Więź transatlantycka kompasem strategicznym Trójmorza [Karol NAWROCKI]

Inicjatywa Trójmorza jest strategicznie zakotwiczona w partnerstwie transatlantyckim; nigdy nie była projektem skierowanym do wewnątrz – powiedział prezydent Karol Nawrocki podczas panelu o Trójmorzu w Davos. Więź transatlantycka pozostaje naszym strategicznym kompasem – podkreślił prezydent.
„Aspiracje te odzwierciedlają nie tylko postęp Polski, ale także wspólną transformację Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej”
.Prezydent Karol Nawrocki podczas wizyty na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos wygłosił przemówienie przed debatą poświęconą Inicjatywie Trójmorza na „Leaders Forum powered by Poland”.
Karol Nawrocki podkreślił w niej, że region Trójmorza jest obecnie „najszybciej rozwijającą się częścią Europy”. Przypomniał o takich projektach jak Via Baltica czy Via Carpatia, które – jak mówił – przekształcają mapę Europy, łącząc północ i południe kontynentu. – Dziesięć lat temu Inicjatywa Trójmorza narodziła się jako idea. Do dziś przekształciła się w strategiczne ramy transformacji regionalnej, sojusz innowacji i infrastruktury oraz symbol dojrzałości i pewności siebie Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej na arenie międzynarodowe – mówił prezydent.
– Nasze kraje wspólnie przyczyniły się do zbiorowego wzrostu gospodarczego Europy w znacznie większym stopniu, niż wskazywałaby na to nasza liczba ludności i waga gospodarcza – ocenił. Podkreślił też m.in. rolę gazociągu Baltic Pipe. – To tylko kwestia czasu, kiedy zobaczymy kolejny, wspaniały projekt – ocenił prezydent.
– Inicjatywa Trójmorza służy jako most łączący energię rosnącej w siłę Europy z kapitałem, technologią i globalną perspektywą Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników – podkreślił. Nawrocki zaznaczył, że Inicjatywa nigdy nie była projektem zamkniętym do wewnątrz, a została „strategicznie zakotwiczona” w partnerstwie transatlantyckim, by połączyć Europę z Ameryką Północną.
Jak mówił Karol Nawrocki, „w erze globalnej niepewności, z cyfrowymi zakłóceniami, konkurencją o zasoby i geopolitycznymi reorganizacjami, nasza więź transatlantycka musi pozostać naszym strategicznym kompasem”. – Inicjatywa Trójmorza służy jako ten most: łącząc energię rozwijającej się Europy z kapitałem, technologią i globalną perspektywą Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników – podkreślił.
Prezydent nawiązał też do kwestii ambicji Polski, takich, jak trwałe znalezienie się wśród 20 największych gospodarek świata. – Chcemy, aby Polska przystąpiła do G20 nie jako symboliczny akt, ale jako uznanie rzeczywistej siły gospodarczej naszego kraju i naszej wiodącej roli w regionie – powiedział.
– Aspiracje te odzwierciedlają nie tylko postęp Polski, ale także wspólną transformację Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej – regionu ucieleśniającego dynamikę, kreatywność i odporność, tak pilnie potrzebne we współczesnym świecie – zaznaczył.
Więź transatlantycka podstawą bezpieczeństwa
.Prezydent zwrócił ponadto uwagę, że Inicjatywa Trójmorza łączy nie tylko Europę z Ameryką, ale także Azją. – Łącząc Trójmorze z Atlantykiem i Azją, łączymy nie tylko gospodarki; łączymy wartości, poszerzamy horyzonty wolności i wyznaczamy przestrzeń wzajemnego zaufania. Polska, jako wierny sojusznik, lider regionu i aspirujący gracz globalny, jest gotowa i zaangażowana w zapewnienie, że wizja Trójmorza będzie się nadal rozwijać, inspirować i przynosić efekty – oświadczył prezydent.
Powołanie Inicjatywy Trójmorza zainicjowali prezydenci Polski Andrzej Duda i Chorwacji Kolinda Grabar–Kitarovic podczas spotkania przywódców państw regionu na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku w 2015 roku. Rok ten jest uznawany za początek współpracy trójmorskiej, natomiast inauguracyjny szczyt Inicjatywy odbył się w Dubrowniku w 2016 r.
Inicjatywa początkowo skupiała 12 państw członkowskich UE: Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Łotwę, Litwę, Polskę, Rumunię, Słowację, Słowenię i Węgry. W 2023 r. grono to powiększyło się o Grecję i liczy obecnie 13 państw uczestniczących. Partnerami strategicznymi Inicjatywy Trójmorza są: Stany Zjednoczone, Japonia, Komisja Europejska i Niemcy.
Polski moment
.Dziś niepotrzebne są wojska USA w Niemczech, one są potrzebne na wschodniej flance NATO. Właśnie w jej okolice należy obecnie przenosić amerykańskie bazy wojskowe – pisze prof. Jim MAZURKIEWICZ.
