Szkockie korzenie Donalda Trumpa. To za ich sprawą Wielka Brytania uzyskała lepszą umowę handlową niż UE?

Prezydent USA Donald Trump oświadczył 28 lipca w rozmowie z brytyjskim premierem Keirem Starmerem w Szkocji, że Wielka Brytania ma „lepszą umowę handlową” z USA niż UE, gdyż, łączy go z tym krajem „szczególna więź”. Wyjaśnił, że ma to związek z jego matką, która była Szkotką.
Szkockie korzenie Donalda Trumpa. To dzięki nim Londyn uzyskał lepsza umowę niż Bruksela
.Amerykański przywódca stwierdził, że „chce, aby tej części świata wiodło się dobrze”, tłumacząc dlaczego na brytyjskie produkty wprowadził 10-procentowe cła, a na unijne, wynegocjowane w 27 lipca z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, 15-procentowe. Taryfy celne, które mają wejść w życie 1 sierpnia, na inne kraje mają wynosić od 15 do 20 proc. Mimo tych deklaracji, nie zajął on stanowiska w kwestii zmniejszenia ceł na brytyjską stal i aluminium, o co zabiegał Starmer. W sprawie taryf na produkty farmaceutyczne wyraził opinię, że ich produkcja powinna „wrócić do Ameryki, gdzie jest jej miejsce”.
Zapytany o zwolnienie z ceł szkockiej whisky, odmówił odpowiedzi wprost, tłumacząc, że jego zdaniem Szkocja ogólnie skorzysta na umowie między USA z Wielką Brytanią. Prezydent wyraził poparcie dla planu brytyjskiego rządu, dotyczącego budowy trzech reaktorów jądrowych, nazywając energię atomową „bezpieczną”. Jednocześnie po raz kolejny krytycznie odniósł się do energii wiatrowej, co może się wiązać z tym, że jego ośrodek golfowy w Turnberry znajduje się w pobliżu wiatraków.
Nadchodząca wrześniowa wizyta Donalda Trumpa w Wielkiej Brytanii
.Dziennikarze pytali Donalda Trumpa o kolejną wizytę w Wielkiej Brytanii, która planowana jest na 17-19 września. Prezydent odpowiedział atakiem na burmistrza Londynu Sadiqa Khana, określając go mianem „wstrętnego człowieka”. Wątek ten bardzo szybko przerwał Keir Starmer, mówiąc, że Sadiq Khan to jego przyjaciel. Jednocześnie prezydent USA podkreślił, że „nie może się doczekać” kolejnej podróży do Zjednoczonego Królestwa, w tym spotkania z królem Karolem III, o którym powiedział, że zna go od dłuższego czasu i jest to „świetny człowiek”.
Donald Trump zasugerował, że we wrześniu może zostać zaproszony do wygłoszenia przemówienia w brytyjskim parlamencie, mimo że jego wizyta przypada w trakcie przerwy w obradach. Zbieżność ta jest w Wielkiej Brytanii postrzegana jako wygodny sposób na uniknięcie dylematu, czy zaprosić go do wygłoszenia takiego przemówienia. Niezaproszenie go byłoby postrzegane jako afront, ale zaproszenie spotkałoby się ze sprzeciwem niektórych polityków. „Gdy chodzi o parlament, to jeśli (Starmer) będzie chciał, żebym przemawiał, to to zrobię. Ale nie musi to być (podczas tej wizyty państwowej). Może to być kiedy indziej. Może powinniśmy to zostawić na inny raz” – dodał prezydent.
Dryf strategiczny amerykańskiej polityki
.Politykę zagraniczną USA cechuje brak strategicznej wizji, określenia nadrzędnych celów. Waszyngton głównie reaguje na pojawiające się międzynarodowe wyzwania, które są drugorzędne z punktu widzenia rywalizacji z Chinami. W zakresie stosunków międzynarodowych polityka amerykańska dryfuje – pisze prof. Kazimierz DADAK.
Narodowa Strategia Obronna Stanów Zjednoczonych (National Defense Strategy – NDS) ze stycznia 2012 r. określiła obszar Indo-Pacyfiku jako kluczowe pole zmagań o utrzymanie przez USA przewodniej roli w świecie. Stąd prezydent Obama ogłosił „zwrot ku Azji”. Amerykańskie zaangażowanie w Europie i na Bliskim Wschodzie miało się zmniejszyć, a uwaga miała być skupiona na, mówiąc oględnie, powstrzymywaniu Chin. W wielkim łuku od północnego Pacyfiku, poprzez południowo-wschodnią Azję, do zachodnich rubieży Oceanu Indyjskiego leżą cztery z pięciu najludniejszych państw świata (Chiny, Indie, Indonezja i Pakistan). Jak można dowiedzieć się ze strony internetowej amerykańskiej CIA (The World Factbook), także z gospodarczego punktu widzenia region ten ma pierwszorzędne znaczenie. W realnych wartościach (PKB według parytetu siły nabywczej) cztery z pięciu największych gospodarek świata (Chiny, Indie, Rosja i Japonia) także tam się znajdują. W obu powyższych przypadkach jedynym państwem spoza tego regionu są Stany Zjednoczone. Każdy kolejny raport NDS powtarzał postulat „zwrotu ku Azji”, ale jak do tej pory, niewiele z tego wyszło.
Pierwsza kadencja Trumpa rokowała nadzieje, że Stany Zjednoczone przechodzą do ofensywy na tym odcinku. Wojna handlowa z Chinami była tego dobitnym dowodem. Podpisanie porozumienia z afgańskimi talibami było kolejnym krokiem uwalniającym Waszyngton od uciążliwego i mało istotnego zaangażowania. Ale na tym się skończyło. Kadencja Joe Bidena upłynęła pod znakiem porażek i chybionych decyzji. Sprawy ideologiczne, skupienie uwagi na kwestiach wewnętrznych i promowanie skrajnie lewicowych pomysłów zajęło zbyt wiele sił i środków, natomiast stosunki międzynarodowe – z wyjątkiem Ukrainy – zeszły na dalszy plan.
.Nieudolność w kończeniu obecności wojskowej w Afganistanie dała przedsmak tego, czego świat był świadkiem przez resztę tej prezydentury. Z punktu widzenia Polski wsparcie udzielone Ukrainie stanowi jasny punkt, aczkolwiek na ten temat można mieć różne poglądy. Faktem jest, że Putin nie najechał Ukrainy w czasach pierwszej kadencji Trumpa, i jest wysoce prawdopodobne, że do tego by nie doszło, gdyby Trump wygrał wybory w 2020 r. Natomiast w styczniu 2025 r. wojna już trwała niemal trzy lata i pomimo buńczucznych zapewnień nie dało się jej w takiej sytuacji zakończyć w ciągu 24 godzin. Trump natrafił na węzeł gordyjski i niestety jego ekipa też nie wypracowała strategii wyjścia z tego konfliktu. Zamiast tego mamy do czynienia z osobliwą sytuacją – pomoc wojskowa nadal dociera nad Dniepr (w ramach programu jeszcze uchwalonego w czasach Bidena), ale trudno sobie wyobrazić, żeby Trump mógł zmienić stanowisko o 180 stopni i samemu wystąpić o kolejny pakiet pomocowy.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-usa-dryf-strategiczny
PAP/ Marta Zabłocka/MJ