Unia Europejska i media straciły 7 procent zaufania w ciągu roku, rząd 11 proc. [CBOS]

W stosunkach z innymi trzeba być bardzo ostrożnym – uważa tak 75 proc. uczestników badania przeprowadzonego przez CBOS w lutym 2026 roku. Zdanie odmienne ma 22 proc. Jak podaje CBOS od 2002 r. opinie na ten temat zmieniły się nieznacznie. W porównaniu z badaniem z 2024 roku spadek zaufania odnotowały Unia Europejska i media.
Unia Europejska i media z coraz gorszym poziomem zaufania
.Uczestnicy badania zapytani zostali, jaka opinia dotycząca życia społecznego jest bliższa ich poglądom: „Ogólnie rzecz biorąc, większości ludzi można ufać” czy „W stosunkach z innymi trzeba być bardzo ostrożnym”. Odpowiedź pierwszą wskazało 22 proc. ankietowanych, a drugą – 75 proc. W poprzedniej edycji badania w 2024 r. odpowiedź pierwszą wskazało 24 proc., a drugą – 73 proc. W 2022 r. było to odpowiednio: 19 proc. i 77 proc., w 2020 r. – 22 proc. i 76 proc., w 2018 r. – 22 proc. i 76 proc., a w 2016 r. – 23 proc. i 74 proc.
Z kolei na pytanie o nastawienie do nieznajomych spotykanych w różnych życiowych sytuacjach 34 proc. odpowiedziało, iż odnosi się do nich z ufnością, w tym 32 proc. „raczej ma zaufanie”, a 2 proc. „zdecydowanie ma zaufanie”. 56 proc. nie ufa nieznajomym, w tym 11 proc. traktuje osoby spotkane po raz pierwszy bardzo nieufnie, a 45 proc. raczej nieufnie. 11 proc. nie ma zdania na ten temat.
„Niezmiennie od 2006 roku – od kiedy pytamy o tę kwestię – wśród Polaków częściej widoczny jest brak zaufania aniżeli postawa oparta na otwartości” – podaje CBOS. W 2024 r. zaufanie wobec nieznajomych też deklarowało 34 proc. badanych, a jego brak 56 proc., w 2022 r. – odpowiednio: 30 proc. i 58 proc.
Jakie instytucje cieszą się największym zaufaniem Polaków?
.Lepiej niż podczas poprzedniego badania wygląda obecnie wskaźnik zaufania w obszarze biznesu. W lutym tego roku 39 proc. badanych odpowiedziało, że „zaufanie do partnerów w interesach na ogół się opłaca” (wzrost o 5 punktów procentowych w stosunku do 2024 r.), co – jak zaznacza CBOS – jest najwyższym wynikiem w historii badania. 32 proc. (spadek o 7 pkt. proc.) uważa, że zaufanie do partnerów w interesach „na ogół się źle kończy”. W badaniu pytano też o zaufanie do instytucji państwowych.
Wynika z niego, że największym zaufaniem cieszą się instytucje związane z bezpieczeństwem. 83 proc. ankietowanych ma zaufanie do wojska (nieufność – 10 proc.). Kolejne miejsce w rankingu z zaufaniem 71 proc. respondentów zajmuje policja (nieufność – 21 proc.). Bardzo podobnym poziomem zaufania badani darzą NATO – 70 proc. (nieufność 17 proc.) oraz władze lokalne – 69 proc. (nieufność – 22 proc.). Zaufanie do urzędników i administracji publicznej deklaruje 60 proc. (nieufność – 30 proc.), do Rzecznika Praw Obywatelskich – 58 proc. (nieufność – 16 proc.), do Unii Europejskiej – 48 proc. (nieufność – 43 proc.).
Spadek zaufania do Unii Europejskiej i mediów
.W stosunku do pozostałych badanych instytucji i organizacji przeważającym nastawieniem jest nieufność. W przypadku prezydenta bardzo podobny jest poziom zaufania – deklaruje go 46 proc. oraz nieufności – wyraża go 47 proc. Zaufanie do sądów deklaruje 37 proc. ankietowanych, a nieufność – 51 proc. Zaufanie do Sejmu i Senatu oraz rządu wyraża po 32 proc. badanych, zaś nieufność – odpowiednio 59 proc. i 61 proc. Zaufanie do mediów ma 27 proc, a nieufność wyraża 59 proc. Zaufanie do Trybunału Konstytucyjnego ma 21 proc. badanych, a nieufność wyraża – 61 proc. Zaufanie do partii politycznych ma 19 proc., a nieufność – 70 proc.
