Rzeka Ural znika

Rzeka Ural, niezmiernie ważna dla życia ludzi w zachodnim Kazachstanie, staje się coraz płytsza, a jej ekosystem ulega degradacji. Naukowcy i aktywiści ostrzegają, że bez zmian w gospodarce wodnej na poziomie ustawowym fauna w Uralu może wymrzeć – informuje portal Radia Swoboda.

„Od dawna nie pijemy już wody z Uralu”

.Rzeka Ural (polska nazwa rzeki wzięła się z języka rosyjskiego; po kazachsku nosi ona nazwę Żajyk) to jedna z najdłuższych rzek Eurazji. Zaczyna swój bieg w rosyjskiej Baszkirii i uchodzi do Morza Kaspijskiego w obwodzie atyrauskim na zachodzie Kazachstanu. Liczy ok. 2428 km długości, jest rzeką transgraniczną, a jej bieg na długim odcinku wyznacza umowną granicę pomiędzy Europą i Azją.

Rzeka stoi dziś w obliczu głębokiego kryzysu ekologicznego z powodu gwałtownego obniżania się poziomu wody, zanieczyszczenia substancjami toksycznymi i ludzkiej ingerencji w przebieg jej koryta.

W górnym biegu rzeki na terytorium Rosji wiele wody zatrzymują zapory i zbiorniki retencyjne. Największy z nich – Zalew Irikliński – zatrzymuje wodę, która powinna zalać wiosną w sposób naturalny leżące dalej tereny. Na skutek tego w środkowym i dolnym biegu, zwłaszcza na obszarze Kazachstanu, poziom wody spada, a nurt słabnie. Tam, gdzie kiedyś prąd wodny w naturalny sposób oczyszczał koryto, dziś zalega stojąca woda, w której brakuje tlenu, co prowadzi do śmierci ryb, rozwoju patogenów i zarastania dna.

W rzece regularnie wykrywa się substancje ropopochodne, metale ciężkie i toksyczne związki, które mogą kumulować się w osadach i organizmach żywych.

Międzynarodowa koalicja ekologiczna „Rzeki bez granic”, powołując się na prace rosyjskich biologów, Oksany Nikitiny i Aleksieja Kosołapowa, zwraca uwagę na spadek bioróżnorodności tej rzeki.

„W środkowym biegu Uralu różnorodność fitoplanktonu spadła o 35 gatunków, zmniejszyła się liczba ryb handlowych: karpia, leszcza, okonia i szczupaka. Najbardziej dramatyczna sytuacja dotyczy jesiotrowatych — w dolnym biegu utracono około 90 proc. miejsc tarła z powodu zamulenia i zanieczyszczenia dna” – zaalarmowali działacze tej organizacji.

Aktywistka ekologiczna z Uralska (stolica obwodu zachodniokazachstańskiego) Zlata Udowiczenko od wielu lat zajmuje się problemami Uralu. Regularnie porównuje dane dotyczące jakości wody z wynikami z poprzednich okresów i nie dostrzega żadnych zmian na lepsze.

— Od dawna nie pijemy już wody z Uralu, chociaż mój tata ma zdjęcie z dzieciństwa (dziś mało kto by w to uwierzył), na którym jako zupełnie małe dziecko leży na brzuchu i pije wodę prosto z rzeki — opowiadała.

Rzeka Ural. Coraz bardziej zanieczyszczona

.Zdaniem Udowiczenko w obwodzie zachodniokazachstańskim ogromne szkody wyrządza Uralowi eksploatacja wyrobisk na jego brzegach, gdzie wydobywa się piasek i żwir. Prowadzi to do naruszenia koryta rzeki, zwiększonego parowania wody, a w konsekwencji do jej spłycania. Podobnie negatywny wpływ ma ograniczanie lasów łęgowych, które pomagają rzece zatrzymywać wilgoć.

Aktywistka zwraca uwagę, że na Uralu i jego dopływach istnieje wiele niekontrolowanych tam i zapór, a Kazwodchoz — instytucja regulująca gospodarkę wodną w kraju — opiera się wyłącznie na danych przekazywanych dobrowolnie. Innymi słowy, rolnicy po prostu nie informują o stawianych przez siebie zaporach.

Udowiczenko twierdzi, że państwo nie interesuje się zanieczyszczeniem Uralu oraz powodowanymi przez ludzi zmianami jego koryta. Od lat monitoruje stan Uralu i mówi, że jeśli obecne trendy będą nadal trwać i nie zostaną uwzględnione nowe naukowe dane w dotyczących wody umowach między Rosją i Kazachstanem, poziom rzeki na stałe pozostanie niski i będzie ona ulegać dalszej degradacji.

Lasy i woda. Próba odpowiedzi

.Na ile lasy mogą zatrzymywać wodę opadową, zależy od ich rodzaju, struktury oraz sposobu zarządzania nimi – pisze Andrzej TALARCZYK.

Przy okazji powodzi na Dolnym Śląsku w mediach społecznościowych pojawiła się narracja o tym, jakoby gospodarka prowadzona w tamtejszych lasach górskich była jednym z czynników, które zwiększyły rozmiar katastrofy czy nawet bezpośrednio ją spowodowały. Przy czym „gospodarka” jest tu eufemizmem, w rzeczywistości mogliśmy przeczytać: „wycinanie lasów”, „rabunkowa gospodarka”, „rzeź drzew” itp.

Temat stał się jednym z frontów wojny politycznej toczonej w mediach społecznościowych. Niedawno jednak podobne tezy usłyszałem w niedzielnej dyskusji na Kanale Zero z ust doświadczonych dziennikarzy, którzy traktowali je jak niewymagający dowodzenia pewnik. No więc jak to jest z lasami i wodą w Sudetach Zachodnich?

Dzisiejszy wygląd lasów w Sudetach Zachodnich jest konsekwencją ich złożonej historii. Pierwotnie rósł tu las mieszany z przewagą gatunków liściastych. Na przełomie XIX i XX w. ówcześni niemieccy właściciele tych gruntów sadzili na nich świerki, które w ówczesnych uwarunkowaniach gospodarczych dawały nadzieję na szybki zysk (oczywiście w skali czasowej leśnictwa, czyli po jakichś 70 latach). W dodatku często sprowadzano nasiona z odległych rejonów nizinnych (np. z Niderlandów), z których wyrastały drzewa niedostosowane do sudeckiego klimatu. W tej chwili te drzewostany mają ponad sto lat i zamierają.

Szczególnie przejmującą ilustracją tego problemu była katastrofa ekologiczna, jaka miała miejsce w latach 80. ubiegłego wieku. Na niedostosowane monokultury świerkowe zaczęły opadać tzw. kwaśne deszcze wywołane intensywną industrializacją w PRL, Czechosłowacji i NRD. Doprowadziło to do zamarcia 39 proc. wszystkich lasów w Górach Izerskich.

Leśnicy w innych obszarach Sudetów Zachodnich cały czas mierzą się z tym dziedzictwem historycznym, zamieniając dożywające swoich dni drzewostany świerkowe na bardziej naturalne lasy mieszane jodłowo-bukowo-jaworowe. Turyści, widząc często wycięte świerki i pozostałe po nich tereny, mogą mieć wrażenie, że dzieje się tu coś nietypowego. I w pewnym sensie mają rację, tylko, że nie jest to „rabunkowa gospodarka leśna”, jak chcieliby niektórzy ekoaktywiści, lecz planowa przebudowa, która zapewni tu obecność lasów dla następnych pokoleń.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/andrzej-talarczyk-lasy-i-woda/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 7 lutego 2026