Dlaczego średniowieczni ludzie nienawidzili jeży?

Jeż wydaje się dziś jednym z tych zwierząt, wobec których trudno żywić niechęć. Nie każdy wie, że przez długie stulecia jeże były traktowane jako stworzenia podejrzane, szkodliwe, a czasem wręcz demoniczne.
Wierzono, że wiedźmy mogą przyjmować postać jeża, by szkodzić ludziom i zwierzętom
.Jeże od tysięcy lat żyją blisko ludzi i właśnie ta bliskość uczyniła z nich ważny element ludowej wyobraźni. W różnych kulturach były kojarzone z płodnością, ochroną, odradzaniem się życia, ale też z lękiem, podejrzliwością i przesądem. Jeszcze zanim pojawiły się źródła pisane, motywy przypominające jeża pojawiały się w symbolice związanej z odnową i życiem. To sugeruje, że zwierzę to miało znaczenie dla ludzkich wspólnot dużo wcześniej, niż jesteśmy w stanie dokładnie opisać.
W starożytnym Egipcie jeże bywały postrzegane jako stworzenia ochronne, szczególnie przez swoją zdolność do przetrwania zimy i hibernacji, która mogła symbolizować powrót do życia. Ale jednocześnie Egipcjanie polowali na nie dla rozrywki, a ich kolce wykorzystywano w ludowych środkach leczniczych. To bardzo stary wzór relacji człowieka ze zwierzęciem: podziw zmieszany z użytkowaniem. Podobna ambiwalencja pojawiała się także w Azji. W części chińskich tradycji jeże występowały początkowo jako niespokojne duchy zdolne przybierać ludzką postać i sprowadzać nieszczęście. Później jednak ten obraz został częściowo odwrócony i jeża zaczęto widzieć również jako opiekuna domu oraz istotę związaną z uzdrawianiem. Innymi słowy: już bardzo wcześnie to samo zwierzę mogło być równocześnie źródłem niepokoju i obiektem czci.
Najostrzej widać to w historii brytyjskiej. Tam jeszcze do niedawna kulturowy obraz jeża był zdecydowanie ciemniejszy, niż moglibyśmy dziś zakładać. W średniowieczu łączono go z czarami. Wierzono, że wiedźmy mogą przyjmować postać jeża, by szkodzić ludziom i zwierzętom. Powtarzano także opowieści, że jeże nocą zakradają się do gospodarstw i wysysają mleko krowom. Równie trwały okazał się inny mit: przekonanie, że jeże kradną owoce i noszą je nabite na kolce. Ten obraz przeniknął do średniowiecznych ilustracji i przez wieki powracał w kulturze popularnej, książkach dla dzieci czy ozdobnych przedstawieniach. Co ciekawe, z pozoru bajkowy motyw potrafił utrwalać wizję zwierzęcia jako małego złodzieja i intruza.
Niektóre skutki tych wyobrażeń były bardzo realne. W Anglii jeże przez długi czas figurowały na listach „szkodników”. Na mocy ustawy z 1532 roku parafie miały obowiązek je zabijać, a za każdego martwego jeża wypłacano nagrodę. To nie była symboliczna suma. Był to mechanizm zorganizowanego tępienia, w którym udział całych wspólnot miał charakter niemal administracyjny. Szacuje się, że między 1660 a 1800 rokiem w ten sposób zabito około pół miliona jeży. To liczba, która dziś robi duże wrażenie nie tylko sama w sobie, ale też dlatego, że podobny los spotykał wtedy wiele innych zwierząt: wydry, żbiki czy kuny. Wiele z nich po dramatycznych spadkach liczebności doczekało się później ścisłej ochrony. Jeż nie był więc wyjątkiem, tylko częścią większego systemu myślenia o przyrodzie, w którym zwierzę oceniano przede wszystkim przez pryzmat domniemanej użyteczności albo szkodliwości.
Choć dawne przepisy ostatecznie uchylono, zabijanie jeży trwało jeszcze długo, także w XIX i na początku XX wieku, zwłaszcza na terenach łowieckich. Dopiero w drugiej połowie XX wieku zaczęło się wyraźnie zmieniać społeczne nastawienie. Jeż stopniowo przestał być zwierzęciem podejrzanym, a zaczął funkcjonować jako ulubieniec ogrodu i symbol troski o dziką przyrodę blisko domu. Dziś w Wielkiej Brytanii to jedno z najbardziej lubianych dzikich zwierząt. W 2016 roku jeż został nawet uznany za ulubionego ssaka Brytyjczyków, wyprzedzając między innymi lisa. Wokół jego ochrony powstały kampanie społeczne, organizacje charytatywne, sieci ośrodków rehabilitacyjnych oraz całe poradniki dla właścicieli ogrodów. To ogromna zmiana wizerunkowa.
Niestety sympatia nie wystarczyła, by zatrzymać spadek liczebności. Jeż został niedawno sklasyfikowany jako gatunek bliski zagrożenia. Droga jeża od stworzenia łączonego z czarami i mlecznym złodziejstwem do ukochanego lokatora ogrodów pokazuje więc, jak bardzo los zwierząt zależy od historii, symboli i zbiorowych opowieści. To ludzie decydują, które gatunki uznają za warte troski, a które przez długi czas traktują jak problem do usunięcia.
Maciej Bzura



