„Wielki Deal” USA i Japonii

Prezydent USA Donald Trump ogłosił, że Japonia zainwestuje w projekty dotyczące energii i minerałów krytycznych w Teksasie, Ohio i Georgii. To pierwsze japońskie inwestycje w USA w ramach zawartej w 2025 roku dwustronnej umowy handlowej.
„Wielki Deal” USA i Japonii
.„Nasza OGROMNA umowa handlowa z Japonią właśnie wystartowała!” – napisał Donald Trump w dniu 17 lutego 2026 r. w swojej sieci społecznościowej Truth Social. Przypomniał, że Japonia w ramach tego porozumienia zobowiązała się do poczynienia inwestycji w USA w wysokości 550 mld dolarów. Ogłoszone przez niego projekty to pierwsze z tych inwestycji.
Japończycy mają zainwestować w trzy projekty: dotyczący ropy i gazu w Teksasie, wytwarzania energii w Ohio i minerałów krytycznych w Georgii. „Skala tych projektów jest ogromna i nie mogłyby do nich dojść bez jednego wyjątkowego słowa: CŁA” – dodał prezydent USA.
W Ohio ma zostać otwarta elektrownia gazowa, która – jak przekonywał Donald Trump – będzie największą w historii. Obiekt infrastruktury LNG, który ma powstać w Teksasie, ma zwiększyć amerykański eksport oraz „zwiększyć dominację energetyczną” USA, zaś inwestycja dotycząca minerałów krytycznych w Georgii „zakończy głupie” uzależnienie USA od zagranicznych zasobów – wymieniał prezydent.
Największa elektrownia gazowa w historii USA
.Administracja Donalda Trumpa przekazała, że wartość projektów szacowana jest na 36 mld dol. Nie wiadomo, jaką część tej sumy ma pokryć Japonia i na jakich zasadach – zauważa Reuters. Howard Lutnick, minister handlu, powiadomił, że główna inwestycja, czyli elektrownia gazowa o wartości 33 miliardów dolarów, będzie największym tego typu obiektem w historii Stanów Zjednoczonych. Elektrownia w Ohio ma wytwarzać 9,2 gigawatów energii elektrycznej rocznie.
Minister przekazał też, że w Teksasie ma powstać terminal służący do eksportu ropy naftowej. W przeciwieństwie do komunikatu Donalda Trumpa, Howard Lutnick nie wspomniał o LNG. Dodał też, że w Georgii ma być otwarty zakład produkcji syntetycznych diamentów przemysłowych. Ma on w stu procentach zaspokoić zapotrzebowanie w USA na te produkty, wykorzystywane m.in. do produkcji półprzewodników. Obecnie USA w dużej mierze polegają na ich dostawach z Chin. W ramach zawartej w lipcu ubiegłego roku umowy handlowej Japonia zobowiązała się zainwestować 550 mld dolarów w amerykańskie branże, w tym stoczniową, w zamian za obniżenie taryf celnych nałożonych przez Waszyngton.
Japonia, czyli „kraj bez przyszłości”. Japończycy pokolenia Z
.Trudno jest w Japonii mówić o szerokim zaangażowaniu politycznym młodych ludzi. Zaledwie 1/5 japońskich 18-latków wierzy, że może zmienić swój kraj lub społeczeństwo.
Wostatnich latach młodzi ludzie na całym świecie angażują się w różne protesty, od strajków klimatycznych na czele z Gretą Thunberg po ruch „Black Lives Matter”. Japonia nie jest wyjątkiem –zaskoczona japońska prasa pisała szeroko, że Światowy Marsz na Rzecz Klimatu przyciągnął gimnazjalistów. Duże zainteresowanie wzbudził też protest licealistów, którzy zebrali się pod Ministerstwem Edukacji, Kultury, Sportu, Nauki i Technologii, żeby wyrazić niezadowolenie z systemu egzaminów wstępnych na studia. Japończycy protestowali również przeciwko ustawie o prokuraturze i uczestniczyli w aktywizmie internetowym, w tym w ruchu #MeToo na rzecz praw kobiet i japońskim ruchu #KuToo przeciwko miejscom pracy, które zmuszają kobiety do noszenia butów na wysokich obcasach – nazwanym tak ze względu na grę słów kutsu, czyli buty, i kutsū, czyli ból.
