Niemcy stają po stronie dyktatora? „USA lekceważą prawo międzynarodowe”

Kanclerz Republiki Federalnej Niemiec Friedrich Merz

Wicekanclerz Niemiec Lars Klingbeil powiedział 4 stycznia, że interwencja wojskowa Stanów Zjednoczonych w Wenezueli jest „bardzo niepokojąca”. To stanowisko kontrastuje z pozycją kanclerza RFN Friedricha Merza, który twierdzi że „ocena prawna interwencji USA jest złożona”.

Niemcy stają po stronie dyktatora?

.Lars Klingbeil zaznaczył, że prezydent Wenezueli Nicolas Maduro kierował autorytarnym reżimem, który utrzymywał się przy władzy dzięki przemocy i represjom.- Nie może to jednak stanowić usprawiedliwienia dla lekceważenia prawa międzynarodowego – ocenił jednocześnie dzień po pojmaniu Nicolasa Maduro przez USA. Jak dodał: „prawo międzynarodowe musi być przestrzegane i dotyczy to również działań Stanów Zjednoczonych”. Amerykańską interwencję nazwał „bardzo niepokojącą”.

Wypowiedź wicekanclerza z SPD kontrastuje ze stanowiskiem, jakie w sprawie zabrał kanclerz reprezentujący CDU Friedrich Merz. We wpisie na jednym z portali społecznościowych szef niemieckiego rządu stwierdził, że „ocena prawna interwencji USA jest złożona i wymaga starannego rozważenia”. Kanclerz uznał przy tym, że Nicolas Maduro „doprowadził swój kraj do ruiny”, a „ostatnie wybory (w Wenezueli) zostały sfałszowane” i dlatego „Niemcy nie uznawały go za prezydenta”.

Siły USA przeprowadziły 3 stycznia atak na stolicę Wenezueli, Caracas, i inne miasta w tym kraju oraz ujęły przywódcę kraju Nicolasa Maduro i jego żonę. Para została wywieziona do USA, gdzie 5 stycznia ma stanąć przed sądem w Nowym Jorku, m.in. pod zarzutem uczestnictwa w zmowie narkoterrorystycznej. Nicolasowi Maduro grozi kara od 30 lat więzienia do dożywocia.

Niemcy i Rosja – między zachwytem a nienawiścią

.Złowieszczym cieniem na historii XX wieku kładą się dwa totalitaryzmy – komunizm i nazizm. Czasowo są po części równoległe, choć niestety komunizm trwał o wiele dłużej. W obu historiach można dostrzec analogiczne zdarzenia, który mogły być spowodowane wzajemną inspiracją. I tak przykładowo mamy:

  • rozprawę ze starymi towarzyszami (DE: 1934 noc długich noży / RU: 1934–1939 wielki terror);
  • obozy koncentracyjne (RU: 1923 Wyspy Sołowieckie / DE: 1933 Dachau);
  • ludobójstwo (RU: 1932–1933 Hołodomor / DE: 1941–1945 Holocaust);
  • zbrodnie na Polakach (RU: 1937–1938 polska operacja NKWD / DE: 1939–1940 Intelligenzaktion).

Wymieniłem tylko początek zbrodni na Polakach. Rok 1940 to sowiecki Katyń i niemiecka akcja AB. Obaj najeźdźcy wymieniali doświadczenia. W latach 1939–1940 odbyło się kilka konferencji Gestapo-NKWD. Czy Niemcy byli obecni podczas mordu w Katyniu? Możliwe. W końcu w zniszczeniu polskich elit mieli wspólny cel.

Ciekawy, choć ponury przykład rosyjsko-niemieckiej współpracy podaje białoruski pisarz Sasza Filipenko w powieści Kremulator. Bohaterem jest dyrektor moskiewskiego krematorium na cmentarzu Dońskim w czasach czystek stalinowskich. Kremował zarówno wrogów klasowych, jak i komunistów, którzy wypadli z łask. Z popiołu po ważniejszych ofiarach wyciągał kule dla kolekcjonerów. I tak Gienrich Jagoda, szef NKWD, miał w gablotce kule po Zinowiewie i Kamieniewie. Gdy z kolei zastrzelono Jagodę, jego następca Jeżow przejął kolekcję, dołączając do niej kulę po Jagodzie. Ciekawe zwyczaje. A gdzie tu wątek niemiecki? Otóż wysokowydajne piece moskiewskiego krematorium były produkcji niemieckiej firmy Topf & Söhne, tej samej, która produkowała potem piece dla Auschwitz.

.Porównanie komunizmu i nazizmu to temat sporny. Wielu uważa, że niemiecki nazizm (a zwłaszcza Holocaust) jest zdarzeniem jednostkowym w historii ludzkości, którego się nie da porównać z niczym. Inni uważają, że są różne zbrodnicze systemy. W Niemczech ta dyskusja jest znana jako Historikerstreit (spór historyków), z kulminacją w latach 1986–1987. Wielu uważało, że nie chodzi tu o prawdę, lecz o rozwodnienie winy i wymiganie się od odpowiedzialności. Moim skromnym zdaniem, gdy obserwuje się historię w szerszej perspektywie, nie ma zdarzeń absolutnie jednostkowych, choć niektóre są faktycznie ekstremalne. Tu mamy przykład chłodnej eksterminacji, opartej na podstawach „naukowych” i wymagającej systematycznej organizacji i nowoczesnej techniki. Ale dotyczy to obu przypadków, a co do wyrachowania, widzimy w historii wiele przypadków, od wyrzynania całych miast przez Asyryjczyków, poprzez topienie kontrrewolucjonistów w Wandei, po wojnę w Gazie. W tym ostatnim przypadku mamy z jednej strony brutalne działania armii izraelskiej, a z drugiej hasło „From the river to the sea, Palestine must be free”, które zapowiada, że druga strona robiłaby to samo, gdyby tylko mogła.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 stycznia 2026