Obowiązkowe szczepienia przeciw HPV od 2027 roku

HPV

Informacja o obowiązkowym, bezpłatnym szczepieniu przeciw HPV od 2027 r. dzieci w wielu 9-15 lat wywołała falę fałszywych wiadomości w internecie. Dezinformacja koncentruje się m.in. na kwestionowaniu bezpieczeństwa szczepionek.

W mediach społecznościowych pojawiają się fałszywe twierdzenia, jakoby szczepienia przeciw HPV prowadziły do wcześniejszej inicjacji seksualnej

.Szefowa resortu zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, 4 lutego w rozmowie z RMF FM potwierdziła doniesienia medialne, że od stycznia 2027 r. szczepienia przeciw HPV będą obowiązkowe dla nastolatków. Nowelizacja rozporządzenia przewiduje m.in. rozszerzenie katalogu obowiązkowych szczepień ochronnych o szczepienie przeciw wirusowi brodawczaka dla dzieci w wieku 9–15 lat. Informacja ta wywołała w sieci falę fałszywych doniesień.

Wirus HPV (ang. human papilloma virus) to ludzki wirus brodawczaka. Wyróżnia się ponad 100 typów HPV, w tym typy niskiego ryzyka, które wywołują m.in. niezłośliwe brodawki narządów płciowych (kłykciny) i brodawczaki oraz typy o wysokim potencjale onkogennym, odpowiedzialne za zmiany przedrakowe i raka szyjki macicy oraz inne choroby nowotworowe. Zakażenia HPV mogą prowadzić do raka odbytu, pochwy, sromu, prącia, przestrzeni ustno-gardłowej oraz okolic głowy i szyi.

Do zakażenia HPV dochodzi drogą płciową, najczęściej w początkowym okresie po rozpoczęciu aktywności seksualnej. Jak zaznacza Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy, w ciągu swojego życia 80 proc. aktywnych seksualnie kobiet i mężczyzn było lub będzie zakażonych HPV.

Obecnie na rynku dostępne są trzy szczepionki przeciw HPV, różnią się przede wszystkim walentnością, czyli liczbą genotypów HPV uwzględnionych w ich składzie.

Szczepionki przeciw HPV – jak tłumaczą specjaliści – są bezpieczne i dobrze tolerowane. Występuje niewiele działań niepożądanych, takich jak ból w miejscu wstrzyknięcia, zaczerwienienie, obrzęk, zmęczenie, ból głowy i mięśni. Bezpieczeństwo szczepionek przeciw HPV – jak wskazują eksperci – jest dokładnie monitorowane od 2006 roku, kiedy wprowadzono na rynek pierwszą szczepionkę. Na świecie podano już kilkaset milionów dawek.

Kwestia bezpieczeństwa preparatów jest jednym z obszarów dezinformacji. Jedna z fałszywych narracji opiera się na publikowaniu wyrwanego z kontekstu i nieaktualnego fragmentu pisma Ministerstwa Zdrowia, który jest przedstawiany jako dowód na rzekomy brak badań potwierdzających bezpieczeństwo i skuteczność szczepionki przeciw HPV. Dokument pochodzi z 2018 r., co potwierdza zarówno jego data, jak i nieaktualne logo resortu. Fragment ten krąży w mediach społecznościowych, a jeden z wpisów na platformie X zgromadził niemal 63 tys. wyświetleń; grafika jest powielana jest również na Facebooku.

W sieci dostępna jest jednak pełna treść pisma z 24 maja 2018 r. Dokument to odpowiedź na pismo Marka Górskiego, ówczesnego Radnego Rady Miejskiej w Krośnie Odrzańskim, który skierował zapytanie dotyczące wprowadzenia programu szczepień przeciwko HPV na terenie gminy Krosno Odrzańskie oraz na terenie całego powiatu krośnieńskiego. Z dokumentu nie wynika, by szczepionki przeciw HPV były pozbawione badań. W rzeczywistości to nie Ministerstwo Zdrowia odpowiada za przeprowadzenie badań nad szczepionkami dopuszczanymi do Polski. Podpisana na dokumencie Anna Widarska, ówczesna Dyrektor Departamentu Matki i Dziecka podała odbiorcy rekomendowaną stronę internetową, na której – jak napisała – znajdują się wiarygodne i rzetelne informacje na temat szczepionki przeciw HPV.

