Pojmanie Maduro było demonstracją siły pierwszej armii świata [„Le Monde”]

Pojmanie Maduro

Francuski liberalno-lewicowy dziennik „Le Monde” określił pojmanie przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro przez siły amerykańskie jako „demonstrację siły” ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa. To tylko preludium do szerszego przejęcia kontroli przez USA nad Wenezuelą – dodała gazeta.

Pojmanie Maduro było demonstracją siły pierwszej armii świata

.W komentarzu opublikowanym wieczorem 3 stycznia 2026 r. liberalno-lewicowy „Le Monde” skomentował konferencję prasową Donalda Trumpa zorganizowaną po ataku sił amerykańskich w Wenezueli. „Choć pretekstem do interwencji jest walka z narkoterroryzmem, Donald Trump nie krył, że głównym celem jest dostęp do zasobów naftowych Wenezueli” – ocenia francuski dziennik.

Jak zauważa, nie jest jasne, czy projekt „rządzenia Wenezuelą” wymaga rozmieszczenia wojsk USA w tym kraju, „co byłoby de facto inwazją i wypowiedzeniem wojny”, czy też „Biały Dom chce kontrolować obcy kraj od zewnątrz, jako głównej broni używając groźby następnej interwencji”.

„Rok 2026 ledwo się rozpoczął, a już zapowiada jeszcze głębsze przeprojektowanie porządku światowego, który przeżył poważny wstrząs, odkąd Donald Trump w styczniu 2025 roku wrócił do pełnienia urzędu (prezydenta – przyp. red.)” – ocenił dziennik. Główną „busolą geopolityczną” – według liberalno-lewicowego „Le Monde” – staje się „perspektywa ogromnych zysków”. Pojmanie Maduro przez siły amerykańskie, w centrum stolicy Wenezueli, jest „demonstracją siły pierwszej armii świata”, a celem jest przesłanie „nie tylko do Caracas, ale i do całej reszty planety” – zauważa liberalno-lewicowy „Le Monde”.

Wenezuela. Wielka ucieczka z naftowego eldorado

.„Ceny żywności na czarnym rynku osiągają tak astronomiczny poziom, że większości Wenezuelczyków nie stać na kupno jedzenia. 87% gospodarstw domowych znalazło się poniżej granicy ubóstwa” – pisze prof. Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Wenezuela. Wielka ucieczka z naftowego eldorado„.

Wenezuelczycy w 2016 roku stracili średnio po 9, a w 2017 roku dalsze 11 kg wagi. Najtragiczniejsze w skutkach są niedożywienie dzieci oraz brak możliwości leczenia. Wskaźnik śmiertelności niemowląt wzrósł z 11% do 30%. Coraz częściej dokumentowane są przypadki śmierci z głodu lub z powodu chorób całkowicie uleczalnych. Nic dziwnego, że uciekając przed biedą, głodem i chaosem politycznym, Wenezuelczycy emigrują, głównie do sąsiednich Kolumbii i Brazylii, ale również do Peru, Argentyny czy Chile.

.„Zdanych oficjalnych z 2017 roku wynika, że 2,4 mln Wenezuelczyków – blisko 8% populacji kraju – mieszka dziś poza ojczyzną, z czego 1,7 mln wyemigrowało od 2015 roku. Jednak nieoficjalne szacunki mówią już nawet o blisko 4 mln osób. Każdego tygodnia z Wenezueli ucieka – często na piechotę, z podręcznym bagażem i trzymając w ramionach młodsze dzieci, w kilkukilometrowej kolejce, przekraczając „Most Nadziei” („Puente de la Esperanza”) na granicy z Kolumbią – kolejne kilkadziesiąt tysięcy osób. Organizacja Narodów Zjednoczonych alarmuje, że sytuacja może osiągnąć stan kryzysowy porównywalny z tym, który pamiętamy z basenu Morza Śródziemnego w 2015 roku: z Syrii od początku wojny w 2011 roku uciekło ponad 5,5 mln ludzi. Bez przywrócenia szans na normalne życie w Wenezueli liczba uciekinierów z tego kraju może w niedalekiej perspektywie osiągnąć podobny poziom” – opisuje autorka. Ekspertka zaznacza, że konieczna jest szybka i zdecydowana reakcja organizacji międzynarodowych, w tym również wsparcie finansowe krajów latynoamerykańskich przyjmujących Wenezuelczyków.

PAP/Anna Wróbel/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 stycznia 2026