Pomimo tego trudno jest w Japonii mówić o szerokim zaangażowaniu politycznym młodych ludzi. Zaledwie 1/5 japońskich 18-latków wierzy, że może zmienić swój kraj lub społeczeństwo, co jest najniższym wynikiem wśród krajów objętych badaniem Nippon Foundation’s Awareness Survey, przeprowadzonym także w Chinach, Korei Południowej, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
Z edycji tego badania z marca 2024 roku wynika, że tylko 15 proc. badanych młodych osób wskazało, że przyszłość ich kraju „będzie lepsza”. 90 proc. respondentów określiło japońską politykę jako „nieczystą grę”, a ponad 80 proc. działania polityków jako „nieodpowiedzialne”. Nieco mniej niż połowa przyznała, że „postrzega siebie samych jako dorosłych”, a ok. 60 proc. wskazało, że chce brać udział w wolontariatach – za każdym razem były to najniższe wskaźniki ze wszystkich badanych krajów.
Znajduje to odzwierciedlenie we frekwencji wyborczej. Zgodnie ze statystykami rządowymi odsetek głosujących w wyborach krajowych w 2022 i 2021 r. wyniósł odpowiednio 52 proc. i 56 proc. Frekwencja wśród osób w wieku dwudziestu kilku lat w wyborach powszechnych była najniższa od 1969 roku.
Japońskie pokolenie Z nazywa się pokoleniem Satori (さとり世代), osób urodzonych po 1997 roku, ukształtowanych przez japońską gospodarkę po pęknięciu bańki technologicznej i w dobie gwałtownego rozwoju technologii. Są czasem nazywani „pokoleniem oświeconych”, które docenia chwilę obecną zamiast pogoni za karierą i materializmem.
Co to znaczy w praktyce? Wiele już napisano o ich podejściu do pracy, bo to najbardziej szokuje starsze pokolenia w Japonii – unikają nadgodzin, stawiając na równowagę między życiem a pracą. Zrywają z obowiązkowym wychodzeniem na piwo po pracy, podczas którego zazwyczaj pije się dokładnie tyle, ile szef, bez dyskusji. Młodsze pokolenie nie marzy już o pracy w jednej firmie przez całe życie, co jest uznawane za brak lojalności.
Ponadto pokolenie Z w Japonii rzadko ogląda telewizję. Dla porównania w badaniach z 2020 roku tylko 5 proc. Japończyków powyżej 60. roku życia wskazało, że nie ogląda telewizji. Badania przeprowadzone przez japoński rząd pokazują, że wśród wszystkich grup wiekowych wskaźnik korzystania ze smartfonów przekroczył 90 proc. w 2019 roku, wskaźnik korzystania z LINE, najpopularniejszej aplikacji mediów społecznościowych w Japonii, przekroczył 90 proc. w 2020 roku.
Czy przedstawiciele pokolenia Satori są bardziej otwarci na zmiany społeczne? Zgodnie z badaniami Ipsos z 2024 roku japońscy mężczyźni z pokolenia Z są ok. 1,5 razy bardziej skłonni niż kobiety z ich pokolenia lub mężczyźni z innych pokoleń uważać, że działania na rzecz równouprawnienia posunęły się za daleko.
.Największą różnicę pokoleniową zaobserwowano w odniesieniu do tego, czy sukces ludzi wynika z ich zdolności, czy jest uwarunkowany środowiskowo. Wśród pokolenia wyżu demograficznego blisko 50 proc. zarówno kobiet, jak i mężczyzn wskazało własne zasługi i wysiłki jako główny czynnik decydujący o sukcesie, podczas gdy liczba ta spadła do poniżej 30 proc. wśród kobiet i mężczyzn z pokolenia Z. Co więcej, kobiety miały silną tendencję do wierzenia, że ich sukces zależy od czynników zewnętrznych, takich jak środowisko, a nie od ich własnej siły.
PAP/Natalia Dziurdzińska/MJ