Chodzi o stronę Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny. Portal posiada akredytację WHO i znajdują się na nim informacje na temat szczepionki przeciw HPV, a także jej bezpieczeństwa. Dostępny jest tam również „Przewodnik o bezpieczeństwie szczepionek przeciw HPV dla rodziców nastolatków”, mówiący o tym, że szczepionki są kontrolowane dokładniej niż leki. „Pierwszą kontrolę jakości każdej szczepionki przeciw HPV przeprowadziła Europejska Agencja Leków (EMA) w czasie rejestracji, sprawdziła szczegółowo wszystkie składniki, ich rodzaje i zawartość. Po rejestracji szczepionki i wprowadzeniu jej do stosowania dodatkowo każdą serię szczepionki kontroluje producent szczepionki i niezależne od niego laboratoria państwowe OMCL (Official Medicines Control Laboratory)” – czytamy. W Polsce takie laboratorium znajduje się w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego PZH-PIB.

Inna fałszywa narracja jest rozpowszechniona m.in. przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach Stop NOP. W petycji skierowanej m.in. do ministry zdrowia wyrażono sprzeciw wobec obowiązkowych szczepień, w tym przeciw HPV. Jako argument przywołano rzekome badania dr. Marcusa Zervosa, według którego kontakt ze szczepieniami rzekomo wiąże się z wyższym prawdopodobieństwem występowania chorób przewlekłych, autoimmunologicznych i neurorozwojowych.

Badaniom dr. Zervosa przyjrzał się we wrześniu ubiegłego roku brytyjski dziennik „Guardian”. Jak wynika z jego analizy, badanie dr. Zervosa nigdy nie zostało opublikowane ani poddane recenzji naukowej. Ponadto Biuro Komunikacji firmy opieki zdrowotnej Henry Ford Health, pod której auspicjami pracował badacz, poinformowało redakcję, że raport nie został opublikowany, ponieważ nie spełniał rygorystycznych standardów naukowych wymaganych przez Henry Ford Health jako wiodącą instytucję badań medycznych. „Dane jednoznacznie wskazują, że szczepienia są bezpiecznym i skutecznym sposobem ochrony dzieci przed chorobami potencjalnie zagrażającymi życiu” – podkreślano w oświadczeniu. Pod petycją podważającą bezpieczeństwo szczepionek podpisało się niemal 9 tys. osób, w tym tylko 6 lutego – ponad tysiąc osób.

Bezpieczeństwo szczepionek przeciwko HPV zostało ocenione w ramach procesu kwalifikacji wstępnej Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz przez Globalny Komitet Doradczy ds. Bezpieczeństwa Szczepionek (GACVS). Nadzór organizacji po wprowadzeniu do obrotu szczepionek nie wykazał dotychczas żadnych poważnych problemów związanych z bezpieczeństwem, z wyjątkiem rzadkich przypadków nadwrażliwości, w tym anafilaksji (określenie reakcji nadwrażliwości, która obejmuje cały organizm). Nie stwierdzono również związku między szczepieniem przeciwko HPV a bezpłodnością.

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy podkreśla, że nie wykazano niepokojących sygnałów dotyczących bezpieczeństwa szczepionek. Nie potwierdzono, aby szczepienie przeciw HPV było związane przyczynowo z występowaniem chorób autoimmunizacyjnych (w tym zespołu Guillaina i Berrégo oraz stwardnienia rozsianego), żylnej choroby zakrzepowo- zatorowej, udaru mózgu, zespołu bólu regionalnego, zespołu posturalnej tachykardii ortostatycznej, przedwczesnej niewydolności jajników, czy niepomyślnymi następstwami dla ciąży. JAk zaznacza NIZP PZH – PIB, ryzyko reakcji anafilaktycznej po szczepieniu przeciw HPV jest bardzo małe (1,7 przypadków/1 000 000 podanych dawek), podobne do ryzyka obserwowanego po podaniu innych szczepionek.

W mediach społecznościowych pojawiają się również fałszywe twierdzenia, jakoby szczepienia przeciw HPV prowadziły do wcześniejszej inicjacji seksualnej oraz wzrostu ryzykownych zachowań seksualnych wśród nastolatków.

Badania wykazują tymczasem, że obawy rodziców jakoby promowanie szczepień chroniących przed chorobami przenoszonymi drogą kontaktów płciowych dawało młodym ludziom przyzwolenie na promiskuityzm są nieuzasadnione.

