Romance scam, czyli oszustwo romantyczne

Oszustwa romantyczne, czyli inicjowanie relacji miłosnej w celu wyłudzania pieniędzy lub danych może być wykorzystywane przez cyberprzestępców w okresie walentynek – przyznaje ekspertka NASK Anna Kwaśnik. W 2025 r. Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości odnotowało 244 takie przypadki.
Romance scam
.W dniu 14 lutego 2026 r. przypadają walentynki. Ekspertka NASK Anna Kwaśnik przestrzega w rozmowie przed cyberprzestępcami, którzy będą starali się wykorzystać okołowalentynkową presję na poznanie nowej osoby do tzw. oszustw romantycznych. – Niestety cyberprzestępcy mogą w tym okresie próbować szczególnie często kontaktować się za pośrednictwem aplikacji randkowych, a nawet zwykłych social mediów – przyznała.
Oszustwo matrymonialne zwane również oszustwem romantycznym (romance scam) polega na inicjowaniu fałszywej relacji miłosnej w celu wyłudzenia pieniędzy lub danych. Sprawcy tych oszustw podają się za osoby, którymi nie są. Tworzą od postaw swoją internetową tożsamość.
Oszustwa matrymonialne
.Z danych Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości przekazanych NASK wynika, że 2025 r. odnotowano 244 takie przypadki. Dla porównania CBZC w 2024 r. odnotowało o 100 mniej oszustw matrymonialnych. Najwięcej pieniędzy na takich oszustwach tracą osoby po 65 roku życia, a mężczyźni częściej niż kobiety zgłaszają próby oszustwa.
– Panuje błędne przekonanie, że oszustwo romantyczne to kilka wiadomości i od razu pojawia się prośba o pieniądze. Bardzo często jest tak, że cyberprzestępcy, którzy próbują nas nakłonić do przesłania pieniędzy, budują z nami relację tygodniami, żebyśmy zakochali się w nich czy po prostu zaufali tym osobom – zaznaczyła ekspertka. Robią to przede wszystkim po to, wyjaśniła, żeby wzbudzić w odbiorcach zaufanie i zbliżyć ich do siebie. Przez to są oni potem bardziej podatni na wykorzystanie, np. pod pretekstem udzielenia pomocy.
Według Kwaśnik największym problemem jest to, że cyberprzestępcy zaczęli tworzyć fałszywe profile z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, która np. generuje ich wizerunek. Zauważyła również, że wiadomości oszustów są coraz lepiej przygotowane. – Jeszcze kilka lat temu, gdy dostawaliśmy maila od „amerykańskiego żołnierza”, niemalże na pierwszy rzut oka widzieliśmy, że coś tu jest nie tak – zwróciła uwagę. Wiadomości od takiej osoby zawierały np. błędy językowe. Obecnie są jednak coraz bardziej spójne z profilem osoby, za którą oszust się podaje.
Jakie techniki manipulacji stosują oszuści romantyczni?
.Oszuści romantyczni wykorzystują różne techniki manipulacji. Jedną z nich jest zdobycie zaufania ofiary poprzez wykreowanie obrazu osoby wyjątkowej, z bogatym doświadczeniem osobistym i zawodowym, ale jednocześnie znajdującej się w trudnej sytuacji życiowej. Przestępcy kreujący fałszywą tożsamość mają na celu zdobycie zaufania i współczucia u ofiary poprzez budowanie wokół siebie aury szlachetności i tajemniczości. Po nawiązaniu silniejszej więzi zaczynają prosić o pieniądze na niespodziewane potrzeby, a po ich otrzymaniu znikają.
W ten sposób mieszkanka powiatu starogardzkiego miała stracić 240 tys. zł. Z komunikatu policji z sierpnia ub.r. wynika, że kobieta uwierzyła oszustowi podającemu się za „niemieckiego biznesmena”, który miał przebywać w Dubaju i pracować nad dużym projektem, na którego dokończenie potrzebował dodatkowych finansów. Relacja rozpoczęła się na portalu randkowym, a mężczyzna miał deklarować ofierze, że mieszka w Gdańsku. Jednak, by powrócić do Polski, potrzebuje pieniędzy na ukończenie projektu.
