Muzułmanie blokują dostęp do chatbota Grok

Grok -

Władze w Dżakarcie tymczasowo zablokowały w dniu 10 stycznia dostęp do chatbota Grok, stworzonego przez firmę xAI, należącą do miliardera Elona Muska. Indonezja jest pierwszym państwem na świecie, które zdecydowało się na ten krok w związku z ryzykiem generowania przez sztuczną inteligencję materiałów o treści pornograficznej.

Muzułmanie blokują dostęp do chatbota Grok

.„Rząd postrzega praktykę (tworzenia) nielegalnych deepfake’ów o charakterze seksualnym jako poważne naruszenie praw człowieka, godności i bezpieczeństwa obywateli w przestrzeni cyfrowej” – oświadczyła minister komunikacji i cyfryzacji Indonezji Meutya Hafid w wydanym komunikacie. Deepfake to zdjęcie lub obraz stworzony przez sztuczną inteligencję, na którym wizerunek prawdziwej osoby został cyfrowo zmodyfikowany lub umieszczony w nowym, fałszywym kontekście.

Resort wezwał już przedstawicieli platformy X do „niezwłocznego przedstawienia wyjaśnień dotyczących negatywnych skutków korzystania z (chatbota) Grok” – przekazał portal Kompas. Firma xAI poinformowała wcześniej o ograniczeniu możliwości generowania obrazów i udostępnieniu tej usługi wyłącznie płatnym subskrybentom. Była to reakcja na błędy w zabezpieczeniach, które pozwalały na tworzenie grafik przedstawiających m.in. skąpo ubrane dzieci.

Indonezja, będąca krajem o największej populacji muzułmańskiej na świecie, słynie z surowego prawa dotyczącego cenzury internetowej. Przepisy te bezwzględnie zakazują rozpowszechniania materiałów uznawanych za obsceniczne. Działania Dżakarty wpisują się w szerszy trend, w ramach którego regulatorzy z Europy i Azji wszczynają dochodzenia w sprawie seksualizowanych treści w aplikacjach AI.

Grok, czyli sztuczna inteligencja na manowcach

.Pasjonat języków i kultury oraz informatyk, Jan ŚLIWA, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Grok, program sztucznej inteligencji zintegrowany z platformą X (dawniej Twitterem) zaliczył epizod alkoholowy – na alkoholu wirtualnym. Oznajmił, że będzie głosił całą prawdę, bez ogródek. W gatunku homo sapiens mało kto robi coś takiego na trzeźwo. Był złośliwy i brutalny, nie cofał się przed wulgarnością”.

„Wśród prawicy zapanował entuzjazm, jako że odrzucił wszelką polityczną poprawność. Wielu zachowywało zrzuty z ekranu, bo pięknie wywalił kawa na ławę ich przeciwnikom. Radość nie trwała długo, bo wkrótce się okazało, że wali we wszystkie strony, więc i im się dostało. Grok miał wyłączone „konwencjonalne filtry grzeczności”, dostał też zalecenie, by „nie bać się wysuwania twierdzeń, które są politycznie niepoprawne, o ile są dobrze uzasadnione”. Wielka była pokusa, by przetestować program na naprawdę problematycznych tematach. Zbyt otwarty był jednak antysemityzm, a zapytany, jaka dwudziestowieczna postać najlepiej by się uporała z nienawiścią wobec białych, odpowiedział, że bez wątpienia Adolf Hitler. A końcu sam siebie nazwał MechaHitler. Był to sygnał na koniec zabawy”.

„Co to było? Sztubacki żart? Grok ma wypuścić nową wersję, tym razem na poważnie. Ciekawe, jakie będą reakcje”.

„Owszem, wszyscy lubimy żarty, ale mają one konsekwencje. Zakładając, że odpowiedzi Groka przez cały dzień były bezwartościowe lub szkodliwe, ktoś mógł ponieść konkretne straty. Być może ktoś wykorzystywał te dane do decyzji. Sprytny użytkownik powinien się zorientować, że coś jest nie tak, ale jeżeli nie był dość bystry, lub odpowiedź była wykorzystana automatycznie? Program prognozy pogody lub rozkładu lotów może dla żartu zamienić rosyjski Sankt Petersburg z St. Petersburg, Florida, ale nie dla wszystkich będzie to równie śmieszne. Nawet wzbudzanie niepotrzebnych kłótni nie jest obojętne. Wiem, mówię jak zgryźliwy baby boomer, ale jeżeli się zarządza olbrzymim zasobem danych, z których korzystają miliony ludzi na całym świecie, to wymagana jest pewna odpowiedzialność”.

„Zobaczyliśmy też (nadmierną) moc jednostki. Pamiętam dawne książki Julesa Verne’a, gdzie błyskotliwy wynalazca spotykał bogacza (na ogół był to Anglik o nieograniczonych zasobach) i razem na przykład płynęli w 80 dni dookoła świata lub lecieli na Księżyc. Z czasem wielkie projekty stały się dostępne dla bezosobowych agencji rządowych. Po latach wróciliśmy mimo tzw. postępu społecznego do olbrzymich różnic majątkowych i znów jednostka może za własne pieniądze kształtować świat”.

.„W przypadku AI mogliśmy mieć nadzieję, że problemy są głównie techniczne, ale programy konkurują w najwierniejszym odzwierciedleniu rzeczywistości. Ale teraz widzieliśmy jak na dłoni, że z tyłu siedzi facet i bawi się pokrętłami. Zależnie od jego humoru świat będzie wyglądał tak albo inaczej. Przypomniało mi to opowiadanie Lema „Kobyszczę (Kontemplator Bytu Szczęsny)”. w którym sławny konstrukcjonista Trurl próbował zbudować wiecznie szczęśliwą maszynę. Jego rywal Klapaucjusz złośliwie ją testował, kopiąc i patrząc na reakcję. Wyszło na to, że jest szczęśliwa, ale głupia. Trurl próbował ją regulować, lecz okazało się, że równoczesne osiągnięcie szczęścia i mądrości jest niemożliwe. Dlaczego o tym piszę? To przecież tylko bajki robotów sprzed lat. Ale historia zatoczyła koło i znowu siedzi sobie taki Trurl, nieco szalony, który samodzielnie tworzy dla milionów model świata według swojej fantazji i stanu psychiki oscylującej między euforią i depresją” – pisze Jan ŚLIWA w tekście „Grok, czyli sztuczna inteligencja na manowcach„.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 stycznia 2026