Obecnie szczepienie przeciw HPV jest wymieniane w Polskim Programie Szczepień Ochronnych jako szczepienie zalecane

.Jak zaznacza wirusolożka i immunolożka z UMCS w Lublinie, prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, systematyczny przegląd badań opublikowany przez wydawnictwo SAGE Publishing nie wykazał żadnego związku między szczepieniem przeciw HPV a wcześniejszym rozpoczęciem współżycia, większą liczbą partnerów seksualnych czy rzadszym stosowaniem prezerwatyw.

Z kolei analiza badań dostępnych w bazie PubMed Central nie potwierdziła istnienia „sexual disinhibition” (braku zahamowań seksualnych) po szczepieniu. W części prac odnotowano wręcz deklaracje bezpieczniejszych zachowań seksualnych wśród zaszczepionych nastolatków, w tym częstsze używanie prezerwatyw.

Obecnie szczepienie przeciw HPV jest wymieniane w Polskim Programie Szczepień Ochronnych jako szczepienie zalecane. Od czerwca 2023 roku realizowany jest Powszechny Program bezpłatnych Szczepień HPV nastolatek i nastolatków. Jedna ze szczepionek jest również dostępna w ramach refundacji. Wcześniej wiele gmin i samorządów refundowało szczepionkę dziewczętom i chłopcom w ramach bezpłatnych programów samorządowych.

W krajach gdzie stosowane są powszechne szczepienia przeciw HPV zaobserwowano m.in. zmniejszenie o ponad 80 proc. zakażeń HPV wywołanych typami wchodzącymi w skład szczepionki,

zmniejszenie częstości występowania brodawek narządów płciowych u mężczyzn i kobiet oraz zmniejszenie o połowę ryzyka rozwinięcia zmian przedrakowych w postaci śródnabłonkowej neoplazji szyjki macicy u młodych kobiet.

W Polsce strategicznym dokumentem podejmującym tematykę szczepień przeciw HPV jest Narodowa Strategia Onkologiczna na lata 2020–2030, w której szczepienia te są jednym z najważniejszych elementów obszaru prewencji nowotworów.

Szczepić czy nie szczepić?

.Jeśli szczepić, to czy tylko szczepionkami obowiązkowymi, czy także zalecanymi?

Nasi rodzice nie mieli tego typu dylematów. Nie przypominam sobie, aby wśród moich rówieśników był ktoś niezaszczepiony na gruźlicę, tężec, polio (wówczas nie szczepiono jeszcze na odrę i świnkę, a na różyczkę tylko dziewczynki). Zapewne z tego powodu nikt z moich znajomych nie chorował na te choroby. Państwo bardzo pilnowało, by społeczeństwo było zaszczepione. Kiedy w wyznaczonym terminie rodzice nie przyprowadzili dziecka na szczepienie, mogli spodziewać się, że wkrótce listonosz doręczy im urzędowe wezwanie. Takie przypadki zdarzały się jednak rzadko.

Sytuacja zmieniła się kilka lat temu, kiedy w Polsce uaktywniły się tak zwane ruchy antyszczepionkowe, które przywędrowały do nas ze Stanów Zjednoczonych. Ich aktywistami są rodzice dzieci obarczonych chorobami, których pojawienie się kojarzą z podaniem szczepionki. W ich opinii szczepienia są niebezpieczne, bo działania niepożądane związane z podaniem szczepionki są znacznie poważniejsze niż choroby, przed którymi chronią. Jest to związane z obecnością w szczepionkach między innymi związków rtęci, które rzekomo mogą mieć związek z wystąpieniem autyzmu. Wprawdzie lekarze przy każdej okazji dementują te wiadomości, jednak wielu rodziców skłania się ku argumentom przeciwników szczepionek i odmawia podawania szczepionek swoim dzieciom.

Fora internetowe dla rodziców stały się miejscem sporów przeciwników i zwolenników szczepionek. Można na nich przeczytać między innymi takie posty: „Dla rodzica, któremu zachoruje dziecko, to czy to przypadek 1:100000000, czy 1:10, nie ma znaczenia. To jego dziecko jest chore i będzie ostrzegał innych, żeby uchronić ich przed tym, co spotkało jego dziecko. Sama ledwo przeżyłam szczepienie jako niemowlę. Cud, że wszystkie powikłania się cofnęły. Od tamtej pory nie miałam ani jednego szczepienia – zakaz wpisany w książeczkę zdrowia. I żyję. Moja córka też ma zakaz szczepień jak na razie i funkcjonuje. Co lepsze, ospę przechodziła mimo szczepienia”. Albo: „Mój syn po szczepionce w wieku 1,5–2 lat dostał oczopląsu, który lekarze uparcie ignorowali. Z czasem to przewracanie oczami przerodziło się w ataki padaczki też ignorowane przez neurologów”. Można spotkać i takie głosy: „Wielu lekarzy, którzy zalecają szczepienia – własnych dzieci nie szczepi” lub „Nie podoba mi się przymusowość szczepień w tym kraju”.

Lekarze odpierają argumenty antyszczepionkowców, twierdząc, że ich zarzuty nie są poparte miarodajnymi badaniami, że szczepienia stosuje się od wielu dekad, a ich skuteczność i bezpieczeństwo są poparte rzetelnymi badaniami. Podkreślają, że wyeliminowanie przypadków zachorowania na krztusiec czy odrę to właśnie zasługa szczepień, a jeśli ich zaniechamy, choroby te szybko powrócą. Właściwie już się to dzieje – co kilka tygodni media donoszą o przypadkach śmierci z powodu powikłań wywołanych odrą czy krztuścem w USA, ale także w Europie. Dla mnie to przekonujący dowód na to, że szczepienia są naprawdę potrzebne.

Z drugiej jednak strony uważam, że w obliczu tego wszystkiego, co mówi i pisze się o szczepionkach, rodzice mają prawo mieć wątpliwości i pytać. A świętym obowiązkiem lekarzy jest cierpliwie i w przystępny sposób im odpowiadać. Podniesienie świadomości na ten temat to znacznie lepszy sposób na wzrost popularności szczepień niż urzędowe nakazy i kary.

Każde niezaszczepione dziecko w sytuacji choroby jest traktowane jako potencjalnie chore na schorzenia, których u zaszczepionego nie bierzemy pod uwagę w pierwszej kolejności. U niezaszczepionego malucha z długo utrzymującym się kaszlem (w przypadku gdy obraz kliniczny jest niejednoznaczny), myślimy również o gruźlicy, krztuścu czy zakażeniu pałeczką Haemofilus B, których nie rozważamy w pierwszej kolejności u prawidłowo uodpornionego dziecka. Dlatego niezaszczepiony maluch często poddawany jest dodatkowym badaniom radiologicznym i pobraniom krwi. Z kolei rozważając wybór antybiotyku, częściej sięgamy po te o szerszym spektrum działania, aby unieszkodliwiały także ewentualne „niewyszczepione” choroby. Z doświadczenia wiemy, że u dzieci zaszczepionych na rotawirus, krztusiec, ospę, pneumokoki czy meningokoki, nawet jeżeli choroba wystąpi, ma łagodniejszy przebieg w porównaniu z naturalnym.

Niepożądane odczyny poszczepienne (NOP) zgodnie z definicją są nieprawidłowościami stanu zdrowia, które wystąpiły w okresie 4 tygodni po podaniu szczepionki, wyjątek stanowi szczepienie BCG, gdzie okres obserwacji jest dłuższy. Z uwagi na brak precyzji w definiowaniu NOP, zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych, każdy objaw chorobowy, który pozostaje w związku czasowym ze szczepieniem (niezależnie od tego, czy pozostaje w związku przyczynowym), powinien zostać zgłoszony jako NOP. W praktyce wiemy, że tylko część z nich może mieć związek ze szczepieniem. Najczęściej wynikają one z innych przyczyn chorobowych, które ujawniają się w tym samym czasie, nieprawidłowej techniki podania czy reakcji na składniki szczepionki. A tylko niektóre są rzeczywistą reakcją organizmu na szczepienie. Reakcje poszczepienne mogą mieć różne nasilenie, od łagodnych, które nie upośledzają w znacznym stopniu funkcjonowania osoby zaszczepionej i ustępują, nie pozostawiając trwałych następstw, jak na przykład obrzęk, zaczerwienienie i ból w miejscu podania, gorączka, osłabienie, powiększenie węzłów chłonnych. Najczęściej wynikają one z prawidłowej reakcji immunologicznej na zaszczepienie. Poważne NOP powodują znaczny obrzęk, zaczerwienienie i ból w miejscu podania lub wysoką gorączkę, nie wymagają jednak hospitalizacji. Natomiast ciężkie NOP to stan zagrażający życiu, który może prowadzić do trwałego upośledzenia sprawności fizycznej, umysłowej lub zakończyć się śmiercią. Do takich odczynów zalicza się wstrząs anafilaktyczny z powodu reakcji alergicznej na składniki szczepionki, porażenie wiotkie, najczęściej po podaniu doustnej szczepionki przeciw polio (obecnie już niestosowanej w Polsce), ciężkie uogólnione zakażenia, zaburzenia ośrodkowego układu nerwowego, takie jak drgawki, ciągły płacz czy epizody wiotkości. Łagodne i poważne skutki NOP są przemijające. Ciężkie mogą pozostawić trwałe uszczerbki zdrowia.

