Włochy upominają się o uwięzionych dziennikarzy

Tajani

Wicepremier i szef MSZ Włoch Antonio Tajani powiedział, że jego kraj zawsze broni wolności prasy i będzie upominać się o osoby niesłusznie uwięzione. Tak odpowiedział na pytanie, co Włochy mogą zrobić na rzecz uwolnienia dziennikarzy Andrzeja Poczobuta i Gruzinki Mzii Amaglobeli, nagrodzonych w tym roku Nagrodą Sacharowa.

„Próba nakładania knebla, to coś, co robią nieliberalne reżimy, bo nie chcą, by mówiono o tym, co się dzieje”

.Dziennikarzom tym poświęcone było spotkanie zorganizowane w Rzymie, w dniu wręczenia nagrody w Parlamencie Europejskim w Strasburgu. Odbyło się na Placu Weneckim w Wiecznym Mieście, w sali biura PE noszącej imię jego byłego przewodniczącego Davida Sassolego.

Antonio Tajani, zapytany przez media, co Włochy mogą zrobić na rzecz uwolnienia dwojga dziennikarzy, wśród nich Andrzeja Poczobuta, więzionego przez reżim na Białorusi, odparł: – My zawsze broniliśmy wolności prasy i będziemy zawsze upominać się o osoby niesłusznie uwięzione, by odzyskały wolność.

Zwracając się do uczestników spotkania – włoskich dziennikarzy, eurodeputowanych, studentów i uczniów liceów, szef włoskiej dyplomacji podkreślił: – Dzisiaj zostanie nagrodzonych dwoje dziennikarzy, którzy bronili wolności prasy i walczyli w obronie prawdy.

– Próba nakładania knebla, to coś, co robią nieliberalne reżimy, bo nie chcą, by mówiono o tym, co się dzieje i nie słuchano głosów innych niż reżimu. My musimy bronić tych głosów i bronić zasady, zgodnie z którą każdy obywatel ma prawo do tego, by wysłuchawszy tych głosów zdecydować, po której stać stronie. Biada, gdy głos jest tylko jeden, bo zamyka myślenie – stwierdził szef MSZ, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

– W systemach, gdzie jest jedna narzucona prawda, która nie zawsze jest obiektywna, wyrządza się szkodę także młodym pokoleniom – dodał Antonio Tajani.

Europa musi walczyć o wolność słowa siłą swoich idei [Antonio Tajani]

.Podkreślił: – Kluczowym słowem jest wolność, która rodzi się przed wszelkimi strukturami i instytucjami. To nie państwo daje wolność. To nasze prawa i nasza wolność muszą być bronione przez państwo. Państwo nie jest panem. Prawa są wrodzone i są przed wszystkim innym.

Przypomniał: – Nagroda Sacharowa przyznawana jest tym, którzy walczą o demokratyczny system. Europa musi walczyć o wolność słowa siłą swoich idei.

– Nagroda Sacharowa jest według mnie symbolem Europy, symbolem praworządności i demokracji – oświadczył włoski minister spraw zagranicznych.

Czas nowej cenzury

.AFP jest w stanie – w ciągu kilku sekund – ograniczyć na Facebooku zasięg informacji, którą uzna za fałszywą, praktycznie do zera – pisze Wojciech SURMACZ.

Google czy Facebook zdominowały rynek kształtowania opinii i przekazywania wiadomości. Media informacyjne zredukowano do pełnienia czysto usługowej roli wobec gigantów: technologicznie zaniedbane, nieaktywne, coraz bardziej tracące inicjatywę. Najwięksi gracze, jak Reuters, notują straty przychodów na poziomie kilkunastu procent rocznie. Inną filozofię działania przyjęła Agence France Presse (AFP), próbując zasypać technologiczną przepaść dzielącą ją od tzw. strażników bramek dostępu do uwagi czytelników, widzów i słuchaczy, nawiązując z Google czy Facebookiem strategiczne sojusze. Strategiczne, a więc dotyczące np. kwestii fake news.

Problem jest poważny, ponieważ w czasach buszujących w internecie hord botów i algorytmicznych manipulacji szczególnie ważne stają się stare kanony dziennikarstwa – dostarczanie prawdziwych, wartościowych informacji, poszerzanie granic wolności słowa, oddawanie głosu niesłyszalnym, poszerzanie wiedzy o świecie czy wspieranie demokracji.

Alians AFP z Facebookiem pokazuje, że stare kanony dziennikarstwa w połączeniu z nowoczesnymi technologiami, tzw. fact checking, mogą być skuteczną bramką dostępu, a więc także maszynką do wygrywania wyborów przez określone ugrupowania polityczne albo przynajmniej zwiększania ich szans wyborczych.

Kto ma informacje i dostęp do dużych mas – czyli coraz częściej: do smartfonów z treściami kontrolowanymi przez algorytmy (a więc także decyzje) Facebooka i Google – ten ma władzę.