Z kolei w lipcu 2025 roku od 60-latki z Wodzisławia Śląskiego oszust podający się za „górnika na kontrakcie w Kambodży” wyłudził 60 tys. zł. Relacje z kobietą miał nawiązać przez media społecznościowe. Po zdobyciu jej zaufania prośby finansowe motywował koniecznością rozliczenia się z życia w Kambodży. Dzięki czemu miał mieć możliwość przejścia na wcześniejszą, wysoką emeryturę.
Kolejne, popularne na portalach randkowych oszustwo to tzw. romance baiting. Polega on na proponowaniu inwestycji w rzekomo bezpieczne i dochodowe instrumenty finansowe. Oszuści mogą początkowo uwiarygadniać dochodowość inwestycji poprzez stworzenie możliwości uzyskania niewielkich zysków. Jednak po wpłaceniu przez ofiarę większej sumy znikają.
Wyłudzenie materiałów intymnych
.W ten sposób 10 tys. zł miał stracić 29-latek, który zgłosił się 9 lutego 2026 r. do Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach. Mężczyzna po wejściu w relację z kobietą przez portal randkowy był zachęcany do zarabiania pieniędzy poprzez inwestycje. Postępując zgodnie z instrukcjami przekazywanymi przez osoby podające się za „analityków inwestycyjnych”, wykonał kilka przelewów i płatności kartą. Na fałszywej platformie inwestycyjnej miał widzieć wzrost zgromadzonych środków. Jednak po nieudanej próbie wypłacenia pieniędzy zaczął sprawdzać informacje o stronie internetowej i natrafił na liczne ostrzeżenia wskazujące, że ma do czynienia z oszustwem.
Trzecia forma oszustw ma na celu wyłudzenie materiałów intymnych. Przestępcy zdobywają u ofiary zaufanie, po czym zachęcają ją do wysyłania intymnych zdjęć i filmów. Ma to być np. odwzajemnienie gestu, na który zdecydował się oszust, wysyłając wcześniej rzekomo swoje zdjęcia. Po uzyskaniu od ofiary takich materiałów przestępcy używają ich do szantażu – grożą np. ujawnieniem przesłanych zdjęć w przypadku niespełnienia ich żądań finansowych.
15 stycznia mieszkaniec powiatu myślenickiego zgłosił się na policję po tym, jak niemal padł ofiarą takiego szantażu. Za pośrednictwem portalu randkowego miał poznać kobietę podającą się za Filipinkę. Po przejściu na zewnętrzny komunikator internetowy pod wpływem namów miał przesyłać nagie zdjęcia. Osoba podająca się za kobietę okazała się w rzeczywistości mężczyzną, który wykorzystał zdobyte materiały do próby szantażu i wyłudzenia pieniędzy. Mężczyzna nie uległ szantażowi i zgłosił sprawę.
Jak weryfikować to kiedy mamy do czynienia z oszustwem?
.Ekspertka NASK tłumaczy, jak weryfikować to, czy mamy do czynienia z oszustem. – Dobrą praktyką jest sprawdzenie, czy zdjęcia, które ma na profilu podejrzana przez nas osoba, nie zostały skradzione z innych profili lub wytworzone przez sztuczną inteligencję. Warto też sprawdzić, czy taka osoba ma jakieś media społecznościowe lub, czy możemy znaleźć o niej jakieś informacje w sieci – wyjaśniła Kwaśnik.
Według niej podejrzany może być również tzw. love bombing, czyli szybkie wyznania miłosne i zasypywanie komplementami mimo krótkiej znajomości. – Na pewno wszelkiego rodzaju rozmowy na temat pieniędzy, prośby o ich przekazanie, zachęcanie do zainwestowania w kryptowaluty lub fundusze inwestycyjne powinny wzbudzić w odbiorcach podejrzenia – zaznaczyła. Również unikanie rozmów telefonicznych i wideo powinno – według ekspertki – być sygnałem ostrzegawczym.
