Szymon Hołownia powinien pozostać marszałkiem Sejmu [Jarosław Kaczyński]

Jak ocenił w dniu 29 lipca prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, Szymon Hołownia powinien pozostać marszałkiem Sejmu. Szymon Hołownia nie opóźniając zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta wypełnił swoje zasadnicze obowiązki, dlatego dalej powinien być marszałkiem Sejmu – stwierdził prezes PiS. Dodał, że jego krytyczny stosunek do Szymona Hołowni nieco się zmienił, ale to „w dalszym ciągu człowiek tamtej strony”.
Szymon Hołownia powinien pozostać marszałkiem
.W dniu 25 lipca Szymon Hołownia powiedział w Polsat News, że wielokrotnie sugerowano mu, aby opóźnił zaprzysiężenie Karola Nawrockiego na prezydenta RP i dokonał w ten sposób „zamachu stanu”. Pytany, kto składał mu te propozycje, mówił o ludziach, którym „nie podobał się wynik wyborów prezydenckich”. Jak ocenił w dniu 29 lipca prezes PiS, w związku z taką słuszną postawą, Szymon Hołownia powinien pozostać marszałkiem Sejmu.
Jarosław Kaczyński w dniu 29 lipca na konferencji prasowej był pytany o swój stosunek do wypowiedzi Szymona Hołowni, i o to, czy w związku z tymi słowami powinien on dalej pełnić funkcję marszałka Sejmu. – Uważam, że właśnie w tej sytuacji, w której (Szymon Hołownia) wypełnił swoje zasadnicze obowiązki, to tym marszałkiem powinien nadal być – odpowiedział szef PiS, nawiązując do tego, że Szymon Hołownia nie uległ naciskom w sprawie opóźnienia zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. Jarosław Kaczyński zaznaczył jednocześnie, że to nie on decyduje czy Szymon Hołownia nadal pozostanie marszałkiem. Według umowy koalicyjnej zawartej na początku kadencji, w jej połowie na stanowisku marszałka Sejmu Szymona Hołownię miałby zastąpić współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty.
W dniu 26 lipca Szymon Hołownia tłumaczył, że sformułowania „zamach stanu” użył nie w znaczeniu prawnym, tylko w znaczeniu politycznej diagnozy. „Widzę, że jest potrzeba, więc wyjaśniam, że sformułowania »zamach stanu« użyłem we wczorajszym »Gościu Wydarzeń«, podobnie jak wielokrotnie wcześniej, nie w znaczeniu prawnym – co zresztą w rozmowie zostało wyraźnie podkreślone – a politycznej diagnozy, opisu sytuacji, w której dochodzi do poważnej destabilizacji państwa i podważenia zasad demokracji” – napisał na Facebooku lider Polski 2050.
To dalej człowiek drugiej strony – Jarosław Kaczyński o Szymonie Hołowni
.Działania w tej sprawie podjął także, już 29 lipca rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba, który przekazał, że w najbliższych dniach lub tygodniach planowane jest przesłuchanie marszałka Sejmu w charakterze świadka ws. jego słów o „zamachu stanu”. Prok. Piotr Antoni Skiba poinformował, że wniosek do prokuratury w sprawie słów marszałka skierował mec. Bartosz Lewandowski.
Podczas konferencji Jarosław Kaczyński przyznał też, że jego stosunek do marszałka Sejmu był „krytyczny”, ale po dwóch rozmowach nieco się on zmienił. „Oczywiście to jest w dalszym ciągu człowiek tamtej strony, ja to też biorę pod uwagę” – zaznaczył prezes PiS i zapewnił, że jest to wyłącznie zmiana jego nastawienia do marszałka Sejmu, a nie traktowanie go jak człowieka, który stoi po ich „dobrej, patriotycznej stronie”. „Tego nie mogę o nim powiedzieć” – dodał.
Spotkanie w mieszkaniu Adama Bielana
.Na początku lipca media podały, że marszałek Szymon Hołownia odwiedził w prywatnym mieszkaniu jednego z europosłów Prawa i Sprawiedliwości – Adama Bielana. Do mieszkania Adama Bielana – jak ustaliły media – przyjechał m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński. Według medialnych doniesień jednym z uczestników spotkania był również Michał Kamiński.
