Podatek Piketty’ego ma sięgnąć 10 proc. majątku najbogatszych

podatek Piketty’ego

Podatek Piketty’ego miałby objąć osoby posiadające majątek przekraczający 100 mln euro, łącząc nadzwyczajną daninę od wzrostu fortun z corocznym opodatkowaniem ich wartości. Jak opisuje „Le Figaro”, francuski ekonomista proponuje rozwiązanie znacznie dalej idące niż podatek Zucmana, a wpływy chciałby wykorzystać do zasilenia państwowego funduszu inwestycyjnego. Odwołuje się przy tym do podatku solidarności narodowej wprowadzonego po wyzwoleniu Francji w 1945 roku.

.Francja dysponuje wystarczającym bogactwem, aby zmierzyć się z kryzysem finansów publicznych, lecz musi inaczej rozłożyć ciężar jego finansowania, przekonuje Thomas Piketty. W wystąpieniu w BFMTV 15 października 2026 roku ekonomista opowiedział się za przywróceniem „impôt de solidarité nationale”, czyli podatku solidarności narodowej. Jak relacjonuje „Le Figaro”, jego propozycja obejmuje zarówno nadzwyczajne opodatkowanie wzrostu największych fortun, jak i stałą daninę majątkową, której stawka miałaby sięgać 10 proc. rocznie.

Punktem wyjścia jest zestawienie zadłużenia państwa z zasobami zgromadzonymi przez osoby prywatne. Według przytoczonych przez francuski dziennik ocen Piketty’ego dług publiczny ponownie osiąga poziomy porównywalne z okresem powojennym, natomiast majątek prywatny odpowiada około 600 proc. PKB wobec około 300 proc. w 1945 roku. Ekonomista wyprowadza z tego argument, że nadzwyczajne potrzeby państwa uzasadniają większą mobilizację prywatnego bogactwa, szczególnie jego części skupionej w rękach najzamożniejszych.

Jak miałby działać podatek Piketty’ego

Pierwszy element opisywanej propozycji to jednorazowe obciążenie wynoszące 50 proc. wzrostu majątku odnotowanego od 2017 roku, dotyczące największych fortun przekraczających próg 100 mln euro. Według rachunku przywołanego przez „Le Figaro” łączna wartość majątków objętych kalkulacją miała wzrosnąć z 200 mld do 1 bln euro w latach 2017–2026. Opodatkowanie połowy różnicy, wynoszącej 800 mld euro, dawałoby zatem teoretycznie 400 mld euro.

Ta suma jest szacunkiem przedstawianym w debacie, którego nie należy utożsamiać z potwierdzonymi wpływami budżetowymi. Wynik zależałby od ostatecznej definicji podatników i podstawy opodatkowania, sposobu wyceny aktywów oraz szczegółowych zasad rozliczenia. Sam wzrost wartości majątku również nie oznacza, że jego właściciel uzyskał równowartość tej kwoty w gotówce, ponieważ znaczną część fortun mogą stanowić udziały w przedsiębiorstwach.

Drugi element miałby charakter stały. Chodzi o coroczną daninę w wysokości 10 proc. majątku osób przekraczających próg 100 mln euro, bez wyłączeń przewidzianych w opisywanym mechanizmie. Piketty postuluje również likwidację paktu Dutreil, czyli rozwiązania zapewniającego preferencje podatkowe przy przekazywaniu przedsiębiorstw, oraz dopuszczenie możliwości regulowania zobowiązania akcjami zamiast pieniędzmi.

Warto rozróżnić tę relację od wcześniejszego wariantu. W autorskim tekście opublikowanym 20 czerwca 2026 roku w „Le Monde” Piketty wskazywał stawki 5 proc. powyżej 100 mln euro i 10 proc. powyżej miliarda, a jednorazową daninę odnosił do wzbogacenia przekraczającego 100 mln euro w latach 2017–2027.

Możliwość zapłaty akcjami jest istotną częścią całej koncepcji, ponieważ łączy opodatkowanie bogactwa ze zmianą struktury własności. Papiery wartościowe trafiałyby do państwowego funduszu, który otrzymałby aktywa pozwalające uczestniczyć w finansowaniu i ukierunkowywaniu inwestycji. Oznacza to zarazem, że wartość przejętych udziałów trzeba odróżnić od gotówki, którą budżet mógłby bezpośrednio przeznaczyć na wydatki lub spłatę zobowiązań.

Dlaczego propozycja idzie dalej niż podatek Zucmana?