Kwaśnik podkreśliła, że tego typu oszustwa trzeba zawsze zgłaszać policji, mimo ewentualnego wstydu. – Jeśli będziemy częściej ostrzegać o tego rodzaju oszustwach i o nich mówić, pokazywać skalę, to być może cyberprzestępcy będą mieli świadomość, że nie są nieuchwytni – powiedziała.
Miłość stała się stanem odświętnym, luksusem, na który nie wszystkich stać
.Język dobrze pokazuje pewne tendencje w naszym myśleniu, także myśleniu o miłości. Niezbyt chętnie i rzadko rozmawiamy o wartościach, a szczególnie o tych wyższych, choć to one decydują o wielu naszych wyborach – pisze prof. Anna CEGIEŁA.
Omiłości rozmawiamy rzadko, mimo że jest potrzebna jak powietrze. Z jednej strony to dobrze, bo fatalnie byłoby zagadać to uczucie i je zbanalizować, uczynić z niego sprawę publiczną, jak z seksu, o którym mówi się niemal jak o sporcie i o wiele za często. A jest ona sprawą delikatną i prywatną.
Z drugiej strony, jeśli nie mówimy o miłości, to zapewne znaczy, że nie myślimy o niej tyle, ile powinniśmy, nie poświęcamy jej dość czasu, nie zdobywamy się na refleksję. To na pewno jakiś syndrom współczesności. Musimy być zaradni, odnosić sukcesy. A miarą życiowego sukcesu są pozycja i pieniądze, a więc wartości pragmatyczne. Miłość wymaga bezinteresowności, poświęcania czasu komuś, kogo kochamy, odpowiedzialności za niego, czułości, wyrozumiałości i także odpowiednich słów – delikatnych, czułych, cierpliwych, przemyślanych. W pogoni głównie za stabilizacją materialną tracimy zdolność odpowiedzialności i bezinteresowności. Uczymy się walczyć o swoje, a nie kochać drugiego człowieka. Nie zdobywamy się na refleksję nad stanem własnych uczuć, bo może odkrylibyśmy, że nie jesteśmy zdolni do miłości. Dużo łatwiej zadowolić się czymś chwilowym – fascynacją, oczarowaniem, pociągiem fizycznym. Gorzej, jeśli stają się one podstawą związku. Potem na Facebooku widzimy zmianę statusu – w środę: „Jestem w związku z…”, a w sobotę: „Wolny!”. O odpowiedzialności za drugą osobę nie ma mowy. Zresztą współczesny człowiek unika w ogóle odpowiedzialności. Być może wynika to z małego poczucia sprawczości.
Zjawiskiem jeszcze smutniejszym jest sposób szukania partnerów na różnych portalach, tak jak szuka się innych towarów. Rozczarowania bywają bolesne – drugi człowiek to nie produkt.
Ciekawe, że wśród wartości deklarowanych przez Polaków miłość nie jest najważniejsza, choć mieści się w pierwszej dziesiątce. Wyprzedzają ją zdrowie, rodzina i szczęście rodzinne, a często też uczciwość, poczucie stabilizacji, poczucie bycia potrzebnym, szacunek innych ludzi. Miłość jest mniej ważna dla mężczyzn – znajduje się na piątym miejscu – po pieniądzach i pracy zawodowej, czyli po tym, co daje konkretne możliwości życiowe. Kobietom zależy na niej bardziej – wymieniają ją już na trzecim miejscu (zaraz po zdrowiu i rodzinie). Chętniej także słuchają o miłości. A nie wszyscy chcą o niej mówić. Pewnie z obawy, że źle wypadną, albo ze strachu przed zobowiązaniem.
.Język dobrze pokazuje pewne tendencje w naszym myśleniu, także myśleniu o miłości. Niezbyt chętnie i rzadko rozmawiamy o wartościach, a szczególnie o tych wyższych, choć to one decydują o wielu naszych wyborach. Powoli zapominamy, czym te wartości są, na czym polega ich realizacja, czym różni się ona od deklaracji. Tak też bywa z miłością. Pod tym względem hojna jest tylko poezja i to ona znajduje te właściwe słowa.
PAP/MJ