W porównaniu z badaniem z 2024 roku nastąpił spadek zaufania do większości instytucji państwowych. Najwięcej straciły rząd i NATO (spadki po 11 pkt. proc.), Sejm i Senat (spadek o 9 pkt.), UE i media (spadki po 7 pkt.) oraz partie polityczne (spadek o 6 pkt.). Wyjątek stanowi urząd prezydenta – odnotowano wzrost zaufania o 6 punktów procentowych, a także Trybunał Konstytucyjny – badanie pokazało identyczny poziom zaufania jak w 2024 r.
Badanie zrealizowano od 5 do 16 lutego 2026 r. na próbie liczącej 967 pełnoletnich mieszkańców Polski, wylosowanej z rejestru PESEL. Każdy respondent wybierał samodzielnie jedną z metod badania: 60,2 proc. wybrało wywiad bezpośredni z udziałem ankietera (metoda CAPI), 24,1 proc. – wywiad telefoniczny po skontaktowaniu się z ankieterem CBOS (CATI), 15,7 proc. – samodzielne wypełnienie ankiety internetowej (CAWI). We wszystkich trzech przypadkach ankieta miała taki sam zestaw pytań i strukturę.
Polityczna gra w zaufanie
.Politycy tkwią w biznesie, w którym towarem jest nadzieja. Nadzieja ta wiąże się z przekonywaniem ludzi, że to właśnie ten konkretny polityk lub tylko ta partia gwarantuje skuteczne zarządzanie bezpieczeństwem narodowym, stabilność społeczną i wzrost gospodarczy kraju – pisze prof. Wojciech CWALINA
Encyklopedycznym celem polityki i polityków w systemach demokratycznych jest podejmowanie wysiłków i działań, które zaspokoją potrzeby i oczekiwania obywateli oraz będą powodować stały wzrost ich jakości życia. Gdy patrzymy na polską arenę polityczną, wzniosłe ideały demokracji często przesłania jednak kurtyna cynizmu. Kurtyna ta, można odnieść takie wrażenie, gęstnieje z roku na rok, jeśli nie z tygodnia na tydzień. I nie jest to zjawisko, które pojawiło się „właśnie teraz”. Narasta ono praktycznie od początku wyzwolenia się Polski z ustroju komunistycznego i pierwszego kontaktu z „demokracją naprawdę”.
Jeśli jednak uda się, przynajmniej na chwilę, uchylić tę zasłonę, to okazuje się, że wielu polityków jest bezgranicznie przekonanych, że służy społeczeństwu. Że w zasadzie są „nonprofitową” odmianą dostawców usług dla tych, którzy je zamówili, głosując na nich w wyborach. Cynizm, zwątpienie i agresja po stronie obywateli mają więc swoje źródła po części w naszej bezrefleksyjności przy urnie wyborczej. Niezmiennie głównym celem wyborów jest wyłonienie przez społeczeństwo swoich reprezentantów, którzy będą prowadzić politykę najbardziej przez nie pożądaną. Osiągnięcie tego celu wymaga spełnienia dwóch minimalnych warunków.
Po pierwsze, obywatele muszą wiedzieć, czego pragną. Muszą mieć poglądy polityczne i preferencje dotyczące poszczególnych sposobów realizacji swoich oczekiwań i potrzeb – tego, kto i jak je zaspokoi. Po drugie, politycy muszą mieć propozycje zgodne z oczekiwaniami obywateli, przekonać wyborców, że są w stanie je zrealizować – i… zrealizować je. Stwierdzenie, że „politycy są źli”, jest zatem tylko wierzchnią warstwą obrazu. Pod nią kryje się druga, głębsza: to my ich namaszczamy do sprawowania rządów.
.Wielu z nas rzadko, jeśli w ogóle, zastanawia się, co to znaczy, że polityk, na którego głosujemy, będzie naszym „reprezentantem”. Po prostu – są wybory, są kandydaci, więc głosuję (lub nie). Jednak akt oddania przeze mnie głosu na daną osobę oznacza, że jestem gotów scedować na nią prawo do zarządzania moją wolnością. Brzmi to górnolotnie, ale warto przesadzić, aby uchwycić wagę głosowania. Poparcie konkretnego kandydata to jakby powiedzenie mu: „Przekazuję w Twoje ręce decydowanie w moim imieniu w sprawach istotnych dla mojego życia, dla życia moich najbliższych i całego społeczeństwa”. Można to wyrazić jeszcze bardziej obrazowo, tak jak uczynił to amerykański politolog Richard Fenno: „Jestem skłonny oddać siebie w Twoje ręce. Wiem, że możesz mnie zranić, chociaż nie wiem, kiedy może się to zdarzyć. Zakładam jednak, że nie zranisz mnie, i nie będę niepokoić się Twoim zachowaniem”. Oddanie głosu jest wyrazem naszego zaufania do danego polityka i – pośrednio – jego partyjnych kolegów.
PAP/MJ



