Niebezpieczne głosowanie zakazujące mediów społecznościowych we francuskim parlamencie [Nathaniel GARSTECKA]

Zgromadzenie Narodowe we Francji przegłosowało zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15 roku życia przy aplauzie Emmanuela Macrona. Można by pomyśleć, że to zły żart, przedwczesny prima aprilis lub koszmar, ale jest to smutna rzeczywistość „wolnej, równej i braterskiej” Francji, rządzonej przez centrystyczny blok, który rzekomo znajduje się w agonii, ale nadal jest w stanie zmobilizować większość, aby zatruwać życie Francuzów.
.Nic nie jest w porządku w tym, co właśnie się wydarzyło. Po pierwsze, jak taki tekst może w ogóle istnieć? Pod pretekstem walki o bezpieczeństwo i zdrowie młodzieży wprowadza się procedury kontroli wszystkich użytkowników sieci społecznościowych.
Pojawiło się już wiele krytycznych opinii na temat ochrony gromadzonych w ten sposób danych i rzeczywistych intencji rządu. Ta ostatnia kwestia ma fundamentalne znaczenie: przez lata Emmanuel Macron prowadził kampanię na rzecz kontroli treści publikowanych w sieciach społecznościowych (cenzury, która nie nazywa się po imieniu) w imię walki z „fake newsami” i manipulacjami w internecie. Ponieważ nie miało to szans na przyjęcie w tej formie, wybrano pozory ochrony nieletnich.
.Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Kto mógłby sprzeciwić się dobrostanowi, zdrowiu psychicznemu i bezpieczeństwu dzieci? Oczywiście nikt, chyba że jest to „faszysta” Donald Trump lub groźny, żądny krwi liberał. Centrystyczna posłanka Laure Miller, która zgłosiła projekt ustawy, stwierdziła, że „celem jest ochrona zdrowia psychicznego młodych; zdajemy sobie sprawę, że media społecznościowe w coraz większym stopniu kształtują ich umysły”. Bez wątpienia, ponieważ media społecznościowe stanowią alternatywne źródło informacji, które zagraża monopolowi dominującej ideologii. Tylko dziennikarze „certyfikowani” przez państwo (zgodnie z projektem Emmanuela Macrona) i oficjalna propaganda powinni mieć dostęp do umysłów obywateli od najmłodszych lat.
„Mózgi naszych dzieci nie są na sprzedaż. Ani dla amerykańskich platform, ani dla chińskich sieci” – dodał prezydent. Na nasze umysły mogą jednak oddziaływać ideologiczny dyskurs mediów publicznych i ogłupiające programy reality show w telewizji. Zresztą nasze umysły zostały już sprzedane na przełomie XX i XXI w., na długo przed pojawieniem się sieci społecznościowych. Irańscy opozycjoniści, których uzasadnione aspiracje zostały brutalnie stłumione przez krwawy reżim mułłów, z pewnością ucieszą się, gdy się dowiedzą, że ich walka, o której możemy wiedzieć tylko dzięki mediom społecznościowym, przyczynia się do „pogorszenia zdrowia mentalnego” młodych Francuzów i Europejczyków.
Rassemblement National (partia Marine Le Pen), który przez długi czas uchodził za główną partię opozycyjną w stosunku do nieliberalnych tendencji (tak, odważmy się użyć tego określenia) francuskiej władzy, poparł inicjatywę Emmanuela Macrona i zagłosował za przyjęciem ustawy. Politycy RN nieudolnie próbowali się usprawiedliwić (nawiasem mówiąc, w mediach społecznościowych), podkreślając potrzebę ochrony młodzieży przed szkodliwym wpływem ekranów, zapominając jednocześnie, że to między innymi dzięki rozkwitowi mediów alternatywnych prawica mogła w ostatnich latach osiągnąć tak duży postęp we Francji, zwłaszcza wśród młodzieży. Czy takie odcięcie się od podstawowego elektoratu jest politycznym samobójstwem, czy też ekstremalną próbą osiągnięcia pożądanego przez Marine Le Pen oczyszczenia wizerunku?