Kilka dni później na konferencji prasowej Szymon Hołownia oświadczył, że ani on, ani jego partia, nie prowadzi żadnych rozmów o innej koalicji niż ta, której obecnie jest częścią. Zaprzeczył też, jakoby na spotkaniu u Adama Bielana była omawiana kwestia tego, by pozostał marszałkiem Sejmu do końca kadencji. Lider Polski 2050 przyznał też, że miejsce spotkania z politykami PiS było błędem. Z jego wypowiedzi wynika, że kilka tygodni wcześniej doszło do podobnych rozmów z politykami PiS.
Historia wyborów Polaków
.Pierwszym w dziejach Polski prezydentem został Gabriel Narutowicz. Konstytucja marcowa nie przewidywała powszechnych wyborów prezydenckich – wyboru dokonywało Zgromadzenie Narodowe i to przed tym gremium prezydent Gabriel Narutowicz złożył przysięgę 11 grudnia 1922 r. Jego śmierć z rąk zamachowca spowodowała konieczność wyboru następcy już po kilku dniach. Został nim Stanisław Wojciechowski, który został zaprzysiężony w budynku Sejmu 20 grudnia 1922 r. Jednak także jego kadencja nie trwała jednak pełnej kadencji, a więc wówczas siedmiu lat. Przewrót majowy sprawił, że ustąpił ze stanowiska.
Następcą Stanisława Wojciechowskiego został Ignacy Mościcki – przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym złożył 4 czerwca 1926 r., tym razem zaprzysiężenie Prezydenta RP odbyło się w Zamku Królewskim w Warszawie. Wybrany przez Zgromadzenie Narodowe na kolejną kadencję swą drugą przysięgę Ignacy Mościcki złożył na Zamku 9 maja 1933 r. Jego następca objął swą funkcję na podstawie przepisów konstytucji kwietniowej. Nakazywała ona prezydentowi w razie wybuchu wojny wyznaczenie następcy na wypadek opróżnienia urzędu. Spośród wskazanych przez prezydenta kandydatów ostatecznie przysięgę prezydencką złożył Władysław Raczkiewicz. Odbyło się to w Paryżu w dniu 30 września 1939 r., jednocześnie w tym dniu z urzędu ustąpił Ignacy Mościcki.
Władysław Raczkiewicz sprawował urząd Prezydenta RP do śmierci w dniu 6 czerwca 1947 r. Dwa lata wcześniej, 5 lipca 1945 r., na skutek postanowień konferencji jałtańskiej Rząd RP na uchodźstwie stracił uznanie międzynarodowe, a za oficjalne przedstawicielstwo państwa polskiego uznano marionetkowy Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej podporządkowany Sowietom. W tym samym roku w sfałszowanych wyborach wyłoniono w Polsce Sejm Ustawodawczy, który powołał na stanowisko Prezydenta RP Bolesława Bieruta (5 lutego 1974 r.) . Uczyniono to na mocy uchwalonej wówczas specjalnej ustawy o wyborze Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Sejm miał wyłonić głowę państwa na siedmioletnią kadencję większością 2/3 głosów. Bolesław Bierut, oficjalnie jako kandydat bezpartyjny, a w praktyce marionetka Stalina, bez trudu uzyskał wymagane poparcie. Funkcję głowy państwa formalnie sprawował do 1952 r., kiedy nowo uchwalona Konstytucja PRL zniosła urząd Prezydenta RP i zastąpiła go kolegialną Radą Państwa.
.Mimo utraty uznania międzynarodowego zarówno Prezydent, jak i Rząd RP na uchodźstwie nie zaprzestali swojej działalności. Jeszcze przed śmiercią Władysław Raczkiewicz nominował na swojego następcę Augusta Zaleskiego. Spowodowało to rozłam wśród środowisk emigracyjnych, ponieważ zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami funkcję Prezydenta RP miał objąć Tomasz Arciszewski. Konflikt pogłębił się w 1954 r., kiedy August Zaleski postanowił nie składać urzędu mimo upływu siedmioletniej kadencji. Funkcję Prezydenta RP pełnił aż do śmierci w 1972 r., łamiąc w ten sposób postanowienia wciąż obowiązującej Konstytucji kwietniowej.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/patryk-palka-historia-wyborow-prezydenckich-w-polsce/
PAP/MJ