Władze Minneapolis igrają z ogniem [Donald TRUMP]

Prezydent USA Donald Trump powiedział w dniu 28 stycznia 2026 r., że burmistrz Minneapolis Jacob Frey „igra z ogniem”, odmawiając egzekwowania federalnych przepisów imigracyjnych, w tym w sprawie deportacji. Donald Trump wyraził zaskoczenie wypowiedzią Freya.
Władze Minneapolis igrają z ogniem
.„Co zaskakujące, burmistrz Jacob Frey właśnie stwierdził, że »Minneapolis nie egzekwuje i nie będzie egzekwować federalnych przepisów imigracyjnych«. I to po bardzo miłej rozmowie z nim” – napisał Donald Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social, odnosząc się do spotkania, jakie niedawno odbył z Freyem. „Czy ktoś z jego najbliższego otoczenia mógłby (mu – przyp. red.) wyjaśnić, że to stwierdzenie stanowi bardzo poważne naruszenie prawa i że on IGRA Z OGNIEM!” – dodał.
Donald Trump zareagował w ten sposób na oświadczenie burmistrza Minneapolis z 27 stycznia 2026 r. po rozmowie z „carem od granicy” Białego Domu Tomem Homanem. Frey powiedział, że przekazał Homanowi, że operacja federalnych służb imigracyjnych w Minneapolis stanowi duże obciążenie dla miasta i miejskiej policji. „Wyraźnie zaznaczyłem również, że Minneapolis nie egzekwuje i nie będzie egzekwować federalnych przepisów imigracyjnych i że nadal będziemy koncentrować się na zapewnieniu bezpieczeństwa naszym (mieszkańcom – przyp. red.) i ulicom” – dodał.
Bunt lewicowo-liberalnego miasta przeciwko Donaldowi Trumpowi
.Wbrew słowom Donalda Trumpa miejskie władze nie mają prawnego obowiązku współpracować z władzami federalnymi w kwestii polityki imigracyjnej, w tym deportacji dokonywanych przez służby imigracyjne ICE. Wiele miast, nazywanych sanktuariami, w tym Minneapolis, od lat odmawia takiej współpracy. Donald Trump wielokrotnie zapowiadał, że będzie dążył do delegalizacji takich praktyk. Twierdził też, że odmowa współpracy w tej kwestii przyczyniła się do zabicia przez funkcjonariuszy federalnych Alexa Prettiego, uczestnika protestu przeciwko działaniom służb imigracyjnych, w Minneapolis w minioną sobotę.
Wypowiedź Donalda Trump następuje po serii bardziej koncyliacyjnych sygnałów wysyłanych przez niego w ostatnich dniach w sprawie operacji imigracyjnych w stanie Minnesota. We wtorek powiedział, że chce „trochę deeskalować” sytuację, choć zaznaczył, że nie oznacza to wycofania się. Jednym krokiem w tym kierunku miało być wysłanie Homana do kierowania działaniami służb w miejsce dowódcy straży granicznej Border Patrol Grega Bovino, będącego zwolennikiem bardziej radykalnych działań.
Konserwatyzm amerykański w trzeciej dekadzie XXI wieku
.Stany Zjednoczone potrzebują rechrystianizacji sięgającej ich fundamentów. Spoiwem tych fundamentów powinna stać się myśl św. Tomasza z Akwinu w jej współczesnym, mądrym wydaniu. Nauka Akwinaty musi zostać złączona z tą myślą angloamerykańskiego protestantyzmu, która tamtą naukę doceniała i z nią była zgodna. Musi wszak zostać zachowana historią i tradycją potwierdzona tożsamość kultury oraz instytucji amerykańskich – pisze prof. Jacek KORONACKI
Spojrzenie na społeczeństwo amerykańskie każe zapytać, co myśleć o kraju, w którym połowa głosujących – czyli 1/3 populacji obywateli uprawnionych do głosowania – jest za oddaniem najwyższych urzędów w państwie bezwstydnym zwolennikom zabijania nienarodzonych dzieci i pomylonym mecenasom transgenderyzmu? Co myśleć o kraju, w którym cała prawicowa elita polityczna, ekspercka i medialna powtarza do znudzenia hasła ograniczonego rządu i wolnej przedsiębiorczości, wspólnie z lewicą dbając by hasła te przypadkiem nie wychynęły z trumien, gdzie pierwsze zostało złożone prawie sto lat temu a drugie nieco później? W którym prawicowa elita tym różni się od lewicowej, że wszystkie lewackie szaleństwa obyczajowe zgadza się wprowadzać wolniej niż chciałaby tego lewica? Kto w takim kraju pamięta jeszcze znaczenie słowa konserwatyzm?
Poświęcony konserwatyzmowi artykuł Bruce’a Frohnena, opublikowany w wydanej przez renomowane wydawnictwo ISI Books w roku 2006 „Encyklopedii konserwatyzmu amerykańskiego”, tak się zaczyna:
Konserwatyzm jest tą filozofią [społeczną – przyp. jk], która stara się wspierać i ubogacać społeczeństwa charakteryzujące się szacunkiem dla odziedziczonych instytucji, wierzeń i praktyk, w których osoby doskonalą swój dobry charakter współpracując między sobą w takich pierwotnych i lokalnych związkach jak rodziny, kościoły i inne wspólnoty zorientowane na mnożenie wspólnego dobra na chwałę Bożą.
Dalej czytamy, że konserwatyzm sprzeciwia się liberalnemu indywidualizmowi i nie jest przywiązany do jakiejś konkretnej formy rządów, nie sprzeciwi się takiej, która wspierała wolność każdego w ramach potwierdzonego przez tradycję ładu społecznego, w zgodzie z Konstytucją. W artykule znajdujemy też takie stwierdzenia:
Konserwatyści wierzą, że istnieje naturalny ład świata. Jego fundamentem jest prawo naturalne, które pozwala rodzajowi ludzkiemu wywieść ogólne reguły, jak ludzie mają kształtować swoje życie zarówno jako jednostki, jak i wspólnie z innymi.[…]
Wizja konserwatywna jest mocno związana z tradycją humanizmu chrześcijańskiego, wedle którego każdy z nas ma prawo i obowiązek służenia Bogu poprzez realizowanie naszych powołań w codziennej wspólnocie z innymi.
.Rok temu pisałem na stronach „Wszystko co Najważniejsze” [LINK] o dojmującym kryzysie społecznym i instytucjonalnym Stanów Zjednoczonych. Społeczeństwo podzieliło się na dwie rozłączne i nie mające sobie nic do powiedzenia części, obydwie żyjące w ramach instytucjonalnych, które nie mogą już trwać. Ujmując problem w karykaturalnym skrócie, gdyby nie ten społeczny rozpad i kryzys instytucjonalny, nie byłoby ani Prezydenta Joe Bidena, ani Prezydenta Donalda Trumpa. Zaś ujmując rzecz inaczej, Ameryka byłaby zupełnie innym krajem, gdyby opisany przez Bruce’a Frohnena konserwatyzm amerykański nie został dawno temu usunięty z politycznej sceny oraz nie umarł w umysłach i sercach zbyt wielu Amerykanów.
PAP/Oskar Górzyński/MJ