Najczęściej rodzice są informowani o możliwości wystąpienia objawów po szczepieniu. Doświadczony pediatra, który prowadzi szczepienia, wie, jakie objawy najczęściej mogą wystąpić, i stara się przygotować opiekunów na ich ewentualne wystąpienie. Rodzice powinni wiedzieć, że gdy wystąpi gorączka, trzeba podać lek przeciwgorączkowy lub zastosować okład przeciwobrzękowy. Zdarza się, że u dziecka po szczepieniu rozwija się infekcja, jednak rzadko ma ona związek ze składnikiem szczepionki. Samo szczepienie może jednak powodować krótkotrwałe obniżenie odporności i wówczas wirusy obecne w otoczeniu mają szanse zaatakować szybciej. Każdy przypadek podejrzenia NOP lekarz zgłasza, na specjalnym formularzu, do lokalnej stacji sanitarno-epidemiolgiczej, która przeprowadza dokładną analizę samego preparatu, sposobu przeprowadzenia szczepienia i oceny objawów poszczepiennych. W Polsce w ciągu ostatnich 10 lat nie zanotowano ani jednego zgonu w następstwie niepożądanego odczynu poszczepiennego.

Tiomersal – stosowany w niektórych szczepionkach jako konserwant – jest związkiem chemicznym zawierającym etylowaną formę rtęci, o silnych właściwościach bakterio- i grzybobójczych, która w przeciwieństwie do toksycznej metylortęci jest rozpuszczalna i wydalana z organizmu. Nadal obecny jest jeszcze w niektórych wielodawkowych opakowaniach szczepionek, głównie przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi oraz w starych seriach szczepionki Euvax przeciwko WZW B. Skład szczepionek jest obecnie łatwo dostępny w internecie w charakterystyce produktu leczniczego, dlatego rodzice mogą to łatwo sprawdzić. Szczepionki skojarzone (5- i 6-walentne) Boostrix i Adacel przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi, oraz Engerix przeciwko WZW B (wirusowemu zapaleniu wątroby typu B), nie zawierają tiomersalu. Kolejnym związkiem budzącym niepokój rodziców jest bakteriostatyczny formaldehyd, dostępny w szczepionkach przeciwko polio, niektórych przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi, niektórych wysoce skojarzonych (5- i 6-walentnych), szczepionkach przeciwgrypowych oraz jednym rodzaju szczepionki przeciw WZW A (wirusowemu zapaleniu wątroby typu A). W piśmiennictwie dostępne są dane o toksycznym wpływie na zwierzęta laboratoryjne, który ujawnia się pod wpływem dawki 800 mg/kg, a dawka zawarta w szczepionce to 2 mg.

Oodstępstwie od zalecanych terminów szczepień, rekomendowanych w kalendarzu szczepień, decyduje lekarz, najczęściej na podstawie nieprawidłowości w stanie zdrowia. Najczęstszą przyczyną jest ostra infekcja gorączkowa z temperaturą powyżej 38,5 st. C lub zaostrzenie choroby przewlekłej. Ponadto odraczamy podanie szczepionki zawierającej żywe wirusy u dziecka, które otrzymało preparat krwi lub immunoglobulin, okres ten w zależności od preparatu może wynosić od 3 do 11 miesięcy. Również nie wykonujemy szczepień u dziecka, u którego po wcześniejszym podaniu tej samej szczepionki wystąpiła ciężka reakcja alergiczna. W praktyce spotykamy się również z zaleceniami specjalistów dotyczącymi odroczenia szczepienia – ze wskazań neurologicznych u pacjentów w trakcie diagnostyki poważnych zaburzeń neurologicznych oraz ze wskazań immunologa szczepienia żywymi szczepionkami u dzieci z poważnymi zaburzeniami odporności.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/anna-krysiukiewicz-fenger-katarzyna-koper-szczepic-czy-nie-szczepic/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 11 lutego 2026