Oglądając niedawno CNN, trafiłem tam na opinię, której w tej lewicowej telewizji nie spodziewałem się nigdy usłyszeć. Otóż jeden z komentatorów powiedział, że Donald Trump może być najlepszym prezydentem od czasów Franklina D. Roosevelta. Lepszym niż Ronald Reagan. I wskazywał na rozwiązania, które mogą go do tego doprowadzić: rozprawienie się z nielegalnymi migrantami, polityka celna, wzrost zatrudnienia, zmniejszenie deficytu budżetowego. Już udało mu się przekonać partnerów z NATO do dużego zwiększenia wydatków na obronność. Właśnie tego typu działania mogą sprawić, że Trump po zakończeniu swojej drugiej kadencji znajdzie się w panteonie najwybitniejszych amerykańskich prezydentów.
Przełom, jaki nastąpił podczas szczytu NATO w Hadze w czerwcu 2025 r., jest bez precedensu. Kolejni amerykańscy prezydenci głośno narzekali, że europejscy partnerzy nie wydają wystarczająco dużo na obronę – ale ich słowa pozostawały bez reakcji. W konsekwencji to USA ponosiły lwią część kosztów związanych z bezpieczeństwem. Pakt Północnoatlantycki istnieje od 1949 r., ale w tym okresie to głównie Waszyngton finansował wydatki na zbrojenia. To tak, jakbym umawiał się z przyjacielem na lunch i podczas kolejnych 76 wyjść zawsze płacił rachunek za nas obu. Trudno uznać to za sprawiedliwy podział obowiązków. Tak właśnie podszedł do tego Trump – i zdołał renegocjować zasady współpracy, pokazując, że nie boi się podejmować trudnych decyzji. To cecha prawdziwego lidera.
Donald Trump już podczas swojej pierwszej kadencji – oraz po porażce wyborczej w 2020 r. – pokazał, że jest wojownikiem. Dowiódł, że się nie poddaje, lecz skupia się na celu i osiąga go. Wynegocjował sześć zawieszeń broni i powstrzymał sześć wojen. Ma też grubą skórę, silny charakter i potrafi znosić krytykę. Właśnie w ten sposób stał się liderem, wokół którego ukształtował się cały ruch Make America Great Again (MAGA). Oddzielna sprawa, że on nie jest nowy. Amerykanie myślący w ten sposób istnieli już wcześniej – tylko byli zmuszani do tego, żeby akceptować zmiany wprowadzane w kraju pod znakiem „woke”. Oni tych światopoglądowych przemian nie akceptowali, ale nie wiedzieli, jak im się przeciwstawić. Dopiero gdy pojawił się przywódca myślący podobnie jak oni, nabrali odwagi, żeby powiedzieć „dość”. Konsekwencje tych zmian najlepiej widać w wojsku. Od chwili objęcia urzędu prezydenta przez Trumpa rośnie liczba osób, które chcą w nim służyć. Wcześniej brakowało chętnych, na przykład na 2022 r. zaplanowano rekrutację 60 tys. poborowych, ale udało się znaleźć jedynie 45 tys. Teraz do punktów rekrutacyjnych stoją kolejki. Tylko w okresie styczeń-kwiecień 2025 r. zgłosiło się niemal 52 tys. chętnych (cel na cały 2025 r. to 61 tys. rekrutów).
Skąd ta zmiana? Bo teraz w wojsku nie trzeba przestrzegać reguł „woke”, które wcześniej niszczyły amerykańskie siły zbrojne. Mam siostrzeńca, który jest pułkownikiem służącym w wojskowym lotniczym wywiadzie w Londynie. I to właśnie on mi opowiadał, jak bardzo reguły „woke” osłabiały siły zbrojne. Zgodnie z nimi trzeba było przestrzegać wielu różnych zmiennych związanych z płcią, pochodzeniem, rasą. To sprawiało, że nie można było po prostu wybierać najlepszych ludzi do poszczególnych zadań, trzeba było przestrzegać wielu innych kryteriów. Kończyło się to tym, że za kontrolę ruchu powietrznego nie odpowiadały osoby mające do tego najlepsze predyspozycje, tylko te, które spełniały wymagania dotyczące na przykład preferencji seksualnych. W konsekwencji dochodziło do wypadków samolotowych i innych niebezpiecznych zdarzeń na lotniskach. Tak być nie powinno. Przy tego typu wymagających najwyższych kompetencji zawodach nie powinno mieć znaczenia, czy jest się kobietą, Latynosem, gejem, czy osobą z ciemną karnacją. Powinno się liczyć tylko to, co się potrafi. Nic więcej. Tak powinno działać wojsko. Nie ma znaczenia, ile kobiet jest w oddziale – ważne jest, czy znajdują się w nim możliwie najmądrzejsze osoby. Tylko w ten sposób można wygrywać bitwy i wojny.
