XII Zjazd Gnieźnieński pod hasłem "Odwaga pokoju"

Wśród gości, którzy odwiedzą XII Zjazd Gnieźnieński, który odbędzie się od 11 do 14 września, są: Christian Felber – twórca koncepcji ekonomii dla wspólnego dobra, Barry Johnson – autor „mapowania polaryzacji”, czy kard. Pierbattista Pizzaballa. Organizatorzy przygotowali ok. 100 warsztatów dotyczących pokoju.
Jednym z głównych gości Zjazdu będzie Christian Felber, ekonomista z Austrii – twórca koncepcji „Ekonomii dla wspólnego dobra”
.Najbliższy XII Zjazd Gnieźnieński odbędzie się pod hasłem „Odwaga pokoju. Chrześcijanie razem dla przyszłości Europy”. Organizowane od 1997 r. współczesne zjazdy nawiązują do pierwszego, który odbył się w 1000 r.
Prymas Polski abp Wojciech Polak zaznaczył w środę, że „Zjazd Gnieźnieński nie będzie poświęcony konkretnemu konfliktowi czy sytuacji wojennej”.
– Chcemy poprzez wspólną refleksję, nawiązywanie relacji, pokazać, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za tworzenie trwałego i sprawiedliwego pokoju, najpierw w naszych rodzinach, potem w naszych społecznościach, wspólnotach, Kościele, społeczeństwach i narodach – powiedział abp Polak podczas konferencji w siedzibie Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski.
Podkreślił także za papieżem Leonem XIV, że „pokój to nie jest tylko czas pauzy między konfliktami, to nie tylko brak konfliktu, to nie jest tylko wojenny spokój, ale to przede wszystkim dar Chrystusa Zmartwychwstałego”.
Przewodniczący Komisji Programowej Zjazdu ks. Mirosław Tykfer wskazał, że „Zjazd Gnieźnieński będzie miał trzy poziomy”. – Będzie sześć wystąpień, po których zaplanowano równoległe cztery fora tematyczne: dotyczące migracji, zmian klimatycznych, polaryzacji i dróg pokoju, czyli ścieżek do zakończenia konfliktów zbrojnych. W programie jest ok. stu sesji warsztatowych – wyjaśnił.
Jednym z głównych gości Zjazdu będzie Christian Felber, ekonomista z Austrii – twórca koncepcji „Ekonomii dla wspólnego dobra” oraz „Kooperatywy dla wspólnego dobra”. Wskazuje on, że gospodarka nie musi opierać się jedynie na maksymalizacji zysku i nieodpowiedzialnej eksploatacji zasobów, ale można ją budować na współpracy i solidarności.
Jak wskazał ks. Tykfer, Filipińczyk Naderev Yeb Sano z Laudato Si’ Movement będzie mówił o odpowiedzialności za pokój w kontekście zmian klimatycznych; Barry Johnson ze Stanów Zjednoczonych, który opracował teorię mapowania polaryzacji, będzie starał się pokazać, jak żyć nie tyle konfliktami, ale sporem i napięciami, żeby przepracowywać je pozytywnie.
– Z kolei psychiatra i jednocześnie teolog Marcin Gajda (diakon) będzie mówił jak umiejętnie łączyć psychologię i duchowością – powiedział ks. Tykfer.
Dodał, że w miejsce wystąpienia arcybiskupa Światosława Szewczuka – zwierzchnika Kościoła grekokatolickiego w Ukrainie swoimi doświadczeniami oraz pomysłami budowania pokoju podzieli się kilku innych gości z tego kraju.
– Łącznie w Zjeździe weźmie udział 40 prelegentów i panelistów z różnych stron świata w tym m.in. z Austrii, Filipin, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Włoch, Ukrainy, Kanady, Libanu, Palestyny, Malty czy Norwegii – poinformował ks. Remigiusz Malewicz prezes Fundacji Św. Wojciecha-Adalberta, organizator Zjazdu.
Na przykład w „Forum drogi pokoju” wezmą udział: kard. Pierbattista Pizzaballa, bp Mounir Khairallah i kard. Fridolin Ambongo Besungu.
XII Zjazd Gnieźnieński będzie obradował przy ulicy Kostrzewskiego w Gnieźnie
.Kolejny, XII Zjazd Gnieźnieński będzie miał także wymiar ekumeniczny. – Jednym z symboli wydarzenia będzie „gołąb pokoju”, w którego wpisany jest lampion. Zostanie on zapalany od błogosławionego ognia z Jerozolimy, żeby z tego miejsca rozszedł się po całym świecie, szczególnie w te miejsca, gdzie ogień jeszcze dzisiaj pali i rodzi nienawiść, i podziały – powiedział ks. Doroteusz Sawicki z Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.