Na początku kwietnia 2019 r. poinformowano, że Facebook nawiązał współpracę z AFP, która ma sprawdzać informacje pojawiające się na Facebooku. Wśród 17 krajów, w których realizowana będzie współpraca, wymieniono Polskę.

Jeszcze pod koniec roku 2018 r. Facebook w Polsce współpracował w podobnym zakresie z Polską Agencją Prasową (PAP) – oba podmioty wspólnie zorganizowały kampanię edukacyjną na temat rozpoznawania fałszywych treści w internecie. Teraz pominięto PAP, tłumacząc, że współpracujące z Facebookiem organizacje muszą mieć specjalne certyfikaty, wydane przez Międzynarodową Sieć Weryfikowania Informacji (International Fact-Checking Network – Poynter Institute). PAP jest w trakcie certyfikacji – od października 2018 r. Facebook nie chciał lub nie mógł czekać na PAP, stawiając na AFP.

Wielkimi krokami zbliżały się wybory do PE i najwidoczniej Komisji Europejskiej (KE) bardzo zależało na jak najszybszym rozpoczęciu projektu, który wpływałby na treści prezentowane w polskim internecie. Facebook już wcześniej współpracował z KE. – Dzięki nowemu kontraktowi AFP rozwija globalny zespół weryfikacji informacji, działający już w 17 krajach. Weryfikacja leży u podstaw historycznej misji AFP, a nasze doświadczenie w tej dziedzinie przynosi korzyści naszym klientom i opinii publicznej każdego dnia – stwierdził w komunikacie Philip Chetwynd, redaktor naczelny globalnej sieci AFP.

Polskie media liberalne na wieść o zaangażowaniu AFP i Facebooka w rodzimą politykę zareagowały niezwykle entuzjastycznie. – Zawsze jest dobrze, kiedy powstają nowe media. Szczególnie w czasie, gdy media społecznościowe i niestety coraz częściej także media tradycyjne zalewa fala kłamstw i fake newsów. Im więcej pewnych źródeł informacji, tym lepiej – komentowała nową inicjatywę AFP Bianka Mikołajewska z OKO.press. Branżowy „Press” informował, że AFP uruchomiła portal Sprawdzam.afp.com – prowadzony m.in. przez Natalię Sawkę, byłą dziennikarkę „Gazety Wyborczej”. „Gazeta Wyborcza” nie kryła radości z działań AFP, które uporządkują sytuację w polskim internecie.

Dziś na portalu Sprawdzam.afp.com można znaleźć zaledwie kilkanaście negatywnie zweryfikowanych informacji z polskich mediów. Nie ma tam ani jednego dementi nieprawdziwych publikacji związanych z ekipą rządzącą, choć podczas majowej kampanii roiło się od nich. Dwa artykuły alarmujące o fake news dotyczą bezpośrednio polityków Koalicji Europejskiej. Pierwszy zatytułowany: „Tusk i Dulkiewicz nie apelują do emerytów, by nie głosowali na PiS”. Drugi dotyczy przekopu Mierzei Wiślanej i nosi tytuł: „Trzaskowski chce usypać plażę dla osób LGBT? To nieprawda”.

Na pierwszy rzut oka inicjatywa AFP i KE spaliła na panewce – tak jakby ku zaskoczeniu inicjatorów środowiska liberalne w Polsce nie zostały zalane przez polskie media falą kłamstw. Ale nie zapominajmy o Facebooku – tam aktywności AFP w ogóle nie było jeszcze widać. Być może dlatego, że zaawansowane narzędzia amerykańskiego giganta są dopiero wprowadzane do polskiego systemu.

Możliwości tych rozwiązań są porażające. Można się było z nimi zapoznać w Berlinie podczas konferencji EANA (European Association of News Agencies), uroczyście otwartej przez gościa specjalnego – komisarza KE Günthera Oettingera. W bloku tematycznym poświęconym walce z dezinformacją wystąpił Philip Chetwynd z AFP. Zaprezentował zebranym nowoczesny algorytm Facebooka, za pomocą którego francuska agencja jest w stanie – w ciągu kilku sekund – ograniczyć zasięg informacji, którą uzna za fałszywą, praktycznie do zera.

Biorąc pod uwagę zawartość serwisu Sprawdzam.afp.com, co prawda skromną, nietrudno się domyślić, jakie informacje na polskim Facebooku będą izolowane. Kiedy ten proces ruszy? Zapewne niebawem. Zwłaszcza że w Polsce szykują się kolejne wybory – tym razem na swój sposób decydujące, określające kształt polskiej rzeczywistości na najbliższe lata – wybory do polskiego parlamentu.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/wojciech-surmacz-czas-nowej-cenzury/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 grudnia 2025