Po prawej stronie tylko Reconquête odważyła się wyrazić sprzeciw wobec projektu rządu. RN i partie rzekomo liberalne albo poparły projekt, albo milczą. Sarah Knafo, wiceprzewodnicząca liberalno-konserwatywnej partii założonej przez Érica Zemmoura, wypowiedziała się na swoim koncie na Twitterze/X: „Zakaz korzystania z mediów społecznościowych: nie dla państwa-niani, tak dla władzy rodzicielskiej. Popieram rodzicielski zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez małe dzieci. […] Byłoby dobrze, gdyby społeczeństwo przestało nieustannie delegitymizować rodziców, aby ich zastąpić”. Jedyny rozsądny głos wśród tych, którzy powinni przecież być nieufni wobec wszelkich prób zwiększenia kontroli państwa nad społeczeństwem obywatelskim.
Powiedzmy to jasno. Tak, media społecznościowe to ogromny postęp, ale także ogromne zagrożenie. Nie ma sensu temu zaprzeczać. Tak, istnieją treści szkodliwe i agresywne. Tak, młode pokolenia od najmłodszych lat są zanurzone w wirtualnym środowisku. Czy to dobrze? Oczywiście, że nie. Czy państwo powinno jednak wylewać dziecko z kąpielą, rezygnując z wolności w imię bezpieczeństwa? Także nie. Jak wyjaśnia Sarah Knafo, to rodzice są odpowiedzialni za wychowanie swoich dzieci. Władze publiczne mogą prowadzić kampanie profilaktyczne dotyczące zagrożeń związanych z ekranami lub kampanie uświadamiające skierowane do rodziców. Praca nad zwiększeniem odpowiedzialności może być prowadzona na różne sposoby. Rząd musi również poddać się refleksji: nie można z jednej strony promować masowego przejścia na technologię cyfrową, a z drugiej strony ubolewać nad jej wpływem na najmłodszych.
Państwo musi również bardziej zaangażować się w ochronę danych obywateli. Jest to bowiem jedna z głównych kwestii związanych z projektem weryfikacji tożsamości w serwisach społecznościowych. Kto przechowywałby dane, w jaki sposób byłyby one przechowywane i w jakim celu? Są to pytania, które należy koniecznie zadać przed uchwaleniem jakiejkolwiek ustawy ograniczającej wolność. Należy pamiętać, że niektóre rządy (na przykład w Wielkiej Brytanii) już teraz bezlitośnie ścigają obywateli za „nienawistne” wiadomości publikowane w sieciach społecznościowych.
Konserwatywna dziennikarka Eugénie Bastié myli się, gdy w radiu Europe 1 stwierdza: „Ci sami, którzy narzekają na bezsilność państwa, buntują się, gdy państwo w końcu podejmuje działania. Jeśli państwo francuskie nie jest dziś w stanie zakazać nieletnim korzystania z mediów społecznościowych, to jak może twierdzić, że jutro będzie walczyć z przestępczością lub brakiem bezpieczeństwa?”. Tylko że nie tego rodzaju działań oczekujemy od państwa. Oczekujemy, że zajmie się ono w pierwszej kolejności przestępcami i brakiem bezpieczeństwa. Oczekujemy, że zajmie się w pierwszej kolejności moralnym osłabieniem Zachodu i masową imigracją. Oczekujemy, że zajmie się w pierwszej kolejności osłabieniem gospodarczym Francji i jej opóźnieniem przemysłowym i technologicznym, a nie weryfikacją wieku użytkowników sieci społecznościowych.
.Konieczna ochrona nieletnich nie może uzasadniać ataku na wszystkich użytkowników sieci społecznościowych, zwłaszcza gdy jasno widać, że jest to kolejna zagrywka Emmanuela Macrona mająca na celu ustanowienie większej kontroli rządowej nad sferą cyfrową. Zdrowie psychiczne dzieci jest dla niego jedynie pretekstem do osiągnięcia celu, który wyznaczył sobie na drugą kadencję, i szkoda, że prawica w parlamencie podaje mu go na srebrnej tacy.
Nathaniel Garstecka
Tekst pochodzi z cotygodniowej kroniki prowadzonej w języku francuskim i polskim przez Autora w tygodniku „Gazeta na Niedzielę” [link]. Przedruk za zgodą redakcji.