28 sierpnia zaplanowane jest centralne nabożeństwo ekumeniczne, podczas którego wierzący i mający inny światopogląd z różnych rodzin, wyznań chrześcijańskich, będą wspólnie prosić Boga o pokój.
Dyskusjom będą także towarzyszyły wydarzenia artystyczne.
– Pierwszego dnia odbędzie się koncert pt. „Kochanowski – Wika / Strug / Monodia Polska”, w czasie którego będzie można posłuchać wierszy i pieśni polskiego poety – powiedziała przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego Zjazdu Gnieźnieńskiego Marta Titaniec.
Dodała, że współczesny artysta Borys Fiodorowicz zgodził się namalować obraz dla Zjazdu do tematyki „Odwaga pokoju. Chrześcijanie razem dla przyszłości Europy”.
Zjazd Gnieźnieński będzie obradował przy ulicy Kostrzewskiego w Gnieźnie w gmachu I Liceum Ogólnokształcącego, Muzeum Początków Państwa Polskiego i w gnieźnieńskiej filii Instytutu Kultury Europejskiej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Są one usytułowane blisko siebie. W tym roku będzie także duży namiot konferencyjny, który – jak zapewnili organizatorzy – pomieści wszystkich uczestników Zjazdu.
Srebrne orły niepodległości – na tysiąclecie Królestwa Polskiego
.Jaki jest sens niepodległości? Próbę odpowiedzi na to wciąż ważne pytanie przynieść może refleksja nad tym, co wydarzyło się 1000 lat temu w naszej historii – nad królewską koronacją Bolesława Chrobrego – pisze prof. Andrzej NOWAK.
Korona królewska to w tradycji europejskiej najważniejszy symbol suwerenności władcy. To ostateczne potwierdzenie niepodległości państwa, którego panem jest król. W średniowiecznej, chrześcijańskiej Europie godność królewską mógł formalnie potwierdzić tylko cesarz albo papież – świecka lub duchowna głowa Christianitas. Wspólnota polityczna zwana Polską została królestwem w roku 1025. Dołączyła do wąskiego grona krajów, które miały już swoich królów: m.in. Niemiec, Anglii, Francji, Danii.
Niezwykle szybko potwierdziła w ten sposób swoje aspiracje do suwerenności. Początki bowiem politycznej organizacji, która utrwali się pod nazwą Polski, sięgają najwyżej końca IX wieku. Obejmowała ona plemiona zachodniosłowiańskiej grupy językowej, zamieszkałe między Odrą i Wisłą. Symbolicznym początkiem jej przynależności do szerszej wspólnoty kulturowej i politycznej ówczesnej Europy był chrzest, przyjęty w roku 966 przez księcia Mieszka. Cztery lata wcześniej odnowiona została instytucja Cesarstwa, której rdzeniem było królestwo niemieckie (koronacja Ottona I na cesarza – rok 962). Kraje niemieckie Cesarstwa staną się, wskutek swojej ekspansji na ziemie zachodnich Słowian między Łabą i Odrą, bezpośrednim sąsiadem Polski w następnych wiekach. Na południu sąsiadem było księstwo czeskie, które koronę królewską dla swego władcy zdobędzie jednak dopiero 60 lat po Polsce – w roku 1085. Drugim sąsiadem stało się państwo osiadłych w X wieku nad Dunajem i Cisą koczowników z Azji – Węgrów, których władcy cieszyli się od roku 1000 tytułem chrześcijańskich królów. Na wschodzie istniała już od ponad IX wieku organizacja polityczna wschodnich Słowian – tzw. Ruś Kijowska. Jej władca, Włodzimierz, wybrał chrześcijaństwo jako religię państwową w roku 988, a więc 22 lata później niż Mieszko. Co ważniejsze – Włodzimierz, inaczej niż Mieszko dla przyszłej Polski, wybrał dla Rusi nie łacińskie, zachodnie, ale greckie, bizantyjskie źródło nowej wiary, kultury i politycznych wzorów. Tu nie było tradycji królewskiej – władcy Rusi zadowalać się będą azjatyckim tytułem kaganów, a następnie wielkich książąt, zanim w Moskwie przyjmie się w wieku XVI tytuł cara. Granica między Polską a Rusią stanie się stopniowo, w ciągu kolejnych wieków, nie tylko granicą między dwoma wyznaniami, ale także – ruchomą i porowatą – granicą między dwiema formacjami kulturowymi, dwiema, jak to określi Samuel Huntington, cywilizacjami: „zachodnią” i „prawosławną”.
