„Nowa era kapitalizmu”, czyli po tysiąc dolarów od Donalda Trumpa dla każdego noworodka

Nowa era kapitalizmu

Władze USA przedstawiły szczegóły programu „Konta Trumpa”, w ramach którego dzieci urodzone w Stanach Zjednoczonych w latach 2025-2028 otrzymają od rządu po 1000 dolarów na konto inwestycyjne. Ta „Nowa era kapitalizmu” ma ruszyć w 2026 r.

Program na dać dzieciom „silniejszy finansowy start”

.W ramach programu „Konta Trumpa” dzieci urodzone w USA między styczniem 2025 r. i końcem 2028 r. mają mieć założone konta inwestycyjne, na które resort finansów Stanów Zjednoczonych wpłaci po 1000 dolarów. Dotyczy to dzieci będących obywatelami USA. Pieniądze mogą być wypłacone, gdy dziecko osiągnie wiek 18 lat.

We wtorek miliarderzy i filantropi Michael i Susan Dell zadeklarowali 6,25 mld dolarów na rzecz kont dla co najmniej 25 mln amerykańskich dzieci. Darowizna ma trafić do dzieci w wieku poniżej 11 lat, których – zgodnie z założeniem – nie obejmuje federalny program „Konta Trumpa”. Dzieci mają otrzymać na konto po 250 dolarów.

Według indeksu Bloomberga Michael Dell, założyciel i szef przedsiębiorstwa Dell, jest 11. najbogatszym człowiekiem na świecie. Jego majątek oceniany jest na 148 mld dolarów.

– To naprawdę jeden z najbardziej hojnych gestów w historii Ameryki – powiedział prezydent Donald Trump w Białym Domu. Zachęcił też innych do darowizn na rzecz amerykańskich dzieci.

Władze podkreślają, że program na dać dzieciom „silniejszy finansowy start”. Minister finansów Scott Bessent uznał, że nowa inicjatywa rozpocznie w USA „nową erę kapitalizmu”.

Pragniemy mieć coraz mniej dzieci

.Porównanie danych z różnych badań pokazuje, że zdecydowana większość młodych ludzi deklaruje chęć posiadania dzieci. Tymczasem od 2010 roku spada wskaźnik urodzeń i w najbliższych latach nie należy spodziewać się odwrócenia tej tendencji – pisze Julien DAMON.

Badanie motywów stojących za pragnieniem posiadania dzieci wymusza rozliczne pytania. Sondowanie ludzkiej duszy w kwestii aspiracji rodzicielskich nie jest czymś nowym. W dziedzinie badań demograficznych badanie „stanu opinii publicznej w kwestii spadku liczby urodzeń”, przeprowadzone przez poprzednika Narodowego Instytutu Badań Demograficznych (INED) w 1942 roku, jest uważane za pierwsze badanie na dużą skalę przeprowadzone we Francji[i].

Obecnie pragnienie posiadania dzieci, w kontekście silnego spadku dzietności, skłania do wielu refleksji. Mnożą się badania i publikacje. Debatuje się nad metodologią i roztrząsa się detale. Niemniej trend jest dość wyraźny: pragnienie posiadania dzieci, wyrażane zwłaszcza przez ludzi młodych, maleje, choć utrzymuje się na znacznym poziomie.

Pierwsze z badań, o których należy wspomnieć, to sondaż przeprowadzony w marcu 2025 roku wśród młodych ludzi w wieku 20–35 lat na zlecenie Wysokiej Rady ds. Rodziny, Dzieciństwa i Wieku (HCFEA). Pokazuje on, że 39 proc. z nich jest już rodzicami[ii]. Natomiast wśród osób bezdzietnych 75 proc. spodziewa się zostać rodzicami. Sprowadzając te dane do jednej liczby, uzyskujemy odsetek 88 proc. w populacji 20-35-latków, którzy bądź mają już dzieci, bądź planują je mieć.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Fondapol w styczniu 2025 roku wynika, że ​​zdecydowana większość (70 proc.) młodych Francuzów (poniżej 35. roku życia), którzy nie mają dzieci, chciałaby zostać rodzicami. Co więcej, 75 proc. młodych ludzi, którzy już mają dzieci, chciałoby mieć kolejne, jedno lub więcej[iii].

W innym sondażu, także ze stycznia 2025 roku, przeprowadzonym na zlecenie think tanku Hexagone, wzięło udział 2000 kobiet w wieku od 18 do 45 lat[iv]. Pytanie było z gatunku typowych: „Ile dzieci chciałabyś mieć w najlepszym przypadku?”. Statystyczna odpowiedź wyniosła 2,2. Liczba ta różniła się znacząco w zależności od wykształcenia. Kobiety bez wyższego wykształcenia podawały 2,4, podczas gdy te z wyższym wykształceniem wskazywały 1,8. Kobiety wychowane w rodzinach wielodzietnych także wykazywały większe pragnienie posiadania dzieci. Jeśli zaś chodzi o deklarowaną religię, to w przypadku kobiet niedeklarujących żadnej liczba ta wynosiła 1,7, w przypadku katoliczek – 2,2, ewangeliczek – 2,8, a muzułmanek – 2,9. Kobiety, które określały siebie jako „bardzo feministyczne”, chciałyby mieć 1,8 dziecka, podczas gdy te, które określiły się jako „w ogóle niefeministyczne” – 2,2.

Na poziomie międzynarodowym Fundusz Ludnościowy Narodów Zjednoczonych opublikował dane dotyczące pragnienia posiadania dzieci w raporcie „Stan ludności świata 2025”[v]. Badanie przeprowadzone w 14 krajach (wśród których nie znalazła się Francja) wskazuje, że prawie 20 proc. dorosłych w wieku rozrodczym uważa (średnio, od Korei Południowej, gdzie dzietność jest bardzo niska, po Nigerię, gdzie jest bardzo wysoka), że nie będą mogli mieć tylu dzieci, ile pragną. We wszystkich krajach większość respondentów chciałaby mieć nie jedno, ale dwoje dzieci.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/julien-damon-pragniemy-miec-coraz-mniej-dzieci/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 grudnia 2025