Nie ulegajmy pokusie banału [Leon XIV]

Papież Leon XIV w liście do włoskiej telewizji RAI ostrzegł przed zagrożeniami, jakie niesie z sobą rozwój nowych mediów. Wymienił wśród nich mylenie prawdy z fałszem. Zaapelował, by nigdy nie ulegać pokusie banału.
Pokusa banału zagrożeniem dla mediów
.Papież Leon XIV wystosował list z okazji 30-lecia popularnego telewizyjnego programu publicystycznego w RAI 1 „Porta a porta” (Od drzwi do drzwi).
W odczytanym w studiu w środę wieczorem liście do prowadzącego program Bruno Vespy papież napisał, że media, także dzięki nowym technologiom, zdobyły nowe możliwości, ale, jak dodał, nie brak też zagrożeń.
„Są nowe narzędzia, nowe możliwości informowania się, poznania, reagowania, a wraz z nimi także nowe zagrożenia: mylenie fałszu z prawdą, kompulsywnego zmieniania kanałów ze słuchaniem, ciągłego przeglądania w internecie negatywnych wiadomości z intencjonalną lekturą, powierzchownej ciekawości z pragnieniem zdobycia wiedzy”- podkreślił Leon XIV. Zauważył: „Potrzebna jest cierpliwość i dalekowzroczność, by pielęgnować trwałą relację”.
„Komunikowanie jest wyzwaniem dla nas wszystkich, by nie ulec nigdy pokusie banału”- ocenił papież.
Papież międzyświata
Leon XIV nie jest oczywiście kontynuatorem Franciszka w sensie stylistycznym, jest jego dziedzicem dialektycznym. Bardziej powściągliwy, bardziej instytucjonalny, bardziej „rzymski” w klasycznym znaczeniu tego słowa, mniej pewnie ekstrawertyczny, a bardziej skrupulatny. Ale właśnie dlatego cień poprzednika jest tak interesujący: nie widać go w deklaracjach, lecz w założeniach, w duchu i metodzie. Nie w słowach, lecz w tym, co uznaje się już w Watykanie za oczywiste. Bo oto papież, który mógłby zamknąć franciszkowy rozdział grubą kreską, wybiera drogę syntezy. Przywraca wagę konsystorzom, a więc jednej z najstarszych form papieskiego rządzenia, ale czyni to w świecie już ukształtowanym przez franciszkową wizję Kościoła „wychodzącego”, nieskupionego na sobie, świadomego własnej kruchości. Powiedział to dokładnie, rozpoczynając swój pierwszy konsystorz.
W tym sensie konsystorz Leona XIV nie jest kontrrewolucją, lecz reinterpretacją. Nie jest powrotem do przeszłości, lecz próbą osadzenia franciszkowej intuicji w stabilniejszej formie. To gest filozoficzny w duchu Arystotelesa: nadanie formy materii, która wcześniej była płynna, dynamiczna, czasem niepokojąco nieokreślona, jak cały ten proces synodalny, od samego początku będący bardziej pomysłem niż jasnym przesłaniem.
Watykan miedzy kulturą a polityką
.Watykan zawsze bowiem lepiej rozumiał kulturę niż politykę. Od wieków dla Stolicy Apostolskiej jasne jest, że prawdziwe zmiany nie dokonują się przez dekret, lecz przez zmianę imaginarium; dokumenty jedynie temu służą. A Franciszek to katolickie, kościelne i watykańskie imaginarium zmienił jak mało kto – od sposobu, w jaki mówi się o władzy, o autorytecie, o centrum i peryferiach, o dramatach i szansach. Nawet jego krytycy przejęli jego język, choć często używają go wbrew jego intencjom.
Leon XIV odziedziczył ten świat i rozwija po swojemu. Świat, w którym nie da się już mówić o Kościele wyłącznie jako o instytucji normatywnej; świat, w którym pytanie o sens poprzedza pytanie o regułę, w którym kardynałowie – nawet jeśli różnią się teologicznie – wiedzą, że nie są jedynie elektorami papieża, lecz współodpowiedzialnymi za los wspólnoty, która wykracza poza Europę, poza Zachód, poza dawne podziały, nie tylko wertykalnie, ale też głębiej, wnikając w to, co nowe, jak internet, technologie czy globalna świadomość.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze:https://wszystkoconajwazniejsze.pl/michal-klosowski-subtelny-cien-franciszka/
PAP / MK