Sama nazwa „Polska” została zapisana po raz pierwszy w roku 1000. Chrześcijański misjonarz z Saksonii, Bruno z Kwerfurtu, użył określenia „ziemia Polaków” (terra Polanorum) w spisywanym przez siebie w Rzymie żywocie św. Wojciecha, męczennika, który zginął w misji nawracania pogańskich Prusów trzy lata wcześniej, niedaleko dzisiejszego Gdańska, nad Bałtykiem. Św. Wojciech prowadził swoją misję właśnie z „ziemi Polaków”, rządzonej przez księcia Bolesława, zwanego Chrobrym. Bolesław wkrótce potem zaczął bić monety z napisem Princes Polonie (książę Polski) i wyobrażeniem ptaka. Może był to już orzeł, który po dwóch wiekach utrwali swe znaczenie jako symbol dynastii, a potem całego państwa – ale może na monecie Bolesława był kogut, może paw, trudno powiedzieć. Bolesław został królem, a jego „Polska” królestwem w roku 1025.
Po Bolesławie Chrobrym – przez osiem wieków – miała Polska jeszcze 27 koronowanych królów. Dzięki tej królewskiej dumie, napełnionej treścią bogatej historii paw przemienia się na trwałe w Orła Białego – symbol nieugiętej woli niepodległości. Królestwo Polskie, połączone od 1385 roku z Litwą w rozwijającej się stopniowo formie Rzeczypospolitej, po 410 latach tej unii zostało wymazane z mapy przez sąsiednie imperia: Rosję, Prusy i cesarstwo Habsburgów. A jednak duch niepodległości utrwalony w królewskiej tradycji nie dał się zniszczyć. Po 123 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość, a choć przyjęła od 1919 roku formę republiki, to jako niepodległa wspólnota ma powody, by traktować moment koronacji Bolesława Chrobrego, tę chwilę sprzed tysiąca lat, jako wydarzenie ważne i zobowiązujące do wdzięczności za dar i misję niepodległości.
Jak się owa misja zaczyna? Najpierw musiało powstać państwo, władztwo stworzone przez dynastię Piastów, co najmniej od pradziadów Mieszka I, znanego nam już lepiej z historii. Punktem wyjścia – rzeczywistym gniazdem – miało być Gniezno. Jego początek historycy datowali dawniej na koniec VIII wieku. Dziś historycy i archeologowie przyjmują, że historia budowy, a w każdym razie błyskotliwych sukcesów państwa, które przejął Mieszko, jest krótsza. Grody w sercu jego wielkopolskiego ośrodka zaczęły powstawać dopiero pod koniec IX wieku. Wyraźny przełom nastąpił jednak dopiero na progu lat 40. owego stulecia. Około roku 940 powstały gród w Gnieźnie, nowy gród w Bninie i Poznaniu, a także m.in. w Gieczu, Lądzie i Grzybowie. Kilkanaście grodów w ciągu kilkunastu lat skupionych na powierzchni nieprzekraczającej 5 tys. km kw. dzisiejszego serca Wielkopolski – to właśnie początek państwa. Następnych 50 lat to czas ekspansji na okoliczne ziemie, scalania ich wokół tego ośrodka oraz obrony przed zewnętrznymi rywalami z południa, zachodu i wschodu. To czas wypełniający panowanie Mieszka I (ok. 960–992). On też postawił decydujący krok drugi na drodze do tego, co nazywamy polską suwerennością.
To była decyzja pogańskiego księcia o przyjęciu chrztu – dla siebie i dla swojego państwa. Był to krok motywowany politycznie, ale o znaczeniu daleko poza politykę wykraczającym. Mieszko widział rosnącą siłę odnowionego przez Ottona I w roku 962 chrześcijańskiego Cesarstwa i jego rdzenia – królestwa niemieckiego. Pierwsza historyczna zapiska, którą dysponujemy na temat Mieszka, pochodzi z roku 963. Kronikarz saski Widukind informuje o ataku plemion wieleckich (Słowian zza Odry), których prowadził niemiecki banita, Wichman. Mieszko to starcie przegrał, zginął w nim jego brat. Zagrożenie musiało być duże. W tym samym roku Geron, margrabia potężnej Marchii Wschodniej królestwa niemieckiego, pobił z kolei Łużyczan, południowych sąsiadów Wieletów. Od południa także zagrażał czeski książę Bolesław, który już trzymał Śląsk i Małopolskę. Nie chcąc stać się kolejną ofiarą prowadzonej mieczem (tym razem przez Gerona albo i przez czeskiego Bolesława) misji chrześcijańskiej, a zarazem pragnąc umocnić swoją pozycję wobec pogańskich napastników zza Odry – Mieszko zdecydował się na sojusz z Czechami i chrzest. Gdy w innych krajach „nowej” – słowiańskiej, skandynawskiej, bałtyjskiej – Europy pogańscy władcy zastanawiali się przez pokolenia nad rezygnacją z obrzędów i tradycji pogańskich przodków i przyjęciem radykalnie nowej wiary, pierwszy historyczny władca Polski podejmuje taką decyzję już na samym wstępie swego panowania.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-andrzej-nowak-srebrne-orly-niepodleglosci-na-tysiaclecie-krolestwa-polskiego
PAP/MB