojny w Zatoce Perskiej. Po wojnie Stany Zjednoczone i sojusznicy utworzyli strefę zakazu lotów nad północnym Irakiem, umożliwiając powstanie autonomicznego Regionu Kurdystanu, a w 2003 roku Kurdowie stali się kluczowym sojusznikiem Waszyngtonu w inwazji na Irak, która zakończyła rządy Husajna.
Syryjskie siły kurdyjskie były też głównym lądowym sojusznikiem USA w walce przeciwko terrorystom z Państwa Islamskiego w latach 2014-2019. W 2019 roku prezydent USA Donald Trump wycofał jednak z północnej Syrii wojska amerykańskie, a trzy dni później Turcja i jej syryjscy sojusznicy rozpoczęli inwazję przeciwko Syryjskim Siłom Demokratycznym (SDF), postrzeganym przez Ankarę jako część PKK – organizacji uznawanej za terrorystyczną m.in. przez Turcję, USA czy UE.
Rozmowy z liderami Kurdów
.Amerykański portal Axios poinformował w poniedziałek, że Donald Trump odbył rozmowy z liderami Kurdów w Iraku. – Powszechnie uważa się, a z pewnością zgadza się z tym (premier Izraela Benjamin) Netanjahu, że Kurdowie wyjdą z ukrycia (…), że powstaną – powiedział jeden z urzędników Białego Domu, cytowany przez Axios. We wtorek stacja CNN przekazała, że CIA pracuje nad uzbrojeniem sił kurdyjskich, by wesprzeć powstanie przeciwko władzom w Iranie.
Wysokiej rangi przedstawiciel Kurdów w Iranie powiedział CNN, że w najbliższych dniach kurdyjskie opozycyjne siły w Iranie wezmą udział w operacji lądowej w zachodnim Iranie. Jednak szef tureckiego biura portalu Middle East Eye Ragip Soylu zauważył w poście na X, że „irańskie grupy kurdyjskie są rozbite, a ich możliwości operacyjne co najmniej wątpliwe”. W jego ocenie oddziały te są rozproszone i obciążone wzajemnymi konfliktami, a zajmowane przez nie górzyste tereny byłyby trudne do zaopatrzenia.
Kamaran Palani z London School of Economics and Political Science określił możliwość włączenia Kurdów w walkę przeciwko reżimowi w Iranie „najważniejszym momentem w nowoczesnej historii Kurdów”. Ekspert we wpisie w portalach społecznościowych zaznaczył, że irackie partie Kurdów, KDP i PUK, z których liderami rozmawiał Trump, mają realny wpływ na Kurdów irańskich, więc „jeśli irańscy Kurdowie podejmą działania, nie zrobią tego bez konsultacji z KDP i PUK”.
„Irańskie ugrupowania kurdyjskie mają trzy główne obawy dotyczące działań w Iranie. Po pierwsze, nie są pewne USA i Izraela i nie do końca im ufają. Obawiają się też, że Iran odpowie masakrami i zdestabilizuje iracki Kurdystan. Po trzecie wiedzą, że zarówno obecny reżim, jak i irańska opozycja sprzeciwiają się dezintegracji państwa”, czyli ewentualnej autonomii Kurdów.
„Kurdowie w całym regionie nie dążą do separacji, lecz statusu politycznego w ramach istniejących państw. Mają własne interesy, a niedawna polityka USA w Syrii nie pomogła odeprzeć wrażenia, że mogą stać się tylko podmiotem do wykorzystania” – zauważył Palani.
Referendum w Kurdystanie. W drodze do niepodległego państwa
.Po latach podziału cztery części Kurdystanu znajdują się na różnych etapach politycznej organizacji i obierają różne drogi walki o swoje prawa. Iraccy Kurdowie przez ostatnie kilkadziesiąt lat próbowali już wszystkich sposobów ułożenia relacji z rządem w Bagdadzie: współistnienie w ramach jednej monarchii, w ramach jednej republiki, szeroka autonomia, federacja — wszystkie modele zawiodły. W każdy z nich Kurdowie angażowali się z całych sił i z dobrą wolą, lecz Bagdad łamał obietnice i nie potrafił się pozbyć głęboko zakorzenionej skłonności do podporządkowywania Kurdów i niezdolności traktowania ich na partnerskich zasadach – pisze Ziyad RAOOF w tekście „Referendum w Kurdystanie. W drodze do niepodległego państwa”.
Dokładnie tak, jak w 2005 roku przy tworzeniu konstytucji nowego Iraku. Kurdyjscy prawnicy i posłowie odegrali kluczową rolę w przygotowaniu i uchwaleniu dokumentów. Sami Kurdowie w głosowaniu zdecydowanie poparli przyjęcie konstytucji, teoretycznie gwarantującej irackiemu Kurdystanowi (określonemu mianem „regionu federalnego”) szerokie uprawnienia. Widząc ogólną klęskę idei federacyjnego Iraku, Rząd Regionalny Kurdystanu postanowił zapytać swoich obywateli, czy teraz czas na niepodległość i próbę ułożenia relacji z Bagdadem, tym razem jako sąsiedzi.
Jeszcze raz warto powtórzyć — głosowanie odbędzie się wyłącznie w irackim Kurdystanie. Władze w Erbilu nie roszczą żadnych praw do reprezentowania Kurdów w innych krajach, chcą dobrych stosunków ze wszystkimi sąsiadami. Natomiast w tych krajach, gdzie problem kurdyjski powoduje przemoc, Rząd Regionalny Kurdystanu stara się angażować w mediacje na rzecz pokojowego rozwiązania sporów.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/ziyad-raoof-referendum-w-kurdystanie/
PAP/ Jakub Bawołek/ LW