Amerykanie widzieli, jak bardzo przez te obostrzenia dysfunkcyjny staje się ich kraj, i mieli już tego dość. I w końcu milcząca większość zabrała głos, popierając polityka, który się temu głośno przeciwstawił. Donald Trump pojawił się w odpowiednim miejscu we właściwym czasie. Widać głęboką zmianę zachodzącą w Stanach Zjednoczonych. Polityka przesuwa się coraz bardziej na prawo. Amerykanie uznali, że demokraci poszli zbyt bardzo na lewo – i teraz oczekują, że zwrócą się bardziej do centrum. To będzie miało konkretne konsekwencje polityczne. Nie można wykluczyć, że za jakiś czas demokratom uda się znaleźć młodego, dynamicznego lidera, który zostanie kolejnym prezydentem USA. Ale on nie będzie jako przywódca zmierzał ścieżką „woke”. Amerykanie drugi raz nie zaakceptują tak głębokiego skrętu w lewo, demokraci też muszą to wziąć pod uwagę. To jedna z tych wielkich zmian, które wprowadził w USA Donald Trump.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-jim-mazurkiewicz-polski-moment/
Trójmorze – wspólna historia, wspólna przyszłość
.Nasze kraje kryzys dotknął on w mniejszym stopniu niż resztę UE i prognozuje się, że wyjdziemy z niego szybciej niż reszta Europy – pisze Beata DASZYŃSKA-MUZYCZKA.
Trójmorze to wielki potencjał. 12 krajów, 30 proc. powierzchni Unii Europejskiej, 25 proc. jej ludności i prawie 20 proc. jej PKB. Niechętni Inicjatywie Trójmorza mówią, że łączą nas tylko historia i geografia. Nas jednak scala znacznie więcej – ogromne ambicje, atrakcyjność dla inwestorów i dynamiczny rozwój. Choć mówią o nas, że ciągle gonimy Zachód, to tak naprawdę w wielu aspektach ten Zachód już prześcignęliśmy.
Trójmorze to inicjatywa unikatowa dla tej części Europy. To pierwszy projekt integracyjny, który pochodzi z wewnątrz i którego cel jest długoterminowy. Przez dziesięciolecia o losach regionu decydowały przede wszystkim siły zewnętrzne, które bardziej niż integracją regionu były zainteresowane jego powiązaniem ze sobą – politycznym, gospodarczym i infrastrukturalnym. Dlatego dzisiaj łatwiej jest przemierzać Europę ze wschodu na zachód niż z północy na południe, a handel wewnątrz Trójmorza na tle wymiany z pozostałymi państwami UE jest relatywnie mało znaczący. Wykorzystanie tego potencjału będzie zyskiem dla całej Unii Europejskiej.
By tego dokonać, potrzebujemy bliższych powiązań gospodarczych pomiędzy krajami Trójmorza. Nikt tych powiązań dla nas wcześniej nie zbudował i nikt ich w przyszłości za nas nie zbuduje. Musimy wziąć za nie odpowiedzialność sami, jako kraje regionu. Zbudowanie bliskich powiązań będzie jednak wymagało czasu, dużych nakładów finansowych i wiele wspólnego wysiłku.
Czasu, bo Trójmorze to projekt na dekady. Dziś stawiamy sobie cele dopiero na pierwszą z nich. Jednym z tych celów jest wyrównanie różnic infrastrukturalnych między zachodnią a wschodnią częścią UE. Inicjatywę tę wspiera Fundusz Trójmorza, którego pomysłodawcą, współzałożycielem i głównym inwestorem jest Bank Gospodarstwa Krajowego, polski bank rozwoju. Fundusz wspiera komercyjne inwestycje infrastrukturalne w trzech kluczowych dla Trójmorza obszarach: energetyce, transporcie i gospodarce cyfrowej.
Dużych nakładów finansowych, bo bliskie relacje gospodarcze tworzą się dzięki wspólnej infrastrukturze, a ta jest kosztowna. Ośrodek analityczny SpotData szacuje, że nakłady te do 2030 roku sięgną 600 mld euro – tylko w zakresie wyrównania różnic infrastrukturalnych w UE. Dzięki Funduszowi Trójmorza pojawią się dodatkowe środki na inwestycje m.in. od międzynarodowych instytucji finansowych i inwestorów prywatnych, uzupełniające środki publiczne krajów Trójmorza oraz fundusze UE.
Wiele wspólnego wysiłku, bo trzeba pogodzić wiele perspektyw i oczekiwań. Dlatego w Funduszu stawiamy na inwestycje, których pozytywny wpływ sięga poza kraj ich lokalizacji. Zbudujemy w ten sposób wspólnotę interesów.
Dziś, kiedy cały świat mierzy się ze skutkami pandemii COVID-19, inwestycje infrastrukturalne stają się szczególnie istotne dla wychodzenia z kryzysu gospodarczego, jednak kapitał zewnętrzny na ich realizację jest trudniejszy do pozyskania. Odpowiedzią na to wyzwanie jest Fundusz Trójmorza. Jest on atrakcyjny dla inwestorów, bo dzięki inwestycjom w regionie o wysokim wzroście gospodarczym i dużej stabilności daje szansę na większe zyski przy niższym ryzyku. Jednocześnie dzięki Funduszowi inwestorzy zagraniczni nie muszą sami szukać projektów do inwestycji w poszczególnych krajach regionu ani angażować sił i środków w kosztowny proces ich oceny.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/beata-daszynska-muzyczka-trojmorze-wspolna-historia-wspolna-przyszlosc/
PAP/MB