Podatek Zucmana i propozycję Piketty’ego łączy próg 100 mln euro, jednak konstrukcja obu rozwiązań jest odmienna. Projekt kojarzony z Gabrielem Zucmanem zakłada minimalne roczne obciążenie odpowiadające 2 proc. wartości majątku, z uwzględnieniem określonych podatków już zapłaconych. Dodatkowe zobowiązanie miałoby uzupełniać różnicę pomiędzy tak wyznaczonym minimum a zaliczanymi na jego poczet obciążeniami.

Różnicę pokazuje przykład osoby posiadającej majątek netto o wartości 200 mln euro, która zapłaciła milion euro podatków uwzględnianych w tym mechanizmie. Dwa procent jej majątku to 4 mln euro, wobec czego dodatkowa wpłata w systemie Zucmana wynosiłaby 3 mln euro. Przy zastosowaniu stawki 10 proc. do całego majątku, zgodnie z przykładem przedstawionym przez „Le Figaro” dla propozycji Piketty’ego, roczna danina sięgałaby 20 mln euro, przed uwzględnieniem nadzwyczajnego obciążenia wzrostu fortuny.

To porównanie ilustruje skalę proponowanych obciążeń, a ostateczny rachunek wymagałby szczegółowych przepisów. U Piketty’ego opodatkowanie łączy się dodatkowo z pomysłem wyposażenia państwa w udziały przedsiębiorstw, co zwiększa znaczenie pytania o sposób zarządzania takim portfelem. Ekonomista opowiada się również za referendum oraz uwzględnianiem liczby lat zamieszkiwania we Francji przy określaniu obowiązku podatkowego.

Powojenny podatek solidarności narodowej jako punkt odniesienia

Historyczny podatek, do którego nawiązuje Piketty, ustanowiono rozporządzeniem z 15 sierpnia 1945 roku, za rządu tymczasowego kierowanego przez generała Charles’a de Gaulle’a. Za finanse odpowiadał wówczas René Pleven, a Francja potrzebowała środków na odbudowę po wojnie i okupacji. Konstrukcja obejmowała dwa odrębne elementy, opodatkowanie posiadanego majątku oraz wzbogacenia w okresie wojennym.

Pierwszy element dotyczył majątku posiadanego 4 czerwca 1945 roku, ze stawką progresywną sięgającą 20 proc. Drugi obejmował wzbogacenie między 1 stycznia 1940 roku a 4 czerwca 1945 roku, a jego najwyższa stawka wynosiła 100 proc. Odnosiła się jednak do najwyższego przedziału opodatkowania, co nie oznaczało odebrania całości majątku każdej osobie objętej daniną.

Powojenne rozwiązanie miało szerszy zakres podmiotowy niż dzisiejszy pomysł skierowany do posiadaczy największych fortun. Podatek pobierano przede wszystkim w latach 1946–1947, bez przekształcenia go w stałą coroczną daninę majątkową. Istniała przy tym możliwość rozliczenia w papierach wartościowych, a przepisy z listopada 1945 roku przewidywały przekazywanie takich aktywów do narodowych spółek inwestycyjnych, co stanowi historyczne odniesienie dla współczesnej koncepcji funduszu.

Thomas Piketty jest profesorem Paris School of Economics i dyrektorem studiów w École des hautes études en sciences sociales, a jego badania dotyczą nierówności dochodowych i majątkowych oraz polityki podatkowej. Międzynarodową rozpoznawalność przyniósł mu „Kapitał w XXI wieku”, w którym analizował historyczne mechanizmy gromadzenia i dziedziczenia bogactwa. Obecna propozycja wpisuje się w tę problematykę, przenosząc dyskusję o koncentracji majątku na grunt finansowania państwa i jego udziału w inwestycjach.

Gospodarczy wymiar francuskiej debaty przedstawialiśmy również na łamach „Wszystko co Najważniejsze”, omawiając diagnozę Jeana Peyrelevade’a dotyczącą kondycji finansów publicznych. W tamtym ujęciu na pierwszy plan wysuwają się ograniczenia budżetowe, potrzeba reform oraz warunki tworzenia kapitału, podczas gdy Piketty akcentuje możliwość większego wykorzystania już zgromadzonych fortun. Oba stanowiska pokazują znaczenie pytania o to, kto i w jaki sposób powinien finansować przyszłe zobowiązania Francji.

Propozycję należy odczytywać również w perspektywie wyborów prezydenckich we Francji w 2027 roku, ponieważ opodatkowanie największych majątków może stać się jednym z tematów sporu o przyszłą politykę gospodarczą. Jej realizacja wymagałaby jednak przełożenia deklaracji na szczegółowe rozwiązania prawne, określające między innymi wycenę aktywów, sposób płatności i zasady działania funduszu. Dla wyborców oznacza to debatę zarówno o podziale kosztów naprawy finansów publicznych, jak i o pożądanym zakresie własności państwowej.

Sebastian Nizio

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 